moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Rotmistrz Pilecki: Mnie tutaj wykończyli. Oświęcim to była igraszka...

Szpiegostwo, przygotowywanie zamachów na najważniejszych funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa, nielegalne posiadanie broni – takie zarzuty postawili komuniści rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu. 15 marca 1948 roku bohater dopiero co zakończonej wojny został skazany na karę śmierci. Zabito go strzałem w tył głowy.

„Oskarżeni dopuścili się najcięższej zbrodni stanu i zdrady narodu. Cechowało ich wyjątkowe napięcie złej woli, przejawiali nienawiść do Polski Ludowej i reform społecznych, zaprzedali się obcemu wywiadowi i wykazali szczególną gorliwość w akcji szpiegowskiej”. Blisko 50 pożółkłych kartek papieru, pod nimi trzy parafki. Ławnik, dwóch sędziów, w tym ten najważniejszy – przewodniczący składu orzekającego ppłk Jan Hryckowian, były oficer Armii Krajowej.

Po drugiej stronie też stał dawny oficer AK – Witold Pilecki. 15 marca 1948 roku na sali warszawskiego sądu usłyszał, że za konspiracyjną działalność, którą prowadził po wojnie, czeka go śmierć. Na taką samą karę zostali skazani jego współpracownicy Tadeusz Płużański i Maria Szelągowska. Pięciu kolejnych usłyszało wyroki od kilkunastu lat w więzieniu do dożywocia. Tak zakończył się jeden z najgłośniejszych pokazowych procesów w historii Polski Ludowej.

„Oświęcim jak igraszka”

Witold Pilecki był wojennym bohaterem. Walczył przeciwko bolszewikom, brał udział w wojnie obronnej przeciwko Niemcom, a już w listopadzie 1939 roku znalazł się wśród założycieli Tajnej Armii Polskiej – jednej z pierwszych konspiracyjnych organizacji w okupowanym kraju. Niespełna rok później w czasie ulicznej łapanki pozwolił się pojmać Niemcom i wywieźć do obozu koncentracyjnego Auschwitz, by organizować tam konspirację. Po ucieczce z Oświęcimia walczył w powstaniu warszawskim, trafił do obozu jenieckiego w Murnau, a po jego wyzwoleniu zgłosił się do stacjonującego we Włoszech 2 Korpusu Polskiego.

Już wówczas wśród dowódców Korpusu zaczęła dojrzewać myśl, by stworzyć w Polsce siatkę wywiadowczą opartą na strukturach akowskiej organizacji „NIE”. Miała ona prowadzić konspiracyjną działalność po tym, jak kraj został wciągnięty w strefę sowieckich wpływów. Zadanie powierzono właśnie Pileckiemu. W grudniu 1945 roku powrócił on do Warszawy i po raz kolejny w swoim życiu zaczął budować konspiracyjną organizację. – Był bardzo skuteczny – przyznaje dr Sławomir Poleszak, historyk z IPN w Lublinie, współautor „Atlasu polskiego podziemia niepodległościowego 1944–1956”. – Miał informatorów, którzy dostarczają mu m.in. dokumenty z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, zbierają informacje dotyczące wojska, nadzorowanej przez komunistów administracji i życia politycznego w kraju. Utrzymywał kontakt z komórkami WiN-u, największą niepodległościową organizacją w kraju, a także oddziałami antykomunistycznego podziemia – wylicza. Siatka pozyskiwała informacje między innymi o umowach gospodarczych ze Związkiem Radzieckim czy strukturach aparatu bezpieczeństwa. Raporty za pośrednictwem kurierów wędrowały na Zachód.

Na trop grupy Pileckiego bezpieka wpadła w 1946 roku. We wrześniu wprowadziła do jej struktur swojego agenta Leszka Kuchcińskiego, który w czasie wojny był żołnierzem TAP. Ten pochwalił się kontaktami z pracownikiem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, kpt. Wacławem Alchimowiczem, który z czasem przeszedł na stronę konspiracji. Na podstawie przekazanych przez niego informacji Kuchciński sporządził tzw. raport „Brzeszczota”, w którym padły słowa o konieczności „likwidacji mózgów MBP”. Sformułowanie to posłużyło wkrótce za koronny dowód przeciwko grupie Pileckiego. On sam i jego współpracownicy zostali przedstawieni jako niebezpieczni radykałowie.

8 maja 1947 roku Pilecki został aresztowany. Wraz z nim za kratki trafili jego ludzie. Ruszyło brutalne śledztwo. Pilecki był bity pięściami, nogą od krzesła, sadzany na odwróconym stołku, pozbawiany snu. Podczas jednego z widzeń rzucił do żony: – Mnie tutaj wykończyli. Oświęcim to była igraszka...

„Ktoś musi zostać”

– Właściwie rozbicie grupy było jedynie kwestią czasu – przyznaje dr Poleszak. – Przełożeni Pileckiego zdawali sobie z tego sprawę, dlatego jeszcze w 1946 roku nakazali mu wyjechać z Polski na Zachód. On jednak odmówił. Ostatecznie rozkaz został anulowany – podkreśla historyk. Dlaczego Pilecki postanowił zostać? Kraju nie chciała opuszczać jego żona, z którą wychowywał dwoje dzieci. Ale było coś jeszcze. – Rotmistrz był zdania, że ktoś musi prowadzić tę pracę, bez względu na konsekwencje. Poza tym czuł się odpowiedzialny za ludzi, którzy z nim współpracowali. Ucieczkę na Zachód zaproponował mojemu ojcu, ale i on odmówił – podkreśla Tadeusz M. Płużański, historyk, publicysta, syn najbliższego współpracownika Pileckiego.

Proces rozpoczął się 3 marca 1948 roku. Widownia sali, na której się toczył, do ostatniego miejsca zapełniła się starannie wyselekcjonowanymi obserwatorami. Kolejne rozprawy relacjonowały partyjne gazety. Rotmistrz został oskarżony o szpiegostwo, przygotowywanie zamachów na najważniejszych przedstawicieli aparatu bezpieczeństwa, nielegalne posiadanie broni i posługiwanie się fałszywymi dokumentami. Pilecki zbijał kolejne zarzuty. Tłumaczył, że broń została mu z czasów wojny, że w ogóle jej nie używał i nawet nie miał takiego zamiaru. – Nie byłem rezydentem, lecz polskim oficerem. Nie miałem przeświadczenia, że dopuszczam się szpiegostwa – przekonywał i dodawał, że jego mocodawcą byli dowódcy 2 Korpusu, nie zaś zagraniczny wywiad.

Wyjaśnienia nie miały jednak większego znaczenia. – Wyroki w tego typu sprawach nie zapadały na sądowej sali. Były znane jeszcze przed rozpoczęciem procesu. Decydowały o nich władze partii i Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego – zaznacza dr Poleszak. W sprawie Pileckiego sąd nie dopuszczał żadnych świadków obrony, a sam proces toczył się w ekspresowym tempie. Po latach w obieg poszła informacja, że rotmistrza mógł ocalić premier Józef Cyrankiewicz. Ponoć grupa byłych więźniów Auschwitz wystosowała list w obronie Pileckiego i poprosiła szefa rządu o złożenie pod nim podpisu. Cyrankiewicz sam przeszedł przez oświęcimskie piekło, ale na gest solidarności się nie zdobył. Co więcej, sam napisał do sądu list, w którym wnioskował, by „wrogów Polski Ludowej” ukarać z całą stanowczością. – To sprawa problematyczna – twierdzi tymczasem Płużański. – Listu nie ma w materiałach z procesu, a przecież nikt nie stwierdził w nich żadnych luk. Poza tym ani mój ojciec, ani inny oskarżony, Makary Sieradzki, takiego pisma sobie nie przypominają – mówi. Zaraz jednak dodaje, że na śmierci Pileckiego Cyrankiewicz mógł zyskać. – Wkrótce sam zaczął się kreować na główną postać ruchu oporu w Auschwitz. Ale na negatywny jego udział w procesie dowodów nie mamy – podkreśla.

Proces grupy Pileckiego został przeprowadzony również z naruszeniem prawa z końca lat 40., składzie orzekającym zasiadał bowiem tylko jeden, nie zaś dwóch ławników. O powtórce nie mogło być jednak mowy.

3 maja 1948 sąd wyższej instancji zmienił wyroki Szelągowskiej i Płużańskiego z kary śmierci na dożywotnie więzienie. Wyrok na Pileckiego został jednak utrzymany. Rotmistrz zginął 25 maja w więzieniu mokotowskim. Strzałem w tył głowy zabił go funkcjonariusz UB Piotr Śmietański.

Witold Pilecki został zrehabilitowany dopiero w 1990 roku. 16 lat później pośmiertnie uhonorowano go Orderem Orła Białego. W 2013 roku otrzymał awans na stopień pułkownika.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Wikipedia/ „Głos Ludu”, marzec 1948

dodaj komentarz

komentarze


Drugie życie Challengerów
Wojsko pomogło komunistom utrzymać monopol władzy
Specżandarmi szkolą się z antyterrorystami
Więcej pieniędzy na obronność
Wilki morskie na suchym lądzie
Kombatanci na spotkaniu opłatkowym
Dołącz do najprzystojniejszego batalionu
Skrycie i pod osłoną nocy, czyli zwiadowcy na poligonie
Trzy medale przełajowców na wojskowych mistrzostwach świata
Podchorążowie Szkoły Orląt wylądowali
Zwiad w oparach iperytu
Wojskową ciężarówką na górskich stokach
Wypadek lotniczy w Dęblinie
Pierwsze paszporty przyznane!
Z okazji urodzin wielkiego Polaka
Bałtyckie ciemności
Zatrzymanie generała Pytla
Twórcy SPO odznaczeni
Wierzba do dowodzenia
Świętowali na sportowo
Łączka oddała komandorów
Posłowie o budżecie obronnym na 2018 rok
Spartakiada: Zmechanizowani ze Szczecina kontra Czarna Dywizja
O co walczą Polki w mundurze
Minister Macierewicz wygrał w sądzie z gen. Dukaczewskim
Rezerwiści opanowali poligon
Wyjątkowa kolekcja
„Bechowiec” – karabin prosto z kuźni
Rano żołnierz, po południu student
Wsparcie dla misji Air Policing
Raport MON o książce Tomasza Piątka
Będzie więcej dróg o znaczeniu obronnym
Nowa współpraca wojskowa UE
MON i MSZ o katastrofie smoleńskiej
Siła ognia
Kawaleryjski trening na koniach
Resort obrony opracował zmiany w ustawie o weteranach
W sporcie nie ma mocnych na 11 LDKPanc
Świąteczne paczki dla żołnierzy na misjach
Czołgi T-72 będą modernizowane
Zielone światło dla stoczni
PKW Łotwa – druga zmiana wyrusza na misję
Zielone światło dla Pilicy
Na ASzWoj o wyzwaniach bezpieczeństwa międzynarodowego
Polacy jadą na misję szkoleniową do Iraku
Żołnierze najlepsi w szachowych mistrzostwach kraju
Jastrzębie wracają z Litwy do domu
Antoni Macierewicz w Kanadzie o rosyjskiej agresji
Rząd Mateusza Morawieckiego zaprzysiężony
Centrum dowodzenia NATO w Polsce?
Wojsko zaangażowane w „Szlachetną Paczkę”
MON zapowiada: strzelnica w każdym powiecie
Piłkarska jesień wojskowych drużyn – czas na podsumowania
Wyższe dodatki dla żołnierzy
Jeszcze mobilniejsze NATO

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO