moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Odrzutowy dron z Polski

Zbudowany przez polskich naukowców bezzałogowiec o nazwie JET-2A dzięki dwóm silnikom odrzutowym osiąga prędkość ponad 150 metrów na sekundę, czyli ponad 540 kilometrów na godzinę. Ważący nieco ponad 80 kilogramów dron wznosi się na wysokość około 6 kilometrów, a w powietrzu spędza nawet godzinę. System może trafić do polskiej armii już w 2017 roku.

Bezzałogowce dopiero kilkanaście lat temu stały się powszechnych wyposażeniem armii na całym świecie. Jednak początki ich służby w siłach zbrojnych sięgają wręcz lat 30. XX wieku. To wtedy Reginald Denny, niespełniony aktor hollywoodzki i jednocześnie miłośnik lotnictwa oraz inżynier amator, postanowił produkować sterowane radiowo samolociki. Brytyjczyk nie chciał ich sprzedawać jako zabawki dla dzieci, jak czyniło to wiele firm, lecz dostarczać armii w celu szkolenia obrony przeciwlotniczej. Jego pomysł okazał się na tyle interesujący, że przyłączyła się do niego firma Lockheed i w 1935 roku zaprezentowano efekt ich wspólnej pracy: prototyp bezzałogowca RP-1. W 1941 roku, po pięciu latach wojskowych prób i testów, amerykańska armia zamówiła 5000 ulepszonej wersji RP-1, oznaczonej jako RP-5. Tak drony trafiły w ręce przeciwlotników.

Siły Zbrojne RP korzystają ze sterowanych radiowo celów przeciwlotniczych od kilkudziesięciu lat. I niestety od tyluż lat przeciwlotnicy wytykają największą wadę tego sprzętu – zbyt małą prędkość. – Cele napędzane silnikami tłokowymi są za wolne, aby dobrze udawać obiekt taki, jak samolot odrzutowy. Realizm tego typu ćwiczeń jest więc mocno ograniczony i aby go wzmocnić musimy się posiłkować innymi imitatorami, jak chociażby rakietami wystrzeliwanymi z samolotów – opowiada mjr rezerwy Tomasz Purchała, były dowódca dywizjonu przeciwlotniczych rakiet KUB z 8 Pułku Przeciwlotniczego.

REKLAMA


Film: ITWL

To dlatego od prawie 15 lat inżynierowie związani z armią pracują nad celami powietrznymi napędzanymi silnikiem odrzutowym. Prym w tej dziedzinie wiodą działające w konsorcjum: jednostka naukowo-badawcza Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych oraz spółka MSP Marcin Szender.

Od TurboKomara do JET-a

Pierwszym odrzutowym bezzałogowcem skonstruowanym przez specjalistów z ITWL i MSP był TurboKomar. Maszyna, przypominająca z wyglądu miniaturowy samolot myśliwski, powstała w 2005 roku. Napędzana była silnikiem turboodrzutowym JetCAT 160 o ciągu 160 N, który pozwalał jej na osiągnięcie prędkości maksymalnej nieprzekraczającej 300 kilometrów na godzinę.

Ponieważ polskie wojsko oczekiwało znacznie lepszych parametrów, w 2007 roku konsorcjum rozpoczęło prace nad JET-em. Projekt budowy drona w układzie średniopłata (czyli przypominającego pocisk z dużymi skrzydłami po bokach) został dofinansowany przez państwo, a dokładniej przez Komitet Badań Naukowych. Prototyp JET-a zaprezentowano w 2009 roku. Maszyna o masie 42 kilogramów, napędzana identycznym silnikiem jak TurboKomar, osiągała prędkość 360 kilometrów na godzinę i wysokość około 3 kilometrów.

W stosunku do poprzednika zwiększyła więc prędkość maksymalną jedynie o 20 procent. Nie mogło to zadowolić rodzimych przeciwlotników. Dlatego też wojsko zleciło konsorcjum ITWL i MSP, powiększonemu o Politechnikę Warszawską oraz Wojskową Akademię Techniczną, opracowanie modelu JET-2. Tym razem jednak bardzo jasno opisało swoje wymagania techniczne: prędkość maksymalna 540 kilometrów na godzinę, maksymalny pułap 5000 metrów, czas lotu co najmniej godzina.

W 2014 konstruktorzy zaprezentowali efekt swoich prac. Dron przetestowano w czerwcu na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Wicku Morskim. Osiągnął on prędkość 500 kilometrów na godzinę. Wynik imponujący, ale mniejszy niż wymagała polska armia. Dlatego inżynierowie wrócili do desek kreślarskich. W 2016 roku udało im się stanąć na wysokości zadania. Podczas testów na poligonie w Wicku Morskim JET-2A wreszcie osiągnął prędkość maksymalną ponad 540 kilometrów na godzinę.

W gotowości do służby

Bezzałowiec przechodzi teraz serię wymaganych przez wojsko testów i certyfikacji. – Badania obejmują m.in. testy lotów grupowych i nocnych oraz sytuacji awaryjnych – wyjaśnia Michał Wąsiewicz, rzecznik prasowy ITWL. Próby powinny się zakończyć w połowie przyszłego roku. Jeżeli dron przejdzie je pomyślnie, Inspektorat Uzbrojenia będzie mógł kupić maszyny i wprowadzić je do służby.

Krzysztof Wilewski

autor zdjęć: ITWL

dodaj komentarz

komentarze

~qra
1484121480
Wszyscy tylko V-1 i V-1, To jest cel powietrzny, ma polecieć i zostać zestrzelony, a gdy leci tylko na szkolenie operatorów czyli bez ostrego strzelania ma wrócić i w miarę bezpiecznie wylądować, dlatego silniki są na górze. Oczywiście można by zrobić wyrafinowaną konstrukcję w stylu MOSUP'a lub wizjonerskiego PW-60 / 61 tylko po co komplikować układ płatowca. szczególnie gdy operować ma na "lotnisku" w Wicku Morskim a startuje z przyśpieszeniem o wartości ŚREDNIEJ 12G
78-31-FD-60
~Adrian
1483377420
Kopia V-1??????
29-3C-D1-D7

Ranking najlepszych filmów wojennych wg „Kinomaniaka” – specjalnie dla „Polski Zbrojnej”
Rekord Zimnara w Lublińcu
F-16 polecą na Litwę
Śmigłowcowy przetarg pod lupą CBA
Szef MON podsumował rok i wskazał priorytety
Żołnierz zapobiegł tragedii na torach
„Wilk” na poligonie
Fregata wróciła z ćwiczeń w Norwegii
„Bison Drawsko”, czyli sztuka walki również z… mrozem
Po Pucharze Świata czas na igrzyska
Od 2018 roku będą nowe książeczki wojskowe
Powołanie do WOT krok po kroku
Muzeum Pałac w Kocku, czyli jak mieszkańcy dbają o historię
Były żołnierz SEALs pomaga weteranom
Atak terrorystyczny – jak przetrwać?
Minister Macierewicz podsumował rok w MON
Nowe szkolenia medyków pola walki
Wielki, amerykański, przetarg na samoloty szkolne
Arabia Saudyjska. Nadlatują F-15SA
Brązowy medal biatlonowej pary
Polska – Kanada 6:1, ale w ćwierćfinale Syria i Egipt
Morskie ćwiczenia NATO pod rozkazami polskich oficerów
Trzy minuty z życia wrocławskiej uczelni
Rakietowy sojusz PGZ i MBDA
Pamiątki po dowódcy Błękitnej Armii
Priorytety MON-u w 2017 roku
Patrioty z polskimi podzespołami
Zaślubiny Polski z morzem
Nowe życie giżyckich schronów
Posłowie dyskutowali o natowskich wojskach w Polsce
Camp Karliki, czyli amerykańscy żołnierze na wschodniej flance NATO
Nowe, lepiej uzbrojone Strykery dla US Army
GROM: indywidualistom dziękujemy
Podchorążowie na ORP „Arctowski”
Pieniądze dla żołnierzy WOT
Na wojnie informacyjnej
Przetarg na śmigłowce
Operacja „Adolphus”, czyli pierwszy skok
Bombą głębinową w okręt podwodny
ORP „Czernicki” na Morzu Tyrreńskim
Kolejni żołnierze lecą do Kuwejtu
Jak w odrodzonej Polsce powstawały mapy morskie
Szkolenia i kursy dla terytorialsów
Zawodnicy z wrocławskiego WZS szykują się do mistrzostw
Inżynieria strachu
Nowe armaty dla „Ślązaka”
Nurkowie zeszli pod lód
ALIS – cyfrowa rewolucja w lotnictwie wojskowym
Poszukiwany następca RPG-7
„Bison Drawsko 2017”: Tarantina pokonana
Ostatnie piętro izraelskiej tarczy
Czernicki okrętem flagowym zespołu NATO
Polowa szkoła wojowania
Swój czy obcy?
IPN bada przyczynę śmierci żołnierza w grudniu 1970

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO