moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Tajemniczy bohaterowie katowickiej wieży

Do dziś nie wiemy dokładnie, kto strzelał do niemieckich oddziałów zajmujących miasto, wciąż nie jest też jasne jak długo trwała wymiana ognia, ani też jaki los spotkał obrońców. Pewne jest jedno: obrona wieży spadochronowej w Katowicach stała się jednym z symboli Września 1939. 4 września mija 78 lat od tamtych dramatycznych wydarzeń.

Najpierw była „Wieża spadochronowa” Kazimierza Gołby. Śląski dziennikarz i pisarz krótko po wojnie zebrał relacje świadków walk o Katowice i opublikował je w formie książki. U Gołby siedzący na platformie harcerze przez kilkanaście godzin odpierali wściekłe ataki Niemców z ziemi i powietrza. Kres oporowi położył dopiero artyleryjski ostrzał. Po nim napastnicy wdarli się na wieżę, by zrzucić z wysokości rannych i zabitych. Książka Gołby na długie lata ukształtowała sposób postrzegania tego wydarzenia z kampanii wrześniowej. Przekaz wzmocniony został jeszcze przez nakręcony na jej podstawie film „Ptaki ptakom” w reżyserii Pawła Komorowskiego. – Gołba pisał książkę ku pokrzepieniu serc, budował wyraźną analogię do historii Orląt Lwowskich – podkreśla prof. Zygmunt Woźniczka, historyk z Uniwersytetu Śląskiego. Zresztą sam autor miał zasugerować, że nie tworzy wiernej dokumentalnej relacji, opatrując swoją pracę podtytułem „Opowieść z 1939 roku”.

Pierwsze pęknięcia na utrwalonym obrazie zaczęły się pojawiać jeszcze w latach osiemdziesiątych. Wizja uwieczniona przez Gołbę na dobre zaczęła być podważana dopiero kilkanaście lat później. Wówczas to śląski historyk prof. Ryszard Kaczmarek dotarł do raportu gen. Ferdinanda Neulinga, który dowodził wkraczającą do Katowic dywizją Wehrmachtu. Z dokumentu wynika, że potyczka pod wieżą trwała dosłownie chwilę. Z oficjalną wersją polemizował też dr Grzegorz Bębnik z katowickiego IPN-u. W wydawanym przez Instytut miesięczniku „Pamięć.pl” pisał o „legendzie katowickiej wieży”.

REKLAMA

Publikacje historyków wywołały wiele emocji. – Jedni trwali przy wersji Gołby, inni zaczęli utrzymywać, że żadnych walk nie było. A prawda, jak to często bywa, leży pewnie pośrodku – przyznaje prof. Woźniczka.

Salwa w generałów

Katowicka wieża liczyła 50 m. Powstała z inicjatywy Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, zaś jej budowa została ukończona w 1937 roku. Miała służyć do trenowania skoków spadochronowych. Kiedy wybuchła wojna, na platformie wieńczącej budowlę działał punkt obserwacyjno-meldunkowy 73 Pułku Piechoty. – Już w pierwszych godzinach walk do Katowic zaczęli napływać uchodźcy z terenów przygranicznych, wśród nich było wielu harcerzy – mówi prof. Woźniczka. Dołączali oni do swoich kolegów, którzy pełnili służbę patrolową, obserwowali ruchy niemieckich wojsk, przenosili rozkazy. Wielu z nich zatrzymało się w parku im. Kościuszki, gdzie stała wieża.

Tymczasem 3 września przyszedł rozkaz, by broniąca Śląska Armia „Kraków” wycofała się w głąb kraju. – Wraz z nią odeszła spora część harcerzy, ale nie wszyscy – tłumaczy historyk. Ci, którzy zdecydowali się zostać, dołączyli do ochotniczych oddziałów zorganizowanych przez dawnych powstańców śląskich. Jakaś grupa nadal obsadzała więżę spadochronową. – Niewykluczone nawet, że była to dotychczasowa obsada posterunku, do której w wojennym chaosie nie dotarł rozkaz o wycofaniu się ze Śląska – zaznacza prof. Zygmunt Woźniczka. Tak czy inaczej wkrótce do Katowic nadciągnęli Niemcy. Szybko zajęli oni południowe dzielnice miasta – Piotrowice i Ligotę, po czym ruszyli ku centrum. Po drodze mijali park im. Kościuszki.

4 września przed południem na jednym z okolicznych wzniesień rozlokował się sztab z trzema niemieckimi generałami. Obserwowali przemarsz swoich oddziałów, kiedy ponad ich głowami przeleciały karabinowe kule. Z raportu gen. Neulinga wynika, że strzały padły z wieży. – Według mnie strzelec nie mógł dysponować ciężkim, ani nawet ręcznym karabinem maszynowym. Dla polskiego wojska była to broń zbyt cenna. Obsługiwali ją dobrze wyszkoleni żołnierze, zwykle w stopniu kaprala albo nawet plutonowego – zaznacza historyk.

Zaskoczenie Niemców nie trwało długo. Bardzo szybko na skarpę zostało wytoczone działko przeciwpancerne. Jego obsługa oddała kilka salw. Pociski trafiły w platformę na szczycie wieży. Ostrzał ustał. Co się stało z obrońcami? Czy polegli? A może zdołali zbiec? Taką hipotezę przytacza dr Bębnik z IPN. „Dysponujemy przekazem naocznego świadka, mówiącym, że widział on – w chwilę po rozpoczęciu ostrzału wieży – zjeżdżającą stamtąd windę, którą ewakuowali się obrońcy” – pisał historyk w przywołanym wcześniej artykule. Według innej relacji, którą przypomina dr Bębnik, część harcerzy mogła zejść na sam dół chowając się za elementami konstrukcyjnymi wieży. Ale jest też mniej pokrzepiająca hipoteza. – Nawet jeśli nie zginęli od razu, mogli dostać się w ręce niemieckich żołnierzy. W takim przypadku niechybnie zostali rozstrzelani. W ten sposób Niemcy zamordowali w Katowicach kilkaset osób. Nie mieli litości ani dla pojmanych powstańców, ani dla harcerzy, których nie uważali za jeńców wojennych – zaznacza prof. Woźniczka. – I może właśnie w ten sposób można by wytłumaczyć fakt, że obrońcy pozostali anonimowi? Jeżeli jednak nie byli z Katowic, a w dodatku wszyscy zginęli... – dodaje.

Śledztwo i pamięć

Szczegóły dramatycznych wydarzeń z 4 września 1939 roku kilka lat temu badał pion śledczy katowickiego IPN. – Śledztwo zostało ostatecznie umorzone – informuje Ewa Koj, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. W uzasadnieniu decyzji można przeczytać: „Pomimo przesłuchania we wcześniej prowadzonym śledztwie 88 świadków, nie można na podstawie materiału dowodowego przedstawić pełnego opisu wydarzeń w Katowicach”.

Profesor Woźniczka przekonuje, że nawet jeśli walka o wieżę przebiegała inaczej niż to opisał Gołba, niczego to obrońcom nie ujmuje. – To byli młodzi, odważni ludzie, którzy bronili kraju najlepiej jak umieli i ponieśli za to najwyższą ofiarę. Należy im się szacunek i pamięć – podkreśla.

Podczas okupacji Niemcy rozebrali wieżę spadochronową. Po wojnie została ona częściowo zrekonstruowana. Dziś liczy 35 m. W jej sąsiedztwie znajduje się tablica upamiętniająca obrońców Katowic.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: dobroni.pl

dodaj komentarz

komentarze

~Marek
1504981260
Wobec bezmiaru zbrodni dokonanej w 1939 roku,jakim prawem narzucają nam dzisiaj swoje pseudodemokratyczne wymagania ? Niech zamilkną. Niech zamilknie ze wstydu Pan Sikorski ,który wzywał ich do aktywności politycznej w Euroie.
98-1E-8B-88

Akademia Wojsk Lądowych otwiera drzwi
Eurosatory – królestwo militarnych pojazdów
Legenda polskiej partyzantki
Pomoc potrzebującym żołnierzom
Zmiany w systemie dowodzenia armią ­
Na jakich zasadach powrót do armii?
Naukowcy przypomnieli dorobek Wyższej Szkoły Wojennej
15–30 czerwca 1918 – Błękitna Armia pod polskimi sztandarami
Pomnik katyński w Jersey City. Prawda historyczna kontra polityczna poprawność
Więcej pieniędzy dla cywilów w wojsku
Polityka fałszywego uśmiechu
Bliski Wschód – definicja chaosu
Srebrny medal st. szer. Mateusza Polaczyka
Minister obrony na spotkaniu w Rumunii
Kierunek – wschodnia flanka
Polskie skrzydła w Afryce
Trening z koktajlami Mołotowa
Amerykańskie inwestycje w obronność krajów bałtyckich
Sąd zdecyduje o losach pomnika katyńskiego w Jersey City
Wojskowi judocy na tatami
Porady z paragrafem
Eurosatory – osobiste wymogi
Wyjątkowa misja
Z ziemi widzą więcej niż piloci
IPN szuka szczątków polskich żołnierzy na Litwie
W Radomiu o przygotowaniach do Air Show
Eurosatory 2018: Robotyzacja pola walki
Puma i Kuguar na Mazurach
Starcie pancernych plutonów
Terytorialsi na kursie dla ratowników wodnych
Koszykarze z Czarnej Dywizji mistrzami Wojska Polskiego
Polski komandos szkolił afgańskich nawigatorów naprowadzania
LOT Szkoły Orląt
Patrioty bronią nieba na „Saber Strike”
Jak polscy partyzanci zdobyli niemiecki garnizon
Myśliwce F-16 dla Chorwacji
Trzy medale strzelców na wojskowym czempionacie
Ławka, która łączy tradycję z nowoczesnością
Żandarmeria świętuje
„Bękarty wojny” w Dachau
Ustawa degradacyjna przyjęta przez rząd
Co z kierowcami pojazdów uprzywilejowanych?
Eurosatory 2018 zakończone
IPN odnalazł szczątki kolejnego niezłomnego
Szachiści najlepsi w mistrzostwach NATO
Porządki w programach śmigłowcowych
Egzamin „Kormorana” na Świnie
GROM, jak rodziła się legenda
Dzieci wyśpiewały i wytańczyły Niepodległą
Scenariusze dla Tygrysów
Świnoujście świętowało 100-lecie marynarki
„Saber Strike ’18” – decydujące starcie
Gen. Sokołowski: Judo świetnie kształtuje charakter
Sukces Trumpa czy Kima?
Francja inwestuje w obronność
NATO utworzy nową strukturę dowodzenia

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO