moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Finał selekcji do Agatu: szczęśliwa trzynastka

Pierwszy na metę wbiega „czwórka”. Choć wydaje się to niemożliwe, to skrajnie wyczerpany mężczyzna niemal zasypia w biegu. W ciągu ostatnich 24 godzin pokonał ponad 100 kilometrów, w tym 40-kilometrowy bieg po górach. Jest jednym z 13 najlepszych, którzy ukończyli selekcję do jednostki wojsk specjalnych Agat. Finał ich zmagań opisują reporterki polska-zbrojna.pl.

Ekstremalny wysiłek – z tym kandydatom będzie się kojarzyła ostatnia doba ich sprawdzianu. Najpierw w pojedynkę maszerowali przez około 60 kilometrów po górskich szlakach. Musieli meldować się na wyznaczonych przez instruktorów punktach, gdzie podawano im kolejne współrzędne. Po wykonanym zadaniu chwila odpoczynku, pierwsze minuty snu i... wtedy się zaczęło. Zawyły syreny, włączono ostre światła, które rażą oczy. – Pobudka, wstawać! 121, 122, 123... za wolno! Wszyscy robią pompki! – krzyczą instruktorzy. Uczestnicy selekcji mają trzy minuty na zwinięcie obozowiska. Potem dostają ostatnie zadanie. – Macie przebiec 42 kilometry. Radzę wam zebrać siły. To ostatnie zadanie przechodzi się już na rzęsach – ostrzega Zachar, szef szkolenia bazowego Agatu i kierownik selekcji.

Kandydaci na specjalsów rozpoczynają walkę z czasem, własnymi słabościami i potwornym zmęczeniem. Niektórzy z nich zaczęli maraton tuż po zakończeniu trasy w górach. Nie mieli ani chwili na odpoczynek. – Maraton pokonują indywidualnie. Poruszają się drogą szutrową, pełną nierówności, dużych wzniesień i stromych zejść. Podczas biegu drogę rozświetlają sobie jedynie latarkami czołowymi. To ogromne wyzwanie, będą teraz odczuwać zmęczenie wszystkich poprzednich dni – mówi Lechu, instruktor z jednostki Agat.

Kandydaci stają na starcie, widać ich olbrzymie zmęczenie. Zaczynają im się mieszać słowa. Niektórzy tracą panowanie nad sobą, gdy nie udaje im się wykonać prostych zadań. Instruktorzy od razu reagują. – Uspokój się. Stań prosto i policz do dziesięciu – ucisza jednego z mężczyzn instruktor Maciek. Pomaga. Kandydat wraca do formy. Kiedy ci wycieńczeni ludzie zaczynają biec, my zaczynamy się zastanawiać, ilu z nich da radę pokonać trasę w wyznaczonym czasie. I czy w ogóle pojawią się na mecie.

Wcześnie rano czekamy na nich na finiszu. Aż dziw, że docierają wszyscy, bo zmęczenie, które widać było po nich w nocy, to było nic. Wyglądają jak zombie. Zdarza się, że nie zauważają instruktorów stojących na mecie i biegną dalej. Biegną to zresztą duże słowo – poruszają się resztkami sił. – Stój chłopie! Już koniec! Gratulujemy, przeszedłeś selekcję! – zawraca ich Zachar. Nie są w stanie rozmawiać.

To jeszcze nie koniec

Co najdziwniejsze – na metę maratonu mężczyźni wbiegają przed wyznaczonym limitem czasu! Najszybszy kandydat górską trasę pokonał w niespełna sześć godzin. Instruktorzy patrzą na nich z niekłamanym uznaniem. – Zaimponowali mi. Są silni indywidualnie i dobrze pracowali w grupie. Pomimo ogromnego wysiłku i zmęczenia, wykonali to ostatnie zadanie na 100 procent – ocenia Zachar. – Na uznanie zasługuje szczególnie dwóch chłopaków, którzy do maratonu podeszli bez chwili odpoczynku. Nie wyrobili się z czasem podczas poprzedniego zadania i jeśli chcieli ukończyć selekcję, musieli bez przerwy biec dalej. Za karę na pokonanie 42 kilometrów mieli nie więcej jak osiem godzin. I zrobili to! – dodaje.

Gdy maratończycy odzyskują oddech pytamy, czy są z siebie dumni. – Dumni? Bez przesady. Zadowoleni, że w ogóle daliśmy radę – mówi Kuba, jeden 13 kandydatów, którym udało się zakończyć selekcję z sukcesem.

Gratulacje złożył im płk Sławomir Drumowicz, dowódca specjednostki, do której chcieli się dostać. – Witajcie w jednostce Agat. Pamiętajcie o naszym motto: „Siła i ogień! Po nas tylko zgliszcza!” – powiedział dowódca do swych przyszłych żołnierzy. Szczęśliwa trzynastka już niedługo rozpocznie służbę w Agacie. Najpierw muszą jeszcze zaliczyć półroczny kurs bazowy. Później trafią do zespołów bojowych jako w pełni wyszkoleni operatorzy. A potem może będą sprawdzać kolejnych „zielonych” marzących o tym, by przeżyć selekcję do Agatu.

Selekcja, czyli…

Program selekcji, którą przyszli specjalsi zaliczyli w górach, zbudowano na podstawie pomysłu twórcy JW Agat płk. Sławomira Berdychowskiego. Oficer, który zmarł w lutym tym roku, miał ogromne doświadczenie, wcześniej bowiem współtworzył podobne programy dla Jednostki Wojskowej GROM. Wzorował się na elitarnych specjednostkach: amerykańskiej Delta Force i brytyjskiej Special Air Service.

Zmiany w programie selekcji do Agatu wprowadził Zachar, szef szkolenia bazowego jednostki. Ale i wcześniej, i teraz poprzeczka jest ustawiona wysoko. – Kiedy zaczynałem prowadzić selekcje, płk Berdychowski przyjeżdżał na wszystkie i dawał mi wskazówki. Staram się, by ten poziom, który wówczas narzucił, obowiązywał do dziś – zapewnia Zachar.

Jakie więc zmiany zaszły w programie selekcji? Przede wszystkim instruktorzy także wstępną selekcję prowadzą w górach, by upewnić się, że do głównego sprawdzianu podchodzą tylko ludzie, którzy są przygotowani i wystarczająco mocno zmotywowani. – Zdarzało się, że pojawiali się tu ludzie, którzy liczyli na spacer w górach w miłym towarzystwie – śmieje się Zachar. – Dlatego zdecydowaliśmy się zrobić test, który przed selekcją sprawdzi, na przykład ich kondycję – dodaje. Kandydaci mają też więcej zadań, dzięki którym instruktorzy na każdym etapie mogą sprawdzać ich motywację.

Organizowane zwykle dwa razy w roku selekcje przechodzi około 40% uczestników. Instruktorzy, którzy sprawdzają ich umiejętności i predyspozycje, to żołnierze Agatu doświadczeni i w prowadzeniu selekcji, i w działaniach bojowych. Są z kandydatami cały czas. Ich zadaniem jest doprowadzenie kandydatów na skraj wytrzymałości fizycznej i psychicznej. – Patrzymy na nich i rozważamy, czy chcielibyśmy z nimi pracować w zespole bojowym. Jeśli widzimy, że są nielojalni, niekoleżeńscy, nie potrafią pracować w grupie, sygnalizujemy to kierownikowi selekcji – mówią instruktorzy. Ich zdanie na selekcji bardzo się liczy.

Test na motywację

Powtarzają też niemal bez przerwy, że w górach „pracuje głowa”. Chodzi o to, że kandydaci muszą mieć naprawdę dużą motywację, by przetrwać pięć dni ekstremalnego wysiłku. Mimo że ich predyspozycje bada psycholog i to już na wcześniejszym etapie rekrutacji, czyli podczas kwalifikacji w jednostce. A zdarza się, że dopiero w Bieszczadach uczestnicy rezygnują, nagle zdając sobie sprawę, iż służby specjalne nie są dla nich. Tracą motywację, tak było i tym razem. – Podczas selekcji moim zadaniem jest sprawdzanie, czy to, czego dowiedzieliśmy się na kwalifikacjach w jednostce, jest prawdą. Czy to, co o sobie mówili, zostanie potwierdzone w trudnych warunkach – mówi psycholog. W nich ujawniają się takie cechy, jak to, że kandydat nie radzi sobie ze złością albo nie potrafi podjąć decyzji działając pod presją, w stresie.

Ważne jest również to, czy kandydaci potrafią działać w grupie. Żołnierze w zespole bojowym muszą bowiem liczyć na swoich towarzyszy. Aby wyłapać potrzebne do tego cechy, psycholog jest z testowanymi niemal cały czas. Chodzi z nimi w góry i obserwuje ich działania. Ale nie szuka wyłącznie negatywnych cech. Wyłapuje też te pozytywne, których świadomości mogą nawet nie mieć sami kandydaci. Test w Bieszczadach jest więc dla nich odkryciem samego siebie i swoich granic. Tych, które potem będą przesuwać, by móc wytrzymać jeszcze więcej. To kolejne wyzwanie.

Magdalena Kowalska-Sendek, Ewa Korsak

autor zdjęć: Michał Niwicz, Magdalena Kowalska-Sendek

dodaj komentarz

komentarze

~szacun
1477210020
Wielki szacun i ukłony panowie! Powodzenia na dalszej drodze i samej satysfakcji!
D4-BF-9C-17

Narażali życie, by ratować innych
Weryfikacja Czesława Juźwika to nie zadanie MON
„Kormoran” przebadany
Zwycięstwo pięcioboistów z Czarnej Dywizji
Rosja i deja vu
Kobiety na misjach obserwacyjnych
Przetarg na wroga
„Proobronni 2017” w Lublińcu
Posłowie o wspólnej polityce obronnej Unii Europejskiej
Polska w grze o amerykańską brygadę
Wsparcie dla weteranów będzie większe
Jak most Syreny
Gala MMA w Siedlcach
Polsko-gruziński test specjalsów
Fort zagłady
Łączymy siły
Polowa akademia „Combat Alert”
Islamski feniks
Bohaterowie z lilijkami
Amerykańskie Herculesy wylądowały w Powidzu
W weekend – NATO Days w Polsce
Biegacze walczyli o Nóż Komandosa
Czternastka polata dłużej
Specjalsi z Gruzji wykonali zadanie
Takiej wieży nie ma nikt
Zbierają doświadczenia w pustynnych warunkach
Polska zbrojeniówka na targach „Arms and Security” w Kijowie
Eksportowy sukces Nitro-Chemu
Drugie życie Challengerów
Przedsiębiorcy na rzecz obronności
Czy w szkołach będzie wychowanie proobronne?
Polacy jadą na misję szkoleniową do Iraku
Nowa instrukcja lotów HEAD do końca roku
Legioniści w boju
Wakacje dla dzieci żołnierzy
Pustelnik, czyli nowe rakiety dla polskiej armii
Techniki wspinaczkowe w walce, czyli „górale” atakują
Jastrzębie wracają z Litwy do domu
Wsparcie dla misji Air Policing
Generał „Tysiąc” świętowałby dziś 110 urodziny
Minister Macierewicz z wizytą w Waszyngtonie
Miliard więcej na modernizację
Amerykańscy żołnierze uczą się polskiej historii
Konflikt bratanków
Sześć medali zapaśników na wojskowych mistrzostwach świata
Modernizacja Bergepanzerów 2
Najsilniejsi w służbach mundurowych
Generał Kościuszko – przyjaciel wolności
Wojskowe uczelnie nie powinny żebrać
Posłowie rozmawiali o sytuacji materialnej wojskowych
Nowy sprzęt do obsługi samolotów
„Wieniec” na drodze niemieckiego transportu
Minister obrony o szkoleniu wojskowym studentów
W co gra Kim?
Polski podchorąży na West Point

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO