moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Dywersja – tajna broń Hitlera

Zamachy bombowe, dezinformacja, próby zajmowania strategicznych obiektów po polskiej stronie granicy, a nawet plany wywołania wśród Ukraińców antypolskiego powstania – zanim niemiecka machina wojenna ruszyła na dobre, Polska padła ofiarą zakrojonej na niespotykaną skalę operacji dywersyjnej. Niemcy zwerbowali do niej  od 10 do 12 tys. bojówkarzy.

Scenariusz był na pozór prosty: 30-osobowa niemiecka bojówka przekracza polsko-słowacką granicę, obsadza strategiczny tunel w okolicach Jabłonkowa na Zaolziu i czeka aż od strony sojuszniczej Słowacji wkroczą regularne oddziały Wehrmachtu. Problem w tym, że Hans Albrecht Herzner, porucznik Abwehry, który stanął na czele grupy, nie dowiedział się na czas o decyzji Hitlera. A ten postanowił przesunąć datę inwazji...

 

Pokój czy wojna?

– Przez Przełęcz Jabłonkowską biegła najkrótsza droga z Wiednia do Warszawy. Polskie wojsko jeszcze w czerwcu postanowiło zaminować tamtejszy tunel. W razie wybuchu wojny saperzy mieli go wysadzić i w ten sposób opóźnić marsz kolumn Wehrmachtu. Niemcy postanowili do tego nie dopuścić – tłumaczy prof. Tomasz Chinciński, historyk z gdańskiego Muzeum II Wojny Światowej, autor książki „Forpoczta Hitlera. Niemiecka dywersja w Polsce w 1939 roku”. Oddział Herznera wyruszył na akcję w nocy z 25 na 26 sierpnia. Przed świtem dotarł do miejscowości Mosty. Zajął dworzec kolejowy, biorąc do niewoli nielicznych pasażerów i strażników, po czym skierował się w stronę tunelu. Tam jednak napotkał na silny opór polskiej załogi. Mijały godziny, a Wehrmacht nie nadchodził. Herzner wysłał do Żyliny łącznika. A kiedy ten nie wrócił, wydał rozkaz odwrotu. Dopiero na Słowacji dowiedział się o przesunięciu terminu inwazji na Polskę.

Jeszcze tego samego dnia gen. Józef Kustroń, dowódca 21 Dywizji Piechoty Górskiej zażądał od Niemców wyjaśnień. „Mamy wojnę, czy pokój?!” – rzucił wzburzony do oficera Wehrmachtu, który przyjechał z Żyliny na granicę, by zażegnać kryzys. I choć dowódca 7 Dywizji gen. Eugen Ott wysyłając oficjalne przeprosiny zapewniał, że doszło jedynie do „pożałowania godnego incydentu spowodowanego przez niepoczytalnego osobnika”, trudno było mieć jakiekolwiek wątpliwości.

Tajna batalia na granicy

– Hitler zdecydował się na rzecz bez precedensu – uważa prof. Chinciński. – Jeszcze nigdy w dziejach świata konfrontacja zbrojna nie została poprzedzona działaniami dywersyjnymi na tak dużą skalę – dodaje. Berlin wykorzystał w tym celu przede wszystkim mniejszość niemiecką, która po 1918 roku pozostała w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej. Wielu z jej członków liczyło na rychłą zmianę granic. W latach trzydziestych zasilali organizacje po cichu wspierające nazistowski rząd – Zjednoczenia Niemieckiego, czy Partii Młodoniemieckiej w Polsce. Za namową nazistowskich służb tworzyli też bojówki, które już po wybuchu wojny zostały skupione w organizacji paramilitarnej Selbstschutz.

– Przygotowania do akcji dywersyjnych zaczęły się w lutym 1939 roku. Same akcje ruszyły w połowie sierpnia i były prowadzone zarówno po polskiej, jak i niemieckiej stronie granicy – wyjaśnia prof. Chinciński. Za ich organizację odpowiadała SD. – Po pierwsze, władze w Berlinie chciały przekonać własnych obywateli, a przede wszystkim światową opinię publiczną, że to Polacy prześladują Niemców, że prowadząc agresywne działania, prowokują konflikt – tłumaczy historyk. Podszywający się pod Polaków bojówkarze atakowali więc położone przy granicy niemieckie majątki i szkoły. W polskich Katowicach podłożyli bombę pod drukarnię sprzyjającej nazistom gazety „Kattowitzer Zeitung”. Do głośnych incydentów doszło w Pitschen (obecnie Byczyna koło Kluczborka) i Hochlinden (dziś w granicach Rybnika) na ówczesnym terytorium Rzeszy. W pierwszej z miejscowości głośno rozmawiający ze sobą po polsku esesmani ostrzelali leśniczówkę. W drugiej komando dywersantów zaatakowało komorę celną. Na miejscu akcji podrzucili zwłoki więźniów obozu Sachsenhausen, przebrane w mundury polskiej armii. Najbardziej znaną operację dywersyjną SD przeprowadziło jednak w Gliwicach. Bojówkarze mieli opanować znajdującą się w tym niemieckim wówczas mieście radiostację, a następnie zwieńczyć działania puszczonym w teren komunikatem po polsku. Popełnili jednak błąd. – Gliwicka radiostacja zajmowała dwa kompleksy budynków. W pierwszym mieściło się studio, w drugim, oddalonym o cztery kilometry – nadajniki. Omyłkowo dywersanci skierowali się właśnie tam. Komunikat mogli więc nadać jedynie przez awaryjny mikrofon burzowy, którego zasięg był niewielki – tłumaczy prof. Chinciński.

Bojówki organizowała też Abwehra. Rekrutowani przez nią dywersanci byli odpowiedzialni za zajmowanie mostów, tuneli, fabryk. Mieli to robić na krótko przed tym, jak pojawią się tam regularne oddziały Wehrmachtu. Niemcy obawiali się, że Polacy wycofując swoje wojska mogą takie obiekty niszczyć. Do tego typu przedsięwzięć zaliczyć należy wspomnianą operację na Przełęczy Jabłonkowskiej, czy też akcję w Tczewie, gdzie dywersanci zamierzali zająć most na Wiśle. – Z niemieckich raportów z pierwszych dni wojny wynika, że działania dywersyjne układały się w pasmo sukcesów, choćby dlatego, że wiele fabryk pozostało nietkniętych. Trzeba jednak pamiętać, że polskie wojsko niszczyło tylko te obiekty, których wysadzenie mogło zahamować szybki przemarsz nieprzyjaciela. Polacy nie stosowali taktyki spalonej ziemi, ponieważ liczyli, że na utracone w pierwszych dniach września ziemie wkrótce powrócą – podkreśla historyk.

Ślusarz dźwiga bombę

Tymczasem Abwehra sięgała też po inną broń. Był nią wymierzony w Polaków terror.

28 sierpnia 1939 roku, o godzinie 23.18 dworcem kolejowym w Tarnowie wstrząsa potężny wybuch. Eksplozja sprawia, że zawala się dach nad przechowalnią bagażu, co najmniej jedna trzecia budynku obraca się w pył. Ginie, prawdopodobnie aż 20 osób, rany odnosi niemal 30 kolejnych. Policja stara się legitymować wszystkich, którzy w popłochu opuszczają perony. Wśród nich jest Antoni Guzy, 32-letni bezrobotny ślusarz z Bielska. Funkcjonariusz spisuje jego dane i puszcza go wolno. Ale wolnością Guzy nie będzie cieszył się długo. – Ponownie zostaje zatrzymany przed pobliskim hotelem Polskim. Ktoś rozpoznaje w nim mężczyznę, który wniósł na dworzec dwie ciężkie walizy i zostawił je w przechowalni – informuje Kazimierz Bańburski z Muzeum Okręgowego w Tarnowie.  Guzy trafia na posterunek i przyznaje się do zamachu. – Żałuję, bo zginęli ludzie. Zrobiłem to jednak, bo jestem Niemcem – zeznaje.

Guzy pochodził z polsko-niemieckiej rodziny. Przez niemieckich agentów został zwerbowany, kiedy starał się o pracę za zachodnią granicą. Feralnego dnia krótko po południu wyruszył z Bielska do Krakowa. Tam spotkał człowieka o nazwisku Neuman, z którym spędził dzień. Pod wieczór dostał bilet na pociąg do Tarnowa, a z przechowalni bagażu na krakowskim dworcu odebrał walizki wyładowane materiałami wybuchowymi i zaopatrzone w zegarowy zapalnik. Ostatecznie spóźnił się na pociąg, a na miejsce akcji dojechał taksówką. Do Krakowa miał wrócić około północy, słynnym pociągiem Lux Torpeda. Nie zdążył. Warto wspomnieć, że tylko przypadek sprawił, że liczba ofiar nie była większa. – W momencie eksplozji na jeden z peronów miał wjechać pociąg z Krakowa. Spóźnił się jednak o osiem minut. Chwilę wcześniej ze stacji odjechał też pociąg wypełniony zmobilizowanymi żołnierzami – podkreśla Bańburski. Niemcy przeprowadzając zamach zamierzali uderzyć w ważny węzeł komunikacyjny. Ale przyświecał im też cel daleko ważniejszy. – Chcieli Polaków sterroryzować, zasiać wśród nich strach i niepewność. Pokazać: jesteśmy w stanie uderzyć nawet w niewielkim mieście, w głębi waszego terytorium – wyjaśnia Bańburski.

Guzy nie doczekał sądowego procesu. Jego dalsze losy są nieznane. Wiele wskazuje jednak na to, że Polacy rozstrzelali go krótko po rozpoczęciu wojny. Dworzec w Tarnowie został odbudowany jeszcze podczas okupacji.

Powstanie, którego nie było

Niemiecka dywersja była zakrojona na dużo szerszą skalę. – Abwehra pozyskała na przykład do współpracy Ukraińców, którzy mieli wywołać antypolskie powstanie na wschodnich ziemiach Rzeczypospolitej – informuje prof. Chinciński. – Projekt ostatecznie nie został zrealizowany, bo 17 września do Polski wkroczyła Armia Czerwona – dodaje.

Łącznie do działań dywersyjnych zostało zwerbowanych od 10 do 12 tys. osób. – Polski kontrwywiad zdawał sobie sprawę z tego, jak działają Niemcy. Latem 1939 roku zdołał rozbić część bojówek. Ale skala zjawiska była zbyt duża, by mu skutecznie przeciwdziałać – przyznaje historyk. I choć wiele akcji przebiegało inaczej niż zakładali Niemcy, ostatecznie i tak odniosły one skutek. – Przede wszystkim udało im się wywołać wśród Polaków panikę, która chwilami przeradzała się w swoistą psychozę. Ludzie bali się „piątej kolumny”, zaś pokaźne grono osób wszędzie wietrzyło obecność dywersantów – podsumowuje naukowiec.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: wikipedia

dodaj komentarz

komentarze

~Scooby
1535275380
.. i pewnie się tego nie spodziewaliśmy, stąd takie lanie we wrześniu . p.s. w Stalingradzie przez 3 tygodnie potrafili bronić jednego budynku ... .
DB-3F-9C-53

Test testu
Sojusznicze wsparcie nad Bałtykiem
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Zmarł gen. Mirosław Różański
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Coraz więcej Alpha Scramble
Razem dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO
Pół eskadry Husarzy już w Polsce
Kolejne F-35 lecą do Polski
Bitwa Warszawska, dzień czwarty: Zwycięska kontrofensywa
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
„Mewa” na północnym szlaku
Przyszłością wojsk pancernych jest działanie różnych środowisk
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
CEPS – strategiczny projekt NATO się rozwija
Dekada Tygrysa. Kulisy, pasja i najwyższa cena za miłość do latania
Dowódca, który wie szybciej i więcej, wygrywa
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
„Kryzysowy” Jaśmin
Dwa marzenia spełnione naraz
Z prądem i pod prąd
Ukraina zgodziła się na ekshumacje w Hucie Pieniackiej
Prawie 9 tys. osób wybrało „Wakacje z wojskiem”
Prezent chodziarki na Święto Wojska Polskiego
Flanka pod strażą
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
Sojusznicze samoloty ćwiczyły nad Polską. To były planowane manewry
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Trwa nabór do szkół podoficerskich
Kolejne nominacje w strukturach armii
Patrioty pod Płockiem
Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
W Sejmie o rosyjskim pocisku
Lancaster PA163 nie dotarł do Szczecina
Tarcza i miecz
Sonda dla Jastrzębia
Nowa era polskiego lotnictwa
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Gorący lipiec PKW Łotwa
Walka w dwóch światach
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
Obrona powietrzna w gotowości przez całą dobę
Resort o przyszłości M28, Black Hawków i i MiG-ów 29
F-15 dla Polski?
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Tysiące Piorunów dla Polski i sojuszników
Bitwa Warszawska, dzień piąty: Bolszewika goń!
Bohaterka powstania, strażniczka pamięci
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Pantera przejdzie do historii
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Bitwa Warszawska, dzień szósty: Bitwa wygrana!
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Jakie limity dla przyszłych oficerów?
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Bitwa Warszawska, dzień trzeci: Triumf w Radzyminie
Abordaż z polskim wsparciem
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Premiery Grupy WB na targach zbrojeniowych
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
Wojsko szuka tłumaczy, psychologów i BHP-owców na misje
Battalions of the Future
Kolejne Czarne Pantery dotarły do Polski
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Brąz płotkarza na mistrzostwach Europy

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO