moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Wielofunkcyjny scyzoryk

Po co kupować bombowce, myśliwce i maszyny wsparcia dla poszczególnych rodzajów wojsk, skoro można je wyposażyć w jeden samolot – multizadaniowy. O głównych założeniach programu modernizacyjnego amerykańskiej armii, który doprowadził do opracowania F-35 Lightning II, pisze Krzysztof Wilewski w sierpniowym numerze miesięcznika „Polska Zbrojna”.

Kiedy w 1991 roku przestał istnieć Układ Warszawski (pod względem wojskowym w lutym, a politycznie w lipcu), Stany Zjednoczone zdecydowanie mogły poczuć się zwycięzcą zimnej wojny. Sojusz Północnoatlantycki, którego były liderem, przetrwał, a konkurent, jednoczący pod swoimi sztandarami tzw. kraje demoludów, rozpadł się z kretesem. Jednym z efektów upadku żelaznej kurtyny było jednak to, że amerykańskie społeczeństwo chciało poczuć zwycięstwo we własnych portfelach i oczekiwało oszczędności w wydatkach na armię. A skoro naród chciał, zechcieli tego również najważniejsi w kraju politycy i zaordynowali stosowne zmiany. Ich konsekwencją był swoisty wysyp na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku programów modernizacyjnych amerykańskich sił zbrojnych, dla których wspólny mianownik stanowiło oszczędzanie. Co bardzo charakterystyczne, szczególnie widoczne były one w lotnictwie.

Przyczyna wydaje się prozaiczna. Wszystkie rodzaje amerykańskich sił zbrojnych oprócz sił powietrznych – US Air Force (co oczywiste), czyli wojska lądowe – US Army, piechota morska – US Marine Corps, a także marynarka wojenna – US Navy, są na tyle autonomiczne pod względem operacyjnym, że nie tylko mają własną flotę statków powietrznych, lecz także, co istotne, to one na przestrzeni dekad decydowały o tym, jakiego typu maszyny, o jakich parametrach, z jakim uzbrojeniem były dla nich kupowane. Oczywiście miało to zalety – dowódcy i żołnierze dostawali dokładnie takie wojenne narzędzia, jakich oczekiwali, jednak powodowało również ogromne koszty. Rozmaite typy samolotów to przecież różna logistyka, inne części, serwis. I o ile w czasach zimnej wojny niespecjalnie to społeczeństwu przeszkadzało, o tyle gdy komunizm upadł, a wojsko miało być tańsze, stało się to jednym z palących problemów do rozwiązania.

REKLAMA

Unifikacja

Panaceum na te bolączki miała być unifikacja maszyn kolejnych generacji. Na przełomie 1991 i 1992 roku uruchomiono w tym kierunku dwa programy – strategiczne z punktu widzenia amerykańskiego lotnictwa. Pierwszy był projekt Multi Role Fighter (MRF). Jego najważniejszym celem było opracowanie następców wykorzystywanych przez US Air Force samolotów F-16 Fighting Falcon, a w dalszej kolejności także maszyn A-10S (USAF) oraz używanych przez marynarkę wojenną F/A-18C/D. Zgodnie z pierwotnymi planami MRF miał być jednosilnikową maszyną wielkością podobną do F-16, pilotowaną przez jedną osobę. Koszt samolotu miał się kształtować pomiędzy 35 a 50 mln dolarów. Nadzór nad programem powierzono Aeronautical Systems Center (ASC), mieszczącemu się w bazie sił powietrznych Wright-Patterson w Ohio.

Drugi był projekt A-X (Advanced-Attack), który pod koniec 1992 roku, po dodaniu nowych wymagań operacyjnych, zmienił nazwę na A/F-X (Advanced/Fighter-Attack). Początkowo celem A-X było opracowanie następcy używanych przez US Navy maszyn szturmowych A-6. Wstępne wymagania dla tego samolotu zakładały, że będzie to konstrukcja dwusilnikowa, pilotowana przez dwie osoby, z możliwym długim czasem lotu, obniżonym poziomem wykrywania przez radary oraz zaawansowaną awioniką. Wówczas do głosu doszły oszczędnościowe wytyczne amerykańskiego Kongresu i A-X miał się stać maszyną nie tylko dla marynarzy, lecz także Sił Powietrznych USA, zastępując w pierwszej kolejności F-111, a w długoletniej perspektywie F-15E i F-117A. Dodano także wymóg wysokiej manewrowości oraz używania pełnej palety uzbrojenia (od pocisków powietrze–powietrze, przez rakiety do niszczenia radarów, aż po bomby). To wówczas zmieniono nazwę na A/F-X.

Projekt A/F-X, w przeciwieństwie do MRF, który nigdy nie wyszedł poza fazę koncepcyjną, doczekał się pierwszych decyzji przetargowych. Pod koniec 1991 roku Pentagon przyznał pięciu konsorcjom: Grumman–Lockheed–Boeing, Lockheed–Boeing–General Dynamics, McDonnell Douglas–Vought, Rockwell–Lockheed oraz General Dynamics–McDonnell Douglas–Northrop, warte po 20 mln dolarów kontrakty na opracowanie wstępnego projektu nowego samolotu. Niestety, zanim konsorcja uporały się z zadaniem (miały czas do końca 1992 roku), na szczytach amerykańskiej władzy zapadły decyzje o zamrożeniu wszystkich lotniczych projektów (w tym i MRF). W wyniku przeprowadzonej przez Departament Obrony analizy Bottom-Up Review (BUR), mającej dostosować armię do nowych wyzwań po upadku Związku Radzieckiego, w 1993 roku zdecydowano o ostatecznym zamknięciu projektów A/F-X oraz MRF. W ich miejsce w 1994 roku uruchomiony został program Joint Advanced Strike Technology (JAST).

Poszukiwanie ścieżki

Należy wyraźnie podkreślić, że w przeciwieństwie do MRF i A-F/X, JAST nie był klasycznym programem badawczo-rozwojowym samolotu przyszłości, lecz raczej projektem wspierającym rozwój technologii i rozwiązań, dzięki którym za jakiś czas można by go stworzyć. Przewidywał, że w jego efekcie do końca lat dziewięćdziesiątych powstaną aż trzy wersje statków powietrznych. Pierwsza miała być klasycznym samolotem dla sił powietrznych. Druga, czyli pokładowa, była przeznaczona dla marynarki wojennej USA. Trzecia, pionowego startu i lądowania, miała trafić do marines i armii brytyjskiej. Co ciekawe, dokładnie takie samo było przeznaczenie (i właściwości) samolotu, nad którym dla Agencji Zaawansowanych Projektów Badawczych (dzisiejsza DARPA) od 1987 roku pracował koncern Lockheed. W 1993 roku program ten zmienił nazwę na Common Affordable Lightweight Fighter (CALF). Dwa lata później, w 1995 roku, Pentagon zdecydował o zamknięciu tego projektu i połączeniu go z JAST.

Podjęto wówczas również decyzję, że JAST zostanie przekształcony w klasyczny program opracowania nowego typu samolotu. Co bardzo ważne, miał to być projekt międzynarodowy. Jeszcze zanim w czerwcu 1996 roku zmieniono oficjalnie jego nazwę na Joint Strike Fighter (JSF), jesienią 1995 roku Wielka Brytania podpisała z USA umowę, na mocy której za 200 mln dolarów (czyli 10% kosztów fazy koncepcyjno-demonstracyjnej) stała się udziałowcem całego projektu JSF. Dwa lata później, w 1997 roku, do programu JSF przystąpiła Kanada. Tyle tylko, że północny sąsiad Stanów Zjednoczonych zadeklarował wówczas wpłatę „jedynie” 10 mln dolarów.

Do walki o wielomiliardowe zlecenie – tylko armia USA chciała kupić ponad 3 tys. różnych wersji nowego samolotu, a liczono na spore zamówienia z zagranicy – stanęły cztery amerykańskie koncerny lotnicze: McDonnell Douglas, Northrop Grumman, Lockheed Martin i Boeing. W listopadzie 1996 roku Departament Obrony USA poinformował, że warte 750 mln dolarów (każdy) kontrakty na opracowanie latających demonstratorów technologii (dwóch sztuk) otrzymają firmy Lockheed Martin oraz Boeing. Pierwsza maszyna dostała oznaczenie X-35, a druga X-32. Wersje klasyczne samolotów miały być wyróżnione dodatkową literą A, czyli np. X-35A lub X-32A. Wersje pionowego startu i lądowania – literą B, czyli stosownie X-35B i X-32B, a wersje pokładowe – literą C, czyli X-35C i X-32C.

Wymagania, które wojskowi postawili przemysłowi w odniesieniu do nowej maszyny, były dość jasne. Oczekiwano, że będzie to samolot jednosilnikowy, pilotowany przez jedną osobę, dysponujący jak najszerszą paletą uzbrojenia przy jednoczesnych wysokich zdolnościach stealth, czyli obniżonej wykrywalności przez radary. Nie oczekiwano maszyny wybitnej i unikatowej w kontekście jej planowanych działań – walki powietrznej, bombardowania, a także wsparcia naziemnych oraz morskich operacji. Samolot przyszłości miał być przede wszystkim na tyle uniwersalny, żeby nadawał się dla wszystkich rodzajów sił zbrojnych.

Zwycięski X-35

W październiku 2001 roku Pentagon ogłosił, że zwycięzcą przetargu została konstrukcja oferowana przez Lockheeda Martina, czyli samolot oznaczony jako X-35. Co o tym zdecydowało? Edward C. Aldridge Jr., amerykański wiceminister ds. zakupów, technologii i logistyki, który obwieścił światu wyniki przetargu, podkreślał, że obie maszyny spełniały podstawowe wymagania techniczne. A jednym z najważniejszych czynników decydujących o wygranej X-35 były kwestie finansowe – czyli m.in. gwarancje producenta co do ceny ostatecznych, seryjnych modeli poszczególnych wersji.

Eksperci branżowi wskazują jednak, że o zwycięstwie konstrukcji Lockheeda Martina przesądziły także aspekty techniczne, mające bezpośredni wpływ na użycie operacyjne samolotu. X-35 miał mieć lepsze od konkurenta m.in. parametry radarowej „niewidoczności”, czyli mniejszą powierzchnię odbicia. Dysponował większym zapasem masy użytecznej (mógł zabrać więcej uzbrojenia), a także został wyposażony w bardziej zaawansowane sieciocentryczne systemy wsparcia dowodzenia, które umożliwiały m.in. wspomaganie sił walczących na morzu lub lądzie. A ten aspekt miał dla US Army i US Navy niebagatelne znaczenie.

Układ partnerski

Po wskazaniu przez Pentagon zwycięzcy przetargu do Wielkiej Brytanii oraz Kanady, jako partnerów programu, dołączyły kolejne państwa – Dania, Norwegia, Włochy, Turcja, Australia i Holandia. Nie nabyły one jednak takich praw jak Zjednoczone Królestwo, które z wkładem wynoszącym 2 mld dolarów było (i jest do dziś) jedynym krajem tzw. pierwszego poziomu. Status „drugiego poziomu” uzyskały jedynie dwa państwa – Włochy (z wkładem w wysokości 1 mld dolarów) i Holandia (około 800 mln dolarów), „trzeci poziom” zaś tworzyły Turcja, Austria, Norwegia, Dania oraz Kanada. Podane kwoty to wielkości jedynie w przybliżeniu, gdyż oficjalnie wkład Turcji w JSF wyniósł 175 mln dolarów, a w niedawnych wypowiedziach prezydent tego kraju zagroził, że wycofa się z zakupu F-35 i będzie żądać zwrotu aż miliarda dolarów własnych nakładów.

Co zyskują kraje będące partnerami w programie JSF? W skrócie można powiedzieć, że wkład w jego produkcję. Im większy udział, tym jest ona większa. Jeśli chodzi o Wielką Brytanię, to firmy z tego kraju dostarczają około 15% podzespołów samolotu, w tym produkują m.in. tylną część kadłuba, układ paliwowy, napędy dla wersji F-35B, system ratunkowy oraz będą odpowiedzialne za integrację brytyjskiego uzbrojenia.

Od planów do konkretów

Demonstracyjny egzemplarz F-35 w wersji A po raz pierwszy pokazano publicznie w lutym 2006 roku. Pół roku później samolot otrzymał nazwę wyróżniającą Lightning II. Maszyna o długości 15,67 m, rozpiętości skrzydeł 10,67 m (przy ich powierzchni 42,70 m²) i wysokości 4,38 m, została wyposażona w radar AESA AN/APG-81 i optoelektroniczy system samoobrony przed pociskami oraz obserwacji statków AN/AAQ-37 (wszystkie podzespoły produkowane przez koncern Northrop Grumman), awionikę i system celowniczy AN/AAQ-40 firmy Lockheed Martin, a także pakiet walki elektronicznej AN/ASQ-239 Barracuda od koncernu Bae System. Wersja F-35B, czyli pionowego startu i lądowania, została zaprezentowana dwa lata później, w 2008 roku, a model pokładowy F-35C – w 2010 roku. Moment przełomowy, czyli przyjęcie do służby w US Air Force pierwszego samolotu F-35, oczywiście w wersji A, nastąpił 14 lipca 2011 roku. Rok później wszedł do służby pierwszy seryjny egzemplarz F-35B, jednak nie w US Marine Corps, lecz w armii Wielkiej Brytanii. W 2013 roku nastąpił ostatni z przełomowych momentów programu F-35, czyli przekazano na potrzeby US Navy maszynę pokładową F-35C.

Obecnie wyprodukowano już 400 samolotów F-35 (w trzech wersjach), a maszyny znalazły się w wyposażeniu armii amerykańskiej, brytyjskiej, australijskiej, włoskiej, japońskiej, izraelskiej, holenderskiej oraz tureckiej, norweskiej i koreańskiej.

Krzysztof Wilewski

autor zdjęć: Christine Groening / USAF, grafika PZ

dodaj komentarz

komentarze

~Scooby
1566120600
~Georealista - trochę Cie uspokoję . 1. ruska ( rosyjska) A2/AD to fikcja. jest bardzo łatwa do zakłócenia. Rosjanie nie dysponują , żadnymi istotnymi środkami walki elektroniczne (lub jej przeciwdziałaniem) j , bo to kraj szczególnie zapóźniony technologicznie. n.p. kup sobie ruski: procesor , płytę ,główną , znaczący system operacyjny. 2. swego czasu była afera , bo potajemnie , przez siatkę szpiegów ( zresztą podstawionych przez USA) kupowali procesory dla MIG- "35" tz Mig -29 po liftingu., stąd jakakolwiek propagandowa przewaga Rosjan nad NATO jest pobożnym życzeniem. Rosjanie są tak zapóźnieni w stosunku do Europy , która jest zapóźniona w stosunku do USA, że na współczesnym teatrze konwencjonalnych działań zbrojnych, są nieistotni. USA 400 mil zamożnych . FR 150 mil biedaków. Tu nie ma co porównywać. Amerykańskie technologie są światowe, rosyjskie to rura z ropą lub gazem. Putin jak próbuje porównać FR z USA to mówi w dolarach. p.s. Nie potrzebujemy F-35 by złoić Rosję, Starczą F-16V ale z F-35 będzie : szybciej , skuteczniej i taniej .
E7-FB-39-3A
~Georealista
1565871600
@asd - problemem nie są wyspowe S-400, ale nowo wprowadzane systemy S-500 Prometeusz - jako podstawa rosyjskiego bąbla A2/AD. Po wdrożeniu od 2023 - nakryją swym sieciocentrycznym C4ISR CAŁĄ Polskę pełną kontrolą przestrzeni powietrznej. Razem z powierzchnią. Bez cieni radarowych - i w czasie rzeczywistym. S-500 będą pierwszymi systemami sieciocentrycznymi w Rosji. Czyli będą miały informacje real-time rozpoznania i pozycjonowania celów ze wszystkich źródeł: satelitów, subsatelitów HALE, samolotów A-50U/A-100, radarów metrowych [czyli w zakresie, którego stealth F-35 nie obsługuje], radarów tzw. przestrzennych [z rozdzieleniem emiterów od odbiorników] , systemów IRST i ROFAR. Najlepsze jest to, ze o ile jeszcze rok temu USAAF publikował różne grafiki załogowego myśliwca 6-tej generacji, o tyle w tym roku już się z tego wycofali. Jak to powiedział o programie NGAD [Next Generation Air Dominance] generał Krumm [naczelny dyrektor Air Force Global Power Programs]: – "To nie jest jakaś rzecz w domyśle - nie jest to myśliwiec]. To nie jest platforma . – Przewaga powietrzna nowej generacji oznacza połączoną sieciowo rodzinę współpracujących systemów, które razem mają zapewnić skuteczną realizację zadań związanych z uzyskaniem przewagi powietrznej. To nie jest jedna rzecz, to wiele różnych elementów." I dalej: "Program Next Generation Air Dominance ma zapewnić, że wszystkie systemy mogą się wymieniać danymi ze wszystkimi innymi systemami, ze wszystkich rodzajów sił zbrojnych i we wszystkich obszarach działania – w powietrzu, na wodzie, na lądzie, w kosmosie i w cyberprzestrzeni – a wszystko to połączone razem, to jest właśnie to, czego chcemy – dodał generał Krumm." Wypisz-wymaluj pełna zgodność z A2/AD Tarczą Polski, którą non-stop promuję wszelkimi kanałami od kilku lat. Zakup F-35 nie ma sensu na Polskim Teatrze Wojny -saturacyjnym i sieciocentrycznym, pełnoskalowym. F-35 NIE SPEŁNIAJĄ WYMAGAŃ NA NASZ TEATR WOJNY. Jedynym remedium na A2/AD Rosji - jest SILNIEJSZA A2/AD Tarcza Polski.
EA-6C-56-04
~asd
1565712960
@~Georealista A te S-400 mają choćby jedno potwierdzone zestrzelenie F-35 ?
34-35-73-0B
~asd
1565710260
Nie mówi się multizadaniowy tylko wielozadaniowy.
34-35-73-0B
~Georealista
1565693940
Nie ma żadnych wątpliwości, że w strefie zgniotu, nakrytej na dodatek rosyjską A2/AD - F-35 nie mają racji bytu. Potrzebujemy b. dużej ilości antyrakiet z funkcją plot - i rakiet ofensywnych średniego i dalekiego zasięgu. I systemu C4ISR - który wszystko zepnie w czasie rzeczywistym. Ćwiczenia Red Flag najlepiej to udowodniły - nie było tam odpowiednika ani polskiej strefy zgniotu, ani operowania F-35 w warunkach całkowitej przewagi wrogiej A2/AD. Priorytetem absolutnym dla PRZETRWANIA Polski [i Polaków] jest budowa A2/AD Tarczy Polski - ZNACZNIE SILNIEJSZEJ od rosyjskich - A2/AD w Obwodzie Kaliningradzkim - i wkrótce [do 2025 - może szybciej] powstanie druga rosyjska A2/AD na Białorusi. 2/3 budżetu zmodyfikowanego PMT powinno pójść na budowę strategicznej A2/AD Tarczy Polski. Samoloty to drugi, właściwie trzeci garnitur potrzeb - a i to mogą operować WYŁĄCZNIE pod "parasolem" naszej silniejszej A2/AD Tarczy Polski - która musi oślepić, wymieść i zgnieść wrogie A2/AD. A KONIECZNYM dopełnieniem strategicznej obrony Polski jest NATO Nuclear Sharing dla Polski. To powinny być tematy przewodnie podczas wizyty Trumpa w Polsce.
62-36-92-3D
~Red Flag
1565436600
Po ostatnim Red Flag nie powinno być już żadnych wątpliwości co do tego, że powinniśmy kupić F-35.
45-D5-2B-3C
~Jakub
1565356980
Po co kupować? Jeśli brać pod uwagę, że po prostu potrzebujemy to musimy kupić. I to najlepsze. Jednak musimy wziąć Za i Przeciw które kupujemy. Może i F35 jest dobre, ale też pytanie czy najlepsze? Ostatnio czytałem, że nawet Pentagon stwierdził wiele wad w nim. Nie mamy też zaplecza na te eF-ki. Dlatego dla mnie one są i za drogie i nie warte interesowania.
C1-29-01-C0
~Darek
1565332620
Decycja polityczna naszego rządu o zakupie F35 przed wyborami i odrzuceniu europejskiej oferty na samoloty #Eurofighter Typhoon .
6D-B3-8B-C1
~Georealista
1565248860
Zaznaczam - prymat i koncentracja środków dla budowy A2/AD Tarczy Polski nad zakupem F-35A - są bezdyskusyjne wobec narzucenia przez Rosję sytuacji pokrycia Polski bąblem rosyjskiej A2/AD - i postępami zasięgu i osiagów S-500, Iskanderów, Kalibrów - A2/AD Tarcza Polski to "all or nothing" dla Polski. Osobna rzecz, która całkowicie łamie sens zakupu F-35A w dowolnej wersji - to zestaw błędów krytycznych, chorób wieku dziecięcego, bardzo niskiej dyspozycyjności. Niestety jest to owoc 15 lat zaniechań kontroli projektu F-35 przez zlecającego - który scedował te sprawy na...producenta Lockheed-Martina. Polecam ogólnie dostępną prasę na tematy militarne w Polsce. Np. ostatni artykuł w sierpniowym Raporcie WTO. Zakup F-35 w dowolnej wersji nie ma sensu ze względu na bezpośrednia konfrontację rosyjskiej A2/AD za miedzą - z przyszłą KONIECZNĄ A2/AD Tarczą Polski. Nie samoloty - tylko rakiety [przeciwrakiety z funkcja plot i rakiety ofensywne - z kołowych nośników mobilnych] - tego nam trzeba. Co do latania - wystarczy te 48 F-16 zmodernizowanych do Vipera, wpiętych sieciocentrycznie w C4ISR nadrzędnej A2/AD Tarczy Polski - doprowadzonych do stałej dyspozycyjności 90% - i na bogato wyposażonych w pozahoryzontalna broń precyzjna dalekiego zasięgu - też wpiętą sieciocentrycznie. Plus drony w rojach - np. Flaris LAR - czy Remote Carrier MBDA - czy amerykański Valkyrie. Operowanie z wyrzutni lub b. krótkich i stale zmienianych w biegu lotnisk polowych nieutwardzonych - jako nosiciele broni precyzyjnych, pozycjonerów, retransmiterów i generalnie dla rozciągnięcia C4ISR nad strefą nieprzyjaciela - dla oślepienia, zgniecenia i neutralizacji/likwidacji wrogiej A2/AD.
62-36-92-3D
~Georealista
1565247780
Niestety, na Polskim Teatrze Wojny F-35A nie ma racji bytu. Wkrótce systemy S-500 Prometeusz nakryją całe niebo Polski w ramach rosyjskiej strefy A2/AD, która całkowicie przechwyci panowanie nad Polską. Sytuacja będzie skrajnie zła po anschlussie Białorusi i ustanowieniu tam dodatkowej A2/AD, która stworzy jeden bastion z A2/AD Kaliningradu. W TAKIEJ sytuacji nie potrzebujemy F-35A [czy nawet B], ale BEZWARUNKOWO stworzenia własnej sieciocentrycznej i całokrajowej i saturacyjnej A2/AD Tarczy Polski - opartej o przeciwrakiety z jednoczesną funkcją plot, o własny C4ISR. Typowałbym najnowsze antyrakiety/plot L-SAM z Korei Płd - 2 razy większy zasięg i 2,5 raza większy pułap niż PAC-3MSE. Plus jako "miecz" A2/AD Tarczy Polski rakiety balistyczne HM-2C o zasięgu 800 km i manewrujące HM-3C o zasięgu 1500 km - też z Korei Płd - a wszystko na podwoziach mobilnych. Bez tych dwóch systemów tarczy i miecza przegrywamy od pierwszej minuty, tym bardziej, że Rosja wprowadza radary pozahoryzontalne, radary pasywne antystealth, IRST, obserwację satelitarną optyczną i SAR z subsatelitów - i wartość F-35A na naszym Polskim Teatrze Wojny będzie symboliczna - najpewniej zostaną ewakuowane od razu do Ramstein albo UK w ramach "Pekin-BIS". W sumie - koncentracja środków i priorytet absolutny PMT na A2/AD Tarczę Polski - SILNIEJSZĄ od przyszłego połączonego bastionu A2/AD Kaliningrad-Białoruś. Reszta SZ WP to sprawa drugo- i trzeciorzędna.
62-36-92-3D
~vito
1565177580
"Po co kupować bombowce, myśliwce i maszyny wsparcia dla poszczególnych rodzajów wojsk, skoro można je wyposażyć w jeden samolot – multizadaniowy?" Szanowni Państwo! Idąc tym torem myślenia: po co kupować ciężarówkę, samochód kempingowy i limuzynę do ślubu, skoro można kupić Multiplę?
97-22-FF-07

Morska Bryza w pobliżu Krymu
 
„Operacja Wuhan”: Spadochroniarstwo
Posłowie o kondycji polskiego przemysłu obronnego
Najpierw „Sonda”, później promocja
Czarny odchodzi do cywila
A Wave of Alliances
XV Bieg Katorżnika – najbardziej błotnista edycja
Terytorialsi na poligonie w Wędrzynie
Zmiana ustawy o weteranach trafiła do Sejmu
Święto Wojska Polskiego – relacja na żywo
Jedna misja, jeden zespół
„Pułaski” wrócił do kraju
W Polsce będzie więcej żołnierzy z USA
Obrady Rady Unii Europejskiej
Najkrwawsze starcie Powstania Warszawskiego
„Operacja Wuhan”: Biegi na orientację
F-35 wylądowały w Powidzu
Sprawdzają Brutusa
Gen. Błazeusz na wysokim stanowisku w NATO
W NATO o zwiększeniu obecności militarnej USA w Polsce
Wozy amunicyjne do Raków
Prezydent przedłużył misję „Sophia”
Śladami Pierwszej Pancernej
Polscy lekkoatleci mistrzami Europy
Cienka niebieska linia
Polscy żołnierze otworzą w Libanie nowy rozdział
„Operacja Wuhan”: Judo mężczyzn
Terytorialsi – ćwiczą i pomagają
Warszawa walczy, wracamy
Rivalry on Closed Sea
Nowelizacja ustawy o weteranach w Sejmie
Igrzyska dla Polonusów
Rozdarty subkontynent
Zmiany emerytalne dla żołnierzy
Przez krew zdobyty Śląsk
Rozpoczynamy nową erę
Przysięga śląskich terytorialsów
High Confidence Operations
A Torn Subcontinent
Irańskie szachy
Kobiety w armii chcą mieć piłkarską reprezentację
„Legia Akademicka” w cyberprzestrzeni
Piknik ze smakiem
Amerykańska przyszłość WZL
Śląskie obchody wojskowego święta
Kolejne NUR-y do modernizacji
Desant z transportowca-giganta
Pętla dla terytorialsów z Wielkopolski
Zielonka dla Patriotów
Wojna wywiadów
Wielofunkcyjny scyzoryk
Szykują się zmiany w wojskowych emeryturach
Świętuj z wojskiem na piknikach!
Spełniliśmy swój obowiązek
Nominacje generalskie w Święto Wojska Polskiego

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO