moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

O bitwie pod Grunwaldem lepiej nie uczyć się z obrazu Matejki

15 lipca 1410 roku w bitwie pod Grunwaldem armie polska i krzyżacka były uzbrojone niemal identycznie, a o naszym zwycięstwie zdecydowała dobra strategia i przewaga liczebna – mówi Łukasz Jędrzejczak z Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Jak dodaje, dzień zwycięstwa był tak ważny, że król Władysław Jagiełło ogłosił 15 lipca pierwszym polskim świętem narodowym.


 

Bitwę pod Grunwaldem znamy przede wszystkim z obrazu Jana Matejki i filmu „Krzyżacy”. Czym te wizje różnią się od prawdy historycznej?

Najdalej od historii jest obraz Matejki. Wiele rzeczy, które namalował, nie powinno się tam pojawić, m.in. skrzydła husarskie czy hełmy karacenowe, czyli utworzone z zachodzących na siebie łusek przynitowanych do skórzanego podkładu. Obu typów uzbrojenia używano dużo później. Zdecydowanie wierniejszą wizję bitwy przedstawia obraz Wojciecha Kossaka „Grunwald” znajdujący się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Z kolei w filmie widzimy prawie całą krzyżacką armię odzianą w białe płaszcze z czarnymi krzyżami. Tak naprawdę mogli je nosić tylko bracia zakonni, których w bitwie walczyło 250. Resztę stanowili świeccy zaciężni rycerze rekrutowani za pieniądze oraz poddani krzyżaccy, którzy mieli majątki na terenie państwa zakonnego i stawili się na wezwanie wielkiego mistrza.

Ile osób walczyło po każdej stronie?

Do dziś trwają spory historyków w tej sprawie. Przypuszcza się, że siły Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego pod wodzą króla Władysława Jagiełły liczyły 30–35 tys., a Zakonu Krzyżackiego 21–25 tys. Warto pamiętać, że na polu bitwy rycerzy było niewielu, po każdej stronie walczyło ich kilkuset, większość stanowili nieco lżej uzbrojeni jeźdźcy. Każdy z rycerzy stawiał się z własnym pocztem, w którego skład wchodził jeden lub więcej giermków, uzbrojeni pachołkowie pełniący role konnych strzelców i służba. Taki poczet, zwany kopią, był podstawową jednostką średniowiecznej armii. Kilkanaście kopii tworzyło chorągiew. Pod Grunwaldem starło się 50 polskich i 40 litewsko-ruskich chorągwi oraz 51 krzyżackich.

REKLAMA

Jak byli uzbrojeni polscy rycerze?

W powszechnym wyobrażeniu byli to wojownicy zakuci od stóp do głów w zbroje ze stalowych płyt. Tak naprawdę jednak pod Grunwaldem tacy ciężkozbrojni, najzamożniejsi rycerze stanowili mniejszość. Ubrani byli w kirys ochraniający korpus, do tego zakładano osłony na ręce i nogi. Pod zbroją noszono zwykle kolczugę. Głowę chronił stalowy stożkowy hełm z zasłoną osłaniającą twarz, zwaną przyłbicą. Mniej zamożni rycerze zamiast kirysów zakładali brygantynę, czyli rodzaj skórzanej kurtki z przynitowanymi od wewnątrz płytkami metalowymi lub niepełne osłony z blachy. Na głowę wkładano hełmy otwarte: łebki z wydłużoną krawędzią boczną i tylną chroniącymi uszy i kark albo kapaliny kształtem przypominające stalowy kapelusz. Uzupełnieniem była niewielka trójkątna tarcza.

Czym walczono?

Przede wszystkim mieczami przystosowanymi do cięcia. Miały one zwężającą się końcówkę zwaną sztychem przeznaczoną do kłucia. Dzięki temu, jeśli nacierający trafił przeciwnika w miejsce pozbawione osłony płytowej, np. pod pachę lub w szyję, miecz mógł rozerwać kolczugę. Rycerze mieli też topory bojowe, buzdygany, czyli rodzaj maczugi ze stalowymi piórami na trzonku oraz czterometrowe kopie.

A konni strzelcy?

Przeważnie ostrzeliwali przeciwnika z lekkich kusz, uzbrojeni byli też w lekkie włócznie. Do tego nosili pikowane kaftany, niepełne osłony z blachy lub same kolczugi, a na głowach mieli łebki i kapaliny.

Duża była różnica między uzbrojeniem polskim a krzyżackim?

Tak naprawdę obie armie były uzbrojone niemal identycznie, na wzór zachodnioeuropejski. Wyglądali do tego stopnia podobnie, że Jagiełło polecił swoim wojskom założyć słomiane opaski, aby odróżnili się od przeciwnika. Inaczej natomiast, bardziej na modę wschodnią, ubrani byli Litwini, Rusini i Tatarzy pod wodzą księcia Witolda. Rzadko nosili płytowe zbroje, raczej kolczugi, pancerze lamelkowe lub łuskowe złożone z rzędów stalowych płytek łączonych rzemieniami. Do tego kapaliny o bardziej stożkowym kształcie. Najczęściej walczyli mieczami, szablami, lekkimi włóczniami zwanymi sulicami, używali też łuków i okrągłych charakterystycznych trapezowatych tarcz jeździeckich zwanych pawężami.


Krzyżacy podczas bitwy wykorzystali też artylerię...

Oddali z niej dwie salwy, które naszym żołnierzom nie wyrządziły szkód. Polacy zresztą też mieli artylerię, ale w bitwie jej nie użyli. Wykorzystano ją w czasie oblężenia Malborka. W obu przypadkach były to prymitywne bombardy i hufnice, których lufy składały się z listew opasanych stalowymi pierścieniami. Przez to działa były podatne na pęknięcia i eksplozje. Strzelano kamiennymi kulami, których donośność wynosiła tylko 200–250 metrów, celność tej artylerii również była niewielka.

Historycy podkreślają, że w bitwie nie walczyła piechota...

To prawda, było to typowo konne starcie i żadne z wiarygodnych źródeł nie wspomina o udziale piechoty. Co nie znaczy, że pod Grunwaldem nie było piechurów. Polacy musieli ich mieć, bo konnicą nie oblegali przecież Malborka. W skład piechoty wchodziła służba, czeladź i straż obozowa, ciury i pachołki uzbrojeni w broń drzewcową: piki, halabardy czy włócznie.

Jak wyglądała wówczas technika walki konnicy?

Chorągwie po obu stronach ustawiono w szyk nazwany kolumnowo-klinowym. Przypominał on kolumnę marszową zwieńczoną na czele szpicą złożoną z najwaleczniejszych i najlepiej uzbrojonych rycerzy. Boki kolumny tworzyli pozostali rycerze, a wewnątrz ugrupowania ustawiono giermków i lżej uzbrojonych konnych strzelców.

Skoro uzbrojenie było podobne, technika walki też, to co zdecydowało o naszym zwycięstwie?

Dobra strategia i przewaga liczebna. Polskie wojska zyskały już na początku zwlekając z rozpoczęciem bitwy do południa. Krzyżacy czekali w pełnym słońcu, Polacy zaś w lesie. Miało to osłabić siły zakonu przed walką i obniżyć ich morale. Natomiast liczebna przewaga pozwoliła Jagielle stworzyć odwody, których użył w ostatniej fazie bitwy. Po trzech godzinach walki siły Zakonu uległy wyczerpaniu. Wtedy Ulrich von Jungingen, Wielki Mistrz Zakonu, z szesnastoma chorągwiami na czele, ruszył do decydującego natarcia. Polskim siłom nie tylko udało się powstrzymać wojska zakonne, ale też sformować odwody, które zaatakowały skrzydło i tyły przeciwnika. Krzyżacy znaleźli się w okrążeniu i poszli w rozsypkę. W bitwie poległo 7 tys. wojowników krzyżackich, zginął wielki mistrz i ponad 200 braci zakonnych. Straty polskie nie są znane. Trudno uwierzyć relacji Jana Długosza w „Rocznikach”, że poległo tylko 12 znaczniejszych rycerzy. Zabitych było najprawdopodobniej ok. 2–3,5 tys.

Kto zabił wielkiego mistrza?

To do dziś zagadka. Na pewno między bajki można włożyć teorię, że przyczyniła się do tego piechota chłopska. Możliwe, że był to rycerz Mszczuj ze Skrzynna, bo to jemu dostały się łupy po von Jungingenie, m.in. jego relikwiarz, a zwyczajowo to zwycięzca otrzymywał ekwipunek pokonanego.

Bitwa była wielką wygraną, niestety zaprzepaszczoną. Malborka nie zdobyto, a Zakon Krzyżacki przetrwał.

Zarzuca się Jagielle, że dopiero po trzech dniach ruszył na Malbork. Wojska musiały jednak odpocząć, trzeba było opatrzyć rannych, pochować zabitych, zebrać z pola bitwy broń i ekwipunek. Niestety, kiedy 25 lipca wojska polsko-litewskie stanęły pod Malborkiem, zastały zamek przygotowany do obrony. Bezskuteczne oblężenie trwało do września. W 1411 roku zawarto pokój, na mocy którego Litwa odzyskała Żmudź, Polska ziemię dobrzyńską, a Zakon musiał zapłacić olbrzymi okup. To były mało korzystne warunki, zważywszy na ogrom naszego zwycięstwa. Jednak z drugiej strony pod Grunwaldem potęga militarna Zakonu została złamana, nigdy potem nie wystąpili w walnej bitwie przeciw Polakom. Zwycięstwo pokazało też światu, że unia polsko-litewska jest mocnym organizmem. W Polsce i na Litwie uznano wygraną za przełom w zmaganiach z Zakonem, a potęga Polski jagiellońskiej wyrosła na zwycięskiej legendzie. Dzień bitwy – 15 lipca – król Jagiełło ogłosił pierwszym oficjalnie ustanowionym polskim świętem narodowym.

Łukasz Jędrzejczak, historyk w Dziale Wystaw Muzeum Wojska Polskiego, kustosz sal „Średniowiecze” i „Renesans”; od 2003 roku działa jako rekonstruktor wydarzeń z historii średniowiecza. Interesuje się także historią wojskowości okresu średniowiecza i nowożytności oraz dziejami politycznymi cesarstwa bizantyjskiego.
Rozmawiała Anna Dąbrowska

rozmawiała Anna Dąbrowska

autor zdjęć: Jarosław Wiśniewski

dodaj komentarz

komentarze


Bałtyk pod osłoną
Półmaratończycy z Czarnej Dywizji najlepsi w wojsku
Amerykański noblista wygłosił wykład na WIM
Wsparcie dla weteranów będzie większe
Lewandowski i Małachowski walczyli o diamenty
Rosja i deja vu
Wakacje dla dzieci żołnierzy
„Dragon ‘17”– największe ćwiczenia w tym roku
PGZ powołuje Centrum Usług Biznesowych
Terytorialsi i policjanci stawiają na współpracę
Ruszyła amerykańska rotacja
Tarzan strzela, Bartek defiluje
„Północne Wybrzeża” tuż obok „Zapadu”
Lądowcy świętują w Giżycku
Brązowy medal pięciobojowej sztafety mieszanej
W śmiertelnym uścisku
Sekretarz generalny NATO chwali Polskę
Grot będzie modyfikowany wg wskazówek WOT-u
Jastrzębie wracają z Litwy do domu
MON chce zmienić kluczowe dla wojska ustawy
Defendery 2017 – nagrody dla przemysłu obronnego
Jubileusz klubów z lotniczym rodowodem
„Dragon”: sprawdzian współpracy
Muzeum, które upamiętnia więźniów obozu Dulag 121
Konferencja „Polskie sojusze wojskowe w XX wieku”
Decyzja w sprawie „Orki” do końca roku
Polacy jadą na misję szkoleniową do Iraku
ORP „Czajka” w sowieckiej zagrodzie
Husaria – młot bojowy polskiej armii
Londyńskie targi zbrojeniowe zakończone
Kościuszko, bohater dwóch narodów
Przedsiębiorcy na rzecz obronności
Wsparcie dla misji Air Policing
Trzy medale żołnierzy w mistrzostwach kraju w półmaratonie
Trzy medale szermierzy na wojskowych mistrzostwach
Tomasz Szatkowski: SPO to bardzo skomplikowany proces
Czy w szkołach będzie wychowanie proobronne?
W co gra Kim?
Kobiety na misjach obserwacyjnych
Samoobrona kobiet – chwyt za nadgarstek
MSPO 2017 – Nagrody dla sprzętu szkoleniowego i saperskiego
Zbierają doświadczenia w pustynnych warunkach
Czołgi, czyli lądowe pancerniki
Konflikt bratanków
MSPO 2017 – Defendery dla sprzętu zabezpieczenia logistycznego
W walce na dwa fronty nie mieliśmy żadnych szans
Szer. Agata Ozdoba trzecią dżudoczką na świecie
Ukraina – strategiczny partner Polski
Sejmowa debata na temat zwiększenia wydatków na obronność
Miejsca na studium dla przyszłych oficerów
Francusko-niemiecki myśliwiec 5. generacji
Tomasz Szatkowski: Chcemy współpracy w przygotowywaniu reformy dowodzenia armią
Ogniowy tydzień artylerzystów
Rumunia kupuje Patrioty
Królewscy kaprowie kontra Krzyżacy

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO