moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Superagent trzech narodów

Znał sześć języków, potrafił zniknąć w tłumie, a potem pojawić się znienacka i zadać śmiertelny cios. Zakładał ładunki wybuchowe pod wrogie okręty, niszczył silniki samolotów, przekazywał aliantom najcenniejsze informacje. 74 lata temu Niemcy złapali i rozstrzelali Jerzego Iwanowa-Szajnowicza, polskiego superagenta w służbie Wielkiej Brytanii.


Płynął wpław w absolutnych ciemnościach, miarowo tnąc rękoma gładką powierzchnię morza. Sylwetka okrętu zacumowanego na redzie z każdą minutą rosła w oczach. Wreszcie dotknął dłonią chłodnego stalowego kadłuba. Odczekał chwilę, by uspokoić oddech, po czym sięgnął po magnetyczną minę, którą na sobie przetransportował. Ponad głową usłyszał głosy niemieckich marynarzy, w panującej ciszy niosły się daleko. Zanurkował, by przytwierdzić ładunek do okrętowej śruby, a następnie czym prędzej ruszył w kierunku brzegu. Kilka minut później powietrze przeszył potężny huk.

Mistrz wodnej piłki

Gdyby nie wojna, pewnie bez reszty poświęciłby się sportowi. Jerzy Iwanow-Szajnowicz grał w piłkę nożną i wodną, uprawiał żeglarstwo i pływanie. I niemal w każdej z tych dyscyplin odnosił sukcesy. W 1937 roku jako zawodnik Akademickiego Związku Sportowego Warszawa świętował wraz z kolegami waterpolowe mistrzostwo Polski, a podczas studiów rolniczych w Belgii został najlepszym pływakiem akademickich mistrzostw kraju. Kiedy kilka lat później zajął się dywersją, niezwykła sprawność fizyczna okazała się jednym z jego największych atutów.

Iwanow-Szajnowicz urodził się w 1911 roku. Jego ojciec był Rosjaninem, matka Polką. Kiedy Jerzy miał kilka lat, kobieta poznała greckiego przedsiębiorcę Jannisa Lambrianidisa i wraz z synem opuściła Warszawę, by zamieszkać w Salonikach. Chłopak dorastał więc wśród Greków i uprawiał sport w miejscowym Iraklisie, jednak czuł się Polakiem. Jako 16-latek otrzymał polskie obywatelstwo i na chwilę wrócił do Warszawy. Potem wyjechał na studia do Belgii, Francji, w końcu znów wylądował w Grecji.

28 października 1940 roku usłyszał w radiu o zmasowanym uderzeniu włoskich dywizji. Wojska Mussoliniego zaatakowały Grecję z terytorium zajętej wcześniej Albanii. Początkowo z sukcesami parły w głąb kraju. Greccy obrońcy otrząsnęli się jednak z pierwszego szoku, zaczęli stawiać opór i wreszcie przystąpili do kontrataku. Na tyle skutecznego, że musieli zareagować sojusznicy Włoch – Niemcy. Do wojny przystąpili oni 6 kwietnia 1941 roku, a niespełna trzy tygodnie później Grecja skapitulowała. 27 kwietnia Wehrmacht wkroczył do Aten.
W tym czasie Iwanow-Szajnowicz był już w Palestynie. Rok wcześniej rozpoczął współpracę z polską placówką wojskową w Salonikach. Teraz zamierzał wstąpić do Brygady Karpackiej. Los chciał jednak inaczej.

Paryssis uderza

Iwanow-Szajnowicz został skierowany do brytyjskich służb. – Zapewne w dużym stopniu zdecydowały o tym jego związki z Grecją. Dla Brytyjczyków była ona oczkiem w głowie. Wychodzili z założenia, że w Grecji tkwi klucz do kontroli nad całymi Bałkanami. A przecież nieopodal przebiegają kluczowe szlaki żeglugowe. Kiedy rozpoczęła się dyskusja o desancie na zajętą przez Niemców Europę, Brytyjczycy lansowali tezę o lądowaniu właśnie na Półwyspie Bałkańskim – podkreśla Grzegorz Rutkowski z Muzeum Historii Polski w Warszawie.

Polak dołączył do SOE, czyli Kierownictwa Operacji Specjalnych. Zadaniem agendy była dywersja oraz wspomaganie partyzantki na terenach okupowanych. Iwanow-Szajnowicz został przeszkolony w Egipcie, otrzymał kryptonim „033B”, a potem na pokładzie okrętu podwodnego „Thunderbolt” został przerzucony do Grecji. Nawiązał kontakt z tamtejszą konspiracją. Odtąd zmieniał ciągle nazwiska i tożsamość (choć przede wszystkim posługiwał się dokumentami na nazwisko Kyriakos Paryssis). Raz występował jako pracownik portu, innym razem jako niemiecki żołnierz. Niezależnie od wcielenia był piekielnie skuteczny. Podkładał ładunki wybuchowe na niemieckich okrętach i statkach. Bywało, że podpływał do nich pod osłoną nocy i osobiście zakładał ładunki wybuchowe. Posłał na dno między innymi okręt podwodny U-133, uszkodził niszczyciel Z.G.3. Działał w Pireusie, Faros, Koryncie. Przeniknął do fabryki Malziniottich w Nowym Faleronie i do montowanych tam silników lotniczych dolewał chemikaliów. Efekt: w ciągu czerech kolejnych miesięcy awariom i katastrofom uległo blisko 400 niemieckich samolotów. Do tego polski superagent przekazał do Londynu niezwykle ważne informacje o ruchach niemieckich statków na Morzu Śródziemnym.
Niemcy kipieli ze wściekłości.

Nie sprzedamy go nawet za milion...

„Wzrost 170-172. Szczupły. Twarz pociągła z wystającymi kośćmi policzkowymi. Oczy niebiesko-szare. Nos prosty. Włosy ciemnoblond zaczesane do tyłu, lekko sfalowane. Uszy nieco odstające”. List gończy tej treści pojawił się na ulicach greckich miast. Za schwytanie dywersanta Niemcy oferowali niebagatelną kwotę 500 tysięcy drachm. „Ale Grecja nie sprzedałaby go Niemcom ani za pół miliona, ani za pięć milionów drachm. Nawet gdyby były ze złota” – wspominał po latach jego brat.

Życie było jednak inne. Iwanow-Szajnowicz dwukrotnie wpadł w ręce nazistów na skutek zdrad współpracowników. Dwa razy udało mu się zbiec. Za pierwszym razem wyskoczył z pędzącego samochodu, za drugim – upił włoskiego żandarma, który go eskortował i uciekł w jego mundurze. Dobra passa superagenta skończyła się we wrześniu 1942 roku. Wpadł w ręce gestapo. W grudniu kapturowy sąd skazał go na karę śmierci. 4 stycznia 1943 roku został wywieziony na jedną z ateńskich strzelnic, gdzie czekał na niego pluton egzekucyjny. Co prawda i tym razem Polak zdołał wyrwać się oprawcom, jednak został postrzelony i doprowadzony na egzekucję. Nim zginął, zdołał krzyknąć: „Niech żyje Grecja! Niech żyje Polska!”.

Iwanow-Szajnowicz został pochowany na cmentarzu w Atenach. Był jednym z najskuteczniejszych agentów II wojny światowej i Brytyjczycy to docenili. Marszałek Harold Alexander złożył jego bliskim oficjalne podziękowanie, a królowa Elżbieta II przekazała im nagrodę pieniężną. Grecy postawili mu w Salonikach pomnik, jego imieniem została też nazwana hala sportowa tamtejszego Iraklisu. – O superagencie pamiętała również Polska. Za wojenne zasługi otrzymał pośmiertnie order Virtuti Militari – zaznacza Rutkowski.

W zbiorowej polskiej świadomości Iwanow-Szajnowicz pojawił się dopiero w latach 70. ubiegłego wieku. A wszystko za sprawą popularnego filmu „Agent nr 1”. Główną rolę zagrał w nim Karol Strasburger. – Dziś zainteresowanie tą postacią pewnie trochę przygasło. Na pewno jednak polski superagent wart jest pamięci – podkreśla historyk.

Łukasz Zalesiński

dodaj komentarz

komentarze


Centrum dowodzenia NATO w Polsce?
Strażacy na medal
Polscy lotnicy kontra ISIS
Prezydent podpisał ustawę budżetową na 2018 rok
Wyższe dodatki dla żołnierzy
Polskie niszczyciele min dla Belgii i Holandii?
Jeszcze mobilniejsze NATO
Kolej na poligon. A może i dla pasażerów?
„Sophia” z polskim akcentem
Srebro polskich spadochroniarzy w futsalu
Motoryzacyjne zakupy armii
Antoni Macierewicz w Kanadzie o rosyjskiej agresji
Posłowie o budżecie obronnym na 2018 rok
Polonia bliżej marynarki
Nowe drony kamikadze
Polska wigilia w Rumunii
Nurkowie muszą zachować zimną krew
Zostań lekarzem w mundurze
Terytorialsi przysięgali we Włodawie
Argentyńska zagadka
Polacy na straży bezpieczeństwa NATO
Awanse generalskie w Narodowym Dniu Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”
W Elblągu powstał pułk wsparcia dowodzenia
Witamy w domu
Trotyl pod zabytkowym mostem
Prezydent z ministrem o dowodzeniu armią
Resort obrony opracował zmiany w ustawie o weteranach
Posłowie debatowali o modernizacji
Ministrowie obrony w Brukseli
Oto kawałek mnie
Nowi wiceministrowie obrony
Będzie więcej dróg o znaczeniu obronnym
Rumuńsko-polskie ćwiczenia taktyczne
Polish WAAF, czyli Pestki w służbie wojska
Artylerzyści ćwiczyli przed „Błyskiem”
Ćwierćmaraton Komandosa po raz czwarty
Za trzy lata Muzeum Wojska Polskiego będzie już na Cytadeli
Mastery nad Dęblinem
IPN wznowił poszukiwania ofiar totalitaryzmu
„Kwartalnik Bellona” ma 100 lat
Prawie 80 dni z ORP „Wodnik”
Nowa współpraca wojskowa UE
Walka o Zamojszczyznę
Nowa kolekcja warszawskiego muzeum
Troje żołnierzy wystartuje w PyeongChang
Sprawdź swoją kondycję na AWL
Komandosi szkolą się przed misją
Drugi dzień obrad NATO w Brukseli
ORP „Drużno” po nowemu
Żołnierze na skoczniach narciarskich
Lucyna, zuch dziewczyna
Biało-Czerwone Iskry w Pjongczangu
Amunicja do radzieckich czołgów sprzedana
Lotnik z Radomia wrócił z medalami z Antarktydy i Chile
Pierwszy zrzut cichociemnych

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO