moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

To szkolenie może uratować życie

Jak szybko i bezpiecznie wyjść z kabiny śmigłowca, który wpadł do wody? Kiedy najlepiej uwolnić się ze spadochronowej uprzęży i w jaki sposób korzystać z podręcznego aparatu oddechowego? – to tylko niektóre elementy szkolenia lotników. Kurs uczący technik ratowania się na morzu rozpoczął się właśnie w Ośrodku Szkolenia Nurków i Płetwonurków Wojska Polskiego.

Do pierwszego w tym roku kursu przystąpiło ośmiu lotników. Są wśród nich żołnierze Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej, a także sił powietrznych i wojsk lądowych, członkowie załóg samolotów transportowych i śmigłowców, mężczyźni i kobiety. – Takie szkolenie raz na pięć lat musi przejść każdy członek personelu latającego, czyli pilot, nawigator i technik pokładowy – przypomina kpt. mar. Oskar Draus z Ośrodka Szkolenia Nurków i Płetwonurków Wojska Polskiego w Gdyni. Trwa ono pięć dni. Ale to nie wszystko. – Między pełnymi kursami piloci muszą zaliczyć również szkolenie w wersji skróconej – wyjaśnia kpt. mar. Draus.

Zajęcia prowadzonego właśnie kursu odbywają się w głównym basenie Ośrodka w Gdyni. Zamontowana tu aparatura pozwala m.in. na wywołanie fali, wiatru, imitowanie opadów, czy zaciemnienie sali. Dzięki temu szkolenie może odbywać się w warunkach choć trochę przypominających sztorm. Zajęcia rozpoczynają się jednak od prostych ćwiczeń, które mają pomóc w oswojeniu się z wodą i przypomnieniu zasad korzystania z podstawowego sprzętu. – Kursanci muszą na przykład wydostać się z wody na tratwę ¬– mówi kpt. mar. Draus. Ćwiczą też oddychanie za pomocą lotniczego aparatu ucieczkowego LAU, czyli niewielkiej butli z ustnikiem. Lotnicy schodzą z nią na niewielką głębokość, gdzie ćwiczyli między innymi przyjmowanie pozycji głową w dół.

Z każdym kolejnym dniem wzrasta stopień trudności poszczególnych zadań. Kursanci skaczą z rampy wprost do wzburzonej wody, wspinają się po sznurowej drabince, próbują wypiąć się ze spadochronowej uprzęży. Innym ważnym elementem szkolenia jest uwalnianie się spod rozpostartej na wodzie czaszy spadochronu. – Skoczek, który dostanie się pod nią, może stracić orientację i wpaść w panikę. Aby tego uniknąć, należy pamiętać o kilku zasadach. Przede wszystkim o tym, że czasza nigdy nie przylega równomiernie do powierzchni morza. Trzeba więc znaleźć jedną z baniek powietrza, która pod nią powstała, zwiększyć jej powierzchnię za pomocą umiejętnej pracy rąk, a potem powoli przesuwać się wzdłuż materiału – tłumaczy kpt. mar. Draus.

Zwieńczeniem kursu są ćwiczenia w symulatorze kabiny śmigłowca. Za pomocą wysięgnika zostaje ona opuszczona do basenu. W szybkim tempie, przez kratowaną podłogę, kabina napełnia się wodą, a następnie obraca do góry dnem. Siedzący wewnątrz kursant musi uwolnić się z pasów, otworzyć drzwi i wydostać się na powierzchnię. Zadanie wymaga dobrej orientacji w przestrzeni oraz zimnej krwi. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że lotnik ma na sobie kombinezon i hełm. W razie problemów może jednak liczyć na pomoc instruktorów, którzy wchodzą z nim do kabiny. – Ćwiczenie prowadzimy stopniowo. Początkowo kabina jest zanurzana do połowy, potem całkowicie, ale bez obrotu, wreszcie wykonujemy całą sekwencję – informuje kpt. mar. Draus. – Lotnik musi przede wszystkim wyrobić w sobie pewne automatyczne odruchy.

Wypadki podczas lotów nad morzem czy innymi zbiornikami wodnymi na szczęście zdarzają się stosunkowo rzadko. Do tego prawdopodobieństwo, że na przykład śmigłowiec utonie, zanim załoga zdoła się z niego wydostać, można uznać za stosunkowo niewielkie. Nie oznacza to jednak, że samoratowanie się na morzu to problem wyłącznie teoretyczny. Wie coś o tym choćby kmdr pil. Andrzej Szczotka, dowódca 44 Bazy Lotnictwa Morskiego. – W latach osiemdziesiątych, jeszcze jako młody podporucznik, skakałem ze spadochronem do Zatoki Gdańskiej. Był to element szkolenia. Wszystko szło zgodnie z planem do czasu, kiedy wpadłem do wody, a podmuch wiatru zaczął ciągnąć spadochron po powierzchni, zanim jeszcze się niego wypiąłem – wspomina kmdr Szczotka. Sytuacja taka jest dla skoczka bardzo niebezpieczna, ponieważ może zostać wciągnięty pod powierzchnię wody. – Mnie się udało na szczęście wypiąć ze spadochronu. Ale skoczkowie muszą pamiętać o uwolnieniu się z uprzęży, zanim znajdą się w wodzie – podkreśla.

Umiejętności odpowiedniego zachowania się na morzu w sytuacji krytycznej trzeba opanować znacznie więcej. – Bodajże w latach osiemdziesiątych nad Bałtykiem rozbił się odrzutowiec. Pilot wpadł do wody, ale nie był w stanie samodzielnie wejść do tratwy. Pływał obok, trzymając się jej, dopóki nie został podjęty przez śmigłowiec – wspomina kmdr Szczotka. Nie zawsze jednak wypadki na morzu kończyły się szczęśliwie. W latach dziewięćdziesiątych podczas akcji ratowniczej na Bałtyku rozbił się śmigłowiec Anakonda i zatonął wraz z załogą. Niewykluczone, że część lotników mogłaby się uratować, gdyby udało się im w porę wydostać z maszyny.

Dziś na podobne zdarzenia załogi są lepiej przygotowane. – Kursy z samoratowania się na morzu prowadzimy od lat. Od 2011 roku używamy do tego wspomnianego już modułowego symulatora zanurzania – wyjaśnia kpt. mar. Draus. Tylko w ubiegłym roku w szkoleniach wzięło udział ponad dwustu lotników. W tym roku w gdyńskim ośrodku odbędzie się kilkanaście kursów.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: kpt. mar. Patryk Kiedrowski

dodaj komentarz

komentarze


ORP „Drużno” po nowemu
Centrum dowodzenia NATO w Polsce?
Nurkowie muszą zachować zimną krew
Nowe drony kamikadze
W Elblągu powstał pułk wsparcia dowodzenia
Nowi wiceministrowie obrony
Oto kawałek mnie
Proces w Marmaros-Sziget, czyli ostatnia batalia II Brygady
Cywile chcą zostać kapralami WOT
Jeszcze mobilniejsze NATO
Górska taktyka piechoty
Walka o Zamojszczyznę
Polacy na straży bezpieczeństwa NATO
Wisła – szybciej i taniej
Prezydent podpisał ustawę budżetową na 2018 rok
Motoryzacyjne zakupy armii
PGZ zmodernizuje Bergepanzery
W czasie II wojny nie było polskich obozów zagłady
Nowy prezes PGZ
Biało-Czerwone Iskry w Pjongczangu
Saperzy pod wodą
Mastery nad Dęblinem
Pierwszy zrzut cichociemnych
Sprawdź swoją kondycję na AWL
Nowa współpraca wojskowa UE
Żołnierze na skoczniach narciarskich
Prezydent z ministrem o dowodzeniu armią
Licytacja na rzecz weteranów
Resort obrony opracował zmiany w ustawie o weteranach
Terytorialsi przysięgali we Włodawie
Ćwierćmaraton Komandosa po raz czwarty
Antoni Macierewicz w Kanadzie o rosyjskiej agresji
Artylerzyści ćwiczyli przed „Błyskiem”
Drugi dzień obrad NATO w Brukseli
Groty już w służbie
Polska wigilia w Rumunii
„Tatusiu, kiedy wrócisz?”
Witamy w domu
Siedem maratonów na siedmiu kontynentach
Będzie więcej dróg o znaczeniu obronnym
Lucyna, zuch dziewczyna
Troje żołnierzy wystartuje w PyeongChang
„Sophia” z polskim akcentem
Argentyńska zagadka
Polscy lotnicy kontra ISIS
Amunicja do radzieckich czołgów sprzedana
Prawie 80 dni z ORP „Wodnik”
Posłowie debatowali o modernizacji
Srebro polskich spadochroniarzy w futsalu
Morskie drony z PGZ
Mobilna strzelnica dla terytorialsów z Lublina
16-28 lutego 1918 – Polacy protestują przeciwko traktatowi z Ukrainą
Wyższe dodatki dla żołnierzy
Kadra dowódcza powstania styczniowego
Strażacy na medal
Trotyl pod zabytkowym mostem
Nowa kolekcja warszawskiego muzeum
Ministrowie obrony w Brukseli
Posłowie o budżecie obronnym na 2018 rok

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO