moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Od Chersonia po Krym

Ukraińska kontrofensywa na południu sprawia wrażenie precyzyjnie zaplanowanej operacji. Jej celem jest, według mnie, nie tylko odbicie obwodu chersońskiego, ale też, w dalszej perspektywie, Krymu – podkreśla prof. Piotr Grochmalski z Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie.

Kilka dni temu ukraińska armia ogłosiła, że rozpoczyna kontrofensywę na południu kraju. Co o niej wiemy?

Prof. Piotr Grochmalski: Pełzająca kontrofensywa w okolicach okupowanego Chersonia faktycznie trwa od kilku tygodni. Teraz jednak działania najwyraźniej przybrały na sile. Ukraińcy spieszą się, by zdążyć opanować obszar lewego brzegu Dniepru, zanim przyjdzie jesień, a wraz z nią ulewy, które mogą znacząco utrudnić podobne działania. Nie należy się jednak spodziewać zmasowanych uderzeń z użyciem ciężkiego sprzętu w celu przełamania frontu, ale skomplikowanych działań manewrowych. Co prawda kilka dni temu Ukraińcy w kilku miejscach prawdopodobnie przerwali pierwszą linię rosyjskiej obrony, generalnie jednak ich taktyka jest inna. Wzorcem może tu być odbicie Wyspy Węży. Ukraińcy – konsekwentnie niszcząc dostarczany tam sprzęt i ostrzeliwując rosyjskie stanowiska – doprowadzili do stworzenia sytuacji bezalternatywnej. Rosjanie mogli co prawda trwać, ale wobec coraz większych strat taka decyzja nie miała sensu. Jedynym realnym rozwiązaniem stało się więc opuszczenie wyspy, co ostatecznie nastąpiło. Ukraińcy odbili skrawek terytorium niezwykle istotny dla układu sił na Morzu Czarnym. Teraz stosują identyczną strategię.

Poprzez precyzyjne uderzenia rakietowe niszczą składy amunicji i mosty kluczowe z punktu widzenia rosyjskiej logistyki – nie tylko przeprawy stałe, ale też budowane obok mosty pontonowe. Ich cel stanowią też punkty dowodzenia rosyjskiej armii, lotniska, radary. Do tego dochodzą akcje inicjowane na tyłach przez grupy dywersyjne, choćby likwidowanie zdrajców, którzy przeszli na stronę nieprzyjaciela i obsadzili stanowiska w administracji na okupowanych terytoriach. Doskonale widać, że to skrupulatnie zaplanowana i skoordynowana akcja. Pośrednio potwierdzili to zresztą sami Amerykanie, przyznając, że od wielu miesięcy dostarczali na Ukrainę sprzęt dobrany właśnie pod kątem przyszłej kontrofensywy.

Co mogą zrobić Rosjanie?

Rosyjskie wojska znalazły się w trudnej sytuacji. Ukraińcy zamierzają z wolna wypychać je z okupowanego obwodu chersońskiego, a to dla Rosjan tereny niezwykle ważne. Po pierwsze zabezpieczają łączność z Krymem zajętym jeszcze w 2014 roku, po drugie to z tego przyczółku na zachodnim brzegu Dniepru Rosjanie zamierzali wyprowadzić uderzenie, które odetnie Ukrainę od Morza Czarnego, a także pójdzie w głąb państwa. Jest jeszcze aspekt propagandowy. Rosjanie od dłuższego czasu przymierzają się do pseudoreferendum, którego finałem ma być włączenie obwodu chersońskiego do Federacji. W obecnej sytuacji organizacja takiego przedsięwzięcia wydaje się niemożliwa. Jednocześnie Rosjanom trudno będzie wzmocnić swoje oddziały. Wiele o sytuacji w tamtejszej armii mówią nam rozpoczęte kilka dni temu ćwiczenia „Wostok 2022”. W poprzedniej edycji udział wzięło w nich 300 tys. żołnierzy i 34 tys. jednostek sprzętu. Teraz liczba uczestników wynosi mniej więcej 50 tys. To może świadczyć o skali zaangażowania armii w wojnę na Ukrainie, ale też o stratach, które tam poniosła. Wystarczy wspomnieć, że podczas walk w okolicach Kijowa zdziesiątkowane zostały 35 i 36 Armia ze Wschodniego Okręgu Wojskowego.

Prezydent Wołodymyr Zełenski w ostatnich dniach coraz częściej powtarza: Ukraina wkrótce wróci na Krym. Realna perspektywa?

Według mnie tak, choć to pewnie nie nastąpi szybko. Ukraińcy stosują tutaj nieco podobną taktykę jak w okolicach Chersonia. Precyzyjnymi uderzeniami atakują obiekty o kluczowym znaczeniu strategicznym: lotnisko wojskowe w okolicach Sewastopola czy składy amunicji nieopodal miejscowości Dżankoj. Nieustannie pojawiają się też informacje, że celem Ukraińców może stać się most nad Cieśniną Kerczeńską, który łączy Krym z terytorium Federacji Rosyjskiej. Ukraińcy są w stanie to zrobić. Mają odpowiednią broń i ciche przyzwolenie Amerykanów. Stany Zjednoczone nie sprzeciwiły się atakom na cele, które znajdują się na okupowanym półwyspie, który Rosja uważa przecież za swoje terytorium.

Sami Rosjanie nie docenili Ukraińców. Uderzenia przeprowadzane w tak różnorodny sposób, za pomocą precyzyjnych wyrzutni rakietowych, dronów czy z użyciem grup dywersyjnych, stanowiły dla nich zaskoczenie. Znakiem tego była panika wśród tamtejszych żołnierzy, która także ogarnęła rosyjskich turystów masowo opuszczających Krym. Ewakuacja objęła też część wojskowych oraz ich rodziny. Swoją niepewność Rosjanie chcą zamaskować twardą propagandą i cenzurą. Wiceminister obrony Dmitrij Bułhakow w ostatnim czasie zaczął narzucać narrację, w myśl której wybuchy nie były rezultatem ukraińskich akcji, lecz wypadków, ludzkich błędów, splotu nieszczęśliwych okoliczności.

Moim zdaniem celem operacji, którą ukraińska armia rozpoczęła na południu kraju, jest nie tylko Chersoń, ale także Krym. To system naczyń połączonych. Jeśli Ukraińcom starczy sił, by nękać Rosję dostatecznie długo, to jej wojska mogą wycofać się z Krymu, bo – po ewentualnym zniszczeniu mostu nad Cieśniną Kerczeńską – znaleźliby się w pułapce. I, podkreślę to raz jeszcze, nie jest to czysta fantazja. Amerykanie w ubiegłym tygodniu zapowiedzieli, że na dozbrojenie Ukrainy przeznaczą kolejne fundusze – blisko 3 mld dolarów. To największa transza od początku wojny. Niebawem też do linii wejdzie 20 tys. ukraińskich żołnierzy, którzy zostali przeszkoleni w standardach natowskich do posługiwania się najnowszą bronią.

Tymczasem front w Donbasie niemal zamarł...

Rosyjska armia najwyraźniej tam utknęła. W ostatnich tygodniach nie opanowali praktycznie żadnych znaczących terytoriów. W tej chwili starają się wprowadzić do walki świeże siły 3 Korpusu, ale to trochę takie formacje z łapanki. Kreml wydał rozkaz, by każdy z regionów sfinansował z własnego budżetu i wystawił batalionową grupę taktyczną w sile od 400 do 600 żołnierzy. Rosja ciągle chce uniknąć ogłaszania powszechnej mobilizacji, ale trudno przypuszczać, by półśrodkami zdołali wiele zwojować.

A jak Pan skomentuje wczorajszą wizytę Władimira Putina w Kaliningradzie?

To jawna, prymitywna prowokacja. Człowiek, który prowadzi brutalną wojnę, grozi sąsiadom, chce siłą zmieniać granice w Europie, dokładnie w rocznicę wybuchu II wojny światowej pojawia się ledwie kilkadziesiąt kilometrów od polskich granic... Tego nie można odczytać inaczej.

Rozmawiał: Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Maciej Nędzyński / CO MON, arch. prywatne

dodaj komentarz

komentarze


Koniec okularów w służbie?
Amerykanie drugi raz wychodzą z Iraku
Latające oko dla polskich żołnierzy
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Odeprzeć siły przeciwnika od rzeki
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Z prądem i pod prąd
FA-50 na straży polskiego nieba
Samorządy filarem odporności państwa
Batalion Model 44 pokazał moc
Alert RCB? Nie panikuj, działaj
Kajakarka, pięcioboiści nowocześni i taekwondzistka na podium
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Oni podjęli wyzwanie
Bartoszyccy zmechanizowani górą w Korei!
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Co zrobić, gdy wybuchnie konflikt?
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
„Horyzont” przedłużony
Pentagon o stałej bazie US Army w Polsce
Odpowiedź na rosyjską eskalację
Medale strzelców z „armii mistrzów”
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Silny gryf na Litwie
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Flanka pod strażą
CMI – szybka odpowiedź na atak dronów
Abordaż z polskim wsparciem
„Rybitwa” wyszła na morze
Koniec przerw w lataniu. Szkoła Orląt zmieni system szkolenia
Jak przetrwać kryzys?
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Medale w skokach na celność lądowania
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Ocean dronów
Długa droga do domu
Latający miecz przy granicy
Gry w wojnę w AWL-u
Delegacja MON-u z wizytą w Waszyngtonie
Ogień z Czarnych Panter w Orzyszu
Cios w plecy
Pojazdy jak żywe
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Serwis silników do śmigłowców Apache w Dęblinie
Gorący lipiec PKW Łotwa
Moriana – nawodny dron
Biatloniści „armii mistrzów” w medalowej formie
Polska w koalicji antybalistycznej
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Offset za Apache'e
350 mln zł dla 86 firm, by były w gotowości
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Zawsze gotowi, zawsze blisko
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Patrioty sojuszników będą nadal chronić Jasionkę
Pięściarka Wojska Polskiego z brązem
Saperzy przesiadają się na nowe mosty PFM
Żołnierze Czarnej Dywizji orientowali się najlepiej
Tarantula z plecaka
Poczuć się jak działonowy
Wojsko wraca do Łowicza po 14 latach
Agresja na Polskę nie była „spacerem”

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO