moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Polski medyk na szkoleniu w USA

„68W” – tak nazywa się obowiązkowe szkolenie medyków US Army. Amerykański kurs dla ratowników pola walki ukończył niedawno polski specjals. Przez cztery miesiące uczył się, między innymi, jak pod ostrzałem udzielać pomocy rannym, tamować krwotoki czy zakładać opaski uciskowe. Wymagające szkolenie rozpoczęło 200 żołnierzy, ale nie wszystkim udało się dotrwać do końca.

Kursy dla medyków piechoty armii USA, tzw. 68W Combat Medic, odbywają się w Fort Sam Huston w Teksasie. Czteromiesięczne szkolenie przechodzą tam żołnierze, którzy w swoich pododdziałach mają zostać medykami pola walki. Niedawno w takim szkoleniu wziął udział także polski operator. Tomek – żołnierz jednostki – ma 33 lata, a od czterech lat jest dyplomowanym ratownikiem medycznym i operatorem z zespołu szturmowego. Doświadczenie medyczne zdobywał, m.in. pracując w wojskowym szpitalu, gdzie na oddziale chirurgii ogólnej asystował przy operacjach. Jako medyk był też dwukrotnie na misji w Afganistanie.

– Podczas szkolenia w USA miałem okazję sprawdzić się w innym środowisku, poznać procedury medyczne stosowane przez Amerykanów – mówi ratownik. – Ale ukończenie tego kursu jest dla mnie ważne także z innego powodu. Amerykanie traktują to szkolenie jako przepustkę do udziału w zaawansowanych kursach z zakresu medycyny pola walki. Jest więc duża szansa, że w przyszłości wyjadę za ocean na kurs medyków sił specjalnych – dodaje.

REKLAMA

Pierwsza pomoc

„68W” rozpoczęło 200 żołnierzy, ale dyplom ukończenia kursu dostało około 170. – Co tydzień mieliśmy sprawdziany. Jeśli ktoś nie zaliczył trzech kolejnych testów, to żegnał się z nauką. Kilka osób z kursu wyeliminowały też kontuzje – opowiada medyk.

Kurs podzielony był na kilka etapów. Pierwszych kilka tygodni żołnierze spędzili na nauce kwalifikowanej pomocy przedmedycznej. Podczas zajęć żołnierze uczyli się zasad udzielania pierwszej pomocy, czyli wykonywania resuscytacji krążeniowo-oddechowej, a także organizowania i przeprowadzania akcji ratowniczych. Wykładowcy, czyli lekarze i ratownicy, mówili wojskowym o różnego rodzaju chorobach, omawiali schorzenia typowe dla różnych grup – np. ludzi w podeszłym wieku, dzieci czy pacjentów otyłych. Uczyli, jak należy wypełniać dokumentację medyczną poszkodowanych. – Dla początkującego medyka to były bardzo interesujące zajęcia. Instruktorzy chcieli, by medycy mieli szersze pojęcie o pacjencie i potrafili coś więcej, niż tylko wykonywać masaż klatki piersiowej – przyznaje operator.

Po sześciu tygodniach nauki na poziomie podstawowym uczestnicy kursu zdawali egzamin państwowy. – Po jego zaliczeniu uzyskuje się w Stanach tytuł technika medycznych czynności ratunkowych na poziomie podstawowym. A to oznacza, że można już jeździć w karetkach pogotowia – wyjaśnia.

Podstawowe szkolenie z zakresu pierwszej pomocy nie ograniczało się jedynie do sal wykładowych. Podczas zajęć żołnierze używali fantomów, ćwiczyli też transport rannych, np. przenosząc poszkodowanego na noszach przez różnego rodzaju tory przeszkód lub po schodach. – Mieliśmy niczym nieograniczone możliwości, korzystaliśmy z różnego rodzaju środków opatrunkowych, opasek uciskowych, pakietów do samopomocy medycznej. To były bardzo komfortowe warunki – wspomina operator.

W wersji combat

Najciekawszym etapem kursu było dla wojskowych szkolenie specjalistyczne z zakresu medycyny pola walki. – Szkoliliśmy się naprzemiennie: jeden dzień na wykładach, drugi na zajęciach praktycznych w terenie: z bronią, w pełnym umundurowaniu i oporządzeniu. I tak przez kolejnych osiem tygodni – opowiada Tomek. Wyjaśnia, że podczas zajęć instruktorzy opierali się wyłącznie na zasadach taktycznej opieki nad poszkodowanymi na polu walki (Tactical Combat Casualty Care, TC3 lub TCCC). – Oczywiście w Polsce medycy też stosują się do amerykańskich wytycznych TC3 (1). Ale co innego czytać instrukcje, a co innego uczyć się medycyny polowej w obcym języku i w stresie – mówi medyk.

Wykładowcy skupiali się na procedurach TC3, które mówią, że najczęstszą przyczyną zgonów na polu walki są krwotoki, odma płucna i niedrożność dróg oddechowych. Kursanci ćwiczyli niemal wszystkie zabiegi na sobie (wyjątkiem było usuwanie odmy płucnej, co wykonuje się na manekinie), zakładali opaski uciskowe, a nawet wykonywali wkłucia dożylne (zamiast płynoterapii i lekoterapii podawali sól fizjologiczną).

– Najważniejszym tematem podczas zajęć było tamowanie krwotoków. Trzeba to było opanować jak przysłowiowy amen w pacierzu. Bez przerwy ćwiczyliśmy zakładanie opasek uciskowych – mówi medyk. Żołnierze podczas ćwiczeń działali w niewielkich, czteroosobowych zespołach. Jedna osoba odgrywała rolę poszkodowanego, pozostali wchodzili na przemian w rolę medyka, jego pomocnika i żołnierza, który ubezpiecza ich działania na polu walki. Instruktor określał rany poszkodowanego i na hasło „akcja” wojskowi musieli w maksymalnie 30 minut przeprowadzić dwudziestoczteropunktową procedurę medyczną, przy czym pierwszych sześć punktów trzeba wykonać w mniej niż sześć minut. – Wypełnienie tych procedur to nic innego jak sprawdzenie stanu pacjenta jeszcze w sytuacji zagrożenia, na przykład pod ostrzałem przeciwnika, udzielenie mu pierwszej pomocy, a potem opieka nad nim w sytuacji, gdy jest się z dala od miejsca zagrożenia. Trzeba wtedy dokładnie sprawdzić, czy poszkodowany nie ma krwotoków, czy może oddychać, a następnie wezwać ewakuację medyczną – opowiada. Komandos zauważył, że w USA podczas szkolenia żołnierze np. bardzo mocno zaciskają rannym opaski. – Robią to tak mocno, żeby „pacjent” czuł ból. Ale to wynika z badań i ich doświadczeń. Gdy żołnierze na ćwiczeniach lekko zakładali opaski uciskowe, to później, gdy faktycznie musieli udzielić pomocy, robili tak, jak się szkolili. A lekko założona opaska nie zatamuje krwotoku. U nas też medycy powinni o tym pamiętać podczas ćwiczeń – mówi Tomek.

Ostatnim etapem kursu było dwutygodniowe szkolenie poligonowe, gdzie zdobyte wcześniej umiejętności medycy musieli wykorzystać podczas ćwiczeń taktycznych.

MKS

autor zdjęć: Michał Niwicz

dodaj komentarz

komentarze


Siedmiotonowy polski w boju
Podchorążowie WAT w przestworzach
PCO walczy o azjatyckie rynki
Atak terrorystyczny w Radomiu
Polacy szkolą irackich żołnierzy
Pod Monte Cassino walczyli o Polskę
Puchar szefa MON-u w badmintonie
Bryza już lata nad Morzem Śródziemnym
Jest porozumienie w sprawie pomnika w Jersey City
Argentyńska zagadka
Tygrysy nad Poznaniem
Kevlar w polskiej armii
Myśliwce F-16 dla Chorwacji
Co z kierowcami pojazdów uprzywilejowanych?
Operatorzy Warmate'ów
Per aspera ad astra
Tygrysy atakują, tygrysy bronią
Hiszpanie spod znaku tygrysa
MON wesprze budowę strzelnic
Multilifty dla armii
Drugi dzień obrad NATO w Brukseli
Minister obrony na spotkaniu w Rumunii
Pomnik katyński w Jersey City. Prawda historyczna kontra polityczna poprawność
Dziewczyny na medal
40 lat misji UNIFIL
Wyjątkowa fotografia
Bojowa operacja u brzegów Estonii
Polska – przegrani zwycięzcy
Antoni Macierewicz w Kanadzie o rosyjskiej agresji
Kpr. Marcin Lewandowski trzeci w Szanghaju
Pierwszy maraton biegłam z Polą
Jedyny taki w Europie poligon dla chemików
Kryzys na wodzie
Trzy medale żołnierzy w mistrzostwach zapaśników
Pedro ze Stalowej Woli
Na jakich zasadach powrót do armii?
Terror na Majorce
Sztafeta na stulecie
Cichociemni nie byli pierwsi
Francja inwestuje w obronność
Pamiętamy o Monte Cassino
Będzie więcej dróg o znaczeniu obronnym
Huta celuje w miliard
Wojsko szuka muzyków
16-31 maja 1918 – Amerykanie przystępują do walki
Amerykańskie inwestycje w obronność krajów bałtyckich
Bliski Wschód – definicja chaosu
Afgańska misja z nowymi siłami
Ustawa degradacyjna przyjęta przez rząd
Nowe radiostacje dla spadochroniarzy
Prezydent podpisał ustawę budżetową na 2018 rok
Tygrysy w Polsce
Nocne zwiedzanie
Polacy na straży pokoju na Półwyspie Koreańskim
Sąd zdecyduje o losach pomnika katyńskiego w Jersey City
„Kabul VIII” – gotowi do misji
Sukcesy żołnierzy w mistrzostwach Polski
„Ślązak” do końca roku

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO