moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Janina Takajszwili, zakonspirowana całe życie

Przez 44 lata, cały okres swojego życia w PRL aż do śmierci, skrzętnie ukrywała swój udział w powstaniu warszawskim. To nie była jedyna tajemnica, której pilnie strzegła. Przedstawiamy niezwykłą historię Janiny Będkowskiej Bodnar Takajszwili ps. „Zduńska Wanda”.

Legitymacja wojskowa Janiny Bodnarowej, 1934. Fot. Krzysztof M. Kaźmierczak

Spotykałem ją wielokrotnie, nieświadomy wówczas tego, z kim mam do czynienia. Jako nastolatek, w latach osiemdziesiątych minionego wieku, często robiłem zakupy w kiosku „Ruchu” w centrum Poznania. Dopiero wiele lat później dowiedziałem się, że pracująca w nim starsza pani należała do niepodległościowej konspiracji i brała udział w powstaniu warszawskim. Okazało się, że swoją historię aż do śmierci skrywała nawet przed najbliższymi. Długo trwało, zanim udało mi się poskładać elementy zagadkowej biografii pani Janiny.

Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu. Badałem wówczas okoliczności potyczki, do jakiej doszło w 1947 roku na dworcu w Lesznie między Sowietami a żołnierzami 86 Łużyckiego Pułku Artylerii Przeciwlotniczej1. Zainteresowałem się dowódcą tej jednostki, ppłk. Platonem Takajszwilim, przedwojennym gruzińskim oficerem kontraktowym służącym w Wojsku Polskim. Po publikacji artykułu o nim odezwała się do mnie rodzina jego żony, państwo Ptasińscy. Dzięki ich relacjom i archiwalnym poszukiwaniom poznałem część konspiracyjnego życiorysu pani Janiny. Ona i jej małżonek od dawna już wtedy nie żyli.

REKLAMA

Janina Takajszwili, historia nieznana

W 1947 roku Janina wyszła za mąż za Platona Takajszwilego, wówczas już emerytowanego oficera, który po skazaniu na śmierć jego odważnych żołnierzy z Leszna odszedł z wojska. Gruzin wprowadził się do żony, która mieszkała w Poznaniu w wielorodzinnym budynku przy ul. Dworkowej.

37 lat później dom ten został przeznaczony do rozbiórki pod budowę linii tramwajowej. W drugim miesiącu stanu wojennego, tam gdzie niegdyś mieszkała polsko-gruzińska para, robotnicy znaleźli w parkiecie dwie niewielkie skrytki. Jedna była pusta, w drugiej natomiast były furażerka oraz dwie biało-czerwone opaski oraz legitymacje sanitariuszek Armii Krajowej, jedna z nich wystawiona na nazwisko pani Janiny. Robotnicy zawiadomili o znalezisku Andrzeja Ptasińskiego, siostrzeńca pani Janiny, który wtedy zabierał z Dworkowej ostatnie swoje rzeczy. Wraz z żoną Małgorzatą zawiózł znalezione przedmioty ciotce. „Rozpłakała się na widok przywiezionych rzeczy. Pocałowała opaskę. A potem wystraszona powiedziała: »Tylko nie chodźcie na strych! Tam jest maszyna z pisanym przeze mnie rozkazem. Nie zdążyłam go dokończyć, bo przyszło UB«” – zapamiętała Małgorzata Ptasińska2.

Budynek przy ul. Dworkowej 9 w Poznaniu, 1982 rok, po odkryciu w nim tajnego magazynu WSGO „Warta” Fot. Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej

Faktycznie, strych budynku okazał się wielkim schowkiem. W podwójnej podłodze wypełnionej trocinami była ukryta broń, amunicja, materiały wybuchowe, mapy wojskowe i dokumenty. Był to tajny magazyn Wielkopolskiej Samodzielnej Grupy Ochotniczej „Warta”, organizacji konspiracyjnej powstałej na bazie rozwiązanego Okręgu Poznańskiego AK. Jesienią 1945 roku została ona rozbita przez Urząd Bezpieczeństwa. Za kraty trafiło kilkudziesięciu jej członków oraz dowódca, ppłk Andrzej Rzewuski ps. „Hańcza”. Według Ptasińskiego ciotka nigdy nie wspominała o tej organizacji, mówiła tylko, że w domu były ukryte „pozostałości po AK z powstania warszawskiego”. Nie chciała na ten temat rozmawiać.

W obawie przed odpowiedzialnością (w czasie stanu wojennego za posiadanie broni groziły szczególnie wysokie kary) robotnicy zawiadomili milicję. Wkrótce na Dworkową przyjechali funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i saperzy. To, co wyniesiono ze strychu, zajęło dwie ciężarówki. Było tam osiem pocisków moździerzowych, osiem przeciwpancernych pocisków artyleryjskich, trzy granaty ręczne (radzieckie typu F-1), dziewięć panzerfaustów, 3,2 kg trotylu, pistolet maszynowy wzór 43 z przebitymi numerami seryjnymi, trzy magazynki łukowe z nabojami kal. 7,62 mm, słój z amunicją, niemieckie naboje do rakietnicy i 31 map, a także duży zbiór dokumentów (w tym przetłumaczona na polski instrukcja użycia panzerfaustów) oraz wspomniana przez Janinę Takajszwili maszyna do pisania3. Jak wykazały przeprowadzone ekspertyzy, broń i amunicja były w pełni sprawne. SB przeprowadziła śledztwo, ale sprawę umorzono po stwierdzeniu, że dotyczy nieistniejącej od 1945 roku organizacji.

Odkrycie po latach

Kiedy odkryto tajny magazyn, pani Janina od kilkunastu lat nie mieszkała już w tym budynku. Być może dlatego prowadzący śledztwo funkcjonariusze SB nie powiązali jej z tą sprawą. Z zachowanych akt wynika, że nie bardzo interesowała ich historia, w czasie stanu wojennego skupiali się bowiem na sprawach dotyczących zwalczania bieżącej działalności opozycyjnej. Gdyby sprawdzali dokładnie dawnych lokatorów wyburzanego budynku, może odkryliby, że mieszkająca tam pani Janina miała taką samą datę urodzenia jak „Wanda Zduńska”, wymieniona w rozkazie dowódcy WSGO „Warta” o mianowaniu skarbnika organizacji…

Część broni znalezionej w tajnym magazynie. Fot. Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej

Byłem przekonany, że kobieta była zaangażowana w działalność niepodległościową. Niestety, poza wspomnieniem rodziny o znalezionej w 1982 roku legitymacji AK, nie było żadnego materialnego potwierdzenia, że podczas okupacji Takajszwili była członkiem konspiracji czy brała udział w powstaniu warszawskim. Dopiero niedawno Małgorzata Ptasińska, gdy dokładnie porządkowała rzeczy po ciotce, znalazła wśród nich nie tylko jej powstańczy dowód tożsamości i furażerkę, lecz także kilka innych dokumentów, które rzuciły światło na działalność podziemną Janiny. Są wśród nich m.in. relacje osób, z którymi była w podziemiu. Oto konspiracyjny życiorys Janiny Takajszwili odtworzony na podstawie odnalezionych dokumentów.

Pani Bodnarowa

Janina Apolonia Będkowska urodziła się 6 lutego 1906 roku w podwarszawskim Pruszkowie. W 1934 roku wyszła za mąż za zawodowego żołnierza, artylerzystę ppłk. Tadeusza Bodnara, wówczas pracownika Ministerstwa Spraw Wojskowych. Została panią Bodnarową, jak to było wówczas w zwyczaju. Na nazwisko „Bodnarowa” miała wystawioną legitymację wojskową (przysługiwały one żonom oficerów w służbie czynnej)4.

Małżonkowie początkowo mieszkali w stolicy. Mąż pełnił funkcję zastępcy szefa Departamentu Artylerii. Potem przenieśli się do Poznania, gdzie wojskowy w 1937 roku objął dowództwo stacjonującego tam 7 Pułku Artylerii Ciężkiej. Na jego czele ppłk Bodnar wyruszył na front po wybuchu II wojny światowej. Zginął 12 września 1939 roku w Mąkolicach od niemieckiego ostrzału artyleryjskiego podczas bitwy nad Bzurą.

Podczas okupacji wdowa mieszkała w Warszawie. Początkowo, dopóki Niemcy to jeszcze respektowali, była na emeryturze po mężu, potem pracowała. Od początku zaangażowała się w działalność konspiracyjną. Należała do uznającej rząd londyński Komendy Obrońców Polski, organizacji sformowanej we wrześniu 1939 roku, która po trzech latach połączyła się z Armią Krajową. Według oświadczenia mjr. Zbigniewa Koraszewskiego5: „Ob. Takajszwili była łączniczką komendanta organizacji Obrońców Polski mjr. Andrzeja Rzewuskiego (ps. Abrek). Od 1940 do 1942, tj. do czasu podporządkowania się AK, również prowadziła skrzynkę pocztową przy ul. Kruczej […]. Przechowywała w swoim mieszkaniu akta i pieczątki organizacji, jak również w jej mieszkaniu odbywały się spotkania członków Komendy Głównej, a dalej spotkania z członkami AK w okresie podporządkowywania się”6. Koraszewski sam miał utrzymywać tą drogą kontakty z Rzewuskim.

Przed wybuchem powstania, przynajmniej od stycznia 1944 roku, Janina zatrudniona była w firmie Asko A.G. Opus A.G.7, która prowadziła pralnie i farbiarnie przy ul. Chłodnej. Biorąc pod uwagę jej zaangażowanie w działalność podziemną, całkiem możliwe, że to miejsce pracy nie było przypadkowe. Według powojennych relacji (np. sanitariuszki Blandyny Ziółkowskiej ps. „Janina”8) w zakładzie tym podczas okupacji działał punkt konspiracyjny, a firmą kierował Niemiec współpracujący z AK.

„Zduńska Wanda”

1 sierpnia 1944 roku Janina wyszła ze swojego mieszkania z wystawioną przez Dowództwo Rejonu II Obwodu Śródmieście AK legitymacją o numerze 21689. „Zaświadczam, że San. Zduńska Wanda Bodnarowa Janina jest żołnierzem A.K. Dnia 25.VII.1944 r.” – potwierdzał na niej komendant obwodu. O otrzymanym przydziale świadczył ręczny dopisek na odwrocie: „Stwierdzam, że San. Zduńska Wanda jest w 3 kompanii kpt. Redy”. Trudno jednak określić czy – a jeśli tak, to jak długo – służyła jako sanitariuszka. Wiadomo, że jej pierwotna rola się zmieniła. Według relacji Stanisława Bardzińskiego 10 Janina Takajszwili podczas powstania „w okresie od początku do zakończenia popełniła funkcję kierownika kuchni polowej na odcinku bojowym Warszawa Śródmieście Południe – przy ulicy Kruczej”11.

Odnaleziona w skrytce furażerka pani Janiny z powstania. Fot. Krzysztof M. Kaźmierczak

Bardziński zakończył swoje oświadczenie z 1973 roku słowami: „Podkreślam ofiarność i poświęcenie na odcinku powierzonej pracy”. Szczegóły nie są znane, ale musiała to być godna służba, bo w sierpniu 1975 roku Janina została za udział w powstaniu warszawskim uhonorowana Krzyżem Armii Krajowej. To odznaczenie ustanowił w 1966 roku w Londynie gen. Tadeusz Komorowski ps. „Bór”. Stwierdził wtedy, że „Krzyż jest symbolem bezgranicznej ofiarności i poświęcenia w walce z okupantem i jednocześnie widomym znakiem rzetelnie spełnionego obowiązku żołnierskiego”.

Dokument o nadaniu odznaczenia Janinie Bodnarowej podpisał Michał Mandziara ps. „Siwy”, przewodniczący Komisji Krzyża. Krzyż AK był w PRL nielegalny, nie można go było nosić, nawet posiadanie jego legitymacji było zabronione. „Wanda Zduńska” nie powiedziała rodzinie o odznaczeniu. Odkrycie tego po latach było dla Ptasińskich zaskoczeniem.

Na celowniku bezpieki

Kobieta przez dziesięciolecia skrzętnie ukrywała swój udział w okupacyjnej konspiracji. Zapewne obawiała się, że może to wskazać na jej związek z ppłk. Rzewuskim, doprowadzić do odkrycia magazynu z bronią, a ją narazić na odpowiedzialność karną. Miała powody do ostrożności. Wielu członków WSGO „Warta” trafiło do aresztów, zapadały wyroki więzienia i śmierci, a dowódca został doprowadzony do samobójstwa.

Chociaż bezpośrednio po rozbiciu organizacji represje nie dotknęły Janiny, to jedenaście lat później znalazła się na celowniku bezpieki. W 1956 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych powiadomiło poznański kontrwywiad (wydział II), że zatrzymany w listopadzie 1945 roku „Konrad”, kurier rządu emigracyjnego, miał jej dostarczyć zaszyfrowane wiadomości z Londynu i tysiąc dolarów. Ujawniono to dopiero po latach, żeby wcześniej nie zdekonspirować „Konrada”, który był podwójnym agentem12.

SB wszczęła przeciwko Janinie Takajszwili sprawę operacyjną. Do niczego się nie przyznała. Inwigilowano ją przez dwa lata. Postępowanie z braku dowodów zakończono, ale od tamtego czasu okresowo żona gruzińskiego oficera była w zainteresowaniu bezpieki. Jeszcze w latach siedemdziesiątych kontrwywiad SB umieszczał ją w wykazach osób politycznie niepewnych, które były wcześniej rozpracowywane, ale „nie skazano ich z braku dowodów”13.

Legitymacja powstańcza pani Janiny. Fot. Krzysztof M. Kaźmierczak

Janina Takajszwili zachowywała daleko posuniętą ostrożność, ale miała przynajmniej jeden moment zawahania, przed 30. rocznicą wybuchu powstania warszawskiego rozważała ujawnienie swojej przeszłości. Dowodzą tego wspomniane oświadczenia Zbigniewa Koraszewskiego i Stanisława Bardzińskiego, przedstawione na formularzach stosowanych w Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Była to jedyna w PRL organizacja zrzeszająca kombatantów i nadająca im uprawnienia do zniżek oraz świadczeń. Nie wiadomo, czy sama rozważała wstąpienie do ZBOWiD-u, czy też ktoś ją do tego zachęcał. Ostatecznie wniosku nie złożyła.

Zastanawia mnie, czy towarzysz jej życia wiedział, że przez kilkanaście lat mieszkał w domu, który był magazynem podziemnej organizacji. Platon Takajszwili miał poglądy polityczne sprzeczne z obowiązującymi w PRL, ale mając świadomość możliwych konsekwencji, unikał narażania się władzom. Tymczasem niewątpliwie wielkim ryzykiem byłoby odkrycie skrytek i ich zawartości. Można zatem domniemywać, że Gruzin nie znał tajemnic swojej żony i domu, w którym mieszkał.

Janina była bardzo związana z mężem. Po czternastu latach cywilnego małżeństwa zawarli ślub kościelny. Platon zmarł w 1965 roku, zaledwie kilka miesięcy po przeprowadzeniu się pary z Dworkowej do innego mieszkania. Żona postawiła mu okazały nagrobek z wyrytym po gruzińsku słowem „Kochany”14. Aby dorobić do emerytury, pracowała w kiosku. Zmarła w 1988 roku.

Nie koniec tajemnic

33 lata po śmierci kobiety zwróciłem się o pomoc do londyńskiego Studium Państwa Podziemnego. Dzięki numerowi odznaczenia udało się tam odnaleźć potwierdzenie, że Janina Bodnarowa została uhonorowana Krzyżem AK. Nie wiadomo, czy sama o nie wystąpiła. Jako odbierający legitymację w jej imieniu wymieniony w kartotece jest W. (lub Wł.) Szyszkowski, zamieszkały w Londynie. – Do lat osiemdziesiątych korespondencja z krajami zachodnimi była utrudniona i pod kontrolą systemu komunistycznego. Stąd wielu powstańców załatwiało to przez inne osoby – poinformowała mnie Krystyna Zatylna z Sekretariatu SPP. Wyjaśniła też, że odznaczenia często przyznawano „na podstawie list zbiorowych dostarczonych przez kolegów z oddziału lub dowódców”. Możliwe, że tak było w przypadku „Zduńskiej Wandy”. W tamtym czasie w Londynie żył choćby wskazany na jej powstańczej legitymacji dowódca, czyli Franciszek Miszczak „Reda”15.

Na podstawie zabranych przeze mnie informacji i materiałów Muzeum Powstania Warszawskiego zdecydowało się umieścić panią Janinę w prowadzonym tam rejestrze powstańców. Rodzina zgodziła się przekazać do zbiorów tej placówki pozostałe po ciotce archiwalia, w tym te, które ukrywała w skrytce w podłodze. W trakcie są też starania o objęcie ochroną miejsca pochówku „Zduńskiej Wandy” w Poznaniu.

Umieszczenie biogramu Janiny Bodnar Takajszwili wśród życiorysów jej koleżanek i kolegów z Armii Krajowej symbolicznie kończy czas zakonspirowanego życia tej niezwykłej kobiety. Nie oznacza to jednak wyjaśnienia wszystkich tajemnic jej życia związanych z działalnością podziemną. Jedna z nich dotyczy drugiej legitymacji powstańczej, która była w schowku odkrytym w 1982 roku. Według Ptasińskiego wystawiono ją na nazwisko Krzymieniecka lub Krzywicka. Nie było jej w odnalezionych niedawno dokumentach po Janinie. Czy zniszczyła ją? A może przekazała właścicielce? I jak to się stało, że ukrywała legitymację koleżanki z powstania?

 

 

 

W związku z 77. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego przygotowaliśmy specjalne wydanie „Polski Zbrojnej”.

 

 

Mecenasami jednodniówki są Polska Grupa Zbrojeniowa i Polska Grupa Energetyczna.

 

 

Zapraszamy do lektury!

 

 

 

 Przypisy:

1 Artykuł na temat potyczki w Lesznie zamieściliśmy w numerze 1 (17) 2021 czasopisma „Polska Zbrojna. Historia” („Kara śmierci za życie Zofii”).
2 Relacja Małgorzaty i Andrzeja Ptasińskich – w zbiorach autora.
3 AIPN Po, 003/355/, t. 10 z 18, Notatka, 19 I 1982 r., k. 11.
4 Legitymacja wojskowa Janiny Bodnarowej z 17.08.1934 r. – reprodukcja w zbiorach autora.
5 Zbigniew Jan Koraszewski (1909–1986), IPN, Katalog osób rozpracowywanych, https://katalog.bip.ipn.gov.pl/informacje/162656 [dostęp: 5 lipca 2021].
6 „Oświadczenie świadka” Zbigniewa Koraszewskiego z 13.07.1973 r. – reprodukcja w zbiorach autora.
7 Betriebs-Ausweis nr 65 wystawiony przez Asko A.G. Opus A.G – reprodukcja w zbiorach autora.
8 Archiwum Historii Mówionej, Blandyna Ziółkowska, https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/blandyna-ziolkowska,2132.html [dostęp: 5 lipca 2021].
9 Legitymacja Armii Krajowej na nazwisko Janina Bodnarowa ps. „Zduńska Wanda” z 25.07.1944 r. – reprodukcja w zbiorach autora.
10 Prawdopodobnie chodzi o Stanisława Bardzińskiego ps. „Jarota”.
11 „Oświadczenie świadka” Stanisława Bardzińskiego z 9.07.1973 r. – reprodukcja w zbiorach autora.
12 Gustaw Górecki ps. „Konrad” był współpracownikiem wywiadu PRL, został zdekonspirowany przez wywiad USA i uciekł do Polski. AIPN, Po, 003/671/, t. 11, Dotyczy Takajszwili-Bodnar Janiny, na podstawie akt arch. 3209/B, 11 II 1965 r., k. 99. Zob. też: AIPN BU, 001121/65, k.10–19, Ted Shackley, „Tajemnice CIA. Wspomnienia szpiega wszech czasów”, Bellona 2008, wydanie oryginalne 2005 (Spymaster: My Life in the CIA), s. 34–36.
13 AIPN Po, 003/671/8, Charakterystyka kontrwywiadowcza województwa poznańskiego po zagadnieniu angielskim, 31 VII 1971 r., k. 236.
14 Grób Janiny i Platona Takajszwilich w Poznaniu w 2019 roku został uratowany przed likwidacją i odnowiony dzięki zbiórce publicznej zainicjowanej przez autora oraz pomocy Ambasady Gruzji w Warszawie.
15 Mjr Franciszek Miszczak ps. „Reda”, „Stefan Reda”, „Bogucki” (1911–1990), na emigracji wieloletni prezes Koła AK i założyciel Fundacji AK w Londynie.

Krzysztof M. Kaźmierczak

autor zdjęć: Krzysztof M. Kaźmierczak, archiwum Instytutu Pamięci Narodowej

dodaj komentarz

komentarze


Baza ofiar zbrodni wołyńskiej
 
Srebro sztafety i brąz kajakarek
Komunikacja strategiczna to dziś priorytet
Rozwój i wyzwania wojskowej logistyki
Dezinformacja – oręż wojny hybrydowej
Defendery. Innowacyjność w cenie
Biegacze na orientację z Czarnej Dywizji najlepsi
Rzetelna informacja w cenie!
Misja, w której stawką było życie
Techniki linowe dla wybranych
Przez sport do wojska!
Bogate tradycje pancernego Sulejówka
Wybierz się na wojskowe studia
Defendery w komplecie
Emerytura wypłacana w … karmie
MSPO 2021 - serwis specjalny
Do broni!
Wojsko dla mediów, media dla wojska
Marynarze z 8 Flotylli na czele zespołu NATO
Zakaz noszenia mundurów podczas protestów
Polscy żołnierze polecą na Islandię
„Ryś”, czyli nowe zadania w nieznanym terenie
Jaki będzie nowy rok akademicki?
Afganistan. Czas wracać do domu
W jedynym słusznym kierunku
Żołnierze wyjechali, problemy zostały
Pomnik prawdy o Katyniu
Żołnierze z Leźnicy trenują siatkarzy
Szef MON: w XXI wieku fake newsy stały się bronią
Szczyt NATO o zagrożeniach dla bezpieczeństwa
Trwa operacja „Silne wsparcie”
Ziemia z misji na pamiątkę
„Northern Coasts”, czyli debiut „Kormorana”
Wojsko nie może zapominać o dialogu ze społeczeństwem
Żołnierze bez testów z WF-u
Prosty język to najważniejsza maksyma!
Kosmiczne technologie na MSPO
Szczyt NATO już w poniedziałek
Course on Diplomacy
Symulator skoków ze spadochronem
Skok na głęboką wodę
HSW ma ofertę dla armii
Symulator dla kierowców ciężarówek
„Ocean 2020”, czyli drony na straży morskich granic
W walce na dwa fronty – bez szans
Prestiżowe stanowisko w NATO dla polskiego oficera
Żołnierze powinni być aktywni w mediach i lokalnie
Będzie więcej szkoleń z pierwszej pomocy
Żołnierze wrócili do Polski
NATO na tropie dezinformacji
Szczyt NATO w Brukseli – punkt zwrotny dla Sojuszu
Współpraca i walka w komunikacji
UE o wspólnym bezpieczeństwie
Wojskowy żargon tylko w jednostkach
W Tokio zgasł olimpijski znicz
Nowe racje dla specjalsów
Czołgi do ataku!
Wyścig zbrojeń nie ustaje

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO