moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Orły 12 Pułku Ułanów Podolskich

18 maja 1944 roku, o godzinie 9.40, na prowizoryczny maszt nad gruzami klasztoru Monte Cassino, został wciągnięty czerwono-biało-niebieski proporczyk, pierwszy znak zwycięstwa Polaków. Był to proporczyk 12 Pułku Ułanów Podolskich, oddziału, który od stu trzydziestu pięciu lat nosił barwy Pierwszego Cesarstwa Francuskiego.

Podpułkownik Leon Fudakowski, ostatni dowódca 12 Pułku Ułanów Podolskich, na pokładzie statku „Sea Robin”. Na berecie widoczny orzeł produkcji firmy Alfred Stanley&Sons z cyfrą pułkową. Październik 1946 roku 

Pułk, który powstał na Podolu w czerwcu 1809 roku, początkowo nazywał się 5 Pułkiem Jazdy Francusko-Galicyjskiej. Pół roku później, gdy Wojska Francusko-Galicyjskie zostały włączone do armii Księstwa Warszawskiego, zmieniły się nazwy ich oddziałów. Wtedy właśnie 5 Pułk Jazdy przemianowano na 12 Pułk Ułanów. Na pamiątkę swego francuskiego rodowodu zachował on barwy czerwono-biało-niebieskie, kolory Pierwszego Cesarstwa. Sto trzydzieści pięć lat później właśnie trójbarwny proporczyk miał zostać zatknięty na klasztornych gruzach. Na razie jednak, w roku 1812, pułk wyruszył na Moskwę. Skrwawił się, zdobywając Smoleńsk, a szarżując kilkakrotnie pod Borodino, zdobył sześć moskiewskich armat. W odwrocie spod Moskwy jeden ze szwadronów pułku towarzyszył przez pewien czas cesarzowi Napoleonowi. Inny szwadron, noszący numer 3, eskortował do Warszawy kontuzjowanego wodza V Korpusu Polskiego, księcia Józefa Poniatowskiego. Ten właśnie pododdział stał się zawiązkiem pułku odtwarzanego z niedobitków powracających znad Berezyny. Po wymuszonym przez niskie stany osobowe połączeniu z 8 Pułkiem Ułanów, co nastąpiło w czerwcu 1813 roku w Zittau, pułk przestał funkcjonować pod własną nazwą, choć ułani zachowali tradycyjne barwy. 12 Pułk Ułanów nie został odtworzony w wojsku Królestwa Polskiego. Formowanie oddziału o tej nazwie rozpoczęto dopiero w trakcie powstania listopadowego, w maju 1831 roku na Litwie, ale świeżo utworzone zawiązki pułku zaledwie trzy miesiące później poniosły znaczne straty w bitwie pod Nowym Miastem Żmudzkim i, zmuszone przez Moskali do przekroczenia pruskiej granicy, złożyły broń.


Odtworzenie Pułku w niepodległej Polsce

Wymuszona przez Austriaków w czerwcu 1918 roku demobilizacja Lekkiej Brygady III Korpusu Polskiego objęła należący do tego związku taktycznego 7 Pułk Ułanów, sformowany na Podolu i serdecznie związany z tą ziemią. Kadra pułku zobowiązała się do utrzymania łączności koleżeńskiej, mając nadzieję, że w nieodległym terminie będzie możliwe odtworzenie oddziału. Niespełna pół roku później odradzająca się Polska znalazła się w stanie wojny z Ukrainą, co wymusiło natychmiastowe formowanie oddziałów mogących zabezpieczyć granice południowo-wschodnie. W Warszawie, w listopadzie kadra byłego 7 Pułku Ułanów stanęła w szeregach Szwadronu Jazdy Województwa Warszawskiego Odsieczy Lwowa. W święta Bożego Narodzenia oddział ten wyruszył do Małopolski Wschodniej, gdzie walczył przez trzy tygodnie. Po powrocie do stolicy został połączony z drugim, sformowanym w tym czasie szwadronem, tworząc wraz z nim dywizjon. 19 lutego 1919 roku rosnący dywizjon otrzymał nazwę 12 Pułku Ułanów Odsieczy Lwowa, a 7 maja tegoż roku wręczono mu sztandar. Już 3 maja, podczas defilady, na ułańskich lancach powiewały trójbarwne proporczyki, odwołujące się do tradycji z czasów Księstwa Warszawskiego. 

Podpułkownik dypl. Leon Fudakowski i oficerowie 12 Pułku Ułanów Podolskich z orłami pułkowymi na beretach. Neapol, październik 1946 roku 

Związki żołnierzy dawnego 7 Pułku z Podolem były tak silne, że 25 października 1919 roku zatwierdzono ostatecznie nazwę: 12 Pułk Ułanów Podolskich. Pułk ten wziął udział w wyprawie kijowskiej, a następnie prowadził walki opóźniające marsz Konnej Armii Siemiona Budionnego, tracąc ponad 40 proc. ludzi. Wojnę 1920 roku zakończył walką w bitwie pod Komarowem, szarżą pod Ołyką i udziałem w zagonie na Korosteń w składzie Korpusu Jazdy płk. Juliusza Rómmla. Dwudziestolecie międzywojenne pułk spędził w miejscowości Białokrynica, położonej nieopodal Krzemieńca na Podolu. Stamtąd też wyruszył do walki jesienią 1939 roku, zmobilizowany już w połowie sierpnia. Włączony do Wołyńskiej Brygady Kawalerii, zajął 31 sierpnia stanowiska na granicy polsko-niemieckiej. Od ranka 1 września walczył w swojej najsłynniejszej wrześniowej bitwie, pod Mokrą. 8 września wziął udział w boju pod Wolą Cyrusową, lecz już 15 września został właściwie rozbity. Pododdziały pułku, rozrzucone po różnych zgrupowaniach, walczyły do końca kampanii bez łączności ze sobą.

Przez łagry do Włoch

Trójkolorowe proporczyki naszyli na swoje kołnierze żołnierze Dywizjonu Rozpoznawczego Dowództwa Armii Polskiej w ZSRR, utworzonego w sierpniu 1942 roku ze Szwadronu Przybocznego Dowódcy Armii. Był to pierwszy krok na drodze odtwarzania 12 Pułku Ułanów. Oddział, przemianowany już w Iraku na 12 Pułk Kawalerii Pancernej, 1 grudnia 1943 roku otrzymał miano 12 Pułku Ułanów Podolskich. Niespełna miesiąc później został przetransportowany do Egiptu, a następnie opuścił Afrykę, by wziąć udział w kampanii włoskiej. Już niebawem podolscy ułani mieli się wsławić jako pierwsi alianccy żołnierze, którzy weszli do klasztoru Monte Cassino.

Apel poległych

W przeddzień święta pułkowego 1945 roku odbył się uroczysty apel poległych, który tak został opisany przez kronikarza pułku: "6 maj Casarano. Z dala od linii frontu na południu Włoch. Noc ciacha, pogodna. Na placu alarmowym na wysokim maszcie dumnie powiewa flaga polska, dobrze widoczna w świetle krzyżujących się promieni reflektorów. Szwadrony bez broni z orkiestrą 7 Dywizji Piechoty w ciszy ustawiają się w czworobok – jak na capstrzyk wieczorny. Przybywającego dowódcę pułku, ppłk. dypl. Fudakowskiego nie wita marsz pułkowy. Słychać słowa raportu zastępcy dowódcy pułku. W tym roku capstrzyk i apel poległych cechowała szczególna powaga obrzędu podyktowana wspomnieniami świeżo odbytych walk, stratami kolegów-przyjaciół oraz tęsknotą za powrotem pułku do kraju z bronią. Historię pułku rozpoczyna ppłk dypl. Fudakowski od jego dziejów z r. 1809, doby napoleońskiej, kończąc je uwagą, że w tym roku podaje to, aby 300 nowych kolegów wiedziało, w jakim pułku przypadła im służba, że jest to pułk o starych tradycjach i wsławiony w szeregu bojów. Na jego rozkaz: Zarządzam apel poległych!, wokół placu alarmowego jednocześnie zapłonęło 27 ognisk, symbolizujących lata dziejów pułku w II Rzeczypospolitej [taką liczbę podaje kronika, w zasadzie powinno być 21 - przyp. autor]. 28 podpala osobiście dowódca pułku, na znak rozpoczęcia w roku 1945 dalszych dziejów pułku. Adiutant odczytuje nazwiska i stopnie tych, którzy oddali swoje życie w latach 1809-1813, 1831, 1918-1920 i w kampanii włoskiej. Szef pułku chor. Grabski odpowiada: poległ na polu chwały, dodając datę i nazwę miejscowości. Każdemu nazwisku wtórują głuche tony werbli. Z kolei kapelani odmówili modlitwy za poległych. Na zakończenie cały pułk, z towarzyszeniem orkiestry, odśpiewał capstrzykowy hymn Wszystkie nasze dzienne sprawy. Liczni mieszkańcy Casarano tłoczyli się u wylotów ulic i tłumnie zalegali płaskie dachy swoich domów. Na nich apel poległych wywarł szczególne wrażenie, nie jako parada wojskowa, ale jako pewnego rodzaju misterium, jakiego nigdy dotąd nie widzieli".

Pułkowe orły

Kadra 12 Pułku Ułanów Podolskich, odradzającego się po kolejnych tragediach ojczyzny niby feniks z popiołów, była bez wątpienia bardzo przywiązana do pułkowej tradycji. Świadczy o tym nie tylko zachowanie nazwy oddziału i barw Pierwszego Cesarstwa, ale również i tradycja umieszczania cyfry pułkowej na tarczach amazonek orłów czapkowych (tarcza amazonek, to półokrągła blacha, zakładana z przodu czapki pod orłem). Obyczaj ten, rodem z XIX wieku, był w epoce napoleońskiej oczywisty w każdym pułku. W czasie wojny bolszewickiej i w latach międzywojennych wielu ułanów podolskich różnych stopni nosiło tak ozdobione orły na czapkach, a podobno pierwszą dostawę godeł z numerami ufundowała wszystkim oficerom 12 Pułku księżna Izabella Radziwiłłowa – honorowa Matka Pułku.

Lata II wojny nie sprzyjały ujednoliceniu mundurów i godeł, warunki frontowe były trudnym czasem dla Służby Materiałowej. Pełny powrót do tradycji nastąpił we Włoszech, zapewne już po zakończeniu kampanii. Pułk był w owym czasie zaopatrywany w nowoczesne, jak na owe czasy, orły z tworzywa sztucznego, termoplastycznego octanu celulozy. Były one wytwarzane w Wielkiej Brytanii przez firmę Alfred Stanley & Sons. W 12 Pułku wykonano specjalny stempel, którym na gorąco wyciskano w polach tarczy amazonek orłów monogramy wiązane „12 U”.



Zdjęcia z 1946 roku pokazują, że w ostatnim okresie pobytu we Włoszech orły z monogramami nosili wszyscy podolacy – poczynając od dowódcy Pułku, a kończąc na nowo przyjętych ochotnikach. Z tymi orłami na beretach wrócili oni do Wielkiej Brytanii, gdzie Pułk uległ rozwiązaniu. W 1947 roku w Londynie odtworzone zostało Koło Żołnierzy 12 Pułku Ułanów Podolskich, zrzeszające byłych ułanów, ich rodziny, a z biegiem lat przyjmujące do swego grona młodsze pokolenie tych, którym leży na sercu zachowanie pułkowych tradycji. Dziś siedzibą Koła jest Szczecin. Od 2011 roku dziedzictwo tradycji przejął i kultywuje 12 Batalion Dowodzenia Ułanów Podolskich. 

Proporczyk z klasztoru

Trójbarwny proporczyk, który zawieszono nad gruzami klasztoru, można oglądać w zbiorach Instytutu i Muzeum im. gen. Władysława Sikorskiego Londynie. Dopiero przed dwudziestu laty Zenon Andrzejewski opisał w artykule zatytułowanym „Proporczyk mistrza Jana” nowoodkryte okoliczności, w jakich ten znak powstał. Uszyty został rankiem 18 maja 1944 roku przez plut. Jana Donocika, przemyskiego krawca, zesłańca, więźnia Starobielska i wreszcie podolskiego ułana. Górny, czerwony płat został wzięty z fragmentu flagi czerwonego krzyża, dolny – z niebieskiej chusty, którą plut. Donocik otrzymał od narzeczonej jeszcze w Palestynie, zaś białą żyłkę wykonano z fragmentu bandaża. Ten właśnie proporczyk, zabrany przez idący do klasztoru patrol ppor. Kazimierza Gurbiela, został o godzinie 9.40 zatknięty na gruzach przez ułana Józefa Brulińskiego, obwieszczając wszystkim obserwującym szczyt zdobycie Monte Cassino.

Tomasz Zawistowski

autor zdjęć: arch. Tomasza Zawistowskiego oraz Koła Żołnierzy 12 Pułku Ułanów Podolskich

dodaj komentarz

komentarze

~Prastarzec
1463942340
Szkoda ze autor nie wspomniał o 12 batalionie rozpoznawczym Ułanów Podolskich w Szczecinie który dziedziczył i kultywował tradycje 12pUP, aż do rozwiązania batalionu. Warto nadmienić że proporzec z barwami towarzyszył zwiadowcom batalionu na misjach w Iraku, Bośni i Hercegowinie czy w Afganistanie..
FF-BB-A2-05

Dołącz do zawodowców
 
Z archiwum „Szarego”
Żołnierze w drodze na misję w Libanie
Głosuj na wojskowego sportowca roku
Wirtualna batalia w obronie sojusznika
Kto zostawia ślady w sieci
Nowe maszyny w LAW
„Błękitni” lecą do Afganistanu
Klasy wojskowe po nowemu
Na ASzWoj ruszyły studia generalskie
Gorące obrady NATO w Londynie
Wrocław czeka na Amerykanów
Szwedzki baypass przed „Orką”
Długa droga do wolności – sensacyjny tunel na terenie Polski
Runda jesienna ligi piłkarskiej zakończona
Wybory do gremiów przedstawicielskich
Ostre strzelanie artylerzystów
Los Polski naszym losem
Minister Błaszczak nadal szefem resortu obrony
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
16 Dywizja Zmechanizowana mistrzem wojska w futsalu
Zmiany emerytalne dla żołnierzy
Żołnierze z „Błękitnej Brygady” w błękitnych beretach
Volhynian Lion Hearts
Zbrojeniówka pod nowym nadzorem
Dr Kostrzewa-Zorbas: NATO potwierdziło swoją jedność
Listopad, czas walki. „Za wolność naszą i waszą”
Wszyscy jesteśmy Darfurczykami
Holownik „Semko” stanął na wodzie
Studia MBA na wojskowej uczelni. Jedyne takie w Polsce
Szpadzistki wygrały turniej o Puchar Świata w Tallinie
Święto pod znakiem „Ślązaka” i okrętów podwodnych
W Brukseli o sytuacji w Syrii i na wschodniej flance NATO
Razem się szkolą, razem walczą
Wojskowy śmigłowiec dyżuruje w Zakopanem
Włosko-polski sojusz kosmiczny
Sierż. Artur Pelo i Patrycja Bereznowska najlepsi w Maratonie Komandosa
Kto nie będzie rozmawiał z Ławrowem, będzie rozmawiał z Szojgu
Unwanted Treaty
Kontenery dla Wisły
Plan ćwiczeń WOT dla pracodawców
Żołnierze GROM-u na kursie działań specjalnych
Jak gra dowódca, grają wszyscy
MON dofinansowuje budowę kolejnych strzelnic
Peowiacy. Pretorianie Piłsudskiego
Nowe laboratorium WAT
Ludzie niebezpiecznej profesji
Klucz do dobrych relacji
Terytorialsi za oceanem
Trudna droga
NATO wzmocni obecność na wschodniej flance
Kpr. Danuta Dmowska-Andrzejuk ministrem sportu
Nowelizacja ustawy o weteranach w Sejmie
Szykują się zmiany w wojskowych emeryturach
Paczki dla kresowiaków
Leopardy na Podkarpaciu
Morawiecki: harmonizujmy działania UE i NATO

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO