moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Anatomia kłamstwa

Ślad urwał się wiosną 1940 roku. Nagle od kilkunastu tysięcy jeńców przetrzymywanych w sowieckich obozach w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku przestały przychodzić do rodzin jakiekolwiek wiadomości. Bezskutecznie pytał o nich gen. Władysław Anders, kiedy stanął na czele tworzonego w ZSRS polskiego wojska. W 1943 roku nieoczekiwanie odpowiedzi udzielili… Niemcy.

Generał Anders wyznaczył specjalnego pełnomocnika do poszukiwania zaginionych na terenie Związku Sowieckiego polskich oficerów. Został nim rotmistrz Józef Czapski, który sam kilkanaście miesięcy wcześniej był więźniem obozu w Starobielsku. Czapski dobrze znał Rosję i udało mu się dotrzeć do wysoko postawionych w hierarchii NKWD oficjeli, ale od każdego z nich słyszał to samo: „Wasi ludzie najprawdopodobniej są gdzieś na dalekiej północy i nie dotarły jeszcze do nich wiadomości o amnestii i tworzeniu polskiej armii”. Straszną prawdę Czapski i reszta polskich żołnierzy poznali, gdy ich armia już stacjonowała na Bliskim Wschodzie po ewakuacji z „nieludzkiej ziemi” w 1942 roku.

Wówczas okazało się, że kiedy byli okłamywani przez Stalina i jego przybocznych, po drugiej stronie frontu Niemcy odkrywali w lasach wokół ośrodka wypoczynkowego NKWD w Katyniu masowe groby z rozkładającymi się zwłokami w polskich mundurach. Stacjonujący tu dowódcy Wehrmachtu wiedzieli o zbiorowych mogiłach już w 1942 roku. Meldowali o nich robotnicy Organizacji Todt, która odpowiadała za budowę obiektów i umocnień wojskowych, oraz miejscowa ludność. Niemieckich oficerów jednak niezbyt to interesowało. Najpewniej byłoby tak dalej, gdyby sytuacja na froncie nie obrała dla nich niekorzystnego obrotu. Po klęsce pod Stalingradem na początku 1943 roku Niemcy nagle dostrzegli w Katyniu potencjał propagandowy, dzięki któremu mogliby skomplikować sytuację polityczną w obozie aliantów.

REKLAMA

Imperium kontratakuje

Na najwyższych szczeblach wojskowych III Rzeszy 29 marca 1943 roku zapadła decyzja o rozkopaniu zbiorowych mogił, ustaleniu liczby pochowanych w nich osób i okoliczności ich śmierci. Pracami ekshumacyjnymi kierował profesor Gerhard Buhtz, wysoko postawiony esesman i dyrektor Medycyny Sądowej i Kryminalistyki Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego badania w połączeniu z zeznaniami okolicznych mieszkańców nie pozostawiały wątpliwości, że sprawcami mordu na polskich oficerach byli Sowieci – funkcjonariusze NKWD. Szef niemieckiej propagandy Joseph Goebbels postanowił nadać temu odkryciu jak najszerszy rozgłos. 11 kwietnia 1943 roku niemiecka agencja informacyjna Transocean opublikowała wiadomość o odkryciu w Katyniu zbiorowych mogił z pomordowanymi wiosną 1940 roku polskimi oficerami. Dwa dni później informację tę potwierdzono na specjalnie zwołanej konferencji w niemieckim Urzędzie Spraw Zagranicznych. Pierwsze zareagowało sowieckie Biuro Informacyjne, które w komunikacie radiowym odrzuciło oskarżenia płynące z Berlina i zaznaczyło, że odpowiedzialnymi za mord są tylko i wyłącznie „niemiecko-faszystowscy oprawcy”.

Polski rząd w Londynie 16 kwietnia zwrócił się przez swego przedstawiciela w Szwajcarii do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie z prośbą o wysłanie do Rosji specjalnej komisji, która na miejscu mogłaby ustalić fakty. Ponadto polski minister obrony narodowej generał Marian Kukiel wydał komunikat, w którym podkreślił, że polska strona jest świadoma, iż mogą to być machinacje niemieckiej propagandy, znanej ze swych kłamstw. Niemniej ze względu na stosunkowo dokładne dane, jakimi posługują się Niemcy, rząd polski postanowił odwołać się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Jednocześnie polska Rada Ministrów oficjalnie zwróciła się do rządu sowieckiego z prośbą o udzielenie wyjaśnień dotyczących zaginionych polskich jeńców. Odpowiednią notę złożył 20 kwietnia w ambasadzie sowieckiej minister spraw zagranicznych Edward Bernard Raczyński.

Stalin odpowiedział w klasyczny dla siebie sposób: bezpardonowym i cynicznym atakiem na polskie władze. Wykorzystał fakt, że tego samego dnia, w którym do siedziby Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie wpłynęła prośba Polaków o niezależną komisję, dotarł też analogiczny wniosek Niemieckiego Czerwonego Krzyża. Zgodnie z procedurą, po zapoznaniu się z obydwoma podaniami, ze stolicy Szwajcarii wysłano zapytania do wszystkich zainteresowanych stron – polskiej, niemieckiej i sowieckiej, czy zgodzą się na dochodzenie w Katyniu. Sowieci kategorycznie odmówili i oskarżyli polski rząd o współpracę z Niemcami.

Stalin 21 kwietnia wysłał do Winstona Churchilla i Franklina Delano Roosevelta list, w którym pisał, iż „nie pozostaje wątpliwości, że między wrogiem aliantów Hitlerem a rządem pana Sikorskiego istnieje kontakt i zmowa w prowadzeniu tej wrogiej kampanii”. Następnie całkowitą odpowiedzialnością za wymordowanie polskich jeńców w Lesie Katyńskim obarczył Niemców, a list zakończył słowami: „W czasie, gdy narody Związku Sowieckiego ociekają krwią w ciężkiej walce z Niemcami hitlerowskimi i natężają wszystkie siły dla rozgromienia wspólnego wroga miłujących wolność krajów demokratycznych, rząd pana Sikorskiego, ku zadowoleniu tyranii hitlerowskiej, zadaje wiarołomny cios Związkowi Sowieckiemu”.

Zachód umywa ręce

Zgodnie z przewidywaniami sowieckiego dyktatora zachodni przywódcy wpadli w panikę. Premier Churchill na spotkaniu z premierem polskiego rządu generałem Władysławem Sikorskim domagał się przede wszystkim wycofania wniosku złożonego do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Kiedy Sikorski próbował oponować i tłumaczyć swoje stanowisko, brytyjski premier mu przerwał i odpowiedział cynicznie: „Jeżeli ludzie ci nie żyją, nic, co by pan zrobił, ich nie wskrzesi”. Zarówno dla Brytyjczyków, jak i Amerykanów zachowanie sojuszu ze Związkiem Sowieckim, tym samym wiązanie dywizji niemieckich na froncie wschodnim przez Armię Czerwoną było priorytetem. Dla Londynu i Waszyngtonu w ich długofalowej i globalnej polityce mord katyński był sprawą marginalną.

Churchill natychmiast nadał odpowiedź do Stalina, w której zapewnił go, że dołoży wszelkich starań, by polski rząd zaniechał śledztwa – jak to określił – „z udziałem Niemców”. Nie były to czcze deklaracje. Już 24 kwietnia brytyjski minister spraw zagranicznych Anthony Eden oficjalnie zażądał od generała Sikorskiego wycofania wniosku do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Oświadczył przy tym, że rząd brytyjski zajmuje oficjalne stanowisko, iż oskarżanie Sowietów o mord polskich oficerów w Katyniu jest wymysłem propagandy niemieckiej. Jednocześnie zażądał zaprzestania antysowieckiej propagandy w polskojęzycznej prasie na terenie Wielkiej Brytanii.

Następnego dnia Churchill poinformował Stalina, że rząd polski zrezygnuje z prowadzenia śledztwa przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż, wyciszy antysowiecką kampanię w polskiej prasie na Zachodzie (także tej w Stanach Zjednoczonych). Ponadto na wniosek brytyjski polski minister informacji Stanisław Kot wystąpi w radiu z przemówieniem przeciwko niemieckiej propagandzie. Na koniec brytyjski premier zapewnił Stalina, że między rządem polskim a niemieckim nie mogły istnieć żadne kontakty.

W ten oto sposób Stalin zyskiwał potwierdzenie, że Zachód nie tylko nie zrobi nic w sprawie mordu w Katyniu, ale de facto daje mu wolną rękę w rozgrywaniu sprawy polskiej na swoją korzyść. Jeszcze tej samej nocy, z 25 na 26 kwietnia 1943 roku, Wiaczesław Mołotow wezwał ambasadora RP w Moskwie Tadeusza Romera i odczytał mu notę, w której ponownie zarzucił polskiemu rządowi wykorzystywanie „hitlerowskiego oszczerczego fałszu” w celu „wyłudzenia od Związku Sowieckiego terytorialnych koncesji kosztem Sowieckiej Ukrainy, Sowieckiej Białorusi i Sowieckiej Litwy”, czyli zaanektowanych po 17 września 1939 roku przez Sowietów polskich Kresów Wschodnich. Tym samym Mołotow ogłosił „przerwanie” stosunków z rządem polskim. Ambasador Romer nie przyjął tej obraźliwej noty.

Trzeba tu zwrócić uwagę na słowo „przerwanie”, które świadczy o przebiegłości Stalina w dążeniach do zwasalizowania sobie Polski. Dyktator – wykorzystując ofiary mordu dokonanego przez NKWD na jego rozkaz – wiedział, że stawia polski rząd w sytuacji bez wyjścia, ale jednocześnie sformułowaniem o przerwaniu, a nie zerwaniu stosunków stwarzał iluzję, że porozumienie jest jeszcze możliwe. To był ukłon w stronę Zachodu. Tak Stalin rozpoczynał swoją grę o podporządkowanie sobie Polski i całej Europy Środkowej. Batalia o prawdę, kto stał za zbrodnią katyńską miała trwać jeszcze wiele lat, a ogrom tej zbrodni okazał się znacznie większy, niż ogłosili to Niemcy w pierwszym komunikacie. Wiosną 1940 roku siepacze NKWD wymordowali co najmniej 21 768 obywateli Polski, w tej liczbie ponad 10 tysięcy oficerów Wojska Polskiego i Policji Państwowej.

Bibliografia

Cz. Brzoza, Polska w czasach niepodległości i drugiej wojny światowej (1918–1945), Kraków 2001.
E. Kospath-Pawłowski, Chwała i zdrada. Wojsko Polskie na Wschodzie 1943–1945, Warszawa 2010.
A. Paczkowski, Pół wieku dziejów Polski 1939–1989, Warszawa 1996.

Piotr Korczyński

autor zdjęć: IPN

dodaj komentarz

komentarze


Rozkaz ludobójstwa
 
Raptory już w Polsce
Raptory lecą do Polski
Katorżnik nie odpuszcza
Jak zostać żołnierzem zawodowym
Trzeci turnus na szkoleniu
Nowy dowódca 18 Dywizji
Armata nowej generacji dla Kormoranów
1 Kadrowa idzie w bój
Absolwenci klas mundurowych złożyli przysięgę
Wspierają rodziny ukraińskich żołnierzy
Wojskowy prawnik pomoże żołnierzom
Żołnierze świętowali
Ostatni rozdział generała
Czy po szczycie NATO Polska jest bezpieczniejsza?
Włoscy lotnicy w Malborku
Polacy świętują z żołnierzami
Wojsko świętuje, przyłącz się!
Pożegnanie z Iskrą
Akademia Abrams ruszyła!
Wizyta w PKW Łotwa
Śladem profesjonalistów
CASA na pomoc rannym w wypadku
Desant do Jeziora Żywieckiego
Dobrowolna służba wojskowa – poznaj zasady!
Natowskie ćwiczenia 400 mil od Odessy
Żelazna Dywizja z nowym dowódcą
Rosyjskie rakiety spadły na Odessę
O jeden most za daleko?
Kontraktowi mogą wycofać rezygnację
NATO zmienia priorytety
Polskie „tak” dla nowych członków NATO
Kolektywna obrona to priorytet
Operacja „Śluza”
Wojsko pomoże w ratowaniu Odry
Polskie szpadzistki trzecie na świecie
Ćwiczenia śmigłowców z Inowrocławia
Wszystkiego najlepszego!
Trzecia zmiana jedzie do Turcji
Szkolenie na klifie
O pomocy dla Ukrainy
Sukcesy żołnierzy w kajakarstwie, strzelectwie i biegach
Ppłk Sławomir Kędzierski: najważniejszy jest sukces drużyny
Zwiad ze spadochronem
Proces krakowski na polityczne zamówienie
Awanse w święto wojska
Młot na bolszewików
Pancerniacy rozpoczynają szkolenie
„Biorą inni, bierzmy i my”
Gwiazdy Diamentowej Ligi w Chorzowie
Rada Bezpieczeństwa Narodowego po szczycie NATO
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Powrót do korzeni
AFN uderzył w Kołobrzegu
Bitwa Warszawska, dzień czwarty: Zwycięska kontrofensywa
Przemysł idzie w OPL
Wymiana ciosów w Ukrainie
Dwa złota w jeden dzień
Kask weterana może być twój!

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO