moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Reksio i Krecik kontra dezinformacja, czyli o próbie skłócenia Polaków z Czechami

Konto podszywające się pod ambasadora, podrobione dokumenty, przejęte strony internetowe, sztuczna inteligencja i fikcyjna demonstracja. Ktoś włożył sporo wysiłku w stworzenie wrażenia, że między Polską a Czechami wybucha konflikt o Zaolzie. Operacja była technicznie całkiem rozbudowana. Problem jej autorów jednak polega na tym, że oba narody najwyraźniej nie bardzo chciały się ze sobą pokłócić.

Zaczęło się od historii, która miała jedną wielką zaletę: nie była całkowicie zmyślona. Między Polską a Czechami rzeczywiście pozostaje nierozwiązana kwestia tzw. długu terytorialnego. To konsekwencja korekty granicy polsko-czechosłowackiej z 1958 roku. Polska przekazała wówczas sąsiadowi 1205,90 ha, otrzymując 837,46 ha. Różnica wynosi 368,44 ha i sprawa do dziś jest przedmiotem rozmów obu państw.

Z tego ziarenka prawdy ktoś zbudował znacznie bardziej efektowną opowieść. Według niej Warszawa miała domagać się od Czech ponad 600 ha ziemi, a w tle pojawiła się sugestia, że chodzi o powrót do historycznego sporu o Zaolzie.

Dla dezinformatora to niemal idealny materiał. Jest prawdziwy problem graniczny, jest trudna historia polsko-czechosłowackich stosunków, jest polskie zajęcie Zaolzia w 1938 roku i związane z nim emocje. Nie trzeba więc tworzyć rzeczywistości od początku. Wystarczy prawdziwe elementy poskładać tak, by powstała z nich fałszywa całość. I właśnie to zrobiono.

REKLAMA

Kryzys, którego nie było

W połowie sierpnia na Facebooku działało konto podszywające się pod ambasadora Czech w Warszawie Břetislava Dančáka. Opublikowano na nim spreparowany dokument, który miał dowodzić polskich roszczeń. Jego autorzy nie ustrzegli się zresztą błędu – w pierwotnej wersji czeskojęzycznego pisma ostatnie zdanie pozostawili po polsku. Później dokument podmieniono.

Na tym jednak nie poprzestano. Powstała kopia strony czeskiego publicznego radia iRozhlas. Adres fałszywego serwisu różnił się od prawdziwego jedną literą. Zamieszczono tam artykuł sugerujący, że mieszkańcy terenów zagrożonych rzekomymi polskimi roszczeniami zaczynają sprzedawać nieruchomości. Domenę zarejestrowano na początku sierpnia na „Jana Nováka”, podając nieistniejący praski adres.

Potem nastąpił ruch szczególnie interesujący. Nieznani sprawcy zdobyli hasło jednego z pracowników Polskiego Radia PiK i na prawdziwej stronie rozgłośni opublikowali fałszywy artykuł o planowanym przez Polskę zajęciu czeskiego terytorium. W ten sposób dezinformacja przestała krążyć wyłącznie między fikcyjnymi kontami i fałszywymi portalami – dostała pieczątkę prawdziwego medium. Sprawą zajmuje się Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.

To ważne, bo pokazuje, jak bardzo zmieniła się dezinformacja. Nie mamy do czynienia z jednym kłamliwym wpisem wrzuconym do internetu. Powstaje cały sztuczny ekosystem. Fałszywy dyplomata publikuje fałszywy dokument. Fałszywe medium cytuje fałszywego dyplomatę. Prawdziwe medium zostaje przejęte i powtarza stworzoną wcześniej historię. Poszczególne elementy zaczynają się nawzajem uwiarygadniać.

Człowiek, którego nie ma

Operacja przeniosła się następnie na czeską stronę granicy. Pojawił się m.in. „Adam Sikora” – rzekomy mieszkaniec regionu, który ostrzegał przed polskimi zakusami i zapowiadał demonstrację w Trzyńcu pod hasłami „Śląsk Cieszyński jest czeski” i „Tutaj żyjemy, tutaj zostajemy”.

Tyle że wiele wskazuje na to, że „Sikora” nie istnieje. Jego zdjęcie profilowe nosi cechy obrazu stworzonego przez sztuczną inteligencję. Wcześniej próbował uwiarygodnić swoją lokalną tożsamość, wystawiając na sprzedaż dom w Ropicy koło Czeskiego Cieszyna. Dom również okazał się wirtualny – fotografie oznaczono jako wygenerowane przez AI. Nie istniała też zapowiadana demonstracja. Trzyniecki magistrat potwierdził, że nikt jej nie zgłosił. Mimo to, według ustaleń czeskiego portalu informacyjnego Seznam Zprávy, płatne posty reklamujące protest dotarły do dziesiątków tysięcy użytkowników Facebooka. Zaproszenia rozsyłano również do czeskich mediów i instytucji, także tych działających daleko od Zaolzia.

Trudno więc traktować całość jako serię przypadkowych internetowych żartów. Widać konsekwentnie budowaną historię, która miała wyjść z globalnej sieci i stworzyć wrażenie rzeczywistego konfliktu społecznego. Nie wiemy natomiast, kto tę historię napisał.

Rosyjski ślad

Podejrzenia kierują się w stronę Rosji. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa ocenia, że sposób działania sprawców odpowiada metodom znanym z rosyjskich operacji, jednocześnie zastrzegając, że na obecnym etapie nie dokonano jednoznacznego rozpoznania. Według Seznam Zprávy hipotezę o zorganizowanej rosyjskiej operacji biorą pod uwagę również przedstawiciele czeskiego środowiska bezpieczeństwa.

Jest jeszcze jeden interesujący ślad. Temat polsko-czeskiego długu terytorialnego już wcześniej interesował rosyjską propagandę. Seznam Zprávy przypominają, że związany według czeskiej Służby Informacji o Bezpieczeństwie z rosyjskim reżimem kanał NeČT24 nagłaśniał w ubiegłym roku prawdziwe informacje o polskich staraniach dotyczących rozwiązania tej kwestii.

To jednak nadal poszlaki, a nie dowód pozwalający napisać, że „Rosja przeprowadziła operację”. W przypadku działań informacyjnych ostrożność w przypisywaniu sprawstwa jest szczególnie ważna. Tym bardziej że możliwość wskazania palcem przeciwnika bywa częścią samej gry.

Znacznie pewniej możemy mówić o celu. Wszystkie elementy prowadziły do stworzenia przekonania, że Polska zaczyna wysuwać roszczenia wobec Czech, a Czesi reagują na nie strachem i gniewem. I tutaj operacja napotkała problem.

Reksio spotkał Krecika

Zamiast polsko-czeskiej awantury w internecie zaczęły krążyć deklaracje wzajemnej sympatii i memy. Do gry weszli Reksio i Krecik. Donald Tusk opublikował ich wspólną grafikę, pisząc po czesku, że Polska i Czechy są prawdziwymi przyjaciółmi. Radosław Sikorski przypomniał z kolei, że zajęcie Zaolzia w 1938 roku było jednym z najgorszych posunięć polskiej polityki zagranicznej i że Polska za nie przeprosiła.

Zareagowało również czeskie MSZ. Wyjaśniło rzeczywistą naturę długu granicznego i podkreśliło, że Polska należy do najbliższych i najważniejszych partnerów Czech. Co więcej, Warszawa i Praga nadal normalnie pracują nad rozwiązaniem problemu 368 ha.

Na razie trudno znaleźć dowody, że próba rozniecenia polsko-czeskiego konfliktu przyniosła zakładany efekt. Nie znaczy to oczywiście, że Polacy i Czesi okazali się odporni na dezinformację. Oznacza tylko, że ta konkretna narracja trafiła na mało podatny grunt.

Być może jej autorzy przeszacowali współczesne znaczenie historycznych sporów. Zaolzie pozostaje częścią trudnej historii obu narodów, ale dzisiejsze stosunki polsko-czeskie są nieporównanie lepsze niż kilkadziesiąt lat temu. Co więcej, sama absurdalność wizji nadciągającej polskiej aneksji ułatwiła obrócenie jej w żart. I tu właśnie pojawia się mniej zabawna część tej historii.

A jeśli to był test?

Nie mamy pewności, że autorzy operacji naprawdę zakładali wywołanie poważnego kryzysu między Polską a Czechami. Część przedstawicieli czeskiego środowiska bezpieczeństwa, z którymi rozmawiały Seznam Zprávy, bierze pod uwagę inną możliwość: Rosja – jeśli rzeczywiście stała za działaniem – mogła w ten sposób również testować zdolność Czech do reagowania na operację wpływu.

Taki test dostarcza wielu informacji. Pokazuje, które treści chwytają, które profile zdobywają odbiorców, jak szybko reagują media i instytucje państwa, jak sprawnie platformy usuwają fałszywe konta i przede wszystkim – gdzie znajdują się społeczne linie podziału, które można wykorzystać następnym razem. Pod tym względem nieudana operacja również może być użyteczna.

Teraz wybrano Zaolzie i trafiono na Reksia z Krecikiem. Następnym razem tematem nie musi jednak być historia sprzed niemal stu lat. Mogą nim zostać bezpieczeństwo, Ukraina, migracja, pieniądze albo dowolna inna kwestia, która naprawdę dzieli społeczeństwa.

Dlatego z tego, że ktoś nie zdołał skłócić Polaków z Czechami, nie warto wyciągać zbyt optymistycznych wniosków. Można natomiast wyciągnąć jeden praktyczny: ktoś sprawdził, jak reagujemy. A my właśnie pokazaliśmy mu, co zadziałało, a co nie.

Marcin Ogdowski , dziennikarz „Polski Zbrojnej”, korespondent wojenny, autor bloga bezkamuflazu.pl

autor zdjęć: OleCNX/ Adobe Stock

dodaj komentarz

komentarze


Battalions of the Future
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Prezent chodziarki na Święto Wojska Polskiego
Dwa marzenia spełnione naraz
Zapraszamy na „Army Days”
Terytorialsi wykonywali pomiary dla naukowców z PAN-u
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Najpierw poligon, potem studia
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Abordaż z polskim wsparciem
Lancaster PA163 nie dotarł do Szczecina
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Polska wzmacnia ochronę nieba
Trwa nabór do szkół podoficerskich
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Polacy przejmą wszystkie szkolenia na Abramsach
Pogrzeb ofiar zbrodni wołyńskiej w Ostrówkach
Kolejny incydent z udziałem rosyjskiego samolotu
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Premiery Grupy WB na targach zbrojeniowych
PGZ gotowa na MSPO
Gorący lipiec PKW Łotwa
Pantera przejdzie do historii
Z prądem i pod prąd
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Nowa era polskiego lotnictwa
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
PZL Mielec w planach MON-u
Uniwersalny polski most składany
Nowy sprzęt w Bursztynowej Dywizji
Fabryki zbrojeniowe pod większą ochroną
PZL P.11c – Pościgowy taran!
„Mewa” na północnym szlaku
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Sonda dla Jastrzębia
Ogień w dziale montażu w zakładzie Grupy WB
Kolejne F-35 lecą do Polski
W Sejmie o rosyjskim pocisku
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
Lekcja historii na dwóch kołach
Nigdy więcej wojny
„Slab”: pilot, który rozkochał Polskę w F-16
Dekada Tygrysa. Kulisy, pasja i najwyższa cena za miłość do latania
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Pół eskadry Husarzy już w Polsce
Sojusznicze samoloty ćwiczyły nad Polską. To były planowane manewry
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Walka w dwóch światach
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Flanka pod strażą
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Wybuchowe szkolenie podchorążych z WAT-u
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
„Horyzont” przedłużony
Rekordowa licytacja „Kasku weterana”

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO