moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

„Dynamic Mercy” na Bałtyku

Gdzieś pomiędzy Polską, Niemcami i duńskim Bornholmem zaginął jacht. Na nogi zostały postawione wojskowe i cywilne służby ratownicze z kilku państw. Na Bałtyk wyruszyły okręty, statki, w powietrze wzbiły się śmigłowce i samoloty – tak rozpoczęły się międzynarodowe ćwiczenia pod kryptonimem „Dynamic Mercy”. Wzięły w nich udział ORP „Lech” i śmigłowiec Mi-14PŁ/R.

Jacht motorowy z sześcioosobową załogą wyruszył ze Świnoujścia. Jego trasa miała prowadzić do niemieckiego Sassnitz, a potem Hasle w Danii i szwedzkiego Simrishamn. Zdołał jednak dotrzeć tylko do pierwszego z portów. Kiedy rodziny utraciły kontakt z żeglarzami, zaniepokojone zawiadomiły Morskie Ratownicze Centrum Koordynacyjne w Gdyni – cywilną instytucję zajmującą się niesieniem pomocy na morzu. Ta zwróciła się o wsparcie do marynarki wojennej, a konkretnie do Centrum Ratownictwa Morskiego i Lotniczego COM-DKM. – Każdy kraj ma obowiązek dbać o bezpieczeństwo marynarzy i podróżnych nie tylko na swoich wodach terytorialnych, ale też w tak zwanej strefie odpowiedzialności SAR. W przypadku Polski wynosi ona 30 tysięcy kilometrów kwadratowych – mówi kmdr ppor. Piotr Adamczak z Centrum Operacji Morskich. Jeśli na morzu zaginęła jednostka cywilna, poszukiwaniami zawiaduje takaż instytucja. – Zwykle jednak prosi ona o pomoc wojsko. Choćby dlatego, że tylko ono dysponuje specjalistycznymi śmigłowcami do działań ratowniczych na morzu – wyjaśnia kmdr ppor. Adamczak.

REKLAMA

Sygnał o zaginionym jachcie trafił na pokład ratowniczego ORP „Lech”, który akurat odbywał na Bałtyku rutynowy rejs szkoleniowy. Wkrótce z 44 Bazy Lotnictwa Morskiego wystartował także śmigłowiec Mi-14PŁ/R. Służby ratownicze czekało jednak skomplikowane zadanie. – Przede wszystkim nie było wiadomo, gdzie dokładnie zaginął jacht. Załoga nie wysłała sygnału SOS, a Sassnitz i Bornholm dzieli kilkadziesiąt mil. W takich przypadkach należy również założyć, że jednostka mogła zdryfować, znaleźć się poza kursem. Obszar poszukiwań musiał być więc duży – podkreśla kmdr ppor. Wojciech Prys, dowódca ORP „Lech”.

Operacja wymagała zaangażowania centrów koordynacyjnych z Polski, Danii i Niemiec. Aby jednak mogła ona przebiegać sprawnie, trzeba było wybrać jeden ośrodek, który pokierowałby działaniami sił ratowniczych. Ostatecznie ta rola przypadła Duńczykom, bo analiza zebranych informacji wskazywała, że wypadek najpewniej wydarzył się w pobliżu Bornholmu. Na tym jednak nie koniec. – Znajdujące się na lądzie centrum musi wyznaczyć jednostkę, która skoordynuje akcję bezpośrednio na morzu – zaznacza kmdr ppor. Prys. Do poszukiwań włączyły się siły z ośmiu państw. Poza krajami leżącymi nad Bałtykiem: Danią, Estonią, Litwą, Łotwą, Polską, Szwecją oraz Niemcami, swój okręt do akcji wysłała Francja. I to właśnie należący do niej patrolowiec „Flamant” przez większość czasu rozdzielał zadania innym jednostkom.


Film: Marynarka Wojenna RP

– Nasz okręt dostał do przeszukania obszar o wymiarach dziesięć na dziesięć mil morskich. Udało nam się odnaleźć dwa ubrane w kamizelki manekiny, które imitowały rozbitków – wspomina kmdr ppor. Prys. Każdemu z nich przypisano wiek, płeć, a także listę odniesionych obrażeń. – Na tej podstawie mogliśmy ocenić, że poszkodowani wymagają natychmiastowej ewakuacji na ląd. Wezwaliśmy śmigłowiec, który stanął nad okrętem w zawisie. Rozbitkowie zostali wciągnięci na pokład maszyny i przetransportowani do specjalistycznej placówki zajmującej się leczeniem hipotermii. Tę rolę odegrał szpital w Rønne na Bornholmie – mówi kmdr ppor. Prys. Akcja poszukiwawczo-ratownicza zakończyła się po kilku godzinach.

Manewry „Dynamic Mercy” prowadzone są pod auspicjami MARCOM, czyli dowództwa sił morskich NATO. Ich celem jest przećwiczenie współpracy między wojskowymi i cywilnymi centrami ratowniczymi w sąsiadujących ze sobą krajach. – Poszczególne edycje dzielą się na kilka paneli. Nasz dotyczył działań na Bałtyku południowym. Są jeszcze panele związane z północną i południową częścią morza. Epizody bywają bardzo różne. Siły biorące udział w ćwiczeniach poszukują na przykład zaginionych nurków, czy też prowadzą zakrojone na szeroką skalę ewakuacje ludzi z promów pasażerskich – wyjaśnia kmdr ppor. Prys.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: st. chor. mar. Piotr Leoniak

dodaj komentarz

komentarze


Hiszpański desant
Order Virtuti Militari ma już 225 lat
Odnaleziono grób ostatniego żołnierza wyklętego?
Szefowie sztabów V4 debatują w Krakowie
Czarnogóra już w NATO
Ćwiczenia CWIX 2017 – silni jednością
Szwajcarski noblista z wykładem na WAT
„Baltops ’17” – nie tylko na wodzie
Kawaleria świętuje
Trwa odbiór pierwszego Gulfstreama
W Senacie dyskutowano o wojskach obrony terytorialnej
Wakacje dla dzieci żołnierzy
Czy żołnierze pokonają Gortata?
Płk Ignacy Matuszewski – bohater, o którym trzeba pamiętać
Wysoka poprzeczka dla klas mundurowych
Żołnierze walczą o medale w walce w bliskim kontakcie
Nowy samolot dla VIP-ów
Dodatki za operacje bojowe
Szkolenia i kursy dla terytorialsów
MON dobrze zrealizowało budżet
Wojskowy wkład w historyczny sukces lekkoatletów
Arktyczny marsz Rosji
Polscy politycy po szczycie NATO: uzyskaliśmy to, co chcieliśmy
Podchorążowie pod flagą NATO
Powstanie iwienieckie
„Dragon” jakiego jeszcze nie było
Nóż w wojsku, czyli 1001 sposobów wykorzystania narzędzia
Wyrok dopiero w lipcu
Przetarg czy z wolnej ręki? Posłowie dyskutowali o samolotach dla VIP
„Różaniec” w rozsypce
Śmigłowcowy przetarg pod lupą CBA
Marynarka świętuje i zaprasza na pokłady okrętów
Sztandar i patron dla LITPOLUKRBRIG
„Baltops 2017”: sojuszniczy desant w Ustce
Państwa Grupy Wyszehradzkiej chcą bliższej współpracy
Rozpoznać cel – polscy piloci na misji w Kuwejcie
Ułani na południowej flance NATO
Metoda na samobójcę
Bliskowschodni taniec Trumpa
Kawaleria wywalczyła awans do klasy okręgowej
Polki wojskowymi mistrzyniami świata!
Jastrzębie na posterunku
Afganistan – kolejna zmiana rozpoczęła dyżur
Medal Florence Nightingale dla polskiej pielęgniarki
Muzeum Gryf. Czołgi zamiast dywizjonu rakiet
Cedynia, czyli wielka zagadka
Saperzy dla IPN
Polska zbrojeniówka walczy o ukraiński rynek
MON chce zmienić kluczowe dla wojska ustawy
Akrobacje lotnicze nad Krakowem
Będą podwyżki dla pracowników wojska
„Noble Jump '17” – test mobilności szpicy NATO
Kwiatek dla weterana
Drugie miejsce „Machałka” w Diamentowej Lidze
Polska kluczowym krajem wschodniej flanki NATO
Piłkarze walczyli o medale

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO