moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Husaria – młot bojowy polskiej armii

Swoje sukcesy zawdzięczała świetnemu uzbrojeniu, doskonałemu wyszkoleniu oraz unikalnej taktyce walki. Polska husaria w czasach swojej świetności w XVII wieku rozstrzygała losy bitew. Także zwycięstwo nad Turkami pod Wiedniem, 12 września 1683 roku, to w dużej mierze zasługa husarii dowodzonej przez króla Jana III Sobieskiego.

– Husaria pojawiła się w Polsce na początku XVI wieku jako lekkozbrojna formacja wspierająca ciężkozbrojnych kopijników – mówi Jarosław Godlewski, historyk z Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Pod koniec XVI wieku, za czasów Stefana Batorego, formacja zaczęła przekształcać się w jazdę cięższą. Wówczas jej zadaniem stało się przełamywanie szeregów wroga. Husaria szła do ataku jako pierwsza i impetem swojej szarży rozrywała szyki przeciwnika. – Można ją nazwać młotem bojowym polskiej armii, a jej zadanie było podobne do roli współczesnych wojsk pancernych – wyjaśnia historyk.


Kopia i skrzydła

W czasach swojej świetności, czyli od końca XVI przez wiek XVII, polska husaria była zaliczana do najskuteczniejszych formacji wojskowych w dziejach kawalerii. Swoją skuteczność zawdzięczała doskonałemu uzbrojeniu, wyszkoleniu oraz taktyce walki. – Niezwykle groźną bronią husarii używaną podczas szarży była kopia – zauważa historyk. Wykonywano ją z drewna wydrążonego w środku i oplecionego rzemieniem. To sprawiało, że była sztywna, ale lekka i łatwo było nią manewrować. Kopia miała od 4 do 6 m długości i była zakończona stalowym grotem. Dzięki temu była dłuższa niż piki piechoty i jeźdźcy mogli dosięgać broniących się piechurów. Uzbrojenie żołnierzy uzupełniała husarska szabla, koncerz, czyli rodzaj długiego miecza oraz dwa pistolety.

Husarza chroniła półzbroja z napierśnikiem i naplecznikiem, potem pojawiła się polska zbroja karacenowa składająca się ze skórzanego kaftana z przynitowanymi do niego nachodzącymi na siebie metalowymi płytkami w kształcie łusek. – Do dziś na świecie zachowało się zaledwie 26–28 takich zbroi. Kilka z nich jest w naszym muzeum – podkreśla Godlewski.

REKLAMA

Na głowę husarz zakładał szyszak. – To jeden z najlepszych hełmów, jakie wymyślono: osłaniał głowę, twarz, kark, a jednocześnie był w miarę wygodny i umożliwiał obserwację pola bitwy – tłumaczy historyk.

Charakterystycznym elementem rynsztunku husarii były przymocowane do siodła skrzydła. Do dziś historycy spierają się, jaka była ich główna rola. Zdaniem jednych miały swoim wyglądem wywoływać popłoch wśród koni przeciwnika. Inni uważają, że chroniły jeźdźca przed zarzuceniem arkana na szyję. Według Godlewskiego skrzydła przeznaczone były głównie do ozdoby i jako znak rozpoznawczy formacji podczas parad.

Zwarty szyk

Sukces w walce zapewniały konie husarskie, specjalnie hodowane i szkolone, aby były silne i odporne na trudy, a jednocześnie szybkie (mogły rozwinąć prędkość do 40 km/h) oraz zwrotne (husarz był w stanie zawrócić konia prawie w miejscu). – Takie konie były niezwykle cenne, a za ich oddanie lub sprzedaż za granicę groziła kara śmierci – opowiada Godlewski.

Całe wyposażenie husarskie żołnierz musiał kupić na własny koszt, z wyjątkiem kopii, którą dostawał od państwa. Dlatego husaria była formacją elitarną, rekrutującą się z przedstawicieli zamożnej szlachty. Tylko ich było stać na taki wydatek. Koszt kupna konia, uzbrojenia i wyposażenia mógł być wyższy niż roczny dochód z dużej wsi.

Zwycięstwa husarii były też efektem unikalnej polskiej taktyki, która łączyła szybkość i impet ataku z ruchliwością i zwrotnością kawaleryjskich szeregów oraz umiejętnością rozluźniania i zacieśniania szyków w trakcie szarży. – Tuż przed uderzeniem na wroga husarze jechali tak blisko siebie, że dotykali się kolanami, dzięki takiemu zwartemu szykowi bez problemów rozrywali szeregi przeciwnika – tłumaczy historyk.

Początek XVII wieku to czas największych zwycięstw husarii, która rozstrzygała losy bitew. Formacja liczyła wówczas 8 tys. żołnierzy – najwięcej w swojej historii. Do słynnych triumfów można zaliczyć bitwę pod Kircholmem w 1605 roku. Niemal czterotysięczne wojska polsko-litewskie, głównie dzięki użyciu husarii, rozgromiły trzykrotnie liczniejszą armię szwedzką.

Pięć lat później pod Kłuszynem 35 tys. Rosjan zostało pokonanych przez niespełna 6,8 tys. polskich żołnierzy, w tym ponad 5 tys. husarzy. Z kolei w 1673 roku pod Chocimiem dzięki brawurowej szarży husarii liczącej ponad 1670 żołnierzy wojska polskie zdobyły turecki obóz i odniosły zwycięstwo nad liczącą około 35 tys. armią osmańską.

Tradycje husarskie

Wojciech Kossak HusariaHusarska szarża przyczyniła się też do zwycięstwa 12 września 1683 roku wojsk polsko-austriacko-niemieckich nad armią Imperium Osmańskiego pod Wiedniem. Oblegające miasto siły tureckie pod wodzą wezyra Kara Mustafy liczyły ponad 100 tys. żołnierzy, a siły sojusznicze niespełna 30 tys., w tym prawie 2,7 tys. husarzy pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego. – Polacy postanowili wykorzystać odsłonięty przez Turków teren od strony Lasu Wiedeńskiego – mówi Godlewski. Na znajdujące się tam strome zbocze gen. Marcin Kazimierz Kątski wciągnął armaty, wjechała tam też husaria. Potem król wysłał do boju jedną chorągiew husarii, aby sprawdziła, czy teren nadaje się do szarży. Na koniec na Turków uderzyła 20-tysięczna jazda z chorągwiami husarskimi na czele. – To był tak wspaniały widok, że atakujące regimenty austriackie i niemieckie zatrzymały się, aby popatrzeć, jak naciera husaria – podkreśla historyk. Po półgodzinnym szturmie wojska osmańskie zostały rozbite, a król Sobieski nazwany obrońcą chrześcijańskiej Europy przed muzułmańską nawałą.

To było jednak jedno z ostatnich zwycięstw husarii. W XVIII wieku formacja zaczęła podupadać. Godlewski tłumaczy, że wiązało się to ze zmianami sposobu walki, na polach bitew większą rolę zaczęła bowiem odgrywać nowoczesna broń palna. Jednocześnie kryzys państwa spowodował ubożenie szlachty, której nie stać było na wystawianie tak drogiej formacji. Husaria stała się wojskiem paradnym pojawiającym się m.in. na pogrzebach wodzów. Nazywano ją nawet „wojskiem pogrzebowym”. Wreszcie w 1776 roku sejm zlikwidował husarię jako formację bojową, powołując w jej miejsce lekkozbrojną kawalerię narodową.

Dziś do symboliki i tradycji husarskiej nawiązuje wiele jednostek wojskowych, szczególnie wywodzących się z wojsk pancernych. Ponadto od 1996 roku Święto Wojsk Lądowych jest obchodzone na pamiątkę odsieczy wiedeńskiej, jednego z wielkich zwycięstwa polskiej husarii.

AD

autor zdjęć: Karolina Prymlewicz, chor. Rafał Mniedło, Wikimedia

dodaj komentarz

komentarze

~Piotr Uriel
1505280420
Artykuł rzetelny i ciekawy ale duży dysonans wprowadzają zdjęcia grup rekonstrukcyjnych które niestety pod względem poprawności historycznej pozostawiają wiele do życzenia. Polecam krótki film pod tytułem "Gniew Husarii" w którym również wystąpiły grupy rekonstrukcyjne prezentujące nie tylko zgodny z historycznym pierwowzorem wygląd husarii ale też wcielające się (nie mniej efektownie i w zgodzie z historią) w jej szwedzkich przeciwników. https://www.youtube.com/watch?v=AyJdeSslnys
EB-FA-70-FA

Posłowie o budżecie obronnym na 2018 rok
Polskie F-16 na manewrach „Blue Flag”
Czarna dywizja na ćwiczeniach „Borsuk”
Bandera nad „Kormoranem”
Żołnierz WOT-u mistrzem wojska w szachach
Posłowie o przemyśle stoczniowym
Blok operacyjny na miarę XXI wieku
Antoni Macierewicz w Kanadzie o rosyjskiej agresji
Polskie myśliwce nad Bułgarią
Drugie życie Challengerów
Polacy jadą na misję szkoleniową do Iraku
Patrioty o krok bliżej
Więcej pieniędzy na obronność
Cztery kilometry walki
Islamski feniks
Boeing dla VIP-ów wylądował w Polsce
Posłowie rozmawiali o sytuacji materialnej wojskowych
MON odzyska narzędzia analizy planów operacyjnych
Wojsko kupiło drony uderzeniowe
Twórcy SPO odznaczeni
Minister Antoni Macierewicz podsumował dwa lata kierowania resortem obrony
Dni Radiolokacji
Jubileusz Śląska Wrocław
Ćwiczenia Maple Arch '17 w Nowej Dębie
Wyższe dodatki dla żołnierzy
Zabytkowy silnik do Renault FT
Raport MON o książce Tomasza Piątka
Samoobrona Kobiet – runda druga
Więcej pieniędzy dla żołnierzy
MON pomaga spełniać marzenia dzieci
Wsparcie dla misji Air Policing
Nowa współpraca wojskowa UE
Z obiektywem na wojnę
Armia Czerwona zamyka kleszcze
„Dunaj ’17” – test przed misją
Limity służby czynnej w 2018 roku
Język współpracy
Najsilniejsi w służbach mundurowych
Trzy medale przełajowców na wojskowych mistrzostwach świata
Nowa instrukcja lotów HEAD do końca roku
Jastrzębie wracają z Litwy do domu
PGZ deklaruje: Mamy BMS
Kobiety na misjach obserwacyjnych
Żołnierze kruczego pióra
Podziękuj bohaterom!
Nie lekceważymy żadnego problemu
Czy w szkołach będzie wychowanie proobronne?
Jeszcze mobilniejsze NATO
Twierdze nie do zdobycia
Zbierają doświadczenia w pustynnych warunkach
Centrum dowodzenia NATO w Polsce?
Tragedia SS „Wigry”
Rozbrajanie kontrolowane, Warszawa, listopad 1918
Patrioty coraz bliżej
Świętowali na sportowo

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO