moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Pierwszy Polak, który szkolił się na F-16

Taryfy ulgowej nie było. Musieliśmy uczyć się jednocześnie: języka, procedur zgodnych z Federalną Administracją Lotnictwa i poznawać zupełnie nowy typ maszyny – mówi płk dypl. inż. pil. Rościsław Stepaniuk, który jako pierwszy Polak przeszedł w Stanach Zjednoczonych szkolenie na samolotach F-16. A 10 lat temu przyprowadził do Krzesin pierwszego Jastrzębia.

9 listopada minęło 10 lat od momentu, kiedy pierwszy F-16 z polskim pilotem za sterami wylądował na lotnisku w poznańskich Krzesinach. Jak zapamiętał Pan ten dzień?

Płk dypl. inż. pil. Rościsław Stepaniuk: Takie wydarzenia pozostają na długo w pamięci. Ceremonia była przygotowywana od jakiegoś czasu i wymagała dopięcia wielu szczegółów, choćby z powodu warunków atmosferycznych, jakie panują w listopadzie. Samoloty, którymi lecieliśmy startowały ze Spangdahlem. Takie były ustalenia między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Maszyny zostały przebazowane do Niemiec przez pilotów amerykańskich, do których dołączyłem. Miałem zaszczyt prowadzić do kraju parę samolotów F-16 jako dowódca ugrupowania. Razem ze mną leciał dowódca eskadry, a naszym wingmanem był dowódca Skrzydła, w którym szkolili się wszyscy pierwsi polscy piloci F-16. Już w Polsce przechwyciły nas i asystowały nam nasze MiG-i-29. Nasze samoloty F-16 poza amerykańskimi znakami miały także polskie szachownice, które odsłoniliśmy, gdy wylatywaliśmy z Niemiec. Start i przylot do Polski odbył się bardzo sprawnie – trwało to zaledwie 30-40 minut. W rejonie Zielonej Góry czekaliśmy jeszcze na lądowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego samolot musiał dotrzeć na główne uroczystości na lotnisku w Krzesinach.

REKLAMA

Zanim mógł Pan zasiąść za sterami F-16 konieczne było specjalistyczne szkolenie w USA.

Gdy wylatywałem do Stanów Zjednoczonych byłem już doświadczonym pilotem. W powietrzu spędziłem ponad 1000 godzin pilotując samoloty odrzutowe TS-11 Iskra oraz MiG-i-21. Kontrakt, który Polska podpisała z USA przewidywał przeszkolenie 12 polskich pilotów. Ja poleciałem jako 13 w ramach innego programu, w związku z tym pierwszy znalazłem się w Stanach. Można powiedzieć, że to ja testowałem wszystkie procedury dla pozostałych polskich pilotów. Szkolenie lotnicze na samolocie F-16 odbyłem w 162 Skrzydle Lotniczym Gwardii Narodowej USA w Tucson w Arizonie. Wcześniej jednak był kurs językowy i szkolenie na samolocie T-38C.

Jak wyglądało szkolenie na F-16?

Wszyscy piloci zanim polecieli do Stanów Zjednoczonych przeszli bardzo staranną selekcję. Byli to ludzie z bardzo dużym doświadczeniem w pilotowaniu samolotów, z wzorowymi opiniami przełożonych i oczywiście cieszący się doskonałym zdrowiem. Taryfy ulgowej nie mieliśmy. Wymagania jakie nam stawiano były takie same, jak wobec pilotów amerykańskich oraz wszystkich innych, którzy akurat szkolili się w Tucson. Musieliśmy jednocześnie uczyć się: języka, procedur zgodnych z FAA (Federalna Administracja Lotnictwa – przyp. red.) oraz nieco innego sposobu myślenia. Do tego wszystkiego dochodził typ samolotu, który pod względem technicznym znacznie przewyższał maszyny, na jakich lataliśmy. Nasze dowództwo podjęło decyzję, by nasi piloci przechodzili dodatkowo krótki, ale intensywny kurs językowy. Odbywał się on w bazie lotniczej Lackland, trwał 4-5 miesięcy i kończył się egzaminem. Potem jeszcze wszyscy piloci z krajów nieanglojęzycznych musieli przejść kurs terminologii specjalistycznej. Dopiero wtedy rozpoczynało się szkolenie lotnicze.

Jak przebiegało?

Zaczynaliśmy od samolotów T-38C w bazie Randolph. To maszyny szkoleniowe, które mają elementy Glass Cockpit oraz wyświetlacz HUD niemal taki jak w F-16. Uczyliśmy się procedur i komunikacji w języku angielskim w trakcie lotów. W naszej grupie byli tylko piloci MiG-21 i Su-22, ponieważ T-38 były w pilotażu bardzo zbliżone do MiG-ów-21, ta część szkolenia okazała się stosunkowo łatwa. Największym problemem była intensywność zajęć. Po treningach na T-38C, pierwszych 12 pilotów rozpoczęło naziemne szkolenie na F-16, które trwało kilka tygodni. Połączono je z ćwiczeniami na symulatorach, które również były bardzo wymagające. Odbywają się bowiem niemal tak, jak w prawdziwym samolocie. Najpierw jest odprawa trwająca godzinę lub dłużej, potem ponadgodzinny lot i omówienie misji, analizowany jest cały przebieg zadania.

Najwięcej można nauczyć się właśnie podczas lotów na symulatorach, gdy widzi się własne błędy oraz w czasie pierwszych lotów. Piloci są wtedy pod czujnym okiem doświadczonych instruktorów, byłych pilotów liniowych, którzy pokazują technikę wykonania każdego elementu, ponieważ wiedzą, że w kursie biorą udział żołnierze z różnym doświadczeniem. Naszą grupę tak dobrano, by byli w niej piloci młodsi oraz starsi, którzy mogli zostać instruktorami.

Po tym etapie rozpoczynało się główne szkolenie. Pierwszy lot F-16 wykonałem 9 lipca 2004 roku. Pierwsza część nauki, tak zwane air-to-air, dotyczyła walk powietrznych oraz przechwytywania obiektów. Kolejny etap air-to-ground, to bardziej zaawansowane ćwiczenia z wykonywania uderzeń na obiekty naziemne. Jednocześnie odbywało się szkolenie z procedur IFR, czyli lotów według wskazań przyrządów. Miało to pomóc w kolejnych etapach szkolenia w powietrzu i tak przygotować pilota, aby poradził sobie niezależnie od pogody i lotniska, na którym ląduje.

Potem przyszła pora na uzyskanie uprawnień dowódcy pary i dowódcy klucza. W moim przypadku chodziło o potwierdzenie kwalifikacji, które zdobyłem w Polsce, ale na innym typie samolotu o innych możliwościach. Po pozytywnej weryfikacji zostałem skierowany na przeszkolenie instruktorskie. Dzięki temu uzyskałem pełne uprawnienia instruktora pilotażu na samolocie F-16, włącznie z tankowaniem w powietrzu z samolotu cysterny w nocy z kabiny instruktora.

Do Polski wróciłem po dwóch latach i dziewięciu miesiącach. Pierwszą misję w polskim F-16 wykonałem 15 grudnia. Wcześniej samoloty musiały przejść inspekcję techniczną i zostać wciągnięte w rejestr polskich statków powietrznych. Od 2007 roku zaczęło się regularne szkolenie na Jastrzębiach.

Spędził Pan ponad 1000 godzin za sterami F-16 i jest pilotem klasy mistrzowskiej. Czy pamięta Pan jakąś misję, która była szczególnie trudna?

Amerykanie prowadzą szkolenie na zasadzie building aproach, czyli stopniowania trudności. Przed rozpoczęciem kursu instruktorskiego musiałem zaplanować w szczegółach lot szkoleniowy czterech samolotów F-16. Uczący się prowadzi je jako dowódca klucza przeciwko czterem innym efom. Właśnie te loty z punktu widzenia planowania misji i stopnia trudności są bardzo wymagające.

Odbywają się na przykład podczas uderzenia na cele naziemne i odejścia z rejonu uderzenia, gdy jesteśmy natychmiast atakowani przez samoloty F-16 lub F-18. Wtedy trzeba natychmiast bronić się i przestawić z pozycji pilota samolotu uderzeniowego air-to-ground do pozycji atakowanego z powietrza. Na podstawie instrukcji nawigatora naprowadzania, który ma obraz całej sytuacji taktycznej w rejonie, obserwując jednocześnie na swoim radarze sytuację powietrzną, trzeba podjąć właściwą decyzję taktyczną. A odpowiada się za cztery samoloty. Uderzenie trwa dalej, gdyż atakuje się dwójkami i natychmiast następuje przejście do ataku lub obrony przeciwnika powietrznego. Taka misja trwa około 70-90 minut. Bardzo trudno wykonać ją dobrze lub bardzo dobrze. Po takim locie człowiek naprawdę wraca spocony. A trzeba szybko się wyciszyć, bo natychmiast następuje omówienie zadania, od korespondencji, po uderzenie na obiekty naziemne, do wyjścia z rejonu uderzenia i walki.

Jeśli chodzi o najprzyjemniejszą misję to chyba było nią latanie nocą w Arizonie. Wrażenie jest takie, jakby leciało się w przestrzeni kosmicznej.

Jakie były najważniejsze ćwiczenia, w których brał Pan udział jako pilot F-16?

Już po przylocie do Polski zostałem dowódcą komponentu podczas manewrów Squadron Exchange. Polecieliśmy na nowych F-16 na tydzień do Danii i ćwiczyliśmy na równi z Duńczykami stosując standardy natowskie. W niczym nie ustępowaliśmy naszym kolegom. Dodatkowo mieliśmy okazję przekonać się, jak duże znaczenie mają nawigatorzy naprowadzania intensywnych misji lotniczych.

Jakie były dalsze losy samolotu, którym dziesięć lat temu wylądował Pan w Poznaniu?

Bez wątpienia pracowite. To była maszyna o numerze bocznym 4077. Gdy odchodziłem z 2 Skrzydła Lotnictwa Taktycznego samolot spędził już w powietrzu więcej godzin niż ja. W polskich Siłach Powietrznych jedna maszyna ma bowiem przypisanych kilku pilotów, a szkolenie jest wielowątkowe.


 

Płk dypl. inż. pil. Rościsław Stepaniuk od 7 września 2015 roku jest dowódcą 1 Skrzydła Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie. Z wojskiem był związany od wczesnej młodości. W 1985 roku ukończył Liceum Lotnicze, jest też absolwentem Szkoły Orląt. Służbę rozpoczął w 62 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego. W 1997 roku ukończył studia w Akademii Obrony Narodowej i objął stanowisko dowódcy eskadry lotniczej w 11. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego. W latach 1998-1999 odbył studia dowódczo- sztabowe w Wielkiej Brytanii. Był zastępcą dowódcy 10. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego, szefem Sekcji Wydziału Operacyjnego w 3. Korpusie Obrony Powietrznej, dowódcą 3. Eskadry Lotniczej w Poznaniu. W 2006 roku rozpoczął w USA szkolenie z pilotażu samolotu F-16. Po powrocie objął dowodzenie m.in. 3 Eskadrą Lotnictwa Taktycznego i 31 Bazą Lotnictwa Taktycznego. W 2010 roku został zastępcą dowódcy w 2 Skrzydle Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu.

Ukończył studia podyplomowe MBA, studia podyplomowe polityki obronnej na Narodowym Uniwersytecie Obrony w Waszyngtonie. Jest pilotem klasy mistrzowskiej, w powietrzu spędził 2100 godzin, w tym ponad 1000 za sterami samolotu F-16.

Rozmawiał Krzysztof Kuska

autor zdjęć: arch. płk. Stepaniuka

dodaj komentarz

komentarze


Pustynna burza wokół Husajna
 
Oświetlenie podczas ćwiczeń polowych. Czy wiesz jak się przygotować?
Jakie zmiany w mundurówce?
Nowe samoloty w „Szkole Orląt”
Lwów otrzymuje Virtuti Militari
Ostatnie w tym roku pieniądze na zapomogi
Tak się ćwiczy na rumuńskich poligonach
NATO o przyszłości misji w Iraku i Afganistanie
Test pancernego rzemiosła
Pracowity weekend żołnierzy
Prezydent Duda: współpraca wojskowa z USA ponad polityką
„Polacy! Wybiła godzina zemsty!”
Attention, Controlled Flight
Poprady w lubelskiej „Dziewiętnastce”
Komitet Wojskowy NATO o pandemii
18 Dywizja na drodze do certyfikacji dowództwa
PGZ pomaga walczyć z pandemią
Posłowie o przyczynach tragedii z 10 kwietnia
Nowe zasady wynagradzania za służbę przygotowawczą
Zakłady z Zegrza w łańcuchu dostawców Wisły
Ukraiński kurs na Zachód
Obrady ministrów obrony NATO
Świąteczne prezenty od AMW
As If We’re There
Admirał Bauer nowym szefem Komitetu Wojskowego NATO
Piekło „Pługa”
Komisje sejmowe o umowie z USA
Dominatorzy biegów na orientację
Desant na pomoc stolicy
Deflagracja Tallboya – wnioski z saperskiej operacji
13 medali żołnierzy na ringu
„Iron Wolf '20” – siłą szpicy jest współdziałanie
Kolejny dzień walki z koronawirusem
HackYeah, czyli programiści na start!
Przełajowcy i sztangiści zdobyli 16 medali
Kolejny sukces wojownika z Błękitnej Brygady
Zmiany w dodatkowym wynagrodzeniu
Dwanaście Bielików jest już w Dęblinie
Pierwsze międzynarodowe ćwiczenia „Ślązaka”
Wojskowi wspierają medyków
Jakie zmiany w umundurowaniu?
Kierunek Turcja, czyli nowa misja polskich żołnierzy
Miesiąc izolacji żołnierzy „Irini”
„Tumak ’20”, czyli test 16 Dywizji Zmechanizowanej
Zostań oficerem po Legii Akademickiej
Laserowa artyleria US Army
Amerykanie odmładzają F-16
Armia donatorów krwi
Lotnicy z pomocą humanitarną dla Libanu
Będzie kodyfikacja wojskowych przepisów
Sukces polskich wioślarzy na mistrzostwach Europy
Podchorążowie i terytorialsi na podium HackYeah
Trudne otwarcie, czyli marynarka bez morza
VIII zmiana PKW gotowa na misję
Proobronni wspierają potrzebujących
„GeoTrashing”, czyli aplikacja na medal
31 medali marynarzy i rezerwistów na torze kolarskim
Stał prosto, o łaskę nie prosił

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO