moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Niech żyje pamięć niezłomnych!

„Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba. Jest mi smutno, że muszę umierać…” – napisała Danuta Siedzikówna „Inka”, gdy znała już wyrok. Razem z młodziutką sanitariuszką pod ścianą ustawiono ppor. Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Ich grób miał pozostać nieodkryty. Dziś żołnierze majora „Łupaszki”, zamordowani 70 lat temu, odbierają należny dług.

Ranek 28 sierpnia 1946 roku. Środa. Piwnica więzienia przy ulicy Kurkowej w Gdańsku. Wnęka z nieotynkowanej cegły. Pod ścianą, przy słupkach, stoją: niespełna osiemnastoletnia sanitariuszka „Inka” i czterdziestodwuletni podporucznik „Zagończyk”. Przed nimi zgraja młodych ubeków i komunistyczny prokurator. Pada rozkaz: „Po zdrajcach narodu polskiego – ognia!”. Zanim jednak huk strzałów ogłuszył zebranych, z gardeł skazańców pełnym głosem wydobył się krzyk: „Niech żyje Polska!”.

W kierunku żołnierzy majora „Łupaszki” dziesięciu funkcjonariuszy UB wystrzeliło z pepesz po dziesięć razy. I chociaż te strzały padły z odległości kilku kroków, żaden z nich nie okazał się dla skazanych śmiertelny. „Inka” i „Zagończyk” osunęli się na posadzkę. Widząc, że żołnierze świadomie chybili, dowodzący plutonem wyszarpał gwałtownie pistolet z kabury i sam podszedł do więźniów. „Niech żyje »Łupaszko«” – zdążyła jeszcze krzyknąć „Inka”. Dwa strzały z przyłożenia w głowę – ulubiona forma uśmiercania przez zbrodniarzy UB – zakończyły życie polskich żołnierzy. Tak zapamiętał tę śmierć ksiądz Marian Prusak, obecny podczas egzekucji. Wspominał po latach: „Twarz dziewczyny pamiętam jak przez mgłę; mężczyznę zapamiętałem dobrze. Zamknięty w sobie, napięty, głęboko przeżywał zbliżającą się śmierć. »Inka« nic nie mówiła. Może gdybym był lepiej przygotowany i zapytał o coś... Ale dla mnie to było zupełnie nowe doświadczenie; nie wiedziałem, jak się zachować...”

„Inka” wiedziała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba” – tak napisała na kartce do sióstr Mikołajewskich z Gdańska, w której informowała, że wydano na nią wyrok śmierci. I jeszcze: „Jest mi smutno, że muszę umierać…”

Gdzie są ich groby, Polsko?

– Gdzie są ich groby, Polsko? Gdzie ich nie ma? Ty wiesz najlepiej i Bóg wie na niebie – wołał przed laty przed Grobem Nieznanego Żołnierza, słowami poety, papież Jan Paweł II. A przed rokiem abp Sławoj Leszek Głódź podczas homilii wygłoszonej z okazji odsłonięcia pomnika „Inki”. Dodał: – A gdzie wasze groby, żołnierze Wyklęci? W kloacznych dołach, więziennych piwnicach, w zamaskowanych leśnych jamach, w zakątkach komunalnych cmentarzy. Bywa, że przykryte innymi grobami, niekiedy waszych oprawców… Ale przecież polska ziemia nie zatrzasnęła się na głucho. Trwają poszukiwania…

Została jej Polska…

Danuta Siedzikówna urodziła się we wsi Guszczewina koło Hajnówki w rodzinie, w której na pierwszym miejscu zawsze była Ojczyzna. Jej ojciec, Wacław Siedzik, jeszcze w roku 1913, gdy był na studiach, został zesłany w głąb Rosji za działalność w tajnej polskiej organizacji młodzieżowej. Do Polski wrócił dopiero po 13 latach. We wrześniu 1939 roku został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Sybir. Matka Eugenia zaangażowała się w działalność konspiracyjną. Była członkiem terenowej siatki Armii Krajowej. W roku 1942 gestapo osadziło ją w więzieniu w Białymstoku. Przesłuchiwana i katowana, nie wydała nikogo. Niespełna rok później została zamordowana w lesie pod Białymstokiem. Danka miała wówczas 15 lat. Nie znała losu ojca i bezskutecznie szukała grobu matki.

Zachowała się, jak trzeba…

Kilka miesięcy później sama wstąpiła w szeregi Armii Krajowej. Została żołnierzem AK ośrodka Hajnówka-Białowieża. Była łączniczką, a później, po przeszkoleniu, sanitariuszką. W 1945 roku została aresztowana przez UB, wraz z innymi członkami AK, za współpracę z niepodległościowym podziemiem. W czasie transportu odbił ich patrol 5 Brygady Wileńskiej. Uwolnieni dotarli do miejsca postoju Brygady pod dowództwem mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. To u „Łupaszki” Danka przybrała pseudonim „Inka” i została sanitariuszką. Walczyła w szwadronach por. Jana Mazura „Piasta”, a następnie por. Mariana Plucińskiego „Mścisława”. Jej przełożonym był także, choć krótko, por. Lech Beynar „Nowina”, zastępca „Łupaszki”, znany potem jako pisarz Paweł Jasienica.

W styczniu 1946 roku rozpoczęła służbę w szwadronie ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego”. Młodziutka dziewczyna opatrywała rannych w potyczkach, nie tylko partyzantów – kolegów, lecz także milicjantów czy żołnierzy „ludowego” wojska, którzy ucierpieli podczas starć. Pogodna, uśmiechnięta, skromna. A jednocześnie silna psychicznie i wytrzymała fizycznie. Nigdy się nie skarżyła. Pewnie właśnie dlatego to ona dostała zadanie dotarcia do Gdańska i skontaktowania się z „Żelaznym”. Miała także przywieźć do oddziału lekarstwa i opatrunki. Niestety, sierż. Olgierd Christa „Leszek”, który jej to zlecił, nie wiedział, że „Żelazny” zginął w obławie, jedna zaś z łączniczek – „Regina” została zwerbowana przez komunistyczny UB i wydała adresy kontaktowych lokali w Gdańsku. Kiedy „Inka” pojawiła się u sióstr Mikołajewskich w Gdańsku-Wrzeszczu, UB już ją obserwowało. Rankiem 21 lipca 1946 została aresztowana. Poddano ją brutalnemu śledztwu w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa. Dziewczyna nie załamała się. Nie wydała nikogo.

Nie chciała łaski

Władze bezskutecznie polowały na „Łupaszkę”, ale nie mogąc dorwać dowódcy, wykorzystały aresztowanie „Inki” i „Zagończyka” propagandowo. Podczas procesu posiłkowano się zeznaniami fałszywych świadków, którzy oskarżali ją o mordowanie żołnierzy UB. Zarzucono jej też udział w akcjach w Starej Kiszewie, Podjazdowie i Tulicach. 31 lipca 1946 roku sąd skazał niepełnoletnią jeszcze dziewczynę na dwukrotną karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych oraz przepadek mienia. „Inka” nie zgodziła się na podpisanie prośby o ułaskawienie, skierowanej do Bolesława Bieruta. Wyrok wykonano. 10 czerwca 1991 roku Sąd w Gdańsku unieważnił wyrok na „Ince”.

„Zagończyk” – żołnierz oddany Polsce

Miał 42 lata. Jako ochotnik brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej w roku 1920. Walczył tam ramię w ramię ze swym bratem. W latach 1921–1923 służył w wojskowym wywiadzie (Oddział II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego), a następnie w stopniu sierżanta przeszedł do cywila i pracował w Urzędzie Pocztowym w Stolinie.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej został zmobilizowany do Korpusu Ochrony Pogranicza. Walczył z oddziałami Armii Czerwonej, a potem został internowany na Litwie, ale udało mu się zbiec. Wrócił do Wilna. Po kolejnym aresztowaniu przez Litwinów i zwolnieniu z więzienia w roku 1940 ukrywał się w okolicy przez cztery lata. Na początku 1944 roku zetknął się po raz pierwszy z 5 Wileńską Brygadą AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Został zastępcą dowódcy plutonu. Awansował do stopnia podporucznika czasu wojny. Dowodził kompanią w 4 Wileńskiej Brygadzie por. „Ronina” do czasu jej rozbrojenia przez Sowietów (18 lipca 1944 roku).

„Zagończyka” ponownie skontaktowała z „Łupaszką” łączniczka „Regina” – już w roku 1945, po jego ucieczce z sowieckiej niewoli (w kwietniu 1945). Ta sama, która później, współpracując z UB, wydała lokale kontaktowe w Gdańsku i przyczyniła się do aresztowania „Inki”. Od lutego 1946 roku Feliks Selmanowicz dowodził samodzielnym, pięcioosobowym patrolem bojowo-dywersyjnym na Pomorzu. Wraz ze swoimi żołnierzami zajmował się głównie pozyskiwaniem broni i pieniędzy na działalność konspiracyjną. Napadał na komunistyczne instytucje i zdobywał środki dla partyzantów „Łupaszki”. Drukował także ulotki informujące Polaków o tym, kim są żołnierze nazwani wiele lat później „wyklętymi”. Dbał o swoich podwładnych. Umówił się z nimi, że jeżeli którykolwiek z nich zostanie kiedyś schwytany przez UB, to ma przedstawić wersję, że to właśnie on, „Zagończyk”, zmusił go do współpracy z podziemiem. Napisał nawet listy z pogróżkami do rodzin swoich żołnierzy, aby w razie wpadki mogli pokazać je funkcjonariuszom UB w celu uwiarygodnienia tej wersji.

Pozostawiam Polskę, najdroższą mi na tym świecie…

Ujęto go w Sopocie 8 lipca 1946 roku. „Zagończyk” próbował jeszcze uciekać. Podczas tej jego ucieczki zginęło ponoć trzech milicjantów. Jednak żaden z nich nie został zabity przez Selmanowicza. Po brutalnym śledztwie 17 sierpnia 1946 roku, podobnie jak „Inka”, został skazany na karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych oraz przepadek mienia. Tuż przed wykonaniem wyroku „Zagończyk” napisał krótkie listy do szwagra oraz do syna. Prawdopodobnie to strażnik z więzienia dostarczył je jego rodzinie. „Kreślę tych parę słów, bo za chwilę odchodzę do Boga. Bądź dobrym Polakiem” – napisał do syna. „Kochaj Polskę. Bądź posłuszny starszym, słuchaj swoich opiekunów i bądź posłuszny Matce. Tyle, co mogę w tych paru słowach skreślić, odchodząc w zaświaty. To, co pozostawiam na tym świecie najdroższego, to Polskę i Ciebie, mój Najdroższy. Przeproś Matkę. Niech mi ona daruje za wszystko. Całuję Was wszystkich już raz ostatni…”.

Katarzyna Pasieczna

autor zdjęć: IPN

dodaj komentarz

komentarze


Jak Polacy wyzwalali Bredę
 
Amunicja i miny dla armii
Wirtualna batalia w obronie sojusznika
Kpr. Danuta Dmowska-Andrzejuk ministrem sportu
Kto zostawia ślady w sieci
Zbrojeniówka pod nowym nadzorem
„Defender Europe 20”, czyli amerykańskie manewry w Europie
Unwanted Treaty
Zmiany emerytalne dla żołnierzy
Minister Błaszczak u polskich żołnierzy w Libanie
Klasy wojskowe po nowemu
Szwedzki baypass przed „Orką”
Szykują się zmiany w wojskowych emeryturach
Terytorialsi za oceanem
Przyznano nagrody im. Rejewskiego
Pierwszy poległy pilot Września ’39
Trudna droga
Sojusznicy przy wigilijnym stole
Święto pod znakiem „Ślązaka” i okrętów podwodnych
Wszyscy jesteśmy Darfurczykami
Gotowi na misję
Nowe laboratorium WAT
Wojskowy śmigłowiec dyżuruje w Zakopanem
Kto nie będzie rozmawiał z Ławrowem, będzie rozmawiał z Szojgu
16 Dywizja Zmechanizowana mistrzem wojska w futsalu
AMW poleca się na święta
Z archiwum „Szarego”
Polska pod kontrolą armii
Peowiacy. Pretorianie Piłsudskiego
Plan ćwiczeń WOT dla pracodawców
Morawiecki: harmonizujmy działania UE i NATO
Klucz do dobrych relacji
Błyskawiczna reakcja
Defense Without Politics
Nowelizacja ustawy o weteranach w Sejmie
„Błękitni” lecą do Afganistanu
Głosuj na wojskowego sportowca roku
Paczki dla kresowiaków
Dr Kostrzewa-Zorbas: NATO potwierdziło swoją jedność
Gorące obrady NATO w Londynie
Szpadzistki wygrały turniej o Puchar Świata w Tallinie
NATO wzmocni obecność na wschodniej flance
Artyleryjska interoperacyjność
Wybory do gremiów przedstawicielskich
Razem się szkolą, razem walczą
Jak gra dowódca, grają wszyscy
The Army Enters the Frame
Żołnierze z „Błękitnej Brygady” w błękitnych beretach
Ostre strzelanie artylerzystów
Los Polski naszym losem
Wojsko na święta
„Paszporty Ładosia” ratowały życie
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
Żołnierze najlepsi na festiwalu sztuk walki
Leopardy na Podkarpaciu
Włosko-polski sojusz kosmiczny

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO