moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Wolna Polska na gruzach starego świata

W dniu wybuchu I wojny światowej, realna wydawała się co najwyżej autonomia Polski u boku zwycięskiego zaborcy. W ciągu czterech lat sytuacja zmieniła się diametralnie, między innymi za sprawą upadku carskiej Rosji – podkreśla prof. Janusz Odziemkowski. Historyk z  Akademii Sztuki Wojennej w Rembertowie  opowiada  o mechanizmach, które doprowadziły do niepodległości Polski.

Jesienią 1918 roku doszło do cudu?

Raczej do zbiegu wielu pomyślnych dla nas okoliczności.

REKLAMA

Trochę jednak chyba byliśmy tą niepodległością zaskoczeni?

Jeśli już, to tempem, w jakim potoczyły się wówczas wypadki. Kiedy latem 1918 roku koalicja państw centralnych zaczęła coraz wyraźniej chylić się ku upadkowi, wśród Polaków zapanowało przeświadczenie, że niebawem mogą nastąpić wydarzenia, które pozytywnie wpłyną na sprawę polską, zwłaszcza że we Francji od jesieni 1917 roku formowana była armia polska. Po stronie ententy panowało jednak przekonanie, że wojna potrwa do 1919 roku. Tymczasem już w październiku 1918 roku załamała się Austria. Rozpadła się dosłownie w oczach. Wojska niemieckie były w odwrocie, same Niemcy ogarnął zaś płomień rewolucji. Wszystko to utorowało Polsce drogę do niepodległości.

Niepodległości, w którą cztery lata wcześniej chyba mało kto wierzył...

To prawda. Wybuch I wojny światowej oczywiście rozbudził pewne nadzieje. Państwa zaborcze znalazły się przecież w przeciwnych obozach, więc któreś z nich musiało przegrać. Marzenia nie wykraczały jednak poza scalenie dawnych ziem polskich pod berłem zwycięskiego monarchy, czy to rosyjskiego, czy austriackiego. O pełnej niepodległości nie było mowy, bo sprawa polska na międzynarodowej arenie wówczas nie istniała. W odrodzenie niepodległej Rzeczypospolitej wierzyło niewielu niepoprawnych optymistów i otumanieni – jak to czasem mówiono – przez Piłsudskiego legioniści. Do tego trzeba pamiętać, że dla większości społeczeństwa wojna oznaczała przede wszystkim wysłanie ich bliskich na front, tysiące ofiar, a także wyrzeczenia, które skomplikują codzienne życie.

Kiedy zaczęło się to zmieniać?

Jako pierwsi kwestię polską zaczęli podnosić Niemcy. Był to efekt coraz większego wyczerpania wojną. Walki trwały, sytuacja stała się patowa, coraz trudniej przychodziło uzupełniać szeregi cesarskiej armii. I wtedy niemieccy politycy, a przede wszystkim wysocy rangą wojskowi, zaczęli powtarzać, że być może warto coś Polakom obiecać. Otworzyłoby to drogę do sformowania polskiej armii, która biłaby się na Wschodzie. To pozwoliłoby Niemcom przerzucić część sił ze Wschodu na front zachodni i zadać ostateczny cios Francji. Gen. Erich Ludendorff, jedna z najważniejszych postaci cesarskiej armii, podkreślał, że walczący u boku państw centralnych polscy legioniści to znakomici żołnierze. Przekonywał, że jeśli armia polska ma kiedyś powstać, to lepiej niech powstanie teraz i walczy za Niemcy. Efektem był proklamowany w 1916 roku akt 5 listopada. Władze niemieckie i austriackie zapowiedziały w nim stworzenie Królestwa Polskiego, które miało funkcjonować w bliżej nieokreślonej łączności z obydwoma mocarstwami.

Taka deklaracja wywołała oburzenie w Rosji. Mocarstwa zachodnie nie mogły jednak milczeć. Tym bardziej, że przebywający na Zachodzie polscy politycy podsycali niepokój, twierdząc, że możliwe jest sformowanie przez Niemcy polskich wojsk walczących u ich boku, o ile ententa nic Polakom nie zaoferuje. Temat suwerennej Polski najpierw pojawił się na forum parlamentu włoskiego, potem zaczął o tym wspominać prezydent USA Woodrow Wilson, wreszcie carska Rosja poczuła się zmuszona do jakiejś deklaracji. Zaczęto dopuszczać możliwość powstania Polski ściśle związanej z Rosją. Być może powiększonej o Galicję i część zaboru pruskiego.

Ale cały czas mówimy o planach powołania państwa kadłubowego, które warszawska ulica ponoć podsumowała kąśliwym bon motem: „Bo ni z tego, ni z owego mamy Polskę od pierwszego”. Kiedy w głowach światowych przywódców zakiełkowała myśl, że jednak Polska może być w pełni niepodległa?

Jako pierwsi zaczęli o tym mówić bolszewicy. Lenin głosił, że każdy naród ma prawo do samostanowienia. Oczywiście podobne stwierdzenia były niewiele warte. W początkach 1918 roku bolszewicy nie mieli jeszcze pełnej władzy, w Rosji trwała wojna domowa. Wszelkie deklaracje były więc przysłowiowym dzieleniem skóry na niedźwiedziu. A kiedy już bolszewicy władzę zdobyli, to właśnie oni jako pierwsi ruszyli na Polskę, by jej niepodległości pozbawić. Do szczytnej deklaracji o samostanowieniu Lenin dodał bowiem zdanie: „prawo to powinno być respektowane, jeśli nie stoi w sprzeczności z interesami światowej rewolucji”. A istnienie Rzeczypospolitej w takiej sprzeczności niewątpliwie stało. Bolszewicy chcieli przecież połączyć się z rewolucjonistami niemieckimi...

Paradoksalnie jednak to wybuch rewolucji październikowej w znaczącym stopniu pomógł Polsce w odzyskaniu niepodległości. Wielka Brytania i Francja traktowały carską Rosję jako sojusznika. Wszelkie decyzje o przyszłości ziem polskich pozostawiali w jej rękach. Tymczasem bolszewicka Rosja z wojny wystąpiła i zawarła separatystyczny pokój z państwami centralnymi. Z bolszewikami mocarstwa ententy długo w ogóle nie chciały rozmawiać. Skierowały za to do Rosji swoje wojska, które miały pomóc białym odzyskać władzę. Po zakończeniu wojny światowej Francja zaczęła traktować Polskę jako potencjalnego sojusznika wobec pokonanych, ale żądnych odwetu Niemiec, a równocześnie bufor odgradzający Europę od komunistów ze Wschodu. Polska w polityce zagranicznej stała się dla nich jakby substytutem białej Rosji.

Przez cały czas jednak mówimy o grze wielkich mocarstw. Ale Polacy przecież też nie czekali biernie na ich decyzje...

Oczywiście! Za granicą mieliśmy silnie niepodległościowe lobby. Przedstawiciele Polonii, Dmowski, Paderewski – postać niezwykle popularna i ceniona, przyjaciel prezydenta USA Woodrowa Wilsona. Oni podtrzymywali zainteresowanie sprawą polską. Jeszcze pod okupacją niemieckąpowstawały zręby administracji, która miała przejąć władzę w odradzającym się państwie. Józef Piłsudski po przejęciu władzy w Rzeczypospolitej położył nacisk na jak najszybsze sformowanie polskiego wojska. Wszystko zagrało w idealnym momencie. Gdyby na przykład formowanie polskiej armii we Francji rozpoczęło się później, nie można by jej przerzucić do kraju wiosną 1919 roku. A właśnie wtedy była tu najbardziej potrzebna. To między innymi dzięki niej udało się zatrzymać pochód bolszewików i obronić niepodległość.

Wiem, że historycy bardzo nie lubią tego pytania. Ale czy w 1918 roku wydarzenia mogły potoczyć się inaczej?

Oczywiście, możliwych scenariuszy było bez liku. Wystarczy, że powiodłaby się kontrofensywa Kierenskiego. Bolszewicy zostaliby odsunięci od władzy i mielibyśmy Polskę suwerenną, ale zależną od Rosji. W historii często dochodzi do gwałtownych, nieoczekiwanych zwrotów, które zmieniają wszystko. Pod koniec XVIII wieku, splot niekorzystnych dla Polski wypadków sprawił, że na długie dziesięciolecia zniknęła ona z mapy Europy. W 1918 roku splot wypadków okazał się dla nas korzystny, ale też sami potrafiliśmy temu szczęściu pomóc.

Po I wojnie światowej mapa Europy zmieniła się nie do poznania. Pojawiła się na niej nie tylko Polska, ale też Czechosłowacja, państwa bałtyckie, niezależne Węgry, Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców. Wymieniać można by długo. Czy dominowało wówczas przeświadczenie, że to ład na lata? A może jednak silniejsze było poczucie tymczasowości?

Europa doświadczyła wojny zupełnie nowego typu, która wywołała głęboką traumę. Rządy głośno deklarowały, że nic podobnego nie ma prawa się powtórzyć, a gwarantem pokoju powinna stać się Liga Narodów. Z drugiej strony Francja obawiała się niemieckiego rewanżyzmu, na Zachodzie zaś z dystansem i obawami spoglądano na bolszewików, którzy zostali wprawdzie zatrzymani w 1920 przez Polskę, ale nie zrezygnowali z planów eksportu rewolucji poza granice Rosji. W Polsce euforia i niepokój o przyszłość splatały się ze sobą bardzo mocno. Mieliśmy potężnych, nieprzychylnych nam sąsiadów. Wojna co prawda mocno ich osłabiła, ale nikt nie wiedział, jak długo potrwa taki stan rzeczy. Niemcy otwarcie głosili, że Polska to państwo sezonowe... Dlatego w naszym społeczeństwie tak wielki niepokój wywoływały wszelkie oznaki zbliżenia Rosji bolszewickiej i pokonanych Niemiec, jak choćby układ z Rapallo.

Europa powtarzała: „nigdy więcej wojny”, a jednocześnie zdawała sobie sprawę, że w kolejnym pokoleniu wybuch wojny może być całkiem realny…


Prof. Janusz Odziemkowski – profesor nauk historycznych. Zajmuje się w swoich badaniach głównie historią wojskowości, historią XIX wieku i współczesnymi konfliktami zbrojnymi. Wykładowca na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz na Akademii Sztuki Wojennej w Rembertowie. Autor m.in. takich publikacji, jak: „Bitwa Warszawska 1920 roku” (1990), „Armia i społeczeństwo II Rzeczypospolitej” (1996), „Józef Piłsudski. Wódz i polityk” (2007). 

Rozmawiał Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Michał Niwicz

dodaj komentarz

komentarze


Tułacza droga Franciszka Ślusarza
Our efforts passed muster
Przetrwać na wrogim terenie
Surdyn pierwszym mistrzem AFN
Miła sercu epoka Periniego
Rosjanie zaatakowali ukraińskie okręty wojenne
Cel – bezpieczna Europa
Opłatek u kombatantów
Nominacje generalskie
Pokazy od kuchni
Vis 100 nowy pistolet dla żołnierzy
Wojna zaczyna się w czwartek
Natowska dywizja gotowa do działania
Wyślij paczkę do PKW
W Sejmie o formowaniu nowej dywizji
Centrum w zawieszeniu
Pływacy z 12 Dywizji Zmechanizowanej na medal
Okręty NATO w polskich portach
Europejski Fundusz Obronny, czyli pieniądze (nie) do wzięcia?
Świąteczna paczka dla powstańca
One step ahead of the enemy
Kompania pełna braci
Testament geopolityczny prezydenta
Polska Casa nad Irakiem
Zmiany w ustawie o weteranach
Zmiany w powołaniach do służby wojskowej
Rząd za kluczowymi zmianami
Klątwa czarnego złota
Homar wyceniony
Głosujcie na sportowców w mundurach!
Fly Eye dla terytorialsów
Krew na wagę zwycięstwa
Who Reaps the Whirlwind
Shows from the backstage
Pomoc dla bohaterów
Nowy etap programu „Cross Attachment”
Nagroda dla medyka GROM-u
W Brukseli o bezpieczeństwie
Ekspresowa przeprawa przez Wisłę
Srebro Moniki Hojnisz w Pucharze Świata
Nothing Can Stop Our Tanks
Więcej pieniędzy dla żołnierzy
Stępka pod „Albatrosa”
Playing the World
W Bydgoszczy – o wyzwaniach dla bezpieczeństwa
Żołnierze najlepsi w sportach walki
Peowiacy. Pretorianie Piłsudskiego
Kawalerzyści na górskich trasach
Betar, Hagana i Irgun w polskiej szkole
Pamiętajmy o grobach bohaterów Niepodległej
Wyjątkowy Vis
Natowska dywizja na straży wschodniej flanki
Orliki kupione
Judocy z 16 Dywizji zdobyli Puchar Wojska Polskiego
Curse of the Black Gold

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO