moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Wszystkie wyskoki „Mikiego”

Pamięta ten pierwszy skok w tandemie. Złapał bakcyla. Jako tandem pilot skoczył już ponad 4500 razy. Jest jednym z pierwszych żołnierzy w wojsku, którzy desantowali się z użyciem aparatury tlenowej. O specyfice skoków tandemowych, desantowaniu w dzień i w nocy rozmawiamy z „Mikim”, podoficerem z Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu.

W Jednostce Wojskowej Komandosów jest Pan chyba rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę wykonanych skoków spadochronowych. Licznik dochodzi już do 6 tys.?

„MikiRzeczywiście na moim koncie są już 5923 skoki, ale większość z nich wykonałem prywatnie, w aeroklubach. Nie ukrywam jednak, że niemal przez całą służbę wojskową, czyli już blisko 30 lat, jestem związany ze spadochroniarstwem.

W Lublińcu mówią o Panu „Miki”, ale ma Pan też drugą, ciekawszą ksywkę: „Ojciec Tandem”. Skąd się wzięła?

Dostałem ją w aeroklubie. Wśród moich rówieśników byłem pierwszy, który miał dziecko i tak się już przyjęło. Z biegiem czasu zostałem tandem pilotem, więc wyszedł „Ojciec Tandem”.

Jak zaczęła się przygoda ze spadochronem?

Skakać zacząłem w Aeroklubie Śląskim w 1989 roku. Wcześniej uprawiałem różne dyscypliny sportu, ale kiedy pierwszy raz wyskoczyłem ze spadochronem z wysokości 800 m i zobaczyłem z góry Katowice, to wiedziałem, że to jest to, co chcę robić. Gdy na koncie miałem już około 370 skoków, poszedłem do wojska. Nie wiedziałem wtedy jeszcze o komandosach z Lublińca, za to marzyłem o służbie w 18 Batalionie Powietrznodesantowym z Bielska-Białej, bo wiedziałem, że tam właśnie żołnierze intensywnie szkolą się pod kątem spadochronowym. Mieszkałem jednak w Tychach, więc przydział do 6 Brygady był dla mnie praktycznie nieosiągalny. Los się jednak do mnie uśmiechnął. Do zasadniczej służby wojskowej trafiłem do 1 Batalionu Szturmowego w Lublińcu, później do 62 Kompanii Specjalnej w Bolesławcu. To tam dostałem propozycję, by zamiast służyć w tzw. linii, przenieść się do wojskowego klubu sportowego i… skakać. Wszedłem bez problemu w to środowisko, zająłem się skakaniem na celność lądowania i akrobacją zespołową RW-4. Wykonałem wtedy kolejnych 400 skoków, a potem, już po zasadniczej służbie wojskowej, zostałem w armii jako żołnierz nadterminowy. Z kompanii specjalnej wróciłem do Lublińca, gdzie służyłem w tzw. spadochroniarni. Potem zmieniałem etaty i np. byłem zastępcą, a potem dowódcą grupy specjalnej, by ostatecznie wrócić do tego, co lubię najbardziej, czyli właśnie do pracy ze spadochronami. W 2005 roku, kiedy ponownie trafiłem na spadochroniarnię 1 Pułku Specjalnego Komandosów [red.: dziś JWK], byłem już bardzo doświadczonym skoczkiem, bo cały czas działałem w aeroklubach i strefach  spadochronowych. Na koncie miałem ponad 1700 skoków, byłem certyfikowanym układaczem spadochronów głównych i zapasowych oraz pilotem tandemu.

Jako tandem pilot skoczył Pan już ponad 4500 razy. To imponujące…

Skoki tandemowe, choć tak popularne w aeroklubach i strefach spadochronowych, mają swoje źródła w wojsku. Metodę skoku w tandemie opracowano właśnie po to, by drogą powietrzną dostarczyć cywila lub jakiegoś żołnierza specjalistę na pole walki. Skoków w tandemie w armii nie organizuje się jednak często, więc większość z tych 4500 desantowań w tandemie zrobiłem w cywilu. Ale desantowania w armii są o wiele bardziej wymagające i skomplikowane.

Dlaczego zdecydował się Pan na szkolenie jako tandem pilot?

W 2000 roku do Nowego Targu przyjechali instruktorzy z Austrii, którzy w Polsce działali na licencji Aeroklubu Polskiego. Szukali kandydatów do szkolenia. Byłem już doświadczonym skoczkiem i spełniałem ich wymagania – m.in. licencja zawodowa z uprawnieniami instruktorskimi, wykonanych tysiąc skoków i wysoki wzrost – więc dołączyłem do kursu.

Czy zdobyte w cywilu umiejętności i uprawnienia wykorzystywał Pan w armii?

Mimo że byłem pierwszym tandem pilotem w Lublińcu, to jednak nie oddawałem takich skoków. W jednostce przechodziłem zwykłe szkolenie spadochronowe, wykonywałem m.in. skoki nocne, bojowe z zasobnikiem i bronią, ale w tandemie nie. W pewnym momencie moi przełożeni dostrzegli, że moje kwalifikacje mogą się przydać także siłom zbrojnym. Dowódca jednostki wysłał mnie na kurs  egzaminatora z zakresu systemu spadochronowego Vektor Sigma Tandem. I tak zostałem pierwszym w armii instruktorem z takimi uprawnieniami.

Kogo przez te lata wyszkolił „Ojciec Tandem”?

Na szkolenia przyjeżdżali do mnie żołnierze z różnych jednostek, m.in. operatorzy GROM-u i żołnierze 3 Skrzydła Lotnictwa Transportowego z Powidza. Nie było tych kursów dużo, bo szkolenie tandemowe w armii jest czasochłonne. Dlatego dziś częściej wygląda to inaczej – doświadczonego spadochroniarza instruktora kieruje się na kurs w cywilu. Po paru dniach treningu w aeroklubie zdobywa on uprawnienia, które są honorowane w wojsku. Oprócz żołnierzy szkoliłem też cywilów. Przez 30 lat trochę się tych ludzi uzbierało. Najważniejsze jest dla mnie to, że wielu z nich udało mi się zarazić moją pasją: połknęli spadochronowego bakcyla. Część kursantów, którzy pod moim okiem zdobywali pierwsze spadochronowe szlify, to dziś doskonali skoczkowie, kamerzyści filmujący skoki, instruktorzy, tandem piloci, teraz szkolący i przekazujący zamiłowanie do spadochroniarstwa młodym adeptom tego sportu. Niejednokrotnie usłyszałem, że jestem dla nich wzorem i to dla mnie największe wyróżnienie.

Pamięta Pan swój pierwszy skok w roli dowódcy tandemu?

Oczywiście! Wykonałem go z wysokości 4000 m z pokładu śmigłowca Mi-8. Było to poprzedzone  szkoleniem teoretycznym i naziemnym. Mój pasażer, również instruktor, podczas pierwszego lotu dostarczył mi trochę emocji. Było to zaplanowane, ale ja o tym nie wiedziałem. Do momentu otwarcia się czaszy spadochronu pasażer był bardzo spokojny. Ale później próbował wyrwać mi linki tzw. sterówki, a także symulował omdlenie, a nawet wymioty. Wszystko po to, by sprawdzić, jak będę się zachowywał w trudnych warunkach i czy opanuję sytuację w powietrzu. Na szczęście wszystko poszło dobrze, a ja wcale się nie zniechęciłem. Ten pierwszy skok w tandemie był dla mnie bardzo ważny. Mimo że nie byłem debiutantem, miałem wrażenie, że to moje pierwsze desantowanie w życiu. Ale złapałem bakcyla. Wykonałem jeszcze dziesięć skoków w ramach kursu, zdałem egzamin i otrzymałem uprawnienia do wykonywania skoków w tandemie na czterech różnych systemach spadochronowych.

Są jakieś różnice pomiędzy skokami tandemowymi wykonywanymi w aeroklubach i w wojsku?

Wielkich różnic nie ma. Tak samo trzeba wyskoczyć z pokładu samolotu, zapanować w locie nad pasażerem, otworzyć spadochron i wylądować. W armii możemy jednak to zadanie mocno utrudnić, by przygotować się do możliwych wyzwań w czasie prowadzenia operacji bojowych. Oznacza to, że skoki w tandemie wykonuje się także w nocy – w cywilu tylko w dzień – z noktowizją, bronią, zasobnikami. Można również wykonywać długie, bo kilkunastokilometrowe, przeloty z pasażerem i lądować w terenie przygodnym.

Czy pośród tych 4500 skoków w tandemie są jakieś szczególne desantowania?

Są takie dwa skoki i oba wykonałem w wojsku. W 2012 roku jako pierwsi żołnierze w Wojsku Polskim wykonaliśmy skok w tandemie z użyciem aparatury tlenowej. Wówczas desantowałem się z kolegą z jednostki, również spadochroniarzem, z wysokości 7000 m. To było coś! Żeby prowadzić takie desantowania, trzeba spełnić wiele warunków, m.in. przejść badania i szkolenie ze skoków na wysokości do 10 000 m w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej. Żołnierz musi być także przeszkolony na danym typie aparatury tlenowej. Takie przepisy nas obowiązują. Drugi ciekawy skok wykonałem podczas ćwiczeń poligonowych wojsk specjalnych. Moim zadaniem było dostarczenie na poligon JTAC-a, czyli żołnierza, który zajmuje się naprowadzaniem lotnictwa na cele naziemne. Komandos był skoczkiem, ale nie miał uprawnień do wykonywania skoków na tzw. Wolne otwarcie. Dlatego zapadła decyzja, że poleci ze mną w tandemie. JTAC miał przy sobie dwie radiostacje, zasobnik… Ruszyliśmy nocą. Wyposażeni w noktowizory, wyskoczyliśmy z wysokości 3 tys. m i trafiliśmy na silny strumieniowy wiatr. Ale wszystko skończyło się dobrze. Dotarliśmy bezpiecznie do celu.


„Miki” jest podoficerem z Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu. Z wojskami specjalnymi związany od początku swojej służby, czyli od 1993 roku. Jest specjalistą od szkolenia spadochronowego. Wykonuje skoki w tandemie, jest także jednym z pierwszych żołnierzy w WP, którzy desantowali się z użyciem aparatury tlenowej.

Wywiad z „Mikim” ukazała się w listopadowym numerze „Polski Zbrojnej”

Rozmawiała Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: arch. prywatne Mikiego

dodaj komentarz

komentarze


Czołgi, drony i... Francuzi
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
„Nieustraszony orzeł”
Army Days – by lepiej poznać Wojsko Polskie
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Dron z Bałtyku był uzbrojony
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Polska i Litwa wspólnie będą badać incydenty z dronami
Strażnicy lotniska
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Defendery dla najlepszych z najlepszych
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Polska w koalicji antybalistycznej
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Saperzy wzmacniają granicę z Ukrainą
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Z prądem i pod prąd
Szkolenia „wGotowości” czyli warto się przygotować
„Czarny obrońca” zabytków
Od hełmów po ponczo antydronowe. Wyposażenie osobiste na MSPO 2026
„Horyzont” przedłużony
Pamięć o amerykańskim bohaterze
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Silniejsza Polska to silniejsze Włochy
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Samorządy filarem odporności państwa
Belma na MSPO: tu rozmowy zamieniają się w projekty
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Pokazać ludzki wymiar służby na misji
Lockheed Martin o polskim programie dotyczącym F-35
Testy dronów dalekiego zasięgu. Można je usłyszeć lub zobaczyć
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Więcej Czarnych Panter w Braniewie
Miny przeciwpiechotne wróciły na MSPO
„Czarny obrońca” na Bałtyku
Wyróżnienia dla najlepszych
Krok w krok za Jastrzębiami
Żołnierze z medalami w kurash
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Koniec okularów w służbie?
Czołgi K2 będą naprawiane w Poznaniu
Rój dronów wesprze walkę z okrętem podwodnym
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Pierwszy lot osiemnastego Husarza
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Gorący lipiec PKW Łotwa
Polska broń z SAFE
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Polska z tarczą
Putin eskaluje. Tusk: Musimy być gotowi na najgorsze warianty
Jak przetrwać kryzys?
Flanka pod strażą
Gotowi na wszystko
Bezzałogowiec u wybrzeży Polski
Cios w plecy
Abordaż z polskim wsparciem
Leopardy pokonały rzekę
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
Laury MSPO: następca „orzeszka”, LUZES i Dzięcioł
Współpraca i technologia – rusza „Czarny Obrońca”
Polski pocisk 155 mm coraz bliżej
Defender dla StormRidera, C-Obry i QGebo
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Kolejni gunnerzy na horyzoncie
Lubelscy terytorialsi pomogli ofiarom wypadku

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO