moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Rozkaz: nie brać jeńców

Masowe egzekucje, gwałty, rabunki, podpalenia – od pierwszych dni powstania warszawskiego Niemcy siali w stolicy terror, który miał przynieść śmierć możliwie dużej liczbie mieszkańców. Często, jak na Ochocie czy Woli, przybierał on formę zorganizowanych akcji eksterminacyjnych. Według szacunków w czasie 63-dniowego zrywu zginęło 150 tysięcy cywilów.

Warszawiacy zgromadzeni w miejscu jednej ze zbrodni rzezi Woli. Fot. Wikipedia

Józef Górski, urodzony w 1911 roku, palacz w kotłowni, zeznaje w obecności przedstawiciela Komisji Badania Zbrodni Niemieckich: „W piątek 4 sierpnia 1944 roku do domu, gdzie mieszkałem, wpadło siedmiu umundurowanych i uzbrojonych Niemców i kazali wszystkim mieszkańcom zejść na dół, na podwórze. Tam rozdzielono nas. Mężczyzn ustawiono po lewej stronie, a kobiety z dziećmi po prawej. Kobietom kazano wyjść na ulicę, nam jeden z Niemców, który dowodził tymi siedmioma, powiedział: „Wy polskie świnie, bandyci, jesteście skazani na śmierć” i kazał nam po pięciu schodzić do schronu publicznego, który znajdował się w tym domu. Egzekucja odbywała się w ten sposób, że jeden z „własowców” w mundurze niemieckim strzelał każdemu schodzącemu w tył głowy, w kark, a drugi mu ładował automat (…). Rozstrzelano wówczas około 160 mieszkańców domu przy ulicy Grójeckiej 20b. Między zabitymi byli chłopcy dwunasto-, trzynastoletni. Ja zostałem ranny w tył głowy, kula wyszła mi bokiem koło ucha (…) Po leżących trupach zszedłem jeszcze niżej i doczołgałem się do schronu, gdzie położyłem się na ławce i nakryłem pierzyną”.

Bronisława Mazurkiewicz, urodzona w 1910 roku, pielęgniarka w Instytucie Radowym, zeznaje w obecności przedstawiciela Komisji Badania Zbrodni Niemieckich: „W nocy zaczęły się gwałty kobiet. Jedna z pielęgniarek, nieżyjąca dziś J.G., została zgwałcona przez Ukraińca publicznie, na korytarzu, ja sama to widziałam. Inną z pielęgniarek zamknięto w osobnej piwnicy i przez całą noc żołnierze pojedynczo lub jednocześnie po paru tam wchodzili. Słyszałam, jak się wzajemnie nawoływali, by tam pójść i opowiadali swoje wrażenia”.

Kazimierz Sucharzewski, urodzony w 1914 roku, szofer PKS, zeznaje w obecności przedstawiciela Komisji Badania Zbrodni Niemieckich: „11 czy 12 sierpnia na teren naszego domu wkroczył oddział Ukraińców i SS. Wyrzucili w sposób brutalny ludność cywilną i po ograbieniu poprowadzili w kierunku Zieleniaka (…) Ukraińcy wybrali trzech młodych ludzi i we czwórkę paliliśmy trupy. Zwłoki palone były między dwoma murami w szkole przyległej do Zieleniaka, prawdopodobnie była to niegdyś sala gimnastyczna. Kazano nam znosić zwłoki z całego placu, spod muru, gdzie odbywały się egzekucje rannych (…). Po uprzątnięciu Zieleniaka zaczęto nas wyprowadzać na ulicę do palenia zwłok. Paliliśmy ciała na ulicy Grójeckiej koło domu akademickiego, na placu Narutowicza i w innych miejscach. Zwłoki były znoszone przez nas z ulic i palone na stosie”.

Polscy cywile zamordowani na Woli. Fot. Wikipedia

Świadkowie starają się być precyzyjni – przywołują daty, adresy, starają się operować liczbami, czasem wymienią nazwisko. Ale w gruncie rzeczy nawet oni ślizgają się po powierzchni zdarzeń. Bo jak zamknąć w słowach krwawe szaleństwo, które dane im było widzieć na własne oczy? W ciągu kilkunastu dni Niemcy i kolaboracyjne oddziały SS RONA wymordowały na warszawskiej Ochocie 10 tysięcy cywilów.

Rzeź po rzezi

Na wieść o wybuchu powstania warszawskiego Hitler wpadł w furię. Niezwłocznie wydał rozkaz, by oddziały pacyfikacyjne nie brały jeńców. Warszawa miała zostać zrównana z ziemią, a jej mieszkańcy zabici. W ten sposób Niemcy chcieli nie tylko ostatecznie przetrącić kręgosłup Armii Krajowej, lecz także zastraszyć okupowaną Europę. Już 4 sierpnia w mieście rozpoczęła się pierwsza duża akcja wymierzona w ludność cywilną. Do historii przeszła jako rzeź Ochoty. – W ten rejon Warszawy skierowane zostały oddziały SS RONA. To nie był przypadek. Niemcy doskonale wiedzieli, jak zachowują się służący tam żołnierze i na co ich stać – podkreśla prof. Andrzej Zawistowski, historyk związany ze Szkołą Główną Handlową oraz Instytutem Pileckiego.

SS RONA była kolaboracyjną jednostką złożoną z Rosjan, których potem mieszkańcy Ochoty mylnie brali za Ukraińców. Na jej czele stał płk Bronisław Kaminski. Kilka lat później, przed Trybunałem w Norymberdze, gen. Erich von dem Bach-Zelewski, który dowodził wojskami tłumiącymi powstanie, nazwał go „politycznym awanturnikiem”. Dodawał też, że „żadnego narodu nie nienawidził tak jak Polaków”, a „pojęcie własności było mu obce”. W okupowanym ZSRS żołnierze Kaminskiego toczyli krwawe boje z sowiecką partyzantką, a już po przerzuceniu na zachód nękali między innymi mieszkańców Śląska, których grabili. W Warszawie mieli walczyć z AK, faktycznie jednak skupili się na sianiu terroru wśród cywilów. Palili, rabowali, dopuszczali się masowych mordów i gwałtów. Pacyfikowali kamienice i szpitale. Ich ofiarą padli między innymi pracownicy oraz pacjenci Instytutu Radowego im. Marii Curie-Skłodowskiej. Rosyjscy esesmani pojawiali się tam kilkakrotnie – demolowali wnętrza, niszczyli wyposażenie oraz podpalali materace wraz z chorymi.

Miejscem kaźni dla mieszkańców stał się również tak zwany Zieleniak, czyli największe w dzielnicy targowisko, które 5 sierpnia zamienione zostało w obóz przejściowy. Wyrzucani z mieszkań ludzie mieli tam czekać aż Niemcy przewiozą ich poza Warszawę – do kolejnego obozu w Pruszkowie. Zieleniak był otoczony murem. W jego bramach stały budki, gdzie kiedyś pobierano opłatę. Teraz obsadzili je strażnicy. – W obozie organizowane były egzekucje. Dramatyczne żniwo zbierały też głód i fatalne warunki sanitarne – podkreśla prof. Zawistowski. W ciągu kilkunastu dni przez obóz przewinęło się niemal 60 tysięcy mieszkańców różnych dzielnic Warszawy. Śmierć poniosło tysiąc z nich. Trwająca do 25 sierpnia pacyfikacja Ochoty kosztowała życie 10 tysięcy osób. A to oznacza, że w ciągu trzech tygodni zginęła jedna czwarta mieszkańców dzielnicy.

Polska ludność cywilna prowadzona ul. Wolską do kościoła św. Wojciecha. Fot. Bundesarchiv, Bild 101I-695-0423-13 / Leher / Wikipedia

Ale to była zaledwie drobna część cywilnych ofiar. Od pierwszego dnia powstania byli oni mordowani także w innych częściach miasta, zwłaszcza na Woli. 5 sierpnia ruszyła tam zorganizowana akcja eksterminacyjna. Niemcy upychali mieszkańców po podwórkach, placach, dziedzińcach fabryk i rozstrzeliwali. Na ulicach rozgrywały się dantejskie sceny. Jak wspominają świadkowie, zwłoki leżały jak okiem sięgnąć. Żołnierze układali z nich kilkumetrowej wysokości stosy i kazali wspinać się na nie kolejnym osobom, które czekały na egzekucji. Wielu ginęło od granatów wrzucanych do piwnic. Niemcy zakopywali ofiary żywcem, żywych ludzi wpychali też do ognia. Nagminnie cywile wykorzystywani byli jako żywe tarcze bądź zmuszani do rozbierania barykad bezpośrednio w ogniu walk. W okrucieństwach celował pułk specjalny SS „Dirlewanger”, złożony z kryminalistów i żołnierzy dyscyplinarnie wydalonych ze swoich macierzystych jednostek. Działalność w akcjach pacyfikacyjnych miała się dla nich stać okazją do rehabilitacji. – Rzeź Woli była bardziej skupiona w czasie, a jednocześnie pochłonęła jeszcze więcej ofiar niż masakra na Ochocie – zaznacza prof. Zawistowski. Cywile masowo ginęli do 7 sierpnia. Potem oczywiście też, ale mordów było wyraźnie mniej. Ostatecznie i tak liczba cywilnych ofiar poraża. Szacowana jest na 40–60 tysięcy osób.

Plan wysiedleń

Niemcy szybko zdali sobie sprawę, że wymordowanie wszystkich mieszkańców jest technicznie niemożliwe, a do tego bezcelowe. Opór powstańców zamiast słabnąć, jeszcze się wzmagał. Ale Warszawa tak czy inaczej miała zniknąć z powierzchni ziemi. Wkrótce rozpoczęły się wywózki cywilów. – Znamienne, jak szybko udało się je uruchomić. Ledwie wybuchły walki, a Niemcy zaczęli wysiedlać zarówno mieszkańców lewo-, jak i prawobrzeżnej Warszawy, a nawet miejscowości położonej wokół niej. Mogłoby to wskazywać na fakt, że akcja została zorganizowana jeszcze przed powstaniem – zakłada prof. Zawistowski.

Sam zryw trwał 63 dni. Kosztował życie 16 tysięcy powstańców i ponad 5 tysięcy żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego, którzy w drugiej połowie września ruszyli do forsowania Wisły. Liczba cywilnych ofiar nie jest dokładnie znana. – Najbardziej prawdopodobne wyliczenia mówią o 150 tysiącach zabitych, choć to jedynie szacunki – przyznaje historyk. – Pod gruzami kamienic i w egzekucjach ginęły całe rodziny, sąsiedzi. Często potem brakowało osób, które mogłyby zaświadczyć o ich śmierci, podać nazwiska. Listę ofiar z wielką pieczołowitością stara się zrekonstruować Muzeum Powstania Warszawskiego, ale to praca niezwykle trudna. Biorąc jednak pod uwagę, że tuż przed powstaniem Warszawa liczyła 950 tysięcy mieszkańców, jakaś ich część wyjechała na wieś, gdzie łatwiej było o żywność, walki zaś objęły tylko fragment miasta, liczba ofiar jest naprawdę ogromna – podsumowuje prof. Zawistowski.

Podczas pisania korzystałem z zapisów zeznań świadków rzezi Ochoty, które udostępnił na swojej stronie Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego, oraz z książek: Władysława Bartoszewskiego, „Dni walczącej Stolicy. Kronika powstania warszawskiego”, Warszawa 2004, Lidii Ujazdowskiej, „Zagłada Ochoty”, Warszawa 2005 i Piotra Gursztyna, „Rzeź Woli. Zbrodnia nierozliczona”, Warszawa 2014.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Wikipedia, Bundesarchiv/ Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Prawdziwa wojskowa grochówka! Gotuje kucharz z reprezentacji WP
Combat 56 u terytorialsów
Marynarz uratował turystkę w Tatrach
Europejska kopuła bezpieczeństwa
Piechota górska w Wojnarowej coraz liczniejsza
Żandarmi na strzelnicy taktycznej
Niebawem dostawy karabinków Grot A3
Sejm za Bezpiecznym Bałtykiem
Prezydent złożył życzenia żołnierzom
Zdarzyło się w 2025 roku – II kwartał
Przyszłość polskich czołgów K2
Drony na wagę złota
Świąteczne spotkanie w PKW Turcja
Wielkopolanie powstali przeciw Niemcom
W drodze po indeks
Udane starty biatlonistów CWZS-u w krajowym czempionacie
Wojsko ma swojego satelitę!
Snowboardzistka i pływacy na medal
„Pułaski” do remontu
Kto zostanie Asem Sportu?
Gąsienicowy Baobab dla polskiego wojska
Prezydent Zełenski spotkał się z premierem Tuskiem
Zdarzyło się w 2025 roku – IV kwartał
Na tronie mistrza bez zmian
„Dzielny Ryś” pojawił się w Drawsku
Szukali zaginionych w skażonej strefie
GROM w obiektywie. Zobaczcie sami!
Żołnierze z Braniewa pomagają walczyć ze śnieżycą
Koniec bezkarności floty cieni?
Odpalili K9 Thunder
Ministrowie ds. służb: Wnioskujemy o spotkanie z prezydentem
Najdłuższa noc
Najmłodszy żołnierz generała Andersa
Bokserzy walczyli o prymat w kraju
Symbol polsko-rumuńskiego braterstwa broni
Misja na rzecz zdrowia
Co wiemy o ukraińskim ataku na rosyjski okręt podwodny?
Plan na WAM
Polskie pociski rakietowe – rusza produkcja
Rekordowe wsparcie dla ZM „Tarnów”
Nadbużańscy terytorialsi na patrolu konnym
Prezydenci Polski i Ukrainy spotkali się w Warszawie
Góral z ORP „Gryf”
Ile powołań do wojska w 2026 roku?
Piątka z czwartego wozu
Trump i Zełenski zadowoleni z rozmów na Florydzie
Zdarzyło się w 2025 roku – III kwartał
Gladius dla Szczecińskiej Dywizji
Dyplomatyczna gra o powstanie
Medalowe żniwa pływaków CWZS-u
Zdarzyło się w 2025 roku – I kwartał
Rosja usuwa polskie symbole z cmentarza w Katyniu
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
Szef NATO ze świąteczną wizytą u żołnierzy
Nowa ręka dla weterana
ORP „Wicher” – pierwszy polski kontrtorpedowiec
Wymyśl nazwę dla polskich satelitów wojskowych
„Bezpieczny Bałtyk” czeka na podpis prezydenta
Polskie MiG-i dla Ukrainy?
Będą polskie prace badawcze na zachodzie Ukrainy
Sukces bezzałogowego skrzydłowego
Niebo pod osłoną
Pancerniacy jadą na misję
Pomorscy terytorialsi w Bośni i Hercegowinie
„Albatros” na elitarnych manewrach NATO

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO