moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Sami przeciw dwóm potęgom

„A więc wojna! Z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy. Całe nasze życie publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory. Cały wysiłek narodu musi iść w jednym kierunku. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym: walka aż do zwycięstwa!”. 1 września 1939 roku ten komunikat odczytał w radio aktor Józef Małgorzewski. Była 6.30.

Niespełna dwie godziny wcześniej niemieckie lotnictwo zbombardowało most w Tczewie, pierwsze pociski spadły na przygraniczny Wieluń, pancernik „Schleswig Holstein” rozpoczął ostrzał składnicy wojskowej na Westerplatte. Niedługo potem z trzech stron runęły na Polskę oddziały Wehrmachtu, od południa wspomagane przez 50-tysięczną armię słowacką. Tak rozpoczęła się największa batalia w dziejach ludzkości.

Bomba w Tarnowie

REKLAMA

Tego ranka Józef Małgorzewski nie zasiadł przed radiowym mikrofonem. Komunikat, który popłynął w eter, w rzeczywistości został nagrany dwa dni wcześniej. Polska gotowała się do wojny. Mieszkańcy miast kopali rowy, w których mogliby się schować podczas nalotu, pod koniec sierpnia niektóre urzędy wypłaciły swoim pracownikom trzy pensje z góry, nawet rozpoczęcie roku szkolnego zostało przesunięte z poniedziałku 4 września na czas bliżej nieokreślony. – Polska armia przeniosła samoloty ze stałych lotnisk na nieznane Niemcom lotniska polowe. A pod koniec sierpnia ruszyła mobilizacja. Przebiegała sprawnie, choć w osiągnięciu przez wojsko pełnej gotowości na pewno nie pomógł fakt, że w pewnym momencie zachodni alianci wymogli na polskim rządzie, by wstrzymać mobilizację – wyjaśnia dr Jarosław Pałka, historyk z Domu Spotkań z Historią. Europa łudziła się jeszcze, że wojny można uniknąć, a przynajmniej ją odwlec.

– Od połowy sierpnia zaczęły się mnożyć akty dywersji w strefie przygranicznej, a czasem nawet w głębi kraju. Niemcy ostrzeliwali polskie posterunki, ważne węzły kolejowe, napadali na członków niemieckiej mniejszości, by winę zrzucić na Polaków. 28 sierpnia ich agent zdetonował bombę na dworcu w Tarnowie – wymienia prof. Tomasz Chinciński z Muzeum II Wojny Światowej. Jednocześnie alianci bardzo mocno przestrzegali Polaków, by nie dali się sprowokować. – Jeden z angielskich generałów, szef sztabu armii brytyjskiej William Ironside, stwierdził nawet: „nie pozwólcie, aby przez jakiś most w Tczewie wybuchła wojna” – opowiada prof. Chinciński. Ale to niewiele dało. Niemcy byli zdeterminowani, by zrealizować swoje plany i ostatecznie sami wykreowali stosowny pretekst. 31 sierpnia dywersanci przebrani za polskich powstańców napadli na niemiecką radiostację w Gliwicach. Kilka godzin później trwała już regularna wymiana ognia.

Mimo wszystko Niemcy zdołali zaskoczyć Polaków. Po pierwsze rozpoczęli agresję nie wypowiadając wojny. – Przede wszystkim jednak nikt w Warszawie nie spodziewał się, że natarcie będzie tak gwałtowne, a Wehrmacht wspierany przez Luftwaffe wejdzie tak głęboko na polskie terytorium – wyjaśnia prof. Chinciński. – Nasi decydenci długo byli przekonani, że celem Hitlera jest odebranie terenów, o które Niemcy zgłaszały roszczenia, przede wszystkim polskiego Pomorza oraz pozostałych ziem, które utraciły w wyniku pierwszej wojny światowej, czyli Wielkopolski, Śląska, a także włączenie do Rzeszy Wolnego Miasta Gdańska. Dlatego też między innymi pomysł, by przed agresją bronić się na linii granic. Rządzący uznali, że jeśli rozmieszczą wojsko na linii Wisły, Narwi i Sanu, Niemcy zajmą sporne terytoria bez jednego wystrzału, a oni poniosą polityczną klęskę – argumentuje historyk. Cel Hitlera był jednak inny. – Chciał on całkowicie unicestwić przeciwnika. Z drugiej jednak strony, jak wynika z niemieckich dokumentów, jeszcze 12 września był gotów wstrzymać marsz swoich wojsk za cenę odstąpienia aliantów od wojny i zadowolić się przyłączeniem do Rzeszy polskiego Pomorza i Górnego Śląska oraz Wolnego Miasta Gdańska. Ci jednak na to nie przystali. Oczywiście najpewniej i tak byłoby to rozwiązanie tymczasowe, Polska zaś ostatecznie podzieliłaby los rozbieranej po kawałku Czechosłowacji – podkreśla prof. Chinciński.

Sami wśród wrogów

– W chwili wybuchu wojny Polacy znajdowali się w skrajnie niekorzystnej sytuacji – podkreśla dr Pałka. Przez niemal całe dwudziestolecie międzywojenne polska armia przygotowywała się do starcia z Armią Czerwoną. – Związek Radziecki miał opinię przeciwnika o wiele poważniejszego. O ile bowiem Niemców, jak się wydawało, można było zaszachować sojuszem choćby z Francją, to budowa sensownej koalicji przeciwko Sowietom nastręczała nie lada trudności – przekonuje dr Pałka. W końcówce lat 30. wojna przeciwko Hitlerowi stała się jednak dużo bardziej realna. – Co więcej, szybko stało się jasne, że może ona wyglądać inaczej niż Polacy zakładali. Zamiast głównego uderzenia z Pomorza, przez Kutno w kierunku Warszawy i pomocniczego z Prus Wschodnich, po zajęciu Czechosłowacji Niemcy mogli zaatakować Polskę z trzech stron. W dodatku od nieprzyjaciela nie oddzielały nas niemal żadne naturalne przeszkody – przypomina dr Pałka.

Do wojny przeciwko Polsce Hitler rzucił 1 mln 800 tys. żołnierzy, 2800 czołgów i niemal trzy tysiące samolotów. Potędze Wehrmachtu i Luftwaffe polska armia przeciwstawiła blisko milion żołnierzy, niespełna 900 czołgów i 400 samolotów. – Pod względem ilości wojska i ciężkiego sprzętu zdecydowanie odstawaliśmy, jednak pod względem jakości już nie zawsze – zaznacza prof. Chinciński. Polska armia miała na przykład do dyspozycji karabiny przeciwpancerne Ur czy bombowce Łoś. Ich liczba okazała się jednak niewystarczająca. W dodatku często używane były niezgodnie z przeznaczeniem albo na skutek organizacyjnego zamieszania – wcale.

Niemcy już 3 września wygrali wojnę na granicach. Odtąd polskie wojska z reguły się cofały. Inicjatywę przejęły raz i to zaledwie na kilka dni, kiedy to 9 września Armie: Wielkopolska i Pomorze pod dowództwem gen. Tadeusza Kutrzeby uderzyły na Wehrmacht w okolicach Bzury. Polacy próżno czekali na pomoc Wielkiej Brytanii i Francji, które 3 września wypowiedziały Hitlerowi wojnę. Sojusznicy walczyć nie zamierzali, gdyż nie byli do tego gotowi. I choć, jak podkreślają historycy, polscy żołnierze bili się dzielnie, dowódcy popełniali sporo błędów. – Marszałek Rydz-Śmigły zbyt wiele decyzji skupił w swoim ręku, co przy problemach z łącznością stanowiło dla jego podwładnych nie lada przeszkodę. Chaos dodatkowo spotęgowało szybkie opuszczenie przez sztab Warszawy, a potem, w nocy z 17 na 18 września, Polski – mówi prof. Chinciński. Ostateczny cios obrońcom zadało jednak wkroczenie Armii Czerwonej, która zajęła 52 procent terytorium Polski. Walki trwały jeszcze do 6 października, kiedy to po bitwie pod Kockiem przed Niemcami broń złożyli żołnierze Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”, ale losów wojny nic nie było już w stanie odwrócić.

Wrześniowa klęska

Mimo bohaterskiej postawy żołnierzy, wojna obronna przyniosła Rzeczpospolitej dotkliwą klęskę. W walkach poległo 70 tysięcy żołnierzy, 130 tysięcy odniosło rany, 400 tysięcy zaś dostało się do niemieckiej niewoli. 200 tysięcy zostało uwięzionych przez Sowietów. W bombardowanych miastach i kolumnach uchodźców zginęły tysiące cywilów. Innych, jeszcze podczas trwania walk, dotknęły bestialskie represje. Najeźdźcy zdołali wymazać Polskę z mapy Europy. Sami też jednak ponieśli niemałe straty. Szacuje się, że Polacy zdołali zabić ponad 16 tysięcy niemieckich żołnierzy, zniszczyć tysiąc czołgów i kilkaset samolotów. W obliczu planowanej przez Hitlera inwazji na Francję miało to ogromne znacznie. Ale była rzecz jeszcze ważniejsza. – Hitler liczył, że batalia przeciwko Polsce będzie konfliktem lokalnym. Jego rachuby zawiodły. Konflikt już 3 września, kiedy Anglia i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę, został umiędzynarodowiony, dał początek wojnie, która doprowadziła ostatecznie do upadku nazistowskich Niemiec – podsumowuje prof. Chinciński.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: arch. IPN

dodaj komentarz

komentarze

~Czesław
1504666740
Pytania do Posła R.Winnickiego www.prawica.net/6587
C4-D8-76-0D
~Czesław
1504662180
W obronie marsz. Rydza Śmigłego i min.J. Becka www.prawica.net/8361
C4-D8-76-0D

Argentyńska zagadka
Kolej na poligon. A może i dla pasażerów?
Posłowie o budżecie obronnym na 2018 rok
Zostań lekarzem w mundurze
ORP „Drużno” po nowemu
Antoni Macierewicz w Kanadzie o rosyjskiej agresji
Polonia bliżej marynarki
Nurkowie muszą zachować zimną krew
Złote Odznaki Górskie przyznane po raz drugi
Polacy na straży bezpieczeństwa NATO
Troje żołnierzy wystartuje w PyeongChang
W Budapeszcie o współpracy zbrojeniowej państw V4
Strażacy na medal
Amunicja do radzieckich czołgów sprzedana
Nowe drony kamikadze
Żołnierze na skoczniach narciarskich
Prezydent podpisał ustawę budżetową na 2018 rok
Śmierć za pomoc sąsiadom
Lotnik z Radomia wrócił z medalami z Antarktydy i Chile
Medyk do zadań specjalnych
Centrum dowodzenia NATO w Polsce?
Pierwszy zrzut cichociemnych
Motoryzacyjne zakupy armii
Walka o Zamojszczyznę
Witamy w domu
Nowa współpraca wojskowa UE
Polish WAAF, czyli Pestki w służbie wojska
Rumuńsko-polskie ćwiczenia taktyczne
Praktyczne szkolenie przyszłych oficerów
Polscy lotnicy kontra ISIS
Trotyl pod zabytkowym mostem
Drugi dzień obrad NATO w Brukseli
Lucyna, zuch dziewczyna
Resort obrony opracował zmiany w ustawie o weteranach
IPN wznowił poszukiwania ofiar totalitaryzmu
Oto kawałek mnie
Posłowie debatowali o modernizacji
Polska wigilia w Rumunii
Z Iskier na Mastera
Polskie niszczyciele min dla Belgii i Holandii?
Szturm na metro
Wyższe dodatki dla żołnierzy
Francja inwestuje w obronność
„Kwartalnik Bellona” ma 100 lat
Będzie więcej dróg o znaczeniu obronnym
Ćwierćmaraton Komandosa po raz czwarty
„Sophia” z polskim akcentem
Srebro polskich spadochroniarzy w futsalu
Obronny „Brave Band”
Za trzy lata Muzeum Wojska Polskiego będzie już na Cytadeli
Szwoleżerowie walczą do końca
Komandosi szkolą się przed misją
1–15 marca 1918 – koniec Wielkiej Wojny na wschodzie
Awanse generalskie w Narodowym Dniu Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”
Kierunek „Saber Strike ’18”
Prezydent z ministrem o dowodzeniu armią
Biało-Czerwone Iskry w Pjongczangu
Ministrowie obrony w Brukseli
Nowi wiceministrowie obrony
„Pierwsza polska bitwa” według Napoleona

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO