moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Generał Okulicki – postać tragiczna

Walczył w trzech wojnach, był wielokrotnie ranny, doprowadził do wybuchu powstania warszawskiego, doświadczył zdrady i tortur w sowieckim więzieniu. Tam też najpewniej zakończył życie. W tegoroczną Wigilię upłynie 70 lat od śmierci gen. Leopolda Okulickiego – dzielnego żołnierza, który stał się postacią tragiczną.

Wyżsi dowódcy Armii Polskiej w ZSRR. Stoją na pierwszym planie od lewej: dowódca Armii gen. Władysław Anders, płk dypl. Leopold Okulicki, gen. Zygmunt Bohusz-Szyszko.

Uroczystości upamiętniające generała Okulickiego w jego rodzinnych stronach rozpoczęły się już kilka dni temu. W Bochni, na budynku I Liceum Ogólnokształcącego, w którym się uczył, odsłonięta została tablica ku czci żołnierza, a zawiłości jego życiorysu przybliżane były podczas sesji popularnonaukowej. Dziś przypada kulminacja obchodów. – Pod pomnikiem gen. Okulickiego zorganizowaliśmy apel pamięci, zaś po południu w kinie „Regis” wystawiony zostanie spektakl „Ostatni Komendant”. Przygotowali go uczniowie Zespołu Szkół nr 1 – informuje Ireneusz Sobas, zastępca dyrektora wydziału oświaty, promocji i aktywności społecznej Starostwa Powiatowego w Bochni. Ostatnim akordem obchodów stanie się pasterka odprawiona w intencji Okulickiego.

– Generał długo był w Polsce postacią przemilczaną. Zaczęło się to zmieniać, kiedy powstała „Solidarność”, ale ostateczny przełom nastąpił dopiero po 1989 roku – wspomina Sobas. Wówczas to w jego rodzinnych Bratucicach powstała poświęcona generałowi Izba Pamięci, w Bochni stanął pierwszy w Polsce jego pomnik, zaś Stowarzyszenie Bochniaków zorganizowało wystawę, którą później pokazywano w całym kraju. – Ostatni czas nie jest jednak dla Okulickiego dobry. Padają oskarżenia o agenturalność, celowe wywołanie powstania warszawskiego, w najlepszym razie głupotę. A nam zależy, by oddać mu sprawiedliwość, pokazać, w jak trudnych warunkach przyszło mu działać i jak tragiczne decyzje musiał podejmować – podkreśla Sobas.

35 dni piekła

Życie Leopolda Okulickiego to niemal gotowy scenariusz na film – pełen widowiskowych scen i dramatycznych zwrotów. Przyszły generał urodził się w 1898 roku. Jako piętnastolatek wstąpił do Związku Strzeleckiego, a stamtąd płynnie przeszedł do Legionów Polskich. Po kryzysie przysięgowym, kiedy to polscy żołnierze nie chcieli ślubować braterstwa broni z Niemcami i Austriakami, został wcielony do austriackiej armii, z której ostatecznie uciekł. W 1918 roku Okulicki pojawił się w Krakowie, wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej i rozbrajał Niemców. Wkrótce był już w armii i walczył przeciwko bolszewikom, którzy chcieli zdławić dopiero co odradzającą się Rzeczpospolitą. Był dwukrotnie ranny, ale za każdym razem wracał na front. Za swoją postawę otrzymał Srebrny Krzyż Virtuti Militari, trzy Krzyże Walecznych, dosłużył też stopnia kapitana.

Dwudziestolecie międzywojenne to dla Okulickiego konsekwentny marsz w górę armijnej hierarchii. Oficer brał udział w opracowywaniu planów wojny zarówno przeciwko ZSRR, jak i Niemcom. Wiosną 1939 roku został szefem Wydziału Sytuacyjnego. Miał już wówczas stopień podpułkownika. W nocy z 31 sierpnia na 1 września Okulicki pełnił dyżur w Sztabie Głównym. Wczesnym rankiem zaczęły do niego spływać kolejne meldunki: „niemieckie wojska przekraczają granicę!”. A więc – wojna. Okulicki zarządził alarm w kolejnych jednostkach. Do 28 września pełnił rolę oficera łącznikowego Naczelnego Wodza przy Dowództwie Obrony Warszawy. Potem walczył między innymi na warszawskiej Woli, za co otrzymał Złoty Krzyż Virtuti Militari.

Gen. Władysław Anders, dowódca Armii Polskiej w ZSRR, i płk. dypl. Leopold Okulicki w gabinecie gen. Andersa.

Już w pierwszych dniach po kapitulacji ppłk Okulicki organizował konspirację. Został komendantem Służby Zwycięstwa Polsce, a potem Związku Walki Zbrojnej w Łodzi. Występował wówczas pod przybranym nazwiskiem Johann Müller. Niemcy gorączkowo go poszukiwali, wydali za nim list gończy, wyznaczyli nawet nagrodę za jego głowę – 10 tysięcy marek. Okulicki pozostał jednak dla nich nieuchwytny. Mniej szczęścia miał jednak do NKWD.

W 1940 roku został komendantem ZWZ AK na teren okupacji sowieckiej. Tamtejsze struktury były jednak stosunkowo dobrze rozpracowane przez tajne służby ZSRR. Okulicki został schwytany w swoim mieszkaniu we Lwowie. Jak się później okazało, wydał go jeden ze współpracowników. Oficer trafił do Moskwy. Przesłuchiwał go sam gen. Iwan Sierow, zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych. Chciał, by żołnierz wrócił do okupowanej Polski i zaproponował swoim przełożonym polsko-sowiecki sojusz wymierzony w Niemców. Okulicki nie chciał, podjął jednak ryzykowną grę. – Naszym głównym wrogiem jesteście nie wy, lecz Niemcy. Mogę przekazać zgromadzone na nich informacje... – rzucił Sierowowi. Ten łyknął przynętę. Na krótko jednak. Przy zatrzymanej kurierce AK jego ludzie znaleźli list, z którego wynikało, że Okulicki podejmował działania wymierzone również w Sowietów. – Ty kłamco! Ty żuliku! – wrzeszczał mu w twarz Sierow. Okulicki trafił do więzienia Lefortowo. Czekało go 35-dniowe brutalne śledztwo. Bicie, głodzenie, brak snu. Zdołał ocaleć, choć już do końca życia cierpiał na choroby serca i oczu.

Stracone złudzenia

Latem 1941 roku Niemcy napadli na ZSRR, a rząd londyński nakłaniany przez aliantów podpisał z Sowietami porozumienie. W granicach ich państwa miała powstać polska armia. Okulicki wyszedł na wolność i został u Andersa szefem sztabu. Wkrótce miał okazję zapytać samego Stalina o polskich oficerów, których nijak nie mógł się doliczyć. – Przyszli Niemcy, zajęli obozy jenieckie, to pewnie i oficerowie się rozbiegli – odpowiedział Stalin. Okulicki wiedział, że Sowietom ufać nie może. Nakazał Józefowi Czapskiemu, by gromadził wszelkie informacje na temat zaginionych jeńców.

Tymczasem sytuacja pomiędzy dowództwem polskiej armii a sowieckimi władzami stawała się coraz bardziej napięta. Stalin blokował rozbudowę oddziałów, wreszcie zgodził się na ewakuację żołnierzy poza granice ZSRR. Okulicki udał się do Iranu, by ją przygotować. W kolejnych miesiącach zostawał między innymi dowódcą 7 Dywizji Piechoty na Bliskim Wschodzie, potem komendantem Bazy Przerzutowej i Ośrodka Wyszkolenia Cichociemnych nieopodal włoskiego Brindisi. W nocy z 21 na 22 maja 1944 roku, w ramach operacji „Weller 29”, wyskoczył z samolotu nad okupowaną Polską. Miał 46 lat, stopień generała brygady, a w jego życiu rozpoczynał się zupełnie nowy rozdział.

Gen. Okulicki został szefem Operacji oraz zastępcą szefa sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej. Przyjechał do Warszawy i... zakomunikował dowództwu podziemia, że należy rozpocząć walkę przeciwko Niemcom. – Obserwacja nastrojów społeczeństwa, zwłaszcza w stolicy, i przeprowadzone zapewne nie raz analizy polityczne spowodowały, że zajął stanowisko inne niż sugerowały przywiezione przezeń instrukcje dla gen. Komorowskiego „Bora” – podkreśla Małgorzata Koszarek z Muzeum Armii Krajowej w Krakowie. Okulicki tłumaczył, że wobec Sowietów trzeba wystąpić w roli gospodarzy, że Warszawę zamieszkuje milion ludzi, którzy nigdy nie przestali walczyć i dlatego teraz w zwrotnym dla Polski momencie wojny nie można im nakazać złożenia broni, że powstanie pomoże Armii Czerwonej szybko sforsować Wisłę i uchroni Warszawę przed zniszczeniem na skutek ciężkich walk.

Wszelkie rachuby na korzystny dla Polski obrót spraw zawiodły. Powstanie wybuchło i skończyło się hekatombą. Gen. Okulicki zdołał opuścić Warszawę. W październiku 1944 roku został komendantem głównym Armii Krajowej, zaś w styczniu następnego roku wydał rozkaz jej rozwiązania. Teraz odbudowywał struktury organizacji „NIE”, która miała walczyć o niepodległość po wkroczeniu Armii Czerwonej.

9 marca 1945 roku do Okulickiego dotarła propozycja NKWD: „znajdźmy wyjście z trudnej sytuacji, przyjedźcie na rozmowy”. I znów w jego życiu pojawił się gen. Sierow. To on, pod przybranym nazwiskiem Iwanow, miał prowadzić negocjacje. – Okulicki nie miał żadnych złudzeń. Sowietów znał aż nazbyt dobrze. Sytuacja była jednak bardzo skomplikowana. Odrzucenie propozycji rozmów na pewno zostałoby wykorzystane propagandowo. Sowieci zyskaliby argument, że Polacy odrzucają wyciągniętą do zgody rękę. Poza tym na nawiązanie z nimi kontaktu naciskały rządy Wielkiej Brytanii i USA – tłumaczy Małgorzata Koszarek.

Gen. Okulicki wraz 15 przywódcami AK i Państwa Podziemnego pojechał na spotkanie w okolice Pruszkowa. Wszyscy zostali podstępnie aresztowani, wywiezieni do Moskwy i postawieni przed sądem. Usłyszeli wyroki więzienia. Okulicki miał trafić za kratki na 10 lat. Powód? „Przestępstwa na zapleczu frontu sowieckiego w Moskwie”.

Śmierć w Wigilię

Generał trafił na Łubiankę do celi numer 66. Wkrótce ślad po nim zaginął. W 1955 r. noty dyplomatyczne w jego sprawie złożyły w Moskwie rządy brytyjski i amerykański. Ich przedstawiciele usłyszeli, że Okulicki zmarł w więziennym szpitalu. Krótko po wyroku miał podjąć głodówkę, której nie przeżył. Najpewniej jednak przyczyna śmierci była inna. – Mówił o tym więziony z nim minister Adam Bień, choćby 22 grudnia 1996 roku, w dniu poświęcenia pomnika gen. Okulickiego – zaznacza Małgorzata Koszarek. – W wigilię Bożego Narodzenia 1946 roku słyszał, jak funkcjonariusze NKWD wyprowadzali Okulickiego na egzekucję. Ich cele sąsiadowały ze sobą, a do niego doszły odgłosy rozmowy, szamotaniny, a potem nastała cisza – dodaje. Egzekucje w więzieniach sowieckich odbywały się w ten sposób, że dwóch strażników brało skazańca pod ręce, a trzeci strzelał mu w tył głowy z pistoletu.

Ciało Okulickiego najpewniej zostało skremowane. Jego symboliczny grób znajduje się na Powązkach w Warszawie.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Narodowe Archiwum Cyfrowe, Czesław Datka/ NAC

dodaj komentarz

komentarze

~anty
1482492540
wydaje się ze nie doświadczył tortur w obozie sowieckim, tam mu tylko wyperswadowano ze ma zmusic Bora-Komorowskiego do powstania czyli szaleńczej walki dzieci przeciw zbrojnym i doświadczonym okupantom, chociaz mial przywiesc rozkaz o nierozpoczynaniu powstania. Mysle ze zyl na wschodzie dlugo i szczesliwie za wykonanie zadania. Polacy jak zwykle naiwni, dali sie poniesc emocjom i z golymi (doslownie) rekami ruszyli do walki.
2B-D4-AD-F6

„Uskok” patronem batalionu OT?
WOT – misja, struktura, szkolenie
Polscy czołgiści na międzynarodowych zawodach
Wiwat specjalsi!
Pamięci bohaterskich skoczków AK
Gotowi do „Noble Jump’17”
Przygotowania spadochroniarzy do sezonu
Polscy żołnierze w Rumunii i na Łotwie
Nowy polski automatyczny granatnik
Combat Camera pokazuje prawdziwe życie żołnierzy na misjach
Dla siebie i dla Polski
MON chce zmienić kluczowe dla wojska ustawy
Gotowi do misji nad krajami bałtyckimi
Dotrzemy do prawdy
Śmigłowcowy przetarg pod lupą CBA
Polscy lotnicy na misji przeciw Daesz
Polski kontyngent w drodze na misję
Żołnierze AK uwolnili setki więźniów z obozu NKWD
Od 2018 roku będą nowe książeczki wojskowe
Metoda na samobójcę
Unia Europejska dyskutowała o wspólnej polityce obronnej
Szkoliliśmy Afgańskie Tygrysy
Wynagrodzenia żołnierzy będą rosły
Arktyczny marsz Rosji
Będą podwyżki dla pracowników wojska
Kawaleria lata w górach
Saperzy w dolinie Wisły
Sto lat płk. Stachiewicza
St. szer. Monika Michalik mistrzynią Europy w zapasach
W Łodzi stanął pomnik ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej
Samoloty AWACS, czyli radary na polskim niebie
Żołnierze walczyli na Turnieju im. Feliksa Stamma
Kawalerzyści wzmocnią wschodnią flankę NATO
Wakacje dla dzieci żołnierzy
Mistrzowie rozpoznania
Szkolenia i kursy dla terytorialsów
Żołnierz nowym mistrzem Polski w biegu na 10 000 m
Zwycięzcy ze Świętoszowa
Gen. Rozwadowski – bohater Bitwy Warszawskiej
Minister spotkał się z weteranami
Jan Olszewski: W Polsce obserwujemy działania agentury wpływu
Krwiodawcy w mundurach
Strategiczne kontrakty Belmy
Dzień Weterana w Giżycku
Bomby z Nitro-Chemu dla jastrzębi
Zwycięstwo Polaków na Monte Cassino
Drugie miejsce „Machałka” w Diamentowej Lidze
Kolejny rekordowy kontrakt Jelcza
Siła polskich specjalsów
Lepiej wynająć niż sprzedać. MON o powojskowych nieruchomościach
Samoloty piątej generacji na świecie
Jak rodziła się legenda Legii Cudzoziemskiej
Obrona terytorialna stanęła do przysięgi
Strategiczny Przegląd Obronny – MON ujawniło szczegóły
Marynarze z ORP „Czernicki” oddali hołd „Kujawiakowi”

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO