moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Medal dla polskich pilotów

Amerykanie chcą uhonorować dwóch pilotów z 7 Eskadry Działań Specjalnych medalem Army Commendation (Medal Pochwalny). „Gringo” i „Tuff”, jako pierwsi Polacy w historii, zdobyli uprawnienia instruktorskie według wymogów amerykańskiej armii. Teraz Polacy prowadzą opracowany przez siebie program treningowy dla afgańskich pilotów Mi-17.

Dwóch pilotów 7 Eskadry Działań Specjalnych kilka miesięcy temu wyleciało do Afganistanu, by szkolić tamtejszych pilotów z 777 Special Mission Wing. Afgańczycy z tej jednostki na co dzień wykonują operacje specjalne. – Są to piloci, których doświadczenie w taktyce, w lataniu bojowym jest olbrzymie, ale zapomnieli o czymś takim jak cykl treningowy. Skończyli szkolenie jakiś czas temu i od tej pory już nie trenowali lotów, tylko wykonywali zadania – mówi „Tuff”. Dla pilotów takie szkolenia są bardzo ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, podtrzymują umiejętności pilotażu śmigłowców. Po drugie, przywracają pilotom radość z latania. – Niestety w ostatnim czasie zdarzyło się w Afganistanie kilka wypadków, w których rozbiły się śmigłowce. To pokazuje jak bardzo potrzebne są systematyczne szkolenia – wyjaśnia „Gringo”. – Mieliśmy też wrażenie, że latanie zaczyna ich męczyć – dodaje polski pilot. – Nic dziwnego, loty bojowe są do siebie podobne, w pewnym sensie mogą stać się rutyną i zacząć nużyć. Niemal zawsze wygląda to tak samo: start, potem lot po prostej na miejsce wykonywania akcji, kilkanaście trudnych minut, gdy realizowane jest zadanie, potem znowu lot po prostej i lądowanie – tłumaczy.

 

Kursant puszcza stery

Polacy wpadli na pomysł jak powinno przebiegać odpowiednie szkolenie. Jednak, by móc je poprowadzić, musieli zdobyć uprawnienia instruktorskie, których wymaga amerykańska armia. Przeszli szkolenia teoretyczne z amerykańskich procedur dotyczących lotów śmigłowcami, ale byli również sprawdzani w powietrzu. – Czasami w tym wszystkim najtrudniejsza była walka z własnym ego – żartuje „Tuff”. – W Polsce jesteśmy instruktorami, szkolimy młodszych kolegów, mamy doświadczenie, a tu trzeba było wszystko udowadniać raz jeszcze, czuliśmy się trochę jak uczniaki – dodaje pilot.

W czasie szkolenia z Amerykanami ze Special Operations Advisory Team (polscy piloci w Afganistanie służą w strukturach tego zespołu) sprawdzano nie tylko umiejętności lotnicze polskich pilotów, ale też dydaktyczne. Instruktorzy wcielali się w rolę afgańskich pilotów. – Afgańczycy żyją w zupełnie innej kulturze niż my i było dla nas jasne, że mogą ich na przykład nie śmieszyć nasze żarty, albo urazi ich coś, co dla nas nie ma znaczenia – opowiada „Gringo”. Podczas jednego z lotów amerykański instruktor wcielający się w Afgańczyka popełnił drobny błąd w pilotowaniu śmigłowca. Polak odruchowo dotknął drążka sterowego, by naprawić pomyłkę. – Wówczas instruktor puścił stery i... przestał pilotować śmigłowiec – wspomina „Tuff”. Wytłumaczył później, że właśnie tak zareagowałby afgański pilot. – Afgańczycy to bardzo dumny naród, odebraliby takie zachowanie jako brak zaufania – wyjaśnia „Tuff”. Polacy nauczyli się również, by ciągle obserwować zachowanie pilotów z Afganistanu. – Zdarza się że po prostu nie rozumieją komunikatów, które padają w śmigłowcu, bo na przykład nie znają jakiegoś słowa w języku angielskim. Zamiast poprosić o powtórzenie czy wyjaśnienie, przytakują. Zdarza się więc, że mówią „Roger!” („Przyjąłem!), bo duma nie pozwala im przyznać się, że czegoś nie zrozumieli  – dodaje pilot.



„Gringo” i „Tuff” szkolili się z Amerykanami i jednocześnie tworzyli plan treningowy dla afgańskich pilotów. – Jest to pierwszy w historii plan dla afgańskich sił powietrznych. Nikt wcześniej nie opracował takiego programu. Po prostu szkolili się na typ śmigłowca i byli kierowani do wykonywania zadań – wyjaśnia „Tuff”. Dzięki dwóm pilotom 7 Eskadry Działań Specjalnych taki plan powstał i jest realizowany. Po zdobyciu uprawnień instruktorskich przez polskich pilotów rozpoczęło się szkolenie z Afgańczykami. – Postanowiliśmy wykorzystywać do szkolenia symulator. W jednostce stał świetny, ale nieużywany – mówi „Tuff”. – Na początku piloci ciągle szukali wymówek, nie chcieli w nim trenować. Jedna awaria w czasie symulowanego lotu powodowała, że zupełnie się zniechęcali – relacjonuje „Tuff”. Ale Afgańczyków w końcu udało się przekonać do treningów na symulatorze. – Sami pokazaliśmy im, ile można zrobić korzystając z symulatora, ile lotów awaryjnych można wykonać. Kiedy zobaczyli, że my to robimy bez problemu, zaczęli sami się angażować – mówi „Gringo”. Po kilku dniach szkolenia przy symulatorze stanęła kolejka. – Nie tylko my nie mogliśmy w to uwierzyć, Amerykanie również przecierali oczy ze zdumienia – wspomina „Tuff”. – Dzisiaj Afgańczycy korzystają z symulatora bardzo często. Nawet kiedy nie mamy zajęć, przychodzą ćwiczyć loty. To nasz wielki sukces – dodaje.

Medale dla Polaków

Zajęcia z Afgańczykami odbywają się również w powietrzu. – Pokazujemy im, jak można wykorzystać Mi-17, do czego jest on zdolny. Loty wykonujemy i w dzień, i w nocy – opowiada „Gringo”. – Oczywiście tu, tak jak przy symulatorze, też działa zasada: „najpierw ty mi pokaż, że można” – dodaje pilot. Afgańczycy bardzo dużą wagę przywiązują do tego, jakie umiejętności mają instruktorzy, ciągle ich obserwują, wychwytują najmniejsze błędy. – Czasami bywa zabawnie. Jeden z pilotów ciągle przechwalał się, co to on potrafi w powietrzu, jakim to jest super pilotem. Żartowaliśmy, że chyba spotkaliśmy prawnuka Jana Zumbacha – mówi „Tuff”. – Ale weryfikacja przyszła już na symulatorze. Na szczęście chłopak był naprawdę ok, dziękował nam że dzielimy się z nimi swoją wiedzą i bardzo szybko łapał, o co chodzi – dodaje pilot.

Szkolenie Afgańczyków trwa już od około czterech miesięcy. – Efekty są zauważalne i to jest bardzo fajne. Kiedy zaczynaliśmy, żaden z afgańskich pilotów nie potrafił wykonać lądowania autorotacyjnego. W tej chwili na dziesięć takich manewrów, poprawnie wykonują aż cztery. Dla mnie to wielki sukces. Najfajniejsze jest to, że mamy wspólne założenie: w czerwcu będą wykonywać poprawnie 8 na 10 lądowań w autorotacji – zapowiada „Gringo”. – Wydaje nam się również, że wróciła im radość z latania i to też nas bardzo cieszy – przyznaje „Tuff”.



Sukcesy polskich pilotów zostały zauważone przez Amerykanów. – Wiem, że mówi się o tym, co zrobiliśmy i ocenia się to bardzo pozytywnie. Staramy się robić wszystko co w naszej mocy, żeby opinia o polskich pilotach była jak najlepsza – przyznaje „Tuff”. Amerykanie postanowili odznaczyć Polaków medalem Army Commendation. – Nie wiemy jeszcze kiedy otrzymamy medale, ale sam fakt, że postanowiono nas uhonorować jest dla nas powodem do dumy – mówi „Tuff”. – Wiemy, że to co robimy jest dobre, potrzebne i przynosi świetne efekty. Jest nam bardzo miło, że nasi sojusznicy to dostrzegają – dodaje „Gringo”.

Ewa Korsak

autor zdjęć: Special Mission Wing SOAG

dodaj komentarz

komentarze


Świąteczne spotkanie w PKW Turcja
Partnerstwo Polski i Litwy
Terytorialsi wspierają samorządy w walce z zimą
Amerykański szogun
Polscy panczeniści rozbili medalowy bank ME
Udane starty biatlonistów CWZS-u w krajowym czempionacie
USA: chcemy Grenlandii
O bezpieczeństwie u prezydenta
Co nowego w przepisach?
PKW „Noteć” – koniec misji
Używane Strykery dla Polski, a Rosomaki na eksport
Na tronie mistrza bez zmian
Piątka z czwartego wozu
Brzescy saperzy i prace rozbiórkowe
Amerykanie nieugięci w sprawie Grenlandii
WOT wciąż pomaga w zwalczaniu skutków ataku zimy
Polski oficer na czele zespołu okrętów NATO
Polskie „Delty” prawie w komplecie
Psy gryzące, tropiące i do detekcji
Czas podwodniaków
Polsko-amerykańska odpowiedź na rosnące cyberzagrożenia
GROM w obiektywie. Zobaczcie sami!
ORP „Garland” w konwoju śmierci
Badania i leki dla Libańczyków od żołnierzy z PKW UNIFIL
US Army wzmacnia obecność w Niemczech
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
„Bezpieczny Bałtyk” z podpisem prezydenta
Medale na lodzie i śniegu
Więcej mocy dla Orki
Po co Stanom Zjednoczonym Grenlandia?
Jak zbudować armię przyszłości
Hołd dla gen. Skrzypczaka
Pucharowy medal na desce
Człowiek, który sprzedał ciszę
Dwie karetki dla szpitala w Nowym Mieście nad Pilicą
Maj polskich żywych torped
„Ghost Hunt” w zimowej scenerii
Odpalili K9 Thunder
Warto iść swoją drogą
W cieniu dumy floty
Dyrygent w mundurze
Krok po kroku przez kwalifikacje
Polski oficer dowodzi zespołem NATO
Czekamy na F-35
„Dzielny Ryś” pojawił się w Drawsku
Polskie MiG-i dla Ukrainy
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Nowy europejski czołg
Żandarmi na strzelnicy taktycznej
Snajperzy WOT-u szkolili się w Beskidzie Wyspowym
Kurs dla pilotów Apache’ów czas start
Góral z ORP „Gryf”
Good Morning, Orka!
Chińskie auta nawet nie zaparkują w pobliżu wojska
Niemiecka koncepcja wsparcia Polski
Nowa lokalizacja 18 Brygady Zmotoryzowanej
Medyczny impas
„Bezpieczny Bałtyk” czeka na podpis prezydenta
Wojskowy triumf na Gali Sportu
Projekt ustawy o aneksji Grenlandii w Kongresie USA
Trójkąt Warszawa–Bukareszt–Ankara

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO