moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Bitwa w sercu lasów

Późną wiosną 1944 roku Niemcy zebrali znaczne siły i podjęli próbę spacyfikowania w ramach akcji „Sturmwind” oddziałów partyzanckich działających w Lasach Janowskich i Solskich. Trafili jednak na zacięty opór. 14 czerwca 1944 roku doszło do walk na Porytowym Wzgórzu, które są uznawane za największą bitwę partyzancką na ziemiach polskich z okresu II wojny światowej.

W połowie 1944 roku sytuacja wojsk niemieckich praktycznie na wszystkich frontach nie wyglądała najlepiej. Na wschodzie krok za krokiem Sowieci zajmowali kolejne obszary. Granice Polski przedwojennej Armia Czerwona przekroczyła już na początku stycznia 1944 roku. Na froncie włoskim wojska alianckie w maju przełamały linię Gustawa i już 4 czerwca wkroczyły do Rzymu, a dwa dni później rozpoczęło się lądowanie w Normandii i otworzył się front na zachodzie Europy.

Ale i w okupowanej Polsce ziemia zaczynała się palić Niemcom pod nogami. We wschodnich rejonach wraz ze zbliżaniem się Sowietów rozpoczynała się operacja „Burza”, zaś na pozostałych terenach praktycznie wszędzie polskie podziemie rosło w siłę. W rezultacie Niemcy musieli kierować coraz większe siły do pacyfikowania niespokojnych obszarów. Niebezpiecznie dla przedstawicieli niemieckiego aparatu represji robiło się też na obszarach oddalonych od frontu, czego powodem były podejmowane co rusz przez podziemie operacje wymierzone w głównych architektów walki z polskością, z najsłynniejszą bodaj akcją zlikwidowania Franza Kutschery na czele, do której doszło w lutym 1944 roku.

REKLAMA

Szczególnie aktywne były oddziały polskiej konspiracji w południowej części dystryktu lubelskiego Generalnego Gubernatorstwa, gdzie schronieniem dla partyzantów były rozległe Lasy Janowskie i Solskie. Obszary te w czerwcu 1944 roku znalazły się już na przedpolu frontu, zatem działanie grup partyzanckich, które były w stanie prowadzić akcje sabotażowe i dywersyjne na tyłach ich wojsk, było dla Niemców skrajnie niebezpieczne.

Samoloty przeciwko partyzantom

Wróg zdecydował się zatem podjąć szeroko zakrojoną akcję pacyfikacyjną. Miała ona doprowadzić do zlikwidowania oddziałów partyzanckich oraz uspokoić sytuację na zapleczu frontu. Operacji nadano kryptonim „Sturmwind” (wicher) i skierowano do niej dwie dywizje rezerwowe (nr 154 i 174), dywizję ochronną nr 213, Korpus Kawalerii Kałmuckiej oraz pułki szkoleniowe i jednostki pomocnicze – w sumie około 60 batalionów liczących niemal 30 tys. żołnierzy. Wsparcie dla jednostek naziemnych stanowiła również grupa samolotów bombowych i rozpoznawczych 4 Floty Powietrznej. Operacją dowodził sam szef Okręgu Wojskowego Generalnej Guberni gen. Siegfried Haenicke.

Niemcy zebrali znaczne siły, ale mieli też poważnego przeciwnika. Na tym terenie operowały bowiem oddziały polskiego państwa podziemnego: był to przede wszystkim scalony z AK oddział Narodowej Organizacji Wojskowej por. Franciszka Przysiężniaka „Ojca Jana”, dowodzony pod jego nieobecność przez por. Bolesława Usowa „Konara”, poza tym oddział AK Jana Orła pod dowództwem por. Mieczysława Potyrańskiego „Poraja”. W tym samym rejonie aktywnie działała także podporządkowana Moskwie polska partyzantka komunistyczna, której główną siłę stanowiły dwie brygady Armii Ludowej wraz z wchodzącymi w ich skład oddziałami Batalionów Chłopskich pod dowództwem Juliana Kaczmarczyka „Lipy”. Operowały tu również partyzanckie oddziały sowieckie, obejmujące m.in. oddział łącznikowy NKWD Leona Kasmana oraz sowiecki oddział im. Stalina. Wszystkie one liczyły łącznie 3,3–3,5 tys. ludzi.

Współpraca ponad podziałami

Niemcy przystąpili do operacji pacyfikacyjnej 9 czerwca 1944 roku. Plan zakładał otoczenie szerokim pierścieniem terenów operacji, a następnie stopniowe zaciskanie go i eliminowanie kolejnych oddziałów partyzanckich. Obstawili drogi i rozstawili oddziały zaporowe, które miały uniemożliwić partyzantom wyrwanie się z okrążenia. Doszło do pierwszych potyczek i walk, które poszczególne oddziały partyzanckie prowadziły jeszcze na własną rękę i bez koordynacji. 11 czerwca pod miejscowością Graby bechowcy por. Juliana Kaczmarczyka „Lipy”, stanowiący część 1 Brygady Armii Ludowej, starli się z oddziałem kałmuckiej jazdy płk. Ottmara Vrby, znanego też jako Otto Doll. Zginął wówczas sam „Lipa” i 12 jego żołnierzy. Do walk doszło również w pobliżu miejscowości Kiszki, Momoty Dolne i Momoty Jakubowe.

Obrońcy szybko się zorientowali, że sytuacja jest poważna. Niemcy dysponowali dużą przewagą w ludziach i sprzęcie, korzystali poza tym z samolotów rozpoznawczych, dzięki którym mogli lokalizować oddziały partyzanckie i oceniać ich liczebność. W takiej sytuacji podczas spotkania na naradzie przeprowadzonej 12 czerwca doszło do porozumienia dowództw oddziałów AK i sowieckich w sprawie połączenia sił i podjęcia wspólnej akcji. Dowodzenie tak powstałym zgrupowaniem objął ppłk Nikołaj Prokopiuk, sowiecki agent NKWD, przerzucony na ziemie polskie już w połowie 1942 roku i dowodzący najliczniejszym oddziałem w zgrupowaniu. Jego zastępcą został inny oficer sowiecki – mjr Wiktor Karasiow, dowódca sowieckiego oddziału im. Aleksandra Newskiego. Założono przeprowadzenie koncentracji sił partyzanckich, podjęcie walki wspólnymi siłami, a potem wyrwanie się z pierścienia pod osłoną nocy i przebicie do Lasów Solskich.

Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności w ręce partyzantów wpadły niemieckie plany operacyjne. Stało się to podczas zasadzki na oddział niemiecki, zorganizowanej w pobliżu miejscowości Szklarnia, na drodze wiodącej do Janowa Lubelskiego. Pozwoliło to partyzantom zorientować się w zamierzeniach przeciwnika oraz podjąć działania zapobiegawcze. Partyzanci wycofali się na pobliskie zalesione wzniesienie, zwane Porytowym Wzgórzem, leżące niemal w samym środku Lasów Janowskich. Miejsce było dogodne, pozwalało bowiem kontrolować okolicę, w dodatku było osłaniane naturalnymi przeszkodami, które utrudniały działanie przeciwnika: od południa stawami rybackimi, od północy zaś grząskim, podmokłym terenem. 14 czerwca doszło tam do całodniowej bitwy, zwanej też od przepływającego tam potoku bitwą nad Branwią.

Walki rozpoczęły się od świtu ostrzałem artyleryjskim, który miał zmiękczyć obrońców. Potem ruszył pierwszy atak, został jednak odparty. Niemcy wznowili zatem ostrzał artyleryjski i moździerzowy wzgórza, obrzucili je bombami z samolotów, ale mimo powtarzanych prób szturmu, nie udało się im przełamać oporu partyzantów. Dopiero po południu przerwali linię obrony. Szybko zostali jednak wyparci, a podczas kontrataku oddział „Konara” zdobył dwa działa polowe oraz trzy moździerze, które wzmocniły siłę obrońców. Ich obsługą zajęła się grupa podchorążych pod dowództwem mającego doświadczenie artyleryjskie Mariana Mizgalskiego „Wrony”. Gdy zapadł zmrok, co nastąpiło około godziny 22.00, walka wygasła.

Wyrwać się z pierścienia

Obawiając się, że kolejny dzień walki może doprowadzić do całkowitego rozbicia oddziałów, partyzanci zdecydowali się jeszcze tej samej nocy podjąć próbę wyrwania z okrążenia. Znający teren partyzanci „Konara” ruszyli jako pierwsi. Wysondowali lukę w niemieckich liniach i poprowadzili tamtędy pozostałych, w tym także żołnierzy z oddziałów sowieckich. Gdy więc Niemcy o świcie znów ruszyli do ataku, na Porytowym Wzgórzu nie było już nikogo. Tymczasem partyzanci dzięki wytężonemu marszowi osiągnęli oddalone o około 40 km Lasy Solskie.

Podczas całodniowej wymiany ognia obydwie strony poniosły poważne straty. Partyzanci stracili w sumie około 250 ludzi – zabitych, zaginionych i rannych. Straty niemieckie były zbliżone, choć w niektórych opracowaniach wskazuje się, że poległych ze strony wroga mogło być nawet dwukrotnie więcej. Bitwa na Porytowym Wzgórzu uznawana jest za jeden z największych bojów partyzanckich, do których doszło na ziemiach polskich podczas II wojny światowej.

Bibliografia

„Boje polskie 1939–1945. Przewodnik encyklopedyczny” pod red. Krzysztofa Komorowskiego, Warszawa 2009.
„Kałmucki Korpus Kawalerii. Zbrodnie popełnione na ziemiach polskich w 1944 r. w dokumentach SB”, wstęp, wybór źródeł i opracowanie Ryszard Sodel, Lublin 2011.
Stanisław Puchalski, „Partyzanci »Ojca Jana«”, Stalowa Wola 1996.
Jerzy Ślaski, „Polska walcząca”, Warszawa 1999.

Robert Sendek

autor zdjęć: st. chor. Jacek Łukaszyk

dodaj komentarz

komentarze


Tysiące Piorunów dla Wojska Polskiego
 
Śladem profesjonalistów
Piąta kadencja generała Konopki
Biden: gra na przeczekanie
Dobrowolna służba dla absolwentów
Przełomowy szczyt
Dwanaście razy złoto
Pierwsza taka przysięga
For Our Freedom and Yours
NATO pokazało siłę na Bałtyku
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
WOT organizuje szkolenia w wakacje
Amerykańskie F-15 w Polsce
Pioruny – broń, która się sprawdza!
Spektakl Kremla
Unowocześnianie MW RP
Kierunek Düsseldorf
Szczyt nowych wyzwań
Wojskowi rekruterzy zapraszają także w sobotę
Ile zarobi starszy szeregowy specjalista?
Ukraina ze statusem kandydata do UE
Umowa na Perkozy podpisana
Święto Dowództwa Generalnego
Prezydent i „niezwyciężeni”
Gwardziści uczą medycyny pola walki
Trwa rosyjska ofensywa w Ukrainie
Sojusz z inicjatywą
Bramy dla generała
Jeśli nie Układ Warszawski, to co?
Wojsko otwarte dla ochotników z niepełnosprawnościami
Motorem jest pamięć o poległych
Kształcenie przyszłych żołnierzy po nowemu
W desancie zostają najlepsi
Polsko-tureckie szkolenie w powietrzu
Szczęśliwa „Błyskawica”
Szturmani szykują się do dyżuru w UE
Kolejne Kormorany na święto marynarki
Wizyta w PKW Łotwa
PKW Orlik wrócił do domu
Hańcza po raz pierwszy
Piąte zwycięstwo żołnierzy z gwiazdami Gortata
Virtuti Militari ma 230 lat
Podhalańczyk wygrał czwartą walkę MMA
Światowi liderzy już w Madrycie
Bitwa, która prawdopodobnie przesądziła o istnieniu Polski
Coraz więcej powietrznych alarmów bojowych
Poznański Czerwiec kosztował życie 58 osób
Przełomowy szczyt w Madrycie
Te same zasady opiniowania dla większości żołnierzy
Trzecia zmiana jedzie do Turcji
Sukcesy żołnierzy na międzynarodowych i krajowych arenach
Święto Dowództwa Operacyjnego
Ślązak lepiej uzbrojony?
Szczyt NATO w Madrycie
Zmiany kadrowe w WP
Wojsko niemal rok strzeże polsko-białoruskiej granicy
Kierunek Liban
Kto tym razem otrzyma Buzdygana?

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO