moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Bezzałogowiec Sharp Sword – milowy krok dla Chin?

Niedawno świat obiegła informacja o chińskim aparacie bezzałogowym „Lijian” – Sharp Sword. Chińczycy poszli utartym na Zachodzie szlakiem gwarantującym sukces i zbudowali konstrukcję w układzie latającego skrzydła. Maszyna zdobyła drugie miejsce w narodowym konkursie innowacji technologicznych, a świat po raz kolejny przypomniał sobie o dynamicznym rozwoju chińskiego przemysłu obronnego.

Swoim wyglądem aparat przypomina maszyny, takie jak amerykański X-47B czy też brytyjski Taranis lub europejski nEUROn. Cała trójka to tzw. latające skrzydła. Wszystkie charakteryzują się małą wykrywalnością dla radarów i obecnie są zaliczane do najbardziej zaawansowanych projektów w budżetach obronnych. Maszyny stanowią platformę badawczo-rozwojową i podstawę dla kolejnych konstrukcji, będąc też doskonałą okazją do gromadzenia bezcennych danych zbieranych podczas użytkowania i testowania. Wśród nich prym wiedzie X-47B, opracowany przez firmę Northrop Grumman. Był to pierwszy w historii aparat bezzałogowy, który samodzielnie wystartował i wylądował z pokładu lotniskowca. Wydaje się, że w kwestii samego układu trudno wymyślić coś innowacyjnego. Prekursorem był tutaj bombowiec strategiczny B-2 Spirit, który przetarł szlak dla trudnowykrywalnych statków powietrznych o konstrukcji latającego skrzydła. Układ ten nie jest sam w sobie niczym nowym, gdyż pierwsze projekty powstały w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Do pełnego opanowania tego typu maszyny konieczny był rozwój systemów sterowania samolotem i wprowadzenie układu fly-by-wire, czyli elektronicznego sterowania statkiem powietrznym, oraz systemów komputerowych wspomagających załogę w stabilizacji lotu.

Latające skrzydło samo w sobie pozwala zminimalizować ślad radarowy, a razem z innymi rozwiązaniami zapewnia duże prawdopodobieństwo pozostania niezauważonym. Powstające dzisiaj bezzałogowce to w zasadzie kopie tego pomysłu, tyle że bez kabiny pilotów. Chińczycy poszli więc przetartym szlakiem, gwarantującym duże prawdopodobieństwo sukcesu.

Co wiemy o Sharp Sword

REKLAMA

Wszystkie chińskie programy wojskowe są objęte ścisłą tajemnicą, dlatego też do mediów i opinii publicznej przeciekają niezwykle skromne informacje. Wiadomo natomiast, że za produkcję Sharp Sword odpowiadają firmy Aviation Industry Corporation of China (AVIC) i Hongdu Aviation Industry Group, będąca częścią AVIC. Pierwsza z nich ma na swoim koncie takie konstrukcje, jak myśliwce FC-20 / FC-20A I FC-1 (oznaczenie w Pakistanie JF-17) oraz starsze F-8T. Produkuje również aparaty bezzałogowe Wing Loong I, Harrier czy SW1. Z kolei druga odpowiada choćby za maszyny szkolne Hongdu L-15 czy JL-8.

Prace nad bezzałogowcem miały się zacząć w listopadzie 2013 roku. Według dostępnych informacji, aparat ma dwie wewnętrzne komory uzbrojenia. Mogą się w nich zmieścić się nawet dwie tony środków bojowych. Jakiego rodzaju – nie wiadomo, ale już sama masa wskazuje na spory potencjał bojowy. Za napęd Sharp Sword odpowiada turbowentylatorowy silnik WS-13, do którego powietrze jest dostarczane przez specjalny wlot, pozwalający ukryć go przed radarami przeciwnika. Długość samej maszyny określa się na około 10 metrów, a rozpiętość skrzydeł na około 14 metrów.

Jedyna widoczna gołym okiem niedoskonałość aparatu to sam silnik. Jeśli przyjrzymy się dostępnym zdjęciom, możemy zaobserwować, że w porównaniu z konstrukcjami zachodnimi, jego wylot przypomina raczej te znane z samolotów myśliwskich, co nie wpływa korzystnie na stopień niewykrywalności dla radarów. Według niepotwierdzonych doniesień, Chińczycy cały czas pracują nad nowszą wersją maszyny, która będzie mieć nowocześniejszą jednostkę napędową, z wylotem podobnym do konstrukcji zachodnich, bardziej płaskim, takim jakie obserwujemy również we wspominanym bombowcu B-2. Można zakładać, że trwają również zabiegi, które mają na celu dalsze obniżenie sygnatury cieplnej sekcji wylotowej silnika, dzięki czemu maszyna będzie trudniej wykrywalna dla radarów. Uważa się, że jeśli testy pójdą sprawnie, maszyna wejdzie do linii już w roku 2019 lub 2020.

Wyścig zbrojeń trwa

Na Pacyfiku wyraźnie obserwujemy zmniejszającą się stale przewagę technologiczną Stanów Zjednoczonych. Jeszcze dziesięć lat temu panowała tam U.S. Navy, dziś lotniskowiec amerykański musi się liczyć z tym, że na swoim kursie spotka chiński okręt. Oczywiste jest, że obu nie można porównywać, ale w najbliższych latach do linii wejdzie drugi chiński okręt, a mówi się o pracach nad trzecim, który nie będzie już kopią rosyjskich lotniskowców, lecz jednostką o płaskim pokładzie, najpewniej wyposażoną w katapultę. Zatem za pięć lat Chiny mogą mieć w regionie już trzy lotniskowce. Jeśli dołożymy do tego trudnowykrywalne samoloty J-20, mające za zadanie eliminować kluczowe dla wojny powietrzno-morskiej tankowce, pas umocnionych wysp i ciągły rozwój systemów rakietowych, to sytuacja USA w tym regionie zmienia się diametralnie.

Wyścig w poszukiwaniu coraz lepszych konstrukcji bezzałogowych nabiera tempa. Sharp Sword to tylko jeden z najnowszych systemów. Obecnie jednak przemysł skupia się na rojach bezałogowców o dużej autonomiczności. I na tym polu Chińczycy nie odstają od światowej czołówki, co zademonstrowali w połowie lutego pokazem z udziałem 1000 aparatów bezzałogowych sterowanych z ziemi przez zaledwie jeden komputer. Wzniosły się one na wysokość 120 metrów, zachowując między sobą odstęp co najmniej 1,5 metra. W ten sposób dwukrotnie pobito rekord świata dotyczący tego rodzaju możliwości maszyn bezzałogowych. Była to co prawda prezentacja urządzeń cywilnych, które miały imitować lampiony i pokaz świateł, ale widzowie mogli zaobserwować jak cała formacja wykonuje w powietrzu różne figury. Różni się to niewiele od opisywanego jakiś czas temu na łamach portalu polska-zbrojna.pl roju testowanego przez Amerykanów. Śmiało można zakładać, że prace nad wojskowym wykorzystaniem tego typu aparatów już trwają.

dr Krzysztof Kuska , ekspert w dziedzinie lotnictwa wojskowego, redaktor naczelny portalu www.infolotnicze.pl

dodaj komentarz

komentarze


Afganistan – kolejna zmiana rozpoczęła dyżur
Nowy samolot dla VIP-ów
Order Virtuti Militari ma już 225 lat
Nóż w wojsku, czyli 1001 sposobów wykorzystania narzędzia
Drugie miejsce „Machałka” w Diamentowej Lidze
Trwa odbiór pierwszego Gulfstreama
Ćwiczenia CWIX 2017 – silni jednością
Hiszpański desant
Odnaleziono grób ostatniego żołnierza wyklętego?
Polska kluczowym krajem wschodniej flanki NATO
„Noble Jump '17” – test mobilności szpicy NATO
Polskie drony na eksport
Piłkarze walczyli o medale
Czarnogóra już w NATO
„Baltops 2017”: sojuszniczy desant w Ustce
Czy żołnierze pokonają Gortata?
Sztandar i patron dla LITPOLUKRBRIG
Żołnierze walczą o medale w walce w bliskim kontakcie
Bronić i wspierać
Żołnierze walczyli na Turnieju im. Feliksa Stamma
Akrobacje lotnicze nad Krakowem
Saperzy dla IPN
Szkolenia i kursy dla terytorialsów
Kawaleria świętuje
Dowództwo Generalne świętuje
Szefowie sztabów V4 debatują w Krakowie
Kawaleria wywalczyła awans do klasy okręgowej
Polki wojskowymi mistrzyniami świata!
Medal Florence Nightingale dla polskiej pielęgniarki
Polska zbrojeniówka walczy o ukraiński rynek
Przetarg czy z wolnej ręki? Posłowie dyskutowali o samolotach dla VIP
Rozpoznać cel – polscy piloci na misji w Kuwejcie
Grupa Wyszehradzka – wspólnota zagrożeń i celów
Marynarka świętuje i zaprasza na pokłady okrętów
MON chce zmienić kluczowe dla wojska ustawy
Comarch na targach Pro Defense
Cedynia, czyli wielka zagadka
Polscy politycy po szczycie NATO: uzyskaliśmy to, co chcieliśmy
W Senacie dyskutowano o wojskach obrony terytorialnej
Metoda na samobójcę
Podchorążowie pod flagą NATO
Powstanie iwienieckie
Skok dla Antosi
„Różaniec” w rozsypce
Wyrok dopiero w lipcu
Bliskowschodni taniec Trumpa
Kwiatek dla weterana
Muzeum Gryf. Czołgi zamiast dywizjonu rakiet
Szwajcarski noblista z wykładem na WAT
Wakacje dla dzieci żołnierzy
„Pierścień ’17” w Orzyszu
„Baltops ’17” – nie tylko na wodzie
Arktyczny marsz Rosji
Jastrzębie na posterunku
Będą podwyżki dla pracowników wojska
MON dobrze zrealizowało budżet
Śmigłowcowy przetarg pod lupą CBA
Płk Ignacy Matuszewski – bohater, o którym trzeba pamiętać
Krystyna Skarbek, czyli polski Bond
„Dragon” jakiego jeszcze nie było
Państwa Grupy Wyszehradzkiej chcą bliższej współpracy

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO