moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Krystyna Skarbek, czyli polski Bond

Jeździła konno i na nartach, uprawiała wspinaczkę i skakała ze spadochronem, była też mistrzynią „cichego zabijania”. Służbą na trzech kontynentach zapracowała na opinię „ulubionej agentki Churchilla”, zaś pod koniec życia zainspirowała twórcę książek o Jamesie Bondzie. 65 lat temu w Londynie została zamordowana Krystyna Skarbek.

Zachowało się trochę jej zdjęć: siedzi na plaży, próbuje przywabić kryjącego się w bramie kota, stoi na tle zabudowań w towarzystwie francuskich partyzantów. Na każdej fotografii szeroko uśmiechnięta. Wyjątkiem jest ostatnie. Ma na nim otwarte usta, przymknięte oczy i rozrzucone ręce. Opisał ją wtedy tygodnik „Life”: „Leżała na podłodze, w kałuży krwi, z nożem o drewnianej rączce, pogrążonym w piersi. Zmarła kilka minut później”. Fotografię zrobili policjanci z ekipy śledczej, która 15 czerwca 1952 roku pojawiła się w londyńskim hotelu „Shelbourne”. Tak zginęła Krystyna Skarbek, jedna z najlepszych agentek II wojny światowej.

Miss agent

– Kiedy prowadzę prelekcje poświęcone Krystynie Skarbek, zwykle pada pytanie: „Dlaczego taka postać pozostaje w Polsce właściwie nieznana? Przecież jej życie to temat na dobry, hollywoodzki film!” – mówi Anna Mikulska z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej, która gromadzi materiały dotyczące wojennej służby Polek. Jak sama przyznaje, nie potrafi udzielić jednej, dobrej odpowiedzi.

Krystyna Skarbek urodziła się w 1908 roku, w majątku Trzepnica pod Łodzią. Jej ojciec był ziemianinem, matka wywodziła się z rodziny bogatych żydowskich bankierów. Skarbek nigdy jednak nie wpasowała się w schemat „panienki z dobrego domu”. Jako młoda dziewczyna zaczęła jeździć konno, uprawiała wspinaczkę górską, postanowiła też spróbować swoich sił w konkursach piękności. W 1930 roku w batalii o tytuł „Miss Polonia” doszła do ścisłego finału. Przegrała, ale niedługo później, w innym konkursie została „Miss Nart”. Tam też zetknęła się z przemytnikami, którzy szmuglowali przez Tatry papierosy i alkohol. Dlaczego? Dla rozrywki, zabawy, bo chciała poczuć dreszczyk emocji. Wówczas poznała ludzi, szlaki, skrytki. Kilka lat później ta wiedza miała się okazać bezcenna.

Skarbek sumiennie pracowała na miano „kobiety wyzwolonej”. Jeszcze w latach trzydziestych dwukrotnie wychodziła za mąż. Z drugim wybrankiem  – pisarzem, podróżnikiem i dyplomatą Jerzym Giżyckim wyjechała do Afryki. W Kenii oczekiwali aż Giżycki rozpocznie służbę ambasadora w okupowanej przez Włochów Abisynii. I tam zastała ich wojna. Po napaści Niemiec na Polskę małżeństwo postanowiło czym prędzej wrócić do Europy. Ostatecznie wylądowali we Francji. Skarbek, już bez męża, postanowiła jechać dalej – do Wielkiej Brytanii. Tam zgłosiła się do Kierownictwa Operacji Specjalnych SOE (Special Operations Executive). Była to brytyjska tajna służba, która zajmowała się dywersją na niemieckich tyłach.

Mistrzyni cichego zabijania

Tutaj w jej życiorysie pojawia się pierwsza zagadka. – Już na samym początku akt Krystyny Skarbek przechowywanych w National Archives w londyńskim Kew widnieje informacja, że obejmują one okres od 1 stycznia 1939 do 31 grudnia 1946 roku. Mogłoby to wskazywać, że pracowała dla Brytyjczyków już przed wojną. A na prowadzenie takiej działalności w czasach pokoju nie zezwalało polskie prawo – tłumaczy Jarosław Molenda, autor książki „Krystyna Skarbek – królowa podziemia, czy zdrajczyni?”. Jakkolwiek było, Skarbek dołączyła do SOE. Jako pierwsza kobieta w historii brytyjskich służb przeszła ekstremalnie trudne szkolenie dla agentów. Jak pisze jedna z jej biografek, Clare Mulley, najlepsza okazała się w strzelaniu i „cichym zabijaniu” przy użyciu liny, czy noża.

Po ukończeniu szkolenia, pod nazwiskiem Christine Granville została przerzucona do Budapesztu. Towarzyszył jej dyplomata Andrew Kennedy, czyli jej późniejszy wieloletni partner Andrzej Kowerski. Oficjalnie Skarbek miała pracować jako brytyjska dziennikarka. Faktycznie jej zadanie polegało na zbieraniu informacji wywiadowczych – także z okupowanej Polski. Wkrótce wyruszyła w swoją pierwszą misję. Do kraju miała się przedostać jednym z tatrzańskich szlaków, zaś jej przewodnikiem został znany narciarz Jan Marusarz.

Zima 1940 roku była wyjątkowo sroga. Temperatura w górach spadła do minus 20 stopni Celsjusza, szalała zamieć. Przedzierając się do Polski, Skarbek kilkakrotnie otarła się o śmierć. Zdołała jednak przetrwać. Pomogła siła charakteru, ale też doskonałe przygotowanie. W Polsce nawiązała kontakt z tajną organizacją „Muszkieterowie”, na czele której stał kpt. Stefan Witkowski. Tym samym naraziła się części polskiej konspiracji. – Zaczęła uchodzić za „człowieka Witkowskiego”, a ten był podejrzewany o chęć nawiązania współpracy z Niemcami – tłumaczy Molenda. Dwa lata później szef „Muszkieterów” przypłaci to życiem. Z wyroku podziemnego sądu AK zostanie skazany na śmierć i stracony. Skarbek będzie już wtedy w zupełnie innej części świata.

Na razie jednak przywozi z Warszawy cenne informacje na temat rozmieszczenia niemieckich wojsk i zbrodni, jakich dopuszczają się okupanci. Do Polski wyprawia się łącznie trzy razy. W końcu Niemcy ją demaskują. Jest przesłuchiwana w Budapeszcie (niemieckie służby mogły tam działać, bo Węgry były sojusznikiem Hitlera). I wtedy agentka odgrywa jedną ze swoich największych ról.

W pewnym momencie zaczyna narzekać na samopoczucie. Nagle dostaje ataku kaszlu. Siedzący naprzeciw oficer zostaje obryzgany mieszaniną śliny i krwi. „To gruźlica” – charczy. Niemiec jest przerażony: przecież ona umiera! Jeśli ją tutaj potrzyma jeszcze przez chwilę, za pół roku tak samo będzie umierać on i pewnie połowa z jego współpracowników! Ale śledczego obowiązują procedury. Agentkę musi obejrzeć lekarz. Ten wykonuje prześwietlenie i rzeczywiście znajduje w jej płucach coś niepokojącego. Niemcy dochodzą do wniosku, że z agentki nikt już nie będzie miał pożytku, a trzymanie jej w pobliżu, to zbyt duże ryzyko. Skarbek odzyskuje wolność i... żyje nadal cała i zdrowa. Na czym polegał fortel? Podczas śledztwa agentka nadgryzła sobie język, zaś badanie wykazało ślady po niedawno przebytej chorobie płuc. Na szczęście niegroźnej.

Oczywiście Brytyjczycy natychmiast wycofują ją z Budapesztu i przerzucają do Belgradu. Kiedy Niemcy najeżdżają Jugosławię, Skarbek wraz z Kowerskim ląduje na placówce w Egipcie. Potem jest Syria, gdzie wysadza most na Eufracie. Ale agentka czuje, że wokół niej dzieje się zbyt mało. Chce wracać do Europy. Kiedy więc nadarza się okazja dołączenia do działającej we Francji siatki szpiegowskiej „Jockey”, decyduje się bez wahania. Przechodzi szkolenie dla spadochroniarzy i latem 1944 jako Paulina Armand zostaje zrzucona w południowo-wschodniej Francji. Bierze udział w akcjach, które polegają na wysadzaniu mostów i składów amunicji. Podobnie, jak podczas aresztowania w Budapeszcie, udowadnia, że ma nie tylko odwagę, ale też żyłkę hazardzisty i nieprawdopodobne wręcz szczęście.

Pewnego dnia Niemcy aresztują szefa siatki, na czele której stał Francis Cammaerts. Wraz z dwoma swoimi współpracownikami ma zostać stracony. W przeddzień egzekucji do gabinetu szefa gestapo w Digne z hukiem wchodzi młoda kobieta. „Jestem brytyjską agentką, siostrzenicą marszałka Montgomery'ego. Masz natychmiast zwolnić naszych ludzi! Podziemie szykuje na ciebie zamach, który tylko ja mogę zatrzymać. A ty możesz jeszcze dobrze zarobić. Dostaniesz dwa miliony funtów”. Gestapowiec nie wie co robić. Ale kobieta ma tak duży dar przekonywania, że w końcu decyduje się uwolnić więźniów. Obiecane miliony dostaje. Dzień wcześniej Skarbek prosi o nie swoich mocodawców w Londynie. Ci zrzucają pieniądze na spadochronie. Kilka godzin po akcji BBC przerywa program, by nadać krótki komunikat w języku francuskim. „Gratulacje dla Pauline” – rozbrzmiewa w eterze.

Ukłony od Bonda

Skarbek pracowała dla Brytyjczyków, nigdy jednak nie zapomniała o Polsce. Jeszcze w Budapeszcie pomagała uciekać internowanym polskim żołnierzom, a kiedy w sierpniu 1944 roku w Warszawie wybuchło powstanie, usilnie prosiła Churchilla, by przerzucił ją do kraju. Brytyjski premier długo się wahał. Nie chciał pozbywać się kobiety, którą nazywał „swoją ulubioną agentką”. Kiedy wreszcie powiedział: „tak”, było już za późno. 

Ale przychylność Brytyjczyków nie trwała wiecznie. Po wojnie Skarbek, mimo że chciała pracować dalej, została zwolniona ze służby. Na „do widzenia” otrzymała głodową odprawę wysokości 100 funtów. Dlaczego popadła w niełaskę? – Być może wiedziała o brytyjskim wywiadzie zbyt dużo i stała się niewygodna. Ale potwierdzić tę tezę trudno – przyznaje Mikulska. W podobnym tonie wypowiada się Molenda. – Po pierwsze, o Krystynie Skarbek zrobiło się ciut za głośno, a w przypadku tej profesji rozgłos szkodzi. Po drugie, pamiętajmy, że alianci zapałali wielką miłością do Stalina. Polski szpieg, który nie wyszedł spod skrzydeł GRU mógł być dla „Słońca Narodów” solą w oku – uważa autor książki o agentce. Zaraz jednak dodaje: – Można wymienić pewnie jeszcze setkę powodów, ale dopóki Brytyjczycy nie odtajnią akt, to tylko spekulacje.

Wyrzucona ze służby agentka chwytała się różnych zajęć. Pracowała jako pokojówka w hotelu, telefonistka, sprzedawczyni w domu towarowym „Harrodsa”, wreszcie zaciągnęła się jako stewardessa na statek kursujący pomiędzy Wielką Brytanią a Południową Afryką. – Tam poznała między innymi Iana Flaminga, autora powieści o Jamesie Bondzie – mówi Mikulska. Skarbek miała wywrzeć na nim tak wielkie wrażenie, że uczynił ją pierwowzorem Vesper Lynd, jednej z bohaterek „Casino Royal”. – Myślę, że tę historię można uznać za prawdopodobną – twierdzi Mikulska.

Ale na statku Skarbek poznała też swojego przyszłego zabójcę – stewarda Dennisa Muldowneya. – Kiedy odrzuciła jego zaloty, zasztyletował ją. Mężczyzna został szybko schwytany, skazany na śmierć i stracony – zaznacza Mikulska. Ale i tu nie brak znaków zapytania. – Dziwi, i to nie tylko mnie, błyskawiczny proces i jeszcze szybsze wykonanie wyroku. Tak, jakby ktoś chciał, żeby sprawa szybko zniknęła z prasowych łamów – zauważa Molenda. – Podobnie umarła przyjaciółka Krystyny Skarbek, Teresa Łubieńska w 1957 roku, inna z grona kobiet szpiegów II wojny światowej. Niektórzy sugerują, że zginęła, gdyż od Skarbek wiedziała, co się stało z córką gen. Sikorskiego (według oficjalnej wersji zginęła w katastrofie na Gibraltarze, ale jej ciała nigdy nie odnaleziono; potem rzekomo miała być widziana przez świadków w rosyjskim obozie – przyp. ŁZ). Ale to trochę takie „historical fiction” – zastrzega.

Krystyna Skarbek została pochowana na cmentarzu w Londynie. Molenda: – Z pewnością najbardziej spektakularnym jej wyczynem było przekazanie wiosną 1941 roku informacji o niemieckich planach zaatakowania Rosji. Ale właściwie w każdym kraju, w którym działała doceniono jej zasługi. Od Anglików dostała Medal Jerzego i Order Imperium Brytyjskiego, od Francuzów Krzyż Wojenny z Palmami. Nadal nie wiemy jednak, co kryją utajnione akta „ulubionej agentki Churchilla”. Być może jej największy wyczyn dopiero czeka na ujawnienie...

Korzystałem m.in. z biografii autorstwa Madelaine Masson, Clare Mulley i Jarosława Molendy

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: PVDE / Forum

dodaj komentarz

komentarze


Generałowie i olimpijczycy z „Sokoła”
Szpadzistki bezkonkurencyjne w zawodach o Puchar Świata
Modernizacja floty powietrznej
W Warszawie rozmawiano o pokoju na Bliskim Wschodzie
Wojownicy z 16 Dywizji Zmechanizowanej najlepsi w oktagonie
22 maja 1919 – błękitna odsiecz Lwowa
75 lat temu Polacy zdobyli Monte Cassino. Cześć i chwała bohaterom!
Weterani 2 Korpusu przynieśli nam wolność
Ostatnie pożegnanie red. Andrzeja Wernica
Don’t Be Stupid, Don’t Get Killed
Follow Me
Zmiany w przepisach mundurowych
Nano-drony dla specjalsów
My, Włosi zawsze będziemy kustoszami pamięci o polskich żołnierzach
Ich zadanie – zdobyć informację
Ostatnie dni na oświadczenia żołnierzy
Śmigłowiec na „Ślązaku”
Bieg na Monte Cassino – coś więcej niż sport
„Dragon ’19” na lądzie, morzu, w powietrzu i w cyberprzestrzeni
Mogiły bohaterów pod szczególną ochroną
Święto specjalsów
Jelcze dla Wisły
15 lat JFTC
Uchylone wrota piekieł
Region Without a Key
Jihadist Mill
Modernizacja bombowców
Tu się zadań nie wybiera
Nowy batalion podhalańczyków
„Baltic Protector”
Wywiad AK w służbie aliantów
Dołącz do zawodowców
Unijny dyżur grupy bojowej V4 w 2023 roku
Specjalsi dołączyli do „Projektu Wojownik”
Medale dla uczestników walk w Karbali
Czarna taktyka Agatu
F-16 wracają do Polski
„Kościuszko” i „Arctowski” idą do remontu
Fabryka dżihadystów
Żołnierze pomagają powodzianom
Grupa Bojowa gotowa do unijnego dyżuru
Zdążyć przed deszczem
You Don’t Get to Choose Your Tasks Here
Targi Air Fair 2019
Szef NATO w Warszawie
Raport w sprawie reparacji od Niemiec
Obrady Rady Unii Europejskiej
ORP „Lech” niósł pomoc ofiarom symulowanej kolizji na morzu
Kampania wyborcza poza armią
Sprawdzian dla WOT-u
ORP „Czajka” pomaga Łotyszom
Legionowo – kolebka polskiego spadochroniarstwa
WOT pomaga na Lubelszczyźnie
Kierunek: Afganistan
FENIXFS - ręczny inhibitor aerozolowy
Pomóżmy bliskim żołnierza
Polki najszybsze w sztafecie 4x400 m
St. szer. Radosław Zawrotniak drugi w Pucharze Świata
MON planuje zwiększenie pomocy dla weteranów
Nie bądź głupi, nie daj się zabić

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO