moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Cywilne drony na służbie

Dron kupiony w sklepie może kosztować ułamek ceny wojskowego systemu bezzałogowego. Może mieć znakomitą kamerę, imponujący zasięg i być gotowy do lotu w kilka minut. Na współczesnym polu walki to jednak wciąż za mało. Jak przekonuje płk dr Michał Kalisiak z ASzWoj-u, próba prostego przeniesienia cywilnej technologii na front może być nie tylko nieskuteczna, ale wręcz niebezpieczna.

Technologie dual-use (podwójnego zastosowania) są dziś jednym z istotnych źródeł innowacji dla wojska, pozwalając szybciej wdrażać rozwiązania odpowiadające na zmieniające się wymagania pola walki. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie dronów. Komercyjny bezzałogowy statek powietrzny stał się podstawowym narzędziem walki na najniższych szczeblach – do obserwacji, rozpoznania czy wsparcia działań pododdziałów. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś zakłada, że skoro urządzenie działa w warunkach cywilnych, wystarczy wydać je żołnierzowi i wysłać razem z nim na pole walki.

Płk dr Michał Kalisiak z Akademii Sztuki Wojennej poruszył to zagadnienie na konferencji poświęconej rozwiązaniom dual-use, zorganizowanej na tegorocznym Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach. Referując temat „Wymogi pola walki a technologie dual-use. Taktyczne uwarunkowania wdrażania technologii cywilnych w wojskach aeromobilnych", płk Kalisiak zwrócił uwagę, że pole walki nie przypomina sklepu z elektroniką ani laboratorium producenta.

REKLAMA

Nie ma tam stałego dostępu do sieci energetycznej, pewnego połączenia z internetem czy komfortowej temperatury. Są za to błoto, noc, deszcz, zmęczenie, zakłócenia i przeciwnik, który aktywnie próbuje wykryć i zneutralizować każdy emitujący sygnał system. W działaniach aeromobilnych sprzęt musi działać właśnie w takich warunkach – bez infrastruktury i często z możliwością szybkiej naprawy w terenie. Samo przemalowanie cywilnego urządzenia na kolor maskujący nie wystarczy.

Bezzałogowiec na polu walki

Jednym z podstawowych problemów jest energia. Wojskowy dron nie istnieje w oderwaniu od żołnierza, który musi go przenieść, uruchomić, zasilić i obsłużyć. Każdy dodatkowy akumulator oznacza dodatkowy ciężar, a w działaniach pieszych ten ciężar konkuruje bezpośrednio z innymi elementami wyposażenia. – Pojedynczy żołnierz potrzebuje 50–100 Wh/dobę do zasilania radiotelefonu, urządzeń nokto- i termowizyjnych, terminala C2 – przedstawił wyliczenia płk Kalisiak.

Zapotrzebowanie energetyczne plutonu w działaniach pieszych to od 1,5 do 3 kWh/dobę. Tymczasem dwuosobowy zespół obsługujący mikrodrony zużywa dodatkowe 2–3 kWh/dobę. Podczas 48-godzinnej operacji każdy operator musi przenosić do 40 pakietów bateryjnych. Przy założeniu, że maksymalny udźwig żołnierza to 35–45 kg, każdy dodatkowy kilogram przeznaczonych baterii wypiera z zasobnika amunicję, wodę czy pakiety medyczne.

Jeszcze poważniejszym problemem może być elektromagnetyczna „widoczność” cywilnych urządzeń. Komercyjny sprzęt korzysta z wi-fi, Bluetootha czy cywilnych systemów nawigacji. W środowisku nasyconym środkami walki radioelektronicznej takie rozwiązania stają się podatne na zagłuszanie i spoofing (podszywanie się, fałszowanie danych), a charakterystyka emisji może ułatwić przeciwnikowi wykrycie operatora. W warunkach współczesnego pola walki czas od wykrycia sygnału do uderzenia może być bardzo krótki. Dron, który miał dawać przewagę, może więc nieświadomie wskazać przeciwnikowi miejsce, w które należy skierować ogień.

Cywilne urządzenie może być wygodne w codziennym użytkowaniu, lecz w warunkach bojowych jego obsługa wygląda zupełnie inaczej. Żołnierz działa pod presją, jest zmęczony, może mieć rękawice, noktowizję albo ograniczoną widoczność. W takich warunkach ekran dotykowy czy konieczność wykonywania wielu operacji w menu przestają być wygodą, a zaczynają być przeszkodą. Dlatego sprzęt wojskowy powinien być projektowany tak, aby kluczowe funkcje były dostępne w maksymalnie prosty i niezawodny sposób (np. fizyczne przyciski zamiast ekranu dotykowego).

Niemniej istotna jest naprawa. Cywilny dron może zostać odesłany do serwisu producenta. W polu żołnierz musi radzić sobie sam i to w bardzo krótkim czasie. – Wymiana uszkodzonego ramienia, silnika czy modułu optoelektronicznego nie może zająć dłużej niż trzy minuty – zaznaczył płk Kalisiak. Stąd postulat modułowości i możliwości przeprowadzenia podstawowych napraw przy użyciu standardowego wyposażenia (wojskowy multitool). Technologia, której nie można szybko przywrócić do działania, traci wartość dokładnie wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebna.

Czas na rozwój

Paradoks polega na tym, że armia potrzebuje technologii cywilnych właśnie dlatego, że rozwijają się one szybciej niż tradycyjne programy zakupowe. W przypadku dronów i innych systemów bezzałogowych cykl rozwoju technologicznego może być liczony w miesiącach, podczas gdy klasyczne procedury pozyskania sprzętu wojskowego mogą trwać latami. Efekt: zanim formalny proces zakupowy dobiegnie końca, dostępne rozwiązanie może być już technologicznie przestarzałe.

Dlatego żołnierze coraz częściej improwizują. Modyfikują urządzenia, wykonują elementy przy użyciu druku 3D, lutują obwody czy ukrywają diody i inne źródła emisji. Taka pomysłowość może być ogromną zaletą na froncie, ale tylko do pewnego poziomu (mikrodrony nie wykonają takich samych zadań jak bardziej zaawansowane systemy) i nie może stać się substytutem systemowego podejścia.

Właśnie tu kryje się najważniejsza lekcja płynąca z wystąpienia płk. Kalisiaka. Armia powinna nauczyć się szybciej przejmować rozwiązania z rynku cywilnego, testować i dostosowywać do realnych potrzeb pola walki. Kluczowe jest jednak to, by nie mylić dostępności produktu z jego gotowością bojową.

Dobry wojskowy dron nie musi być od początku zaprojektowany wyłącznie dla armii. Musi za to spełniać wojskowe wymagania dotyczące zasilania, odporności na zakłócenia, ergonomii i naprawialności. Dopiero wtedy technologia „z półki” przestaje być gadżetem, a staje się narzędziem walki.

Jak wynika z przedstawionej koncepcji, potrzebny jest więc system, który połączy wiedzę akademicką, badania techniczne i testy prowadzone bezpośrednio przez żołnierzy. Jego celem powinno być stworzenie szybkiej ścieżki sprawdzania i dopuszczania rozwiązań dual-use do zastosowania taktycznego. Bo na współczesnym polu walki o przewadze coraz częściej nie decyduje to, kto pierwszy kupi nowy dron. Ale to, kto pierwszy sprawi, że ten dron będzie naprawdę działał – w błocie, w nocy, bez sieci, pod ostrzałem i wtedy gdy przeciwnik zrobi wszystko, by go znaleźć.

Jakub Zagalski

autor zdjęć: 1 Brzeski Pułk Saperów

dodaj komentarz

komentarze


Jak wspierać żołnierzy w kryzysie?
Podróż pamięci
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Mural na 65-lecie komandosów
Siła integracji
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Morscy lotnicy w akcji
Wsparcie z morza
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
W cieniu wojny
Wirtualna wojna na AWL-u
Dwie dekady na polskim niebie
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Cyfrowy strażnik
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
„Horyzont” przedłużony
Technologie SECO/WARWICK wzmacniają przemysł obronny
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Lotnicze „drzwi” transportowe
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Cios w plecy
Musimy powstrzymać agresora
Ujarzmić wzburzony tłum
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Rusza mały przegląd strategiczny
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Wojsko zobaczy więcej
Zmiany na granicy. Mniej żołnierzy, więcej bezzałogowców
Całkiem nowe otwarcie
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Gorący lipiec PKW Łotwa
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
MON zmienia system gotowości obronnej
Drużyna Invictusa na starcie
Wojna o dane
Uratowali życie koledze z NATO
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Amerykanie drugi raz wychodzą z Iraku
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Flanka pod strażą
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Ratunek pod ogniem
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Pentagon o stałej bazie US Army w Polsce
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
„Zdrzałka” na pustyni
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Abordaż z polskim wsparciem
Namierzyć i wskazać cel
Wojna na satelitarnym łączu
Działajmy razem!
Cywilne drony na służbie
„Huragan” coraz bliżej
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Ukraina kontra odrzutowe drony
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Jeden cywil w gronie żołnierzy na podium
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO