moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Historia odkryta w jeziorze Ijsselmeer

Holendrzy podnieśli z dna jeziora Ijsselmeer wrak polskiego bombowca zestrzelonego podczas II wojny światowej. Odnaleziono szczątki lotników Dywizjonu 305, którzy zginęli w nocy z 8 na 9 maja 1941 roku, a także cztery bomby lotnicze i zasobniki z bombami zapalającymi. Uroczysty pogrzeb poległych pilotów ma się odbyć we wrześniu.

Holenderscy historycy szacują, że podczas II wojny światowej na terytorium Królestwa Niderlandów spadło około sześciu tysięcy samolotów. Część do dzisiaj znajduje się na dnie Morza Północnego i innych akwenów. Jednym z nich jest sztuczne jezioro Ijsselmeer, które powstało w 1932 roku, kiedy tamą Afsluitdijk odcięto od Morza Północnego zatokę rzeki Ijssel.

W kwietniu 2014 roku nurkowie prowadzący rutynowe badania ekologiczne natknęli się na dnie jeziora Ijsselmeer na szczątki przypominające wrak samolotu. Spoczywał zakopany metr w piasku (skutek gwałtownego zderzenia z taflą wody), 12 km na południe od miejscowości Lemmer. Odkryto, że we wraku nadal są cztery wielkie bomby lotnicze oraz zasobniki z bombami zapalającymi. Stanowiły one poważne zagrożenie dla prowadzonych prac, z dna jeziora miał być bowiem wydobywany piasek. Pozyskiwanie morskiego piachu, który jest wykorzystywany głównie w budownictwie do produkcji cementu, to ważna gałąź przemysłu w Holandii.


źródło: Muzeum Sił Powietrznych

Kolejne badania wraku wykazały, że znajdują się w nim szczątki lotników. Takie znaleziska są traktowane zazwyczaj jako mogiła wojenna i pozostawiane na dnie. W tym przypadku sytuacja była wyjątkowa, ponieważ znajdujące się we wraku bomby stanowiły poważne zagrożenie, a obszar, na którym spoczywał samolot, miał przeznaczenie przemysłowe. Holendrzy postanowili więc podnieść wrak z dna jeziora, przeprowadzić identyfikację lotników i pochować ich, a także unieszkodliwić bomby, aby można było bezpiecznie wybywać piasek. 

Polski bombowiec Vickers Wellington IC z Dywizjonu 305

Jeszcze w czerwcu 2016 roku strona holenderska nie chciała oficjalnie dzielić się przypuszczeniami, o jaki samolot może chodzić. Major Arie Kappert z Królewskich Sił Powietrznych, zajmujący się ratownictwem morskim, wyjaśniał, że niekiedy identyfikacja wraku oraz ofiar zajmuje pięć, sześć lat w zależności od stanu odkrytych szczątków.

Nieco więcej zdradził Douwe Drijver ze stowarzyszenia Missing Airmen Memorial Foundation. Przyznał, że odnaleziono najprawdopodobniej samolot należący do polskiego Dywizjonu 305, wchodzącego w skład Royal Air Force. Według danych, którymi dysponował Drijver, maszyna została zestrzelona właśnie w tym kwadracie Morza Północnego przez niemiecki myśliwiec Bf 110 w nocy z 8 na 9 maja 1941 roku. Nikt z sześcioosobowej załogi nie przeżył, a część jej członków do dzisiaj znajduje się na liście zaginionych. Wiadomo, że do załogi bombowca należeli: kpt. obs. Maciej Wojciech Socharski, sierż. pil. Jan Piotr Dorman, plut. pil. Zdzisław Gwóźdź, kpr. strzelec pokładowy Stanisław Karcz, plut. strzelec pokładowy Stanisław Pisarski, plut. strzelec Henryk Franciszek Sikorski. Holendrzy nie podali, szczątki ilu lotników odnaleziono.

W podniesienie wraku z dna Ijsselmeer zaangażowały się holenderskie instytucje cywilne i wojskowe oraz prywatne firmy. Koszt całej operacji wyniósł milion euro. Siedemdziesiąt procent kwoty pokryła gmina De Friese Meren (w języku fryzyjskim używanym w prowincji: De Fryske Marren), na terenie której odkryto wrak samolotu. Pozostałe trzydzieści procent zostanie pozyskane z zysków po sprzedaży piasku wydobytego z jeziora. Dużą rolę w przedsięwzięciu odegrało wojsko – zarówno Sekcja Ratownictwa Morskiego i Identyfikacji Królewskich Sił Lądowych, jak i saperzy. Wojskowi specjaliści nie tylko rozbroili niewybuchy, lecz zajęli się także przesianiem wydobytego piasku, by odnaleźć wszystkie szczątki lotników. Z dna jeziora wydobyto m.in. elementy kadłuba bombowca, części silnika, łopaty śmigła, karabiny .303 Vickers oraz rzeczy osobiste lotników. Badania DNA konieczne do identyfikacji poległych żołnierzy również prowadzą wojskowi eksperci z Holandii. 

Operacja wydobycia wraku

Podczas podnoszenia wraku osuszono fragment akwenu, gdzie leżał samolot. Tego typu operację przeprowadzono w Holandii po raz pierwszy. Zrealizowania tego przedsięwzięcia podjęła się doświadczona firma Lemmans Speciaalwerken, która wydobyła już 35 wraków z dna morskiego, jednak po raz pierwszy wykonała to metodą osuszania akwenu. Aby podnieść wrak, zamontowano wokół niego tymczasową metalową tamę o wymiarach 25 na 36 m. Dzięki specjalnym pompom osuszono wydzielony fragment jeziora, a następnie za pomocą zamontowanego na statku dźwigu podniesiono maszynę. Prace rozpoczęte w sierpniu 2016 roku trwały cztery tygodnie. W tym czasie obowiązywał 24-godzinny zakaz żeglugi wokół miejsca, gdzie były prowadzone. Ciała lotników oraz szczątki samolotu trafiły do centrum należącego do Sekcji Ratownictwa Morskiego i Identyfikacji Królewskich Sił Lądowych, które od lat przywraca tożsamość nieznanym ofiarom II wojny światowej.

Tym razem identyfikacja szczątków samolotu okazała się prosta i dała stuprocentową pewność. Już we wrześniu 2016 roku ogłoszono oficjalnie, że jest to wrak bombowca Vickers Wellington Mark IC, należącego do polskiego Dywizjonu 305, numer maszyny R1322. Szybką i pewną identyfikację umożliwiły zachowane fragmenty, zwłaszcza numer seryjny samolotu R1322 oraz hełmofon z nazwiskiem jednego z członków polskiej załogi.

Upamiętnienie polskich lotników

Holendrzy przykładają dużą wagę do upamiętniania bohaterów II wojny światowej. Gdy tylko zidentyfikowano wrak bombowca, pojawiła się inicjatywa upamiętnienia polskich lotników, którzy zginęli na skutek zestrzelenia samolotu. Władze gminy De Friese Meren oraz prywatny inwestor Evander Broekman, którego firma podnosiła wrak, postanowili postawić pomnik upamiętniający pilotów. Odsłonięto go 2 maja tego roku w miejscowości Oudemirdum. Pomnik zbudowano z odnalezionych uszkodzonych łopat śmigła bombowca. Stanął nad jeziorem Ijsselmeer, a w oddali widać miejsce, gdzie samolot wraz z załogą spoczywał przez kilkadziesiąt lat.

W uroczystości odsłonięcia pomnika wzięły udział władze gminy De Friese Meren, przedstawiciele Ambasady Polskiej w Holandii oraz Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie. Wielką polską szachownicę sił powietrznych, którą przysłonięto pomnik przed jego odsłonięciem, dostarczyło polonijne stowarzyszenie Hurricane of Hearts pani Dagmary Chmielewskiej (promujące polską historię i tradycję w Wielkiej Brytanii). Jego przedstawiciele byli obecni na uroczystości.

Nadal trwa proces identyfikacji poszczególnych członków załogi bombowca Vickers Wellington IC. Gdy ich tożsamość zostanie potwierdzona, żołnierze będą mogli zostać pochowani z honorami. Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej wspólnie z IPN-em wesprze stronę holenderską i brytyjską w organizacji uroczystości pogrzebowych. Odbędą się one najprawdopodobniej 6 września.

dr Anna Pastorek , historyk wojskowości, Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej

autor zdjęć: Źródło: Recovery & Identification Unit Royal Netherlands Army

dodaj komentarz

komentarze


Generał Kościuszko – przyjaciel wolności
Eksportowy sukces Nitro-Chemu
Amerykańscy żołnierze uczą się polskiej historii
Biegacze walczyli o Nóż Komandosa
Narażali życie, by ratować innych
Zbierają doświadczenia w pustynnych warunkach
Jubileusz wojskowego bibliotekarstwa
Weryfikacja Czesława Juźwika to nie zadanie MON
Wakacje dla dzieci żołnierzy
Przysięga elewów w Toruniu
Polski podchorąży na West Point
Przedsiębiorcy na rzecz obronności
Takiej wieży nie ma nikt
Łączymy siły
Konflikt bratanków
Przetarg na wroga
Polska w grze o amerykańską brygadę
Nowa instrukcja lotów HEAD do końca roku
Lotnicy z Krzesin
Fort zagłady
„Wieniec” na drodze niemieckiego transportu
Wsparcie dla misji Air Policing
Minister Macierewicz z wizytą w Waszyngtonie
Rosja i deja vu
Posłowie o wspólnej polityce obronnej Unii Europejskiej
Jak most Syreny
Polacy jadą na misję szkoleniową do Iraku
Islamski feniks
Jastrzębie wracają z Litwy do domu
W co gra Kim?
Kobiety na misjach obserwacyjnych
Najsilniejsi w służbach mundurowych
Pustelnik, czyli nowe rakiety dla polskiej armii
Sześć medali zapaśników na wojskowych mistrzostwach świata
Wojskowe uczelnie nie powinny żebrać
Generał „Tysiąc” świętowałby dziś 110 urodziny
„Proobronni 2017” w Lublińcu
Zwycięstwo pięcioboistów z Czarnej Dywizji
Posłowie rozmawiali o sytuacji materialnej wojskowych
Memoriał „Czarnego” w Bieszczadach
„Kobra” z pozorantami
Drugie życie Challengerów
W weekend – NATO Days w Polsce
Czy w szkołach będzie wychowanie proobronne?
Polska zbrojeniówka na targach „Arms and Security” w Kijowie
Wsparcie dla weteranów będzie większe
Techniki wspinaczkowe w walce, czyli „górale” atakują
Bohaterowie z lilijkami
Specjalsi z Gruzji wykonali zadanie
Polsko-gruziński test specjalsów
Legioniści w boju
Trzy medale szermierzy na wojskowych mistrzostwach
Gala MMA w Siedlcach
Czternastka polata dłużej
Polowa akademia „Combat Alert”

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO