moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Komandosi wybrali najlepszych

Były momenty, kiedy myślałem, że nie dam rady. Ale wtedy przypominałem sobie o marzeniach i o tym, że kolejny raz tego piekła nie chciałbym przechodzić – mówi kandydat na operatora  Zespołu Bojowego Jednostki Wojskowej Komandosów, który wziął udział w selekcji. Do ekstremalnego sprawdzianu przystąpiło 18 śmiałków, ale zaliczyło go jedynie dziesięciu.

W Kotlinie Kłodzkiej, gdzie rozpoczął się ostatni etap selekcji, czyli gra terenowa, zameldowało się 18 osób. O miejsce w Zespole Bojowym Jednostki Wojskowej Komandosów walczyli żołnierze wojsk lądowych, pogranicznicy, policjanci oraz służący w zabezpieczeniu żołnierze JWK. – Na sprawdzian w terenie zapraszamy tylko te osoby, które wcześniej zaliczyły egzaminy sprawnościowe w jednostce, między innymi pływanie, bieganie, podciągnięcia na drążku czy brzuszki oraz przeszły rozmowę z psychologiem – mówi Mixu, instruktor wychowania fizycznego z JWK. – Tym razem w góry przyjechała naprawdę silna grupa. Zwykle selekcję kończy nie więcej jak 40 procent uczestników. Teraz do końca sprawdzianu dotrwało 10 z 18 kandydatów – dodaje.

Od czego rozpoczął się test dla przyszłych komandosów? Już na pierwszej zbiórce uczestnicy selekcji stracili swoje imiona, nazwiska oraz stopnie wojskowe, w zamian dostali numery identyfikacyjne. Każdy z kursantów musiał też stworzyć swoją „maskę”, czyli fikcyjne dane: nowe nazwisko i miejsce urodzenia. – Od tego momentu przez pięć dni obowiązuje ich fikcyjna tożsamość i muszą zrobić wszystko, by nie dać się złapać na żadnej pomyłce. A nie jest to proste, zwłaszcza przy ekstremalnym wysiłku – przyznaje instruktor JWK.

REKLAMA

Maszeruj, nie dyskutuj

Mimo deszczu i wiatru, na komendę instruktorów rozbierali się do bielizny i wykonywali różnego rodzaju ćwiczenia. Wielokrotnie wypakowywali i pakowali plecaki. Mieli chwilę, by na wezwanie instruktora pokazać busolę, ołówek czy latarkę. Jeśli ktoś polecenie wykonywał zbyt długo, cała grupa dostawała karę w postaci dodatkowych ćwiczeń. – Ręce i plecy odmawiały posłuszeństwa. Z plecakami ważącymi po 20 kg wykonywaliśmy kolejne serie pompek i przysiadów. Instruktorzy nie mieli litości – opowiada Dastan. Ma 27 lat, a od czterech służy w zespole zabezpieczenia JWK. O służbie w Zespole Bojowym tej jednostki marzył od dawna, ale dopiero teraz zaliczył selekcję. – To było moje drugie podejście. Półtora roku temu próbowałem już swoich sił, ale w trzecim dniu miałem do krwi zdarte stopy i ze względów medycznych musiałem się wycofać. Teraz przygotowywałem się przez pół roku, by w końcu powalczyć o swoje marzenia – mówi. – Zawsze chciałem być operatorem. Ale do tego potrzebna jest selekcja, a później roczny kurs bazowy. Pierwszy krok już za mną – dodaje.

Każdego dnia kandydaci na komandosów pokonywali kilkadziesiąt km. Poruszali się po górskich szlakach i bezdrożach. Kilka razy zdobyli najwyższy w tym regionie szczyt – Śnieżnik. Niektóre trasy pokonywali indywidualnie, inne maszerując w grupie. Jednym z najbardziej wymagających zadań na selekcji jest marsz na azymut. Instruktorzy określali punkty w terenie, do których kursanci musieli dotrzeć posługując się jedynie mapą i busolą. Gdy osiągnęli wyznaczony cel dostawali kolejne współrzędne – i tak tylko jednego dnia, w ograniczonym czasie, pokonali ponad 50 km. – To był dla nich nie tylko sprawdzian z topografii, ale także z myślenia. Sami musieli zdecydować, czy lepiej iść krótszą, ale trudniejszą drogą, czy stracić więcej czasu, ale iść łatwiejszym szlakiem – mówi Mixu. Kursanci przyznają, że były momenty, kiedy ciężko było wytrzymać narzucone przez instruktorów tempo sprawdzianu. – Trzeba było zagryźć zęby i działać mimo zmęczenia. Byliśmy głodni, niewyspani, przemoczeni i zmarznięci. Ale nie można było się poddać. Służba w zespole bojowym to moje marzenie, musiałem zrobić wszystko, żeby je spełnić. Nie chciałbym przechodzić selekcji jeszcze raz – mówi Mały. Ma 25 lat i również służy w JWK na stanowisku zabezpieczającym. To jego druga selekcja. Pierwszej nie przeszedł m.in. dlatego, że źle dobrał wyposażenie. – Żołnierze JWK podczas selekcji nie mieli żadnej taryfy ulgowej. Nawet mam wrażenie, że było nam czasami trudniej niż innym. Może to dlatego, że działaliśmy pod ogromną presją, nie mogliśmy się poddać – zaznacza.

Uczestnicy selekcji przyznają, że najtrudniejszym momentem był dla nich ten, w którym musieli rozebrać się do bielizny i przeprawić na drugi brzeg rzeki. Przeprawa miała szerokość około 40 m i 4 m głębokości. – Najpierw przygotowaliśmy plecaki. Zapakowane w worki foliowe podpięliśmy za pomocą karabińczyków do liny, by w ten sposób przetransportować je na drugi brzeg. A sami kolejno wchodziliśmy do wody. Ja do rzeki wszedłem jako jeden z ostatnich, więc dla mnie to oczekiwanie na przeprawę było najgorsze – relacjonuje Mały. – Trząsłem się z zimna, miałem skurcze i drgawki. Żeby jakoś się rozgrzać wykonywałem pompki i przysiady. A gdy wszedłem do wody, okazało się że była cieplejsza niż powietrze – wspomina.

Trzeciego dnia selekcji kursantów czekała niespodzianka. Zerwani w środku nocy musieli jak najszybciej zwinąć obozowisko i wsiąść do autobusu. – Nie mieliśmy zegarków, nie wiedzieliśmy więc która jest godzina, nie wiedzieliśmy też gdzie jedziemy. Byliśmy zaskoczeni, ale z instruktorami się nie dyskutuje – zapewnia Dastan.

Uczestnicy selekcji zostali przewiezieni w inne miejsce (na prośbę dowództwa JWK nie podajemy lokalizacji), gdzie został zorganizowany finał sprawdzianu. – Ten drugi etap selekcji był chyba trudniejszy. O ile w górach musieliśmy pokonywać niezliczone ilości kilometrów i spaliśmy po 2-3 godziny na dobę, o tyle w drugiej fazie selekcji nie spaliśmy w ogóle. A każdy nasz ruch obserwowali instruktorzy – mówią uczestnicy selekcji.

Nowe zasady

Jesienna selekcja do JWK po raz pierwszy odbyła się według nowych zasad. – Program selekcji do wszystkich jednostek wojsk specjalnych jest w założeniach do siebie podobny: to kilkudniowy ekstremalny sprawdzian wytrzymałościowy prowadzony w górach. My jednak w tym roku wprowadziliśmy zmiany, które pozwalają nam lepiej wyselekcjonować kandydatów na operatorów, spełniających specyficzne wymagania naszej jednostki – mówi ppłk Michał Strzelecki, dowódca Jednostki Wojskowej Komandosów. Dowódca JWK wyjaśnia, że długodystansowe marsze z obciążeniem, sprawdzian z nawigowania w terenie to dobry test, by sprawdzić kondycję kandydatów oraz ich odporność psychofizyczną. Ale doskonała forma kursantów to nie wszystko. –Potrzebujemy ludzi, którzy świetnie odnajdują się w grupie, ale potrafią również samodzielnie lub na przykład w parach prowadzić odpowiedzialne zadania. Szukamy ludzi, którzy wykazują cechy przywódcze, bo każdy operator JWK musi być przygotowany do przejęcia roli dowódcy niewielkiego pododdziału. Taka jest specyfika naszej jednostki: nie szukamy indywidualistów. Dlatego najpierw kandydaci są sprawdzani w górach, a później już w innym miejscu oceniamy ich zdolność do współdziałania w zespole. Takie rozwiązanie już przyniosło dobre efekty – ocenia ppłk Strzelecki.

Podczas zajęć grupowych kandydaci byli bacznie obserwowani przez instruktorów i psychologa. Musieli wykonywać zadania o różnym poziomie trudności. – Po trzydniowym sprawdzianie w górach byli już bardzo wyczerpani, głodni i spragnieni. Przy takim zmęczeniu wychodzi prawdziwy charakter, obnażają się wszystkie słabości. Możemy wtedy ocenić co dana osoba sobą reprezentuje, czy ma zdolności do dowodzenia, czy jest dobrym liderem, czy umie się podporządkować grupie, albo czy odstaje i wpływa destrukcyjnie na zespół – mówi Mixu.

W drugim etapie selekcji, tuż przed końcem sprawdzianu, odpadły dwie osoby. – Podczas działania grupowego okazało się, że w żaden sposób nie są one w stanie współpracować z resztą kursantów, a dodatkowo ich obecność wpływa negatywnie na grupę – mówi ppłk Strzelecki. – Mężczyźni mieli dobrą kondycję i gdybyśmy prowadzili selekcję w starym systemie, to pewnie dotrwaliby do jej końca. Ale na późniejszym etapie szkolenia byłyby z nimi problemy i odpadliby na szkoleniu bazowym. Sprawdzian ze współdziałania w grupie to ważny element selekcji. To oszczędność czasu i pieniędzy, jakie zainwestowalibyśmy w kandydatów, którzy i tak nie zostaną dobrymi komandosami – wyjaśnia dowódca JWK.

Kogo szukają komandosi?

Jednostka Wojskowa Komandosów grę terenową przeprowadza dwa razy w roku: wiosną i jesienią. Na stronie internetowej jednostki znajduje się wykaz niezbędnego wyposażenia, jakie na selekcję powinien zabrać każdy z kandydatów. Jest tam także poradnik dotyczący przygotowania się do egzaminów sprawnościowych.

Komandosi poszukują żołnierzy we wszystkich korpusach osobowych i stopniach wojskowych. Kandydatów zarówno do pododdziałów bojowych, jak i zabezpieczenia. Szczególnie poszukiwani są kandydaci na operatorów: podoficerowie oraz szeregowi, którzy spełniają wymagania do awansu do korpusu podoficerskiego (wykształcenie średnie z maturą). Ci ostatni, po ukończeniu kursu bazowego są kierowani na kilkutygodniowy kurs podoficerski w Szkole Podoficerskiej Wojsk Lądowych w Poznaniu. – Jest to bardzo dobra droga dla ambitnego przedstawiciela korpusu szeregowych, któremu marzą się podoficerskie szlify. Poszukujemy przede wszystkim doświadczonych szeregowych, uczestników misji, absolwentów szkoleń krajowych i zagranicznych – wymienia ppłk Strzelecki.

JWK kandydatów rekrutuje także pośród funkcjonariuszy służb mundurowych, przede wszystkim Policji i Straży Granicznej.

Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: Irek Dorożański

dodaj komentarz

komentarze

~kobieta
1512938220
trafiłam tu całkiem przypadkiem, chciałam jednak powiedzieć, że taki komandos to właśnie mój ideał mężczyzny
F4-75-82-B7

„Kwartalnik Bellona” ma 100 lat
Nowa współpraca wojskowa UE
Jeszcze mobilniejsze NATO
Motoryzacyjne zakupy armii
Ministrowie obrony w Brukseli
Antoni Macierewicz w Kanadzie o rosyjskiej agresji
Za trzy lata Muzeum Wojska Polskiego będzie już na Cytadeli
Artylerzyści ćwiczyli przed „Błyskiem”
Trotyl pod zabytkowym mostem
Nurkowie muszą zachować zimną krew
Wyższe dodatki dla żołnierzy
Polska wigilia w Rumunii
Prezydent podpisał ustawę budżetową na 2018 rok
Resort obrony opracował zmiany w ustawie o weteranach
Będzie więcej dróg o znaczeniu obronnym
Polscy lotnicy kontra ISIS
Nowe drony kamikadze
Oto kawałek mnie
Komandosi szkolą się przed misją
Żołnierze na skoczniach narciarskich
Walka o Zamojszczyznę
Rumuńsko-polskie ćwiczenia taktyczne
Troje żołnierzy wystartuje w PyeongChang
ORP „Drużno” po nowemu
Zostań lekarzem w mundurze
„Sophia” z polskim akcentem
Pierwszy zrzut cichociemnych
Mastery nad Dęblinem
Prawie 80 dni z ORP „Wodnik”
Posłowie o budżecie obronnym na 2018 rok
Lotnik z Radomia wrócił z medalami z Antarktydy i Chile
W Elblągu powstał pułk wsparcia dowodzenia
Kolej na poligon. A może i dla pasażerów?
Witamy w domu
Posłowie debatowali o modernizacji
Strażacy na medal
Nowi wiceministrowie obrony
Nowa kolekcja warszawskiego muzeum
Centrum dowodzenia NATO w Polsce?
IPN wznowił poszukiwania ofiar totalitaryzmu
Amunicja do radzieckich czołgów sprzedana
Awanse generalskie w Narodowym Dniu Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”
Argentyńska zagadka
Biało-Czerwone Iskry w Pjongczangu
Polish WAAF, czyli Pestki w służbie wojska
Srebro polskich spadochroniarzy w futsalu
Lucyna, zuch dziewczyna
Polonia bliżej marynarki
Ćwierćmaraton Komandosa po raz czwarty
Drugi dzień obrad NATO w Brukseli
Sprawdź swoją kondycję na AWL
Polskie niszczyciele min dla Belgii i Holandii?
Terytorialsi przysięgali we Włodawie
Polacy na straży bezpieczeństwa NATO
Prezydent z ministrem o dowodzeniu armią

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO