moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Dzień, w którym upadł Układ Warszawski

1 lipca 1991 roku w Pradze został rozwiązany Układ Warszawski. Wojskowo-militarny sojusz istniał 36 lat. Skupiał armie bloku wschodniego, podporządkowując je całkowicie ZSRR i przygotowując do wielkiej wojny przeciwko Zachodowi. Ostatecznie w realnym działaniu sprawdził się tylko raz – podczas dławienia Praskiej Wiosny.

Podziemne hale miały powierzchnię niemal tysiąca metrów. Dostępu do nich strzegła nie tylko podwójna pięciotonowa brama, zaangażowane do tego były także wojska Specnazu. O tym że obiekt 3001 w Podborsku na Pomorzu Zachodnim w ogóle istnieje, wiedziało jedynie 12 osób w Polsce. – Z dokumentu, który zachował się w IPN, wynika, że w kompleksie przechowywano od 60 do 70 „wyrobów”. Ale możliwości techniczne pozwalały na składowanie nawet 160 – informuje dr Robert Dziemba, historyk z Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. „Wyroby” to głowice jądrowe. – Mieliśmy tutaj amunicję do wyrzutni rakiet i samolotów. Niewykluczone też, że w Podborsku zostały zgromadzone pociski artyleryjskie ze zubożonym uranem – dodaje dr Dziemba.

W Polsce znajdowały się w sumie trzy tego typu obiekty, ich obecność zaś to dowód, że kraj stanowił niezwykle ważne ogniwo Układu Warszawskiego – sojuszu, który przez dekady trzymał w szachu wolny świat.

REKLAMA

W stronę jądrowej hekatomby

Sojusz został zawiązany 14 maja 1955 roku w Warszawie. Dokument podpisali przywódcy ZSRR, Albanii (w Układzie Warszawskim wytrwała zaledwie siedem lat), Bułgarii, Rumunii, Polski, Czechosłowacji, NRD i Węgier. – Właściwie sankcjonował on stan faktyczny: państwa te tworzyły polityczno-militarny blok w pełni zależny od Moskwy. Ale potrzebna była wówczas mocna, sformalizowana odpowiedź na działania Zachodu – tłumaczy dr Jarosław Pałka z warszawskiego Domu Spotkań z Historią. W 1949 roku 12 państw, ze Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią i Francją na czele, utworzyło NATO. Pięć lat później sygnatariusze włączyli do swojego grona RFN, na mocy zaś układów paryskich zgodzili się, by kraj ten rozpoczął tworzenie armii. Komuniści zareagowali niemal natychmiast.

Układ Warszawski był całkowicie podporządkowany ZSRR. Główna jego siedziba mieściła się w Moskwie, na jego czele stał sowiecki marszałek, który równocześnie pełnił funkcję wiceministra obrony ZSRR (pierwszym dowódcą został Iwan Koniew), dowództwa armii państw członkowskich zaś podporządkowano X Zarządowi Sztabu Generalnego Armii Radzieckiej. – Doktryna Układu Warszawskiego była początkowo wybitnie ofensywna, potem jednak ulegała pewnym modyfikacjom – wyjaśnia dr Pałka. Aż do połowy lat 60. opierała się na zmasowanym ataku jądrowym na kraje Europy Zachodniej i szybkim marszu sił konwencjonalnych. Sowieccy planiści poważnie brali pod uwagę możliwość uderzenia wyprzedzającego. Wpływ na to miała zapewne duża dysproporcja w arsenale nuklearnym. W chwili powstania Układ Warszawski miał do dyspozycji około 200 bomb jądrowych, NATO – ponad trzy tysiące.

Spotkanie przywódców Układu Warszawskiego w ostatnich latach istnienia bloku (1987 r.). Fot. Wikipedia

Zmiany w doktrynie wprowadzono w połowie lat 60. Odtąd wojskowi zakładali, że wojna początkowo będzie prowadzona przy użyciu środków konwencjonalnych, broń jądrowa zaś może się pojawić w kolejnym jej etapie. W latach 80. planiści doszli do wniosku, że armie bloku wschodniego muszą być przygotowane do prowadzenia wojny w kilku miejscach jednocześnie z wykorzystaniem wszystkich dostępnych środków bojowych. – W tym czasie po raz pierwszy pojawiły się plany operacyjne, które zakładały nie tylko atak, lecz zawierały także warianty obronne – informuje dr Pałka.
Jeszcze w latach 70. liczba głowic jądrowych, którymi dysponowały ZSRR i państwa Zachodu, wyrównała się. Przez większą część zimnej wojny Układ Warszawski miał nad NATO przewagę w liczbie żołnierzy i broni konwencjonalnej. A Polska w bloku wschodnim stanowiła drugą potęgę militarną.

Dunaj zalał Czechów

I dlatego właśnie ludowe Wojsko Polskie otrzymało od Sowietów rolę wyjątkową. – W razie wojny jego oddziały miały utworzyć samodzielny front, zwany Frontem Nadmorskim albo Polskim – podkreśla dr Pałka. Plan zakładał, że Polacy otrzymają broń jądrową, która pozwoli zaatakować między innymi Amsterdam, Bremę czy Antwerpię. Polska piechota i wojska pancerne w szybkim marszu miały zająć Danię oraz północną część Niemiec i Holandii, marynarka wojenna zaś przy wsparciu sowieckiej Floty Bałtyckiej zablokuje Cieśniny Duńskie. Tym samym siły morskie Zachodu nie przedostaną się na Bałtyk i nie będą mogły przeprowadzić desantu. Sowieci zakładali przy tym, że to właśnie Polska stanie się celem zmasowanego uderzenia jądrowego NATO, a większość żołnierzy Frontu Nadmorskiego zginie, jeśli nie w walce, to na skutek choroby popromiennej.

Ostatecznie do globalnej konfrontacji nie doszło. Układ Warszawski miał jednak okazję, by zademonstrować przygotowanie do najbardziej nawet skomplikowanych przedsięwzięć. Doszło do tego w 1968 roku przy okazji operacji „Dunaj”.

Gdy do władzy doszedł Aleksander Dubcek, w Czechosłowacji ruszyły reformy, które nieco poluzowały gorset komunistycznej opresji. Sowieci obawiali się, że doprowadzi to do złamania jednopartyjnego monopolu, w konsekwencji zaś zmniejszenia ich wpływów, a nawet wystąpienia CSRS z Układu Warszawskiego. Postanowili więc działać. Podstawą do interwencji stała się doktryna Breżniewa, zaakceptowana przez niemal wszystkie państwa satelickie (wyjątkiem była Rumunia). Mówiła ona o ograniczeniu suwerenności na rzecz wspólnych interesów. W tym kontekście Czechosłowacja została uznana za zagrożenie dla wschodnioeuropejskiego ładu. 20 sierpnia 1968 roku z ZSRR, NRD i Polski na jej terytorium wkroczyło 250 tysięcy żołnierzy, wspomaganych między innymi przez 4200 czołgów. Potem dołączyli do nich kolejni. Polski kontyngent liczył 24 tysiące żołnierzy, 647 czołgów, 566 transporterów opancerzonych i 36 śmigłowców. Prócz LWP w dławieniu Praskiej Wiosny wzięły udział oddziały sowieckie, węgierskie, bułgarskie oraz armia NRD. Czesi i Słowacy nie stawili wielkiego oporu. Zginęło ponad 100 osób, a 500 odniosło rany. Wojska interwencyjne straciły niespełna 20 żołnierzy. Śmierć większości z nich była jednak następstwem samobójstw lub niewłaściwego obchodzenia się z bronią. Ostatecznie reformy udało się zahamować. Dubcek został aresztowany, a władzę w Czechosłowacji objął twardogłowy Gustav Husak.

Jeden z amerykańskich generałów ocenił potem, że była to znakomicie przeprowadzona operacja wojskowa. – To była jedyna wspólna operacja wojsk Układu Warszawskiego. Poszczególne armie potrafiły jednak bezwzględnie bronić ustroju – zaznacza dr Pałka. Tak było w 1956 roku, kiedy to sowieckie oddziały krwawo stłumiły powstanie na Węgrzech, czy w 1981 roku, kiedy komuniści w Polsce, posługując się między innymi wojskiem, rozbili „Solidarność”.

Na arenie globalnej Wschód powoli jednak przegrywał gospodarczy wyścig z Zachodem. System, a wraz z nim militarno-polityczny sojusz, chylił się ku upadkowi.

Rosja nie klaszcze

W 1989 roku podczas szczytu w Bukareszcie państwa bloku wschodniego zdecydowały o odejściu od doktryny Breżniewa. Odtąd każde z nich mogło podążać własną drogą. ZSRR nie sprzeciwił się, gdyż właśnie wkraczał w fazę powolnego rozpadu. Komuniści w państwach satelickich tracili władzę. W lipcu 1991 roku w Pradze spotkali się nowo wybrani prezydenci Polski, Bułgarii, Rumunii, Czechosłowacji i premier Węgier. Prezydent ZSRR, Michaił Gorbaczow, wysłał nad Wełtawę swojego zastępcę Gienadija Janajewa. Wszyscy oni złożyli podpisy pod dokumentem o rozwiązaniu Układu Warszawskiego. Jak wspominali potem uczestnicy uroczystości, Janajew był jedynym, który potem nie klaskał. Miesiąc później wzniecił w Moskwie pucz, by zatrzymać rozpad sowieckiego imperium. Bezskutecznie.

Osiem lat po sygnowaniu praskiego dokumentu Polska, Czechy i Węgry jako pierwsi członkowie dawnego Układu Warszawskiego wstąpiły do NATO.

 

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: WAF, Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Wiceszef MON obserwował ćwiczenia w Drawsku
Wypadek podczas ćwiczeń
Polacy jadą na misję szkoleniową do Iraku
Decyzja w sprawie „Orki” do końca roku
Jack Strong odwraca układ
Minister Macierewicz z wizytą w Waszyngtonie
Półmaratończycy z Czarnej Dywizji najlepsi w wojsku
Trzy medale szermierzy na wojskowych mistrzostwach
Lądowcy świętują w Giżycku
Wakacje dla dzieci żołnierzy
Konflikt bratanków
6 BPD – łącznik między wojskami lądowymi a specjalnymi
Rumunia kupuje Patrioty
Senatorowie za zwiększeniem budżetu obronnego
PGZ powołuje Centrum Usług Biznesowych
W co gra Kim?
Wrocławska akademia będzie ściślej współpracować z West Point
Przedsiębiorcy na rzecz obronności
Ruszył „Dragon’17”!
Gala MMA w Siedlcach
Sejmowa debata na temat zwiększenia wydatków na obronność
Życie „po Katyniu” – los rodzin doświadczonych sowiecką zbrodnią
Defendery 2017 – nagrody dla przemysłu obronnego
Brązowy medal pięciobojowej sztafety mieszanej
„Dragon”: sprawdzian współpracy
Jubileusz klubów z lotniczym rodowodem
Jastrzębie wracają z Litwy do domu
Sportowe zmagania spadochroniarzy
Rosja i deja vu
Czy w szkołach będzie wychowanie proobronne?
Tomasz Szatkowski: SPO to bardzo skomplikowany proces
MSPO 2017 – Nagrody dla sprzętu szkoleniowego i saperskiego
Terytorialsi pobiegną pod Warszawą
Nowa instrukcja lotów HEAD do końca roku
Wsparcie dla misji Air Policing
Pancerne starcie w Kanadzie
Tarzan strzela, Bartek defiluje
Zbierają doświadczenia w pustynnych warunkach
Weryfikacja Czesława Juźwika to nie zadanie MON
Sekretarz generalny NATO chwali Polskę
Francusko-niemiecki myśliwiec 5. generacji
Duszenie w parterze – jak wyjść cało z opresji?
Londyńskie targi zbrojeniowe zakończone
Wielonarodowo na Ukrainie
W walce na dwa fronty nie mieliśmy żadnych szans
Dzień Spadochroniarza
Wsparcie dla weteranów będzie większe
12 Dywizja Zmechanizowana – najważniejsi na „Dragonie ’17”
Królewscy kaprowie kontra Krzyżacy
W śmiertelnym uścisku
Wielka ucieczka Polaków z Dössel
Grot, karabinek z potencjałem
Carl Gustaf, czyli granatnik z Agatu
Kobiety na misjach obserwacyjnych
Oddaj głos na polskiego pilota

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO