moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Amerykańskie śmigłowce wspierają „Błękitną Brygadę”

Osłaniali wojska lądowe atakując przeciwnika z powietrza, ewakuowali rannych żołnierzy i transportowali uszkodzone na polu walki śmigłowce. Amerykańscy piloci z 227 Dywizjonu Kawalerii Powietrznej wzięli udział w „Allied Spirit”. Natowskie ćwiczenia odbywały się w Niemczech. Żołnierze wykonywali zadania pod dowództwem „Błękitnej Brygady”.

Ćwiczenia Allied Spirit VIII rozpoczęły się w połowie stycznia, a zakończyły wczoraj. Odbywały się w amerykańskiej bazie Hohenfels w Niemczech pod dowództwem 12 Brygady Zmechanizowanej. Na poligon wyjechało 4100 żołnierzy z 10 państw NATO i krajów partnerskich. Wśród nich byli lotnicy z amerykańskiej 1 Brygady Kawalerii Powietrznej. Ich głównym zadaniem było wsparcie sił lądowych, w tym osłona pola walki oraz ewakuacja medyczna.

REKLAMA

Latamy głównie nocą

W Hohenfels ćwiczyły między innymi śmigłowce szturmowe AH-64 Apache, które z powietrza zabezpieczały defensywne i ofensywne manewry sił lądowych. Ich dodatkową rolą było rozpoznanie prowadzone na rzecz walczących pododdziałów.

– Na pokładzie posiadamy systemy obrazowania IR (podczerwień) oraz noktowizję. Mogę przybliżyć obraz i sprawdzić kto oraz gdzie znajduje się na polu walki – tłumaczy chorąży (Chief Warrant Officer 2) Darren Nay, pilot AH-64 Apache. Dodaje, że w wielu przypadkach sama  obecność w powietrzu tak nowoczesnej maszyny działa odstraszająco na przeciwnika. Śmigłowiec jest wyposażony w działko 30 mm oraz wyrzutnię pocisków rakietowych Hellfire i Hydra. Można nimi razić cele oddalone nawet o 8 km. – Najwięcej lotów wykonujemy nocą. Dzięki możliwościom śmigłowca nawet w ciemnościach możemy operować na bardzo niskich wysokościach, przez co pozostajemy niezauważeni. Jednocześnie wciąż zapewniamy ochronę dla ludzi walczących na dole – wyjaśnia chorąży Nay. – Z mojej perspektywy loty nocą są dużo bezpieczniejsze. Podczas gdy przeciwnik nie wie o naszej obecności, my możemy go bez trudu dostrzec i zaatakować – dodaje amerykański pilot.

Polskie dowództwo dysponowało także śmigłowcami CH-47 Chinook. Maszyny te są nie tylko nieocenione w przypadku zadań transportowych, ale wraz ze śmigłowcami Apache wykonują misje bojowe. Niektóre z nich polegały na zabezpieczeniu i odzyskiwaniu uszkodzonych podczas walki statków powietrznych.

– Tym razem naszą misją jest odszukanie zestrzelonego Black Hawka. Został on zupełnie zniszczony, dlatego po dotarciu na miejsce będziemy musieli go podwiesić pod śmigłowiec i przetransportować w bezpieczne miejsce. Nie mamy informacji o stanie załogi ani aktywności przeciwnika w tym rejonie. Jesteśmy przygotowani na wszystkie możliwości – relacjonuje sierż. Cecilio Talamantes z 227 Dywizjonu 1 Brygady Kawalerii Powietrznej. W podobny sposób Chinook może przetransportować każdy typ śmigłowców, którymi dysponują siły zbrojne Stanów Zjednoczonych. Zespół sierż. Talamantesa w ciągu doby wykonuje do trzech misji tego rodzaju. – Działamy zarówno dniem, jak i po zmierzchu, nawet przy bardzo trudnych warunkach pogodowych. W czasie ćwiczeń zdarza się, że zrywają nas w środku nocy i oznajmiają, że mamy zadanie do wykonania – opowiada sierż. Talamantes.

Mobilny oddział intensywnej terapii

Całodobowe dyżury pełnią także załogi śmigłowców MEDEVAC. Dzięki ich staraniom ranni żołnierze w ciągu godziny mogą zostać przetransportowani z pola walki do odpowiedniej placówki medycznej. W pełnej gotowości czuwają jednocześnie trzy drużyny, w których składzie są piloci i ratownicy medyczni. Każdy z zespołów wykonuje nawet cztery misje dziennie.

– Loty MEDEVAC wiążą się z bardzo wysokim ryzykiem związanym z trudnościami terenowymi oraz bezpośrednim wystawianiem się na ostrzał przeciwnika – przyznaje por. Chresteen Hogan, pilot oraz dowódca plutonu medyków. – Z zasady nie jesteśmy uzbrojeni i nie prowadzimy z pokładu ognia, dlatego przed ewakuacją rannego musimy być pewni, że strefa lądowania jest dobrze zabezpieczona przez siły lądowe. Zdarza się, że nie możemy wylądować. W takich sytuacjach podejmujemy rannych za pomocą liny – tłumaczy por. Hogan. Przekonuje, że pilotowanie medycznego Black Hawka niewiele różni się od latania podobnymi śmigłowcami w innych wersjach. – Tak jak w przypadku każdego innego lotu, jesteśmy zależni od pogody. Nie uniesiemy się w powietrze, jeżeli widoczność nie będzie spełniała chociaż minimalnych kryteriów. Powodzenie naszej misji zależy także od warunków terenowych, ale w przypadku ratowania ludzkiego życia jesteśmy w stanie podjąć każdy wysiłek – zapewnia dowódca plutonu medyków.

Gdy por. Hogan stara się jak najszybciej przetransportować rannego do placówki medycznej, na pokładzie śmigłowca sierż. Raul Garza walczy o życie poszkodowanych. – Można nas porównać do mobilnego oddziału intensywnej terapii. Jesteśmy w stanie monitorować funkcje życiowe rannego oraz wykonywać podstawowe zabiegi ratujące życie – opowiada polsce-zbrojnej.pl sierż. Garz. Medycy zakładają kroplówki, aplikują leki i czuwają nad reakcjami rannego. W dodatku muszą się zmieścić w bardzo niewielkiej przestrzeni. – Zdarza się, że nasze misje polegają na przetransportowaniu pacjenta do innej placówki medycznej. Wtedy na pokładzie znajduje się także wykwalifikowana pielęgniarka lub pielęgniarz – mówi ratownik.

Różnice między sojusznikami

Zdaniem amerykańskich lotników ćwiczenia w Hohenfels pozwoliły na przećwiczenie sojuszniczej współpracy przy prowadzeniu operacji powietrznych. Mjr Nelson Gray, oficer operacyjny z 227 Dywizjonu 1 Brygady Kawalerii Powietrznej, zaznacza, że bardzo istotny był też proces wymiany doświadczeń, a także wypracowanie sposobów na bezproblemową komunikację przy użyciu różnych systemów łączności. – Nasz ekwipunek pod wieloma względami różni się od polskiego – zauważa. – Mamy na przykład inne radia czy komputery, dysponujemy także odmiennymi typami śmigłowców. W Europie najczęściej nadaje się na częstotliwościach UHF (Ultra High Frequency), tymczasem w US Army zwykle pracujemy na częstotliwościach VHF (Very High Frequency) – tłumaczy mjr Gray. Nowych rozwiązań wymagały także sposoby nadawania komunikatów. Podczas komunikacji Amerykanie używają dużo skrótów technicznych i zdarza się, że niektóre z nich mają w Polsce odmienne znaczenie.

Co jeszcze różni wojska sojuszników? – Amerykańskie pododdziały dysponują sekcjami odpowiadającymi za koordynację z działaniami powietrznymi. W Polsce jest to rozwiązane inaczej, dlatego do polskiego sztabu oddelegowaliśmy personel, który pełnił rolę doradców i na bieżąco dostarczał ekspertyzy – wyjaśnia oficer operacyjny z 227 Dywizjonu. – Współpracę na pewno ułatwiał fakt, że działaliśmy wcześniej razem na misji w Afganistanie – zapewnia mjr Grey.

W „Allied Spirit VIII”, które zakończyło się 5 lutego, wzięło udział łącznie 4100 żołnierzy, przy czym 2400 wojskowych z USA oraz 1200 Polaków z 12 Brygady Zmechanizowanej, 1 Brygady Logistycznej, Wielonarodowej Dywizji Północny Wschód, 5 Pułku Inżynieryjnego, 1 Pułku Saperów i 100 Batalionu Łączności.

Michał Zieliński

autor zdjęć: Michał Zieliński

dodaj komentarz

komentarze


Obchody 1 września na Westerplatte jednak z udziałem wojska
Kargil – pierwsza wojna nuklearnych mocarstw
Konkurs dla pasjonatów wojska
Wielka Defilada Niepodległości
16–31 sierpnia 1918 – Pierwsze sukcesy ofensywy stu dni
Misja na południowej flance NATO
Pogrom w błocie
Treningowy zamach
Francuski żołnierz przyszłości 2.0
MON na lato dla dzieci żołnierzy
Pokazy Air Show coraz bliżej
Powietrzne szkolenie zwiadowców
Polscy weterani już częścią rodziny Invictus Games
Wirtualny lot M-346
W Brukseli o Afganistanie i pieniądzach
Saperskie Dni Dobrosąsiedztwa
Kotwica Polski Walczącej dla WOT
Military Doctor 2018
Armia Ochotnicza ostatniej szansy
Homar od nowa
Brytyjczycy sprawdzą „Pułaskiego”
Polscy żołnierze jadą na Łotwę
Burza wokół rocznicowych uroczystości na Westerplatte
Powitanie kuwejckiego kontyngentu
Gwardziści z USA w Krzesinach
Pierwszy lot pamiętam stale…
Amerykanie będą mieli wojska kosmiczne
Armia Krajowa na pomoc płonącej Warszawie
Armia dostała kolejną partię nowych mundurów
Lisowczycy – jeźdźcy apokalipsy ze wschodu
Praktyczny wymiar Legii Akademickiej
Wojsko pamięta o lotnikach
Cywile z szansą na kaprala
Nowe stare śmigłowce dla US Army
Więcej szeregowych z szansą na oficera
Cisi bohaterowie
Terytorialsi w urzędach
Spadochroniarze ćwiczą skoki na wodę
Na Bałtyku tonął jacht. Z pomocą ruszyli żołnierze
Robert Korzeniowski: kocham sport, jest on treścią mojego życia
Szkoła Orląt będzie Akademią
Święto Wojska Polskiego – relacja na żywo
Menak spiskuje, czyli manewry na Morzu Czarnym
Trump: „Polska nie jest zakładnikiem”
Świętowanie i szkolenie
Fantastyczny finisz kaprala Lewandowskiego
Czas świętowania i podniebnych atrakcji
Strzały z Procy
Szef MON odwiedził polskie kontyngenty
Jastrzębie w walce radioelektronicznej
Himarsy na polskim poligonie
Więcej pieniędzy dla cywilów w wojsku
Mustang po raz trzeci
Dywizjon 303 na ekranie – odsłona pierwsza
Żołnierze na podium mistrzostw Europy
PKW „Sophia” zaczyna II zmianę

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO