moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Narciarz w przerębli

Z ppor. Szczepanem Pietraszkiem o narciarstwie tourowym oraz planach zorganizowania także dla cywili zawodów o Wojskową Odznakę Górską 21 Brygady Strzelców Podhalańskich rozmawia Piotr Bernabiuk. Podhalańczyk opowiada też o sukcesach w mistrzostwach świata jednostek górskich i marzeniach o Patrol Glacier, którego nie ukończył dotąd żaden polski żołnierz.

Czym dla ppor. Szczepana Pietraszka, dowódcy plutonu zmechanizowanego 1 batalionu strzelców podhalańskich, wyposażonego w bojowe wozy piechoty, jest zdobycie prestiżowej Złotej Szarotki za trzykrotny start i ukończenie nieoficjalnych mistrzostw świata jednostek górskich?

Ppor. Szczepan Pietraszek
: Wielkim sukcesem. Rozgrywany w Tyrolu, a organizowany przez 6 Brygadę Piechoty Górskiej Armii Austriackiej Edelweiss Raid ma renomę najtrudniejszych i najcięższych zimowych zawodów jednostek górskich. „Rajd Szarotki”, używając polskiego określenia, jest niezwykle wszechstronnym sprawdzianem, w którym nie wystarczy być znakomitym, wytrwałym narciarzem.

A co decyduje o wyniku?

W tych zawodach ma znaczenie zarówno przygotowanie narciarskie, górskie i bojowe, jak i zgranie ośmioosobowego zespołu. Liczy się tu wszystko, pokonanie 40-kilometrowego dystansu w trudnym terenie górskim z przewyższeniem 4000 metrów, a także wykonywanie zadań – od strzelania począwszy, a na akcji ratowniczej skończywszy. Team spirit i umiejętność współpracy wychodzą szczególnie podczas transportu rannego czy zjazdu nieprzetartą trasą, gdy cały zespół jest połączony jedną liną.

Czy zajęcie 10 miejsca na 17 zespołów jest sukcesem?

Sukcesem jest już ukończenie zawodów i zdobycie Srebrnej Szarotki, a w moim i sierż. Jacka Waśko przypadku – złotej, przyznawanej za trzykrotne dotarcie do mety.

Od blisko 20 lat startujesz w różnych zawodach i ciągle odnosisz sukcesy.

W ubiegłym roku, oprócz udziału w Edelweiss Raid, tradycyjnie uczestniczyłem w „Pucharze Połonin” organizowanym przez Bieszczadzki Klub Wysokogórski. Byłem trzeci w kategorii wiekowej – mam 42 lata.

Od lat przekazujesz też żołnierzom swoje doświadczenia jako szkoleniowiec w szeroko pojętej sztuce górskiej, w taktyce zimą, z użyciem nart tourowych.

Trzykrotnie prowadziłem kursy zimowe obejmujące podstawy narciarstwa tourowego. Uczyłem żołnierzy doboru odpowiedniego umundurowania, biwakowania różnymi sposobami w zimowych warunkach, autoratownictwa po załamaniu się lodu. Podsumowaniem szkolenia był trzydniowy marsz na nartach, z bronią i pełnym wyposażeniem, bo żywienie i biwaki organizowaliśmy bez wsparcia z zewnątrz.

Autoratownictwo po załamaniu się lodu pod narciarzem to brzmi ekstremalnie. Żołnierz z pełnym wyposażeniem stąpa po kruchym lodzie i…

Myśleć musi zacząć zanim na ten lód wejdzie. Zostawić na sobie jedynie lekkie ubranie, a odzież do przebrania zapakować hermetycznie do plecaka. Broń i oporządzenie założyć tak, by się w sytuacji awaryjnej łatwo z niego wyswobodzić. Powinien też odpiąć skistopy, żeby po wpadnięciu do wody narty nie pociągnęły go w dół.

A potem musi na własne życzenie „niespodziewanie wpaść” do tej wody?

Przed wskoczeniem do przerębla zawsze jest moment strachu, a po wynurzeniu dłuższa chwila na dojście do siebie. Gdy żołnierz jest już w stanie zapytać instruktora, czy może wyjść z wody, to znaczy, że uregulował oddech i jest na to gotowy. Ważnymi elementami szkolenia są właśnie techniki oddechu, nadto wychodzenie na lód za pomocą kijków narciarskich, rozpalanie ogniska za pomocą zapałek, które żołnierz ma przy sobie. Wreszcie przebieranie się w suchą odzież.

Ale buty narciarskie będzie miał mokre.

Z butami jest największy kłopot. Należy z nich wyrzucić wewnętrzny botek, następnie założyć botki puchowe, na nie folię izolującą od wilgoci i włożyć nogę do mokrego buta.

A jak uczestnik szkolenia stanie na krawędzi lodu i nie zdobędzie się na odwagę, to co wówczas robi instruktor?

Jest tylko jeden sposób nauczania tej sztuki, właśnie instruktor musi „wpaść do wody” pierwszy, by pokazać wszystkie procedury, chociażby jak się wyciąga na lód nasiąknięty wodą plecak. Jeśli da dobry przykład, pozostali z pewnością za nim pójdą.

Od kiedy w wojsku używane są narty tourowe?

Narciarstwo w wojsku jest elementem działań taktycznych w warunkach zimowych. Do niedawna żołnierzy szkolono osobno w narciarstwie biegowym, osobno w zjazdowym z użyciem wyciągów. W połowie lat 90. XX wieku kapitan Mieczysław Karpiel, obecnie pułkownik rezerwy, wprowadził do sił zbrojnych narty tourowe. Początkowo miały wiązania wykonane przez polskiego rzemieślnika. Żołnierz mógł wówczas zjeżdżać i podchodzić po śniegu, a także strzelać bez odpinania desek. W 1997 roku, przed szkoleniem z wojskami amerykańskimi, pojawił się profesjonalny sprzęt: narty tourowe znanych firm, do tego wiązania wraz z fokami. Wszystko było kolorowe, w następnym roku wojsko zamówiło więc białe. Wyposażono w nie wówczas 21 Brygadę Strzelców Podhalańskich i 22 Brygadę Piechoty Górskiej.

Na czym polega stosowane w taktyce narciarstwo tourowe?

Na uniwersalności. Narty służą zarówno do zjazdu, jak i do podchodzenia. Nadto ich powierzchnia jest obliczona w taki sposób, by utrzymywać na śniegu żołnierza z pełnym ekwipunkiem, żeby się przemieszczał bez zapadania.

Zagłębiając się w sprawy techniczne…

Wiązania umożliwiają swobodne chodzenie, gdyż mają możliwość uwolnienia pięty tak, że zapięcie pracuje jak przy nartach biegowych, oraz przełączenie do zjazdu jak w nartach zjazdowych.

Laików fascynują foki.

Dawno temu przyczepiano pod deskę pas z futrem foki, by trzymał nartę podczas podchodzenia, a ślizgał się przy zjeździe. To jak z głaskaniem kota: z włosem lekko, pod włos gorzej. Dziś taki pas jest wykonywany z moheru lub nylonu. Do dłuższego i szybkiego zjazdu należy foki odkleić.

Pozostały nam buty.

Buty umożliwiają swobodny ruch nogi podczas chodzenia, a po zapięciu klamer i ustawieniu do zjazdu przełącznika ski-walk zachowują sztywność i zapewniają „trzymanie nogi”.

A po co są dziurki w nartach z przodu, na czubach?

Gdy żołnierz odepnie narty i przykładowo idzie po skale, nie bardzo ma co z nimi zrobić. Może je podpiąć do plecaka, co zresztą czasem się robi, ale wystają jak skrzydła husarza i nie zawsze się z nimi przeciśnie między skałami. A za te dziurki zaczepi linką i ciągnie za sobą.

Czy nie lepsze od nart tourowych są proste w nauce chodzenia i użyciu rakiety śnieżne?

W uproszczeniu można powiedzieć, że nart używa się wówczas, gdy żołnierze są w jeździe na nich wyszkoleni, a dowódcy zależy na tempie marszu. Rakiet – gdy żołnierze nie potrafią jeździć na nartach.

Kiedy można uznać, że żołnierz dobrze jeździ na nartach?

Wówczas, gdy potrafi zjeżdżać na nartach sprawnie z ciężkim plecakiem, bronią przewieszoną przez pierś, i z góry, na którą wcześniej żołnierz wyszedł po nieprzygotowanym stoku, wąskim żlebem lub ścieżką w lesie, i do tego to wszystko wydarzyło się w nocy.

Właśnie, warto podkreślić, że to zupełnie co innego niż jazda sportowa…

W sporcie zawodnik się spieszy do mety, bo tam robi wynik i kończy bieg. Żołnierz nie bije rekordów, gdyż dopiero po osiągnięciu celu wykonuje zadanie. Jeśli dojdzie przesiąknięty potem, to leżąc na stanowisku obserwacyjnym może zamarznąć.

Czy wojsko ma do takich działań odpowiednią odzież?

Żołnierz jest wyposażony w system termoaktywny. Jednak panuje tendencja powrotu do naturalnej wełny. Trudno się dziwić, bo jak mawiał 20 lat temu płk Mieczysław Karpiel, jakby polar był lepszy od wełny, to owca chodziłaby w polarze.

Wróćmy jeszcze do zawodów górskich, powiązanych z nartami, a tym samym z zimą. Czy nie myślałeś o zorganizowaniu wojskowych zawodów w tej dziedzinie?

W rozgrywanym w Szwajcarii Patrolu Lodowcowym (Patrol de Glacier), imprezie wojskowej, uczestniczy zazwyczaj kilka zespołów różnych armii i ogromne rzesze cywili. Stąd mamy marzenie, a nawet sprecyzowany już plan, by organizować w Bieszczadach otwarte kwalifikacje w zdobywaniu Wojskowej Odznaki Górskiej dla miłośników gór i wojska, którzy chcą się sprawdzić, przeżyć przygodę i w nagrodę zdobyć uprawnienia do noszenia tego trofeum.

Odznaka została zainspirowana przez was, „górali” 1 batalionu, i jest od niedawna wizytówką 21 Brygady Strzelców Podhalańskich.

Połączenie szarotki z parzenicą jest dziś symbolem kwalifikacji górskich w naszej brygadzie i zarówno brązową, jak i srebrną odznakę nosi się z wielką dumą, bo trzeba na nie ciężko zapracować.

Kto je może zdobyć?

Brązowa jest dostępna dla sprawnego, wytrzymałego żołnierza z podstawowym przeszkoleniem wspinaczkowym. Do srebrnej należy dołożyć około roku porządnego szkolenia. A do złotej, której jeszcze nikt nie osiągnął, trzeba się przygotowywać znacznie dłużej. Wszystko zależy od predyspozycji i stawiania sobie celów. Jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej, jak to w życiu.

Może podpowiedzmy tym, którzy marzą o zdobyciu złotego symbolu, jakie stoją przed nimi wyzwania.

Na złotą Wojskową Odznakę Górską należy pokonać zimą, na nartach tourowych, trzydniową trasę, którą latem trzeba zaliczyć, by zdobyć srebro. A jazda na nartach z takim obciążeniem, jak pełny żołnierski ekwipunek, nieprzetartymi szlakami, w trudnym technicznie terenie, często między drzewami, to wyższa szkoła jazdy. Do tego na trasę wyrusza się w nocy i kończy marsz w nocy, bo zimą dzień jest krótki. Pamiętać też trzeba o dwóch biwakach w śniegu, o całej logistyce prowadzonej we własnym zakresie, bez pomocy z zewnątrz.

Sam marsz jest wyzwaniem, ale dodatkowo trzeba wykazać się sporymi umiejętnościami technicznymi, we wspinaczce, w ratownictwie górskim…

Należy mieć opanowane kwalifikowane ratownictwo górskie, umiejętność zwożenia poszkodowanego toboganem lub na noszach UT 2000, również transport rannego albo sprzętu w pionie za pomocą systemów linowych. Do tego uwalnianie z przyrządów zaciskowych w pionie, wyciąganie i opuszczanie przez węzeł, przeróżne skomplikowane techniki, do których dochodzi się latami przez szkolenia i praktykę górską.

Jakie marzenia może mieć jeszcze żołnierz góral, który odniósł tak wiele sukcesów sportowych i szkoleniowych?

Góry inspirują i zawsze jest coś jeszcze do zrobienia. Na razie żaden zespół reprezentujący Wojsko Polskie nie ukończył kultowego Patrol de Glacier. Pokonanie dystansu trasy wyścigu narciarskiego, w znacznej części nocnego i to na wysokości powyżej 3000 metrów, jest niezwykle trudnym wyzwaniem.

Podczas pierwszych zawodów, rozgrywanych w 1943 roku, na 18 zespołów tylko dwa osiągnęły metę. Podczas trzeciej edycji jeden z teamów wpadł do szczeliny lodowcowej…

Szwajcarscy wojskowi wznowili Patrol Glacier w 1984 roku. Współcześnie do rywalizacji wojskowych górali dołączyły rzesze cywilnych zawodników.

Czy polscy żołnierze mieliby w nim szansę na sukces?

Byłaby to walka o dotarcie do mety, bo nie możemy nawet marzyć o konkurowaniu z wyczynowymi alpejczykami. Chociażby z polskim fenomenem Grzegorzem Bargielem, odnoszącym spektakularne sukcesy, który między innymi zjechał na nartach z ośmiotysięcznika BroadPeak.

Co stoi na przeszkodzie, by mimo wszystko spróbować sił?

Przyczyn jest wiele, przede wszystkim należy znaleźć trzech żołnierzy, znakomitych narciarzy, którzy z prawie dwuletnim wyprzedzeniem zdecydują, że ukończenie Patrol de Glacier w Szwajcarii jest celem, do którego będą konsekwentnie dążyli.

Polscy żołnierze coraz częściej dokonują wyczynów za granicą, także prywatnie, odkrywają świat przygody. Czy to dobra droga?

Każdy ma prawo do swojej przygody, ale ja za granicę jeżdżę tylko przy okazji, na zawody czy szkolenia. Tego wszystkiego, co mnie pasjonuje, szukam blisko, przecież i tak wszędzie w polskich górach nie byłem. Zachęcam innych: zanim wyruszycie w Alpy i Himalaje, zobaczcie, jakie możliwości dają nasze Bieszczady, Beskid czy Tatry.

Czy warto mimo to wysyłać przyszłych instruktorów na szkolenia za granicę?

Z pewnością, bo Szwajcarzy robią najlepsze kursy lawinowe na świecie, a Szwedzi gwarantują śniegi i mróz poniżej minus 20 stopni Celsjusza przez całe zajęcia. Na nartach zaś trzeba uczyć się jeździć w Polsce.

Zapraszamy do czytania i zadawania pytań na Facebooku oraz mailowo: ekspert@zbrojni.pl (w tytule maila wpiszcie Szczepan Pietraszek)!

rozmawiał Piotr Bernabiuk

autor zdjęć: arch. 21 bsp

dodaj komentarz

komentarze


Desant z transportowca-giganta
 
Rivalry on Closed Sea
Wojna wywiadów
Czarny odchodzi do cywila
Świętuj z wojskiem na piknikach!
Bohaterowie jadą na wakacje
Zmiana ustawy o weteranach trafiła do Sejmu
Wielofunkcyjny scyzoryk
Obrady Rady Unii Europejskiej
Piknik ze smakiem
Rozpoczynamy nową erę
A Wave of Alliances
Polscy żołnierze otworzą w Libanie nowy rozdział
Posłowie o kondycji polskiego przemysłu obronnego
„Pułaski” wrócił do kraju
Terytorialsi na poligonie w Wędrzynie
Białorusini odnowili pomnik Polaków
Zmiany w kształceniu przyszłych kaprali
Pętla dla terytorialsów z Wielkopolski
Kobiety w armii chcą mieć piłkarską reprezentację
Zielonka dla Patriotów
„Operacja Wuhan”: Judo mężczyzn
Wojsko wróciło do Lublina
„Operacja Wuhan”: Spadochroniarstwo
Terytorialsi – ćwiczą i pomagają
Przysięga śląskich terytorialsów
W Polsce będzie więcej żołnierzy z USA
Prezydent przedłużył misję „Sophia”
Brunatno-czerwona zmowa
Irańskie szachy
Pomyślna certyfikacja PKW w Libanie
Gen. Błazeusz na wysokim stanowisku w NATO
Zmiany emerytalne dla żołnierzy
Blitzkrieg na stepach Mongolii
Nowelizacja ustawy o weteranach w Sejmie
Wędrówka dla Dwóch Serc
Łask ponownie z dyżurem bojowym
Najpierw czekanie, potem pośpiech
Wozy amunicyjne do Raków
Szykują się zmiany w wojskowych emeryturach
Śladami Pierwszej Pancernej
Festyn Komandosa w Dziwnowie już w najbliższy weekend
Jedna misja, jeden zespół
Strzelać nauczyłem się sam
Od sojusznika do kata
Cienka niebieska linia
„Agile Spirit”. Gruziński sprawdzian LITPOLUKRBRIG
A Torn Subcontinent
Najpierw „Sonda”, później promocja
Amerykańska przyszłość WZL
Nowa misja i nowy sprzęt
High Confidence Operations
Szukamy następcy Herculesa
Spełniliśmy swój obowiązek
Preselekcja u komandosów
Polscy lekkoatleci mistrzami Europy
Jeśli pomagać, to bezinteresownie
W NATO o zwiększeniu obecności militarnej USA w Polsce
Sprawdzają Brutusa
Przez krew zdobyty Śląsk
„Operacja Wuhan”: Biegi na orientację

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO