moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Camp Karliki, czyli amerykańscy żołnierze na wschodniej flance NATO

Zgaduj-zgadula na stołówce, mecz koszykówki i zakupy w PX – tak wygląda dzień po służbie amerykańskich żołnierzy z 3 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej. Część jej pododdziałów stacjonuje w Karlikach. Zajrzeliśmy do obozu i sprawdziliśmy, jak mieszkają nasi sojusznicy.


Obozowisko wagonowe Karliki to część infrastruktury Ośrodka Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych w Żaganiu. Zwykle mieszkają w nim żołnierze, którzy ćwiczą na pobliskim poligonie. Od miesiąca bramy obozu strzegą jednak żołnierze US Army. W ramach wzmacniania obecności NATO na wschodniej flance do Polski przyjechała amerykańska 3 Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa. I to właśnie powstały w 1980 roku ośrodek stał się domem dla części jej pododdziałów. W nomenklaturze nowych gospodarzy to teraz „Camp Karliki”. Moim przewodnikiem po obozie jest żołnierz o swojsko brzmiącym nazwisku – st. sierż. Tomasz Sobota. To Polak z pochodzenia, w dowództwie amerykańskiej grupy bojowej pełni funkcję tłumacza.

W części mieszkalnej campu jest wszystko, czego potrzeba wojskowym na misji. Żołnierze mieszkają w kontenerach przerobionych ze starych wagonów kolejowych. Warunki? Cóż, raczej spartańskie. W kilkuosobowych pomieszczeniach stoją piętrowe, metalowe łóżka. Miejsca nie ma zbyt wiele, ale – jak mówią żołnierze – najważniejsze, że jest ciepło. W części mieszkalnej obozowiska mieści się także stołówka, łaźnia, kantyna, a nawet salon fryzjerski.


Film: Bogusław Politowski / polska-zbrojna.pl

Kantyna mieści się w dużym kontenerze. Jest to sklep PX (od ang. Post Exchange), taki sam można spotkać w bazach amerykańskich na całym świecie. Kupić tu można wszystko, co żołnierzowi może być potrzebne. Są słodycze, żywność, artykuły higieny osobistej, a nawet małe poduszki – jaśki. Poszewki oczywiście w wojskowym kamuflażu. Za złotówki nie kupimy nic, środkiem płatniczym na terenie bazy jest dolar.

Trzy rodzaje fryzur

W karlikowym salonie fryzjerskim kolejka. Jest pora lunchu, chwila wolnego, można zadbać o urodę. Zakład jest czynny codziennie oprócz niedziel od 9.00 do 18.00. Kilku żołnierzy czeka, aż zwolni się miejsce na fotelu. Panie Ewa i Roksana pracują tutaj od kilku dni i bardzo sobie chwalą nowe miejsce pracy. Zostały zatrudnione na kontrakt przez Amerykanów, podobnie jak inni Polacy pracujący w bazie. O swoich klientach mówią, że nie są zbyt wymagający. – W zasadzie obowiązują tylko trzy rodzaje fryzur. Strzyżenie „nisko”, „średnio” i „wysoko” – wyjaśnia pani Roksana. Dodaje, że dla amerykańskich żołnierzy ważne jest jedynie, aby włosy były starannie wycieniowane. Nie zdarzyło się jeszcze, by ktokolwiek zamówił bardziej skomplikowane usługi, np. farbowanie włosów czy golenie. Co ciekawe, większych wymagań nie mają także kobiety w amerykańskich mundurach. Pani Roksana strzygła już kilka w innym obozie. – Prosta sprawa. Podobnie jak mężczyznom strzygłam im tył głowy maszynką, a jedynie górę i grzywkę zostawiałam trochę dłuższą – wyjaśnia.

Strzyżenie kosztuje 5 dolarów. Panie fryzjerki szybko dostosowały się do zwyczajów amerykańskich klientów i obok kasy fiskalnej stoją dwie „imienne” puszki na napiwki. Wyrazy zadowolenia z wykonanej usługi mile widziane.

Gołąbki, hit stołówki

W wycieczce po obozowisku towarzyszy nam kpt. Scott Walters, rzecznik prasowy brygadowej grupy bojowej. Przyznaje, że jadąc do Polski, nie wiedział, czego może się spodziewać. Był przygotowany na najgorsze. – Zostałem mile zaskoczony. Polska to piękny kraj, a Żagań to duże, ładne miasto. Jestem wdzięczny, że zostaliśmy tak serdecznie przyjęci w waszym kraju – komentuje pierwszy miesiąc swojego pobytu.

Oficer prasowy nie znał także polskiej kuchni. Teraz chętnie chodzi na stołówkę w żagańskich koszarach, gdzie polscy kucharze przygotowują posiłki dla kadry sztabu amerykańskiej grupy bojowej. Jak wielu innym żołnierzom zza oceanu, także jemu najbardziej do gustu przypadły gołąbki.

Pozostali amerykańscy żołnierze mają mniej szczęścia. Ich posiłki w Camp Karliki są przygotowywane z gotowych produktów dostarczanych z bazy na terenie Niemiec. W obozowisku są przechowywane w kontenerach-chłodniach. W stołówkowej kuchni produkty są jedynie podgrzewane. Racje żywnościowe mają bardzo długi termin przydatności do spożycia, są więc wysoko przetworzone i mają konsystencję papki. Większość z nich po wydaniu z kuchni wygląda podobnie i żołnierze mają czasami trudności z odgadnięciem, co im zaserwowano. Na stołówce trwa swoista zgaduj-zgadula.

Wybiła pora lunchu, więc możemy sprawdzić tę zabawę na sobie. Nasz przewodnik st. sierż. Sobota odbiera swoją porcję. Przy stoliku próbujemy rozszyfrować dzisiejsze menu. W brunatnej papce podoficer rozpoznaje jakąś bliżej nieokreśloną potrawę mięsną. Drugiego „dania” ani po smaku, ani po zapachu nie udaje mu się zidentyfikować. Przypuszczamy tylko, że jest to jakaś rozgotowana porcja warzyw. Wskazuje na to jej zielonkawy kolor. Na szczęście jedna potrawa nie budzi żadnych wątpliwości – to marchewka z groszkiem. Częstuję się kompotem z kartonowego kubka. Jest smaczny, słodki, ale to z jakich owoców został zrobiony pozostanie tajemnicą amerykańskiej armii.

Stołówka w obozowisku Karliki pełni również rolę świetlicy. Tutaj stoi jedyny telewizor. Na dużym ekranie żołnierze mogą oglądać program wojskowej telewizji AFN (American Forces Network), która kieruje go do żołnierzy i ich rodzin stacjonujących w bazach wojskowych na całym świecie. W czasie naszej wizyty grupka wojskowych przy posiłku oglądała mecz koszykówki. W wagonowych mieszkaniach żołnierze nie mają telewizorów. Kontakt ze światem i rodzinami zapewnia im Internet.

Przystanek Żagań

Dla części amerykańskich żołnierzy Camp Karliki to tylko stacja przesiadkowa. Swoją misję na wschodniej flance będą pełnić w Rumunii i na Węgrzech. Na obozowej bocznicy kolejowej stoją dwa składy wagonów. Trwa załadunek wojskowego sprzętu – wozów bojowych, ciężarówek, samochodów opancerzonych. Przy wagonach ustawiono również potężny dźwig. Jego długie ramię unosi w górę przyczepę lub samochód i precyzyjnie lokuje na platformie wagonu. – Ten sprzęt niedługo pojedzie do Rumunii. Wraz z nim uda się tam także wielu naszych żołnierzy, dla których Żagań jest tylko krótkim przystankiem – wyjaśnia sierż. Sobota.

Łącznie do Rumuni trafi około 500 żołnierzy amerykańskich dysponujących czołgami M1 Abrams, transporterami opancerzonymi M2 Bradley, samobieżnymi haubicami M109A6 Paladin oraz dziesiątkami innych pojazdów. Niedługo w ramach operacji z tej rampy kolejowej wyruszą kolejne transporty z żołnierzami i sprzętem 3 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej. Tym razem na Węgry.

Wychodzę z bazy. Tuż za bramą przy leśnej drodze spotykam grupkę ludzi po cywilnemu. Okazuje się, że są to amerykańscy żołnierze, którzy otrzymali przepustki. Czekają na taksówki, które zabiorą ich do oddalonego o kilka kilometrów Żagania. Sprawdzą, czy kpt. Walters miał rację i czy to naprawdę „duże i piękne miasto”.

Bogusław Politowski

autor zdjęć: Bogusław Politowski

dodaj komentarz

komentarze


Generał Kościuszko – przyjaciel wolności
Polowa akademia „Combat Alert”
Lotnicy z Krzesin
Jastrzębie wracają z Litwy do domu
Kobiety na misjach obserwacyjnych
Takiej wieży nie ma nikt
W co gra Kim?
Wakacje dla dzieci żołnierzy
Islamski feniks
Modernizacja Bergepanzerów 2
Łączymy siły
Posłowie rozmawiali o sytuacji materialnej wojskowych
Biegacze walczyli o Nóż Komandosa
Czy w szkołach będzie wychowanie proobronne?
Polski podchorąży na West Point
Minister Macierewicz z wizytą w Waszyngtonie
Legioniści w boju
Polska zbrojeniówka na targach „Arms and Security” w Kijowie
Jubileusz wojskowego bibliotekarstwa
Wsparcie dla misji Air Policing
Sześć medali zapaśników na wojskowych mistrzostwach świata
Polska w grze o amerykańską brygadę
Techniki wspinaczkowe w walce, czyli „górale” atakują
Pustelnik, czyli nowe rakiety dla polskiej armii
„Kormoran” przebadany
Najsilniejsi w służbach mundurowych
Bohaterowie z lilijkami
Drugie życie Challengerów
Polsko-gruziński test specjalsów
Amerykańskie Herculesy wylądowały w Powidzu
„Wieniec” na drodze niemieckiego transportu
Polacy jadą na misję szkoleniową do Iraku
Wsparcie dla weteranów będzie większe
Zwycięstwo pięcioboistów z Czarnej Dywizji
Zbierają doświadczenia w pustynnych warunkach
Weryfikacja Czesława Juźwika to nie zadanie MON
Specjalsi z Gruzji wykonali zadanie
Narażali życie, by ratować innych
Przedsiębiorcy na rzecz obronności
Generał „Tysiąc” świętowałby dziś 110 urodziny
Fort zagłady
W weekend – NATO Days w Polsce
Wojskowe uczelnie nie powinny żebrać
Konflikt bratanków
Posłowie o wspólnej polityce obronnej Unii Europejskiej
Nowa instrukcja lotów HEAD do końca roku
Minister obrony o szkoleniu wojskowym studentów
Przetarg na wroga
Czternastka polata dłużej
Jak most Syreny
Nowy sprzęt do obsługi samolotów
„Proobronni 2017” w Lublińcu
Rosja i deja vu
Amerykańscy żołnierze uczą się polskiej historii
Eksportowy sukces Nitro-Chemu

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO