moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Lądowanie na pokładzie okrętu

Starty i lądowania śmigłowców na pokładzie to jedna z najtrudniejszych operacji, które można wykonać na morzu. Także dla załogi okrętu – podkreśla ppor. mar. Dawid Richert, dowódca Bojowego Centrum Informacyjnego i kontroler lądowiska pokładowego w załodze ORP „Ślązak”.

Piloci śmigłowców pokładowych są zgodni – lądowanie na okręcie to najbardziej skomplikowana operacja, jaką można sobie wyobrazić.

Ppor. mar. Dawid Richert: Tak, to na pewno jedna z najbardziej skomplikowanych operacji. Lądowisko jest niewielkie, w dodatku zmienia położenie – zarówno ze względu na falowanie, jak i fakt, że okręt przez cały czas pozostaje w ruchu. Operacja wymaga ogromnej precyzji. Tutaj nie ma miejsca na większe błędy. I dlatego w przyjęcie śmigłowca zaangażowana jest właściwie cała załoga okrętu.

Ale chyba nie bezpośrednio?

Podczas lądowań i startów okręt obsadzony jest w rozkładzie operacji śmigłowcowych, tak więc jego załoga musi pozostawać na stanowiskach i ściśle stosować się do obowiązujących obostrzeń. Jedna z zasad mówi, że na pokładach zewnętrznych nie mogą w tym czasie przebywać żadne postronne osoby. Wcześniej lądowisko musi zostać tak dokładnie sprawdzone i wysprzątane, by żadne przedmioty nie zostały poderwane przez podmuch powietrza i wkręcone przez wirnik. Członkowie naszej załogi opuszczają też barierki i demontują maszt. A wszystko po to, by nic nie przeszkadzało w podejściu do lądowiska.

Bezpośrednio nad operacją czuwa dowódca okrętu, oficer wachtowy na pomoście oficer wachtowy BCI, okrętowy kontroler lotów śmigłowcowych oraz kontroler lądowiska pokładowego. Do tego dochodzi tzw. finiszer i marynarze odpowiadający za kotwiczenie śmigłowca, wreszcie grupa ratowniczo-gaśnicza, która w razie wypadku ma ugasić pożar czy ewakuować załogę śmigłowca. Reasumując – całkiem pokaźny zespół.

Prześledźmy zatem przebieg operacji krok po kroku…

Po pierwsze, śmigłowiec należy namierzyć, po czym zidentyfikować. Możemy to zrobić, używając stacji radiolokacyjnej, która stanowi element zainstalowanego na ORP „Ślązak” systemu zarządzania walką CMS TACTICOS. Potem maszyna jest przejmowana przez okrętowego kontrolera lotów śmigłowcowych. Przekazuje on załodze śmigłowca informacje związane z ruchem jednostek powietrznych i okrętów, które znajdują się w okolicy. Podaje także aktualne warunki atmosferyczne oraz kurs i prędkość okrętu do prowadzonych operacji śmigłowcowych. Decyzję o lądowaniu podejmuje pierwszy pilot w porozumieniu z okrętowym kontrolerem. Kiedy śmigłowiec znajdzie się dwie mile od lądowiska, okrętowy kontroler lotów śmigłowcowych rozpoczyna jego naprowadzanie. Prowadzi śmigłowiec po właściwej ścieżce podejścia, podaje wartość ciśnienia, by lotnicy mogli na tej podstawie obliczyć swoją wysokość. Tuż przed samym lądowaniem odpowiedzialność za naprowadzenie przejmuje kontroler lądowiska pokładowego wraz z finiszerem. To ubrany w jaskrawą kamizelkę marynarz, który za pomocą sekwencji sygnałów nakierowuje maszynę na odpowiednie miejsce. On też dyryguje pracą grup kotwiczących śmigłowiec do pokładu za pomocą łańcuchów i specjalnych ograniczników.

Podczas podejścia do lądowania załoga śmigłowca może korzystać z naszego systemu naprowadzania TACAN oraz z zainstalowanego nad lądowiskiem urządzenia o nazwie Glide Path Indicator. Emituje ono wiązki, które sygnalizują pilotowi właściwy kąt podejścia do okrętu. Jednak nawet mimo tych wszystkich ułatwień, lądowanie na pokładzie pozostaje operacją niezwykle skomplikowaną.

Na pewno jest ono uzależnione od pogody. W jakich warunkach można prowadzić starty i lądowania?

Podstawa chmur nie może być niższa niż tysiąc stóp, czyli około 300 metrów. Stan morza nie został ściśle określony, jednak przechyły okrętu na burty nie powinny przekraczać pięciu stopni, zaś przechyły podłużne – dwóch stopni. Kluczowa jest jednak siła wiatru pozornego. Jego prędkość musi być mniejsza niż 40 węzłów. W czasie operacji lądowania okręt zawsze idzie pod wiatr, a śmigłowiec ustawia się wzdłuż osi kadłuba. Wówczas podmuchy wiatru są mniej niebezpieczne dla prowadzenia operacji śmigłowcowych.

Oczywiście mamy też procedury awaryjne, które pozwalają posadzić śmigłowiec przy gorszych warunkach, kiedy na przykład jego załoga z różnych względów potrzebuje pilnej pomocy. Okręt wypuszcza wtedy za sobą świetlne flary. Śmigłowiec schodzi na wysokość kilkudziesięciu metrów nad poziom morza i leci tam tak długo aż wypatrzy flary. Pomagają one określić ścieżkę, po której pilot powinien zbliżać się do lądowiska. Zastrzec jednak trzeba, że stosowanie procedury „Emergency Low Visibility Approach”, czyli podejścia przy obniżonej widoczności to ostateczność. Zwykle wcześniej sprawdza się, czy jednak nie można posadzić śmigłowca na lądzie, innym okręcie, który znajduje się w strefie, gdzie panują lepsze warunki, albo czy nie da rady przeczekać złej pogody w powietrzu.

A co z lądowaniem w nocy?

To oczywiście zadanie trudniejsze niż lądowanie w dzień, ale przy dobrej pogodzie załoga śmigłowca jest w stanie wypatrzyć okręt z odległości nawet kilkunastu mil. Lądowisko jest rozświetlone, do tego dochodzi wspomniany Glide Path Indicator. Jeśli sytuacja wymaga, by okręt działał skrycie, światła są wygaszane, zaś GPI emituje przerywany sygnał, który można wychwycić używając gogli noktowizyjnych.

Tymczasem śmigłowiec nie tylko może na pokładzie „Ślązaka” wylądować, ale też na przykład uzupełnić paliwo. I to na kilka sposobów.

Zgadza się. Możemy tankować go „na zimno”, czyli po lądowaniu i wyłączeniu silników, ale też „na gorąco”, kiedy maszyna pracuje. Druga z metod pozwala oszczędzić czas, a także uniknąć zapowietrzenia układu paliwowego. Mamy również możliwość zatankowania śmigłowca w zawisie. Maszyna zatrzymuje się wówczas pięć metrów nad lądowiskiem, zaś jej załoga opuszcza wciągarkę, poprzez którą podajemy na górę wąż. Nim właśnie tłoczone jest paliwo. Dodajmy, że okręt pozostaje w ruchu, więc pilot musi operować tak, by utrzymać stały dystans z naszym pokładem.

Podczas ostatniego wyjścia w ciągu czterech dni trzy razy trenowaliście procedury związane z lądowaniem i startem śmigłowca. Sporo…

Staramy się wykorzystywać każdą nadarzającą okazję. ORP „Ślązak” przechodzi właśnie badania eksploatacyjno-wojskowe. Sprawdzamy działanie poszczególnych systemów, wdrażamy i testujemy procedury. Jeszcze podczas prób stoczniowych śmigłowiec SH-2G wykonał na naszym pokładzie kilkanaście lądowań i startów.

Współpracowaliście tylko ze śmigłowcami tego typu?

Współdziałaliśmy też z ratowniczą Anakondą. Jej załoga sprawdzała między innymi, z jakiej odległości widoczne są światła lądowiska. W-3RM na naszym pokładzie jednak nie usiadł ze względu na jego konstrukcję. Spośród śmigłowców morskich, które służą w naszych siłach zbrojnych, na „Ślązaku” może lądować tylko SH-2G, ale jesteśmy w stanie współdziałać ze kilkoma innymi typami maszyn należących do państw NATO.

Jaka korzyść płynie z tego, że ORP „Ślązak” posiada lądowisko?

Śmigłowce mogą realizować na naszą rzecz zadania związane z budowaniem sytuacji nawodnej i podwodnej, zwalczaniem okrętów podwodnych, transportem czy też rozpoznaniem. Oczywiście ze względu na brak hangaru nie będą stacjonować na „Ślązaku” na stałe. Jednak sama możliwość posadzenia maszyny na naszym pokładzie sprawia, że śmigłowce mogą znacząco wspierać działania operacyjne okrętu na morzu.

Rozmawiał: Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Łukasz Zalesiński

dodaj komentarz

komentarze


MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Wsparcie z morza
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
„Horyzont” przedłużony
Wsparcie z powietrza
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Mural na 65-lecie komandosów
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Dwie dekady na polskim niebie
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Abordaż z polskim wsparciem
Drużyna Invictusa na starcie
Ratunek pod ogniem
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Lotnicze „drzwi” transportowe
Rusza mały przegląd strategiczny
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Ukraina kontra odrzutowe drony
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Uratowali życie koledze z NATO
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Rowerowe upamiętnienie poległych
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Wojna na satelitarnym łączu
Flanka pod strażą
MON zmienia system gotowości obronnej
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Uniewinniony za strzał na granicy
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Morscy lotnicy w akcji
Drugie rozdanie SAFE
Artylerzyści z Wielbarku
Cywilne drony na służbie
Mocne wsparcie dla Homara-K
Ares kontra drony
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Musimy powstrzymać agresora
Wirtualna wojna na AWL-u
Bombowiec na dnie Bałtyku
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Syreny wyją. Co robić?
„Zdrzałka” na pustyni
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Gorący lipiec PKW Łotwa
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Nocny ogień na Łotwie
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Wojna o dane
Constans historii
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Kormoran in the West

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO