moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Cicha noc…

Świąteczna noc. Mały chłopiec jak posąg stał przy ogrodzeniu jednostki. Na nogach miał sandałki. Wyciągnąłem jak najdalej rękę, żeby pochwycił choć odrobinę świąt – torbę z czekoladą i pomarańczami. Były od mojej mamy dla mnie, teraz są ode mnie – dla niego. Drżał na mrozie, patrzył na mnie. Milczał. Z jego oczu popłynęły łzy. Z moich także.



Tego roku Święta Bożego Narodzenia nie zapowiadały się szczególnie. Zewsząd słychać było deszczowe prognozy pogody. Jednak na kilka dni przed wigilią sypnęło śniegiem, potem mróz ściął wszystko dookoła. Oblodzone krawężniki, zaspy i śnieżne czapki na konarach lichych łódzkich drzew – ot cały zimowy krajobraz poprzecinany asfaltowymi ścieżkami, przy których śnieg tracił powoli swoją świeżość. Niemal w każdym oknie zawitały na dobre ozdobne drzewka, dające znać z daleka kolorowymi lampkami. Czy był to czas na spędzanie go z dala od rodziny?

– Weź ze sobą mandarynki – mama mówiła głosem niecierpiącym sprzeciwu.
– A po co mi torba mandarynek? – rzuciłem, ubierając się do wyjścia.
– Wszystko masz? – zapytał tata.
– I tu masz czekoladę – dodała jeszcze raz mama, patrząc na mnie przenikliwym wzrokiem.
Nie odezwałem się. Spojrzałem na nią, spojrzałem na tatę… pożegnałem się z siostrą.
– No to wesołych świąt, idę.

Wyszedłem z domu. Cichymi ulicami miasta szedłem na służbę. Właściwie nie jechało nic, autobus w rozkładzie świątecznym był co dwadzieścia minut, zresztą nieodgarnięty śnieg stanowił nie lada wyzwanie. Na taksówkę nie miałem ani grosza. Przerzuciłem worek przez plecy i skrótami udałem się na Źródłową. Kiedy dotarłem na miejsce, marzyłem by przykleić się do kaloryfera, tak było zimno.

Kolejne minuty służby ciągnęły się niemal w nieskończoność. Czytać książkę? Czekać na telefon? Sprawdzić wartę? Iść na stołówkę? Sprawdzić przepustkę? Ile razy tak można? Wyglądając przez okno ze zdumieniem stwierdziłem, że każdej godziny temperatura obniżała się o jeden stopień, na dworze było coraz zimniej. Wieczorem ponownie zaczął padać śnieg.

– Nie odpuszcza – rzekł major.
– Nie odpuszcza – potwierdziłem.

Mijały godziny. Po raz kolejny w drodze do wartowni przechodziłem znaną mi ścieżką. Wydeptana była na szerokość dwóch butów, miejscowo jeszcze węższa. Z daleka wyglądało to tak, jakbym balansował na linie. Za ogrodzeniem jednostki stał monumentalny, kilkupiętrowy budynek. Otynkowany, szary raczej z brudu, pośrodku z bramą, z której rozpościerał się lunetowaty widok na podwórko i prawą oficynę. Numer dwa, pamiętam numer dwa na zbitej do połowy szybce, która odsłaniała wydłubaną ręką murarza niewielką wnękę z jasno świecącą się żarówką. W całym domu nie doliczyłem się choinki, żadnej lampki, ani świątecznego akcentu. Na pierwszym piętrze, tuż nad bramą, w oknie balkonowym stał chłopczyk. Pomachaliśmy do siebie ręką. Pewnie nie raz widział tu żołnierza.

Godzina za godziną, godzina za godziną. Zbliżała się kolacja. Świąteczna kolacja dla służby dyżurnej – ciepła herbata z cytryną osłodzona po wojskowemu, dobra wędlina i śledź, do tego wafelek, ach co za uczta – pomyślałem o rodzinie.

Mój oficer był pierwszy na kolacji i nigdzie w ten mróz nie miał ochoty wyjść, postanowiłem więc wolnym krokiem obejść jednostkę od stołówki do dyżurki, jak do tej pory. Chcąc nie chcąc, zawędrowałem w okolicę znanej mi kamienicy i kiedy ponownie spojrzałem w balkonowe okno, ujrzałem postać małego chłopca przyklejoną noskiem do szyby. Pomachał mi ręką, jak poprzednio, i zapalił latarkę trzymaną w rączce, jakby dawał sygnał SOS. Zniknął za firanką. Kiedy oddalałem się od siatki ogrodzenia, spostrzegłem na śniegu błyskającą lampkę. Odwróciłem się. Stał za mną.

– Ile masz lat? – spytałem.
– Osiem – usłyszałem w odpowiedzi.
– Jak masz na imię?
– Jurek.

Z kieszeni bechatki wyjąłem kanapkę, którą zrobiłem na kolacji. Podałem Jurkowi. Zrobiłem to bez refleksji, bez dodatkowego impulsu, całkowicie naturalnie. Stał przede mną chłopiec z czapką ledwo naciągniętą na głowie, z odsłoniętą szyją, bez rękawiczek, płaszczyk – pamiętam jak dziś – w żółto-czerwoną kratkę. Stara latarka, taka, jaką można było kupić w sklepie dla harcerzy czy wiejskim geesie, powoli słabła światłem. Podałem mu kanapkę przez siatkę ogrodzenia. Kiedy ujrzałem, jak łapczywie przełyka, odezwałem się: – Nigdzie się nie ruszaj, nigdzie nie odchodź, zaraz do ciebie przyjdę, tak?

Chłopiec spojrzał na mnie porozumiewawczo, odchylił głowę w kierunku okna balkonowego, spojrzał na mnie jeszcze raz i pokiwał głową. Wiedziałem, że nie mam zbyt dużo czasu.

Nie patrząc na nic, ruszyłem do dyżurki. Tańczyłem na wąskiej dróżce nieposypanej piaskiem, balansowałem między czasem, a lodem i mrozem. Ale nie minęło kilka minut, kiedy biegłem już z powrotem w kierunku ogrodzenia. Nie zobaczyłem światełka, tak na czuja kierowałem się na wprost kamienicy. Trzymałem w ręku reklamówkę z mandarynkami i czekoladą. Kiedy dobiegłem do siatki Jurek stał jak posąg. Wtedy dopiero zorientowałem się, że na nogach ma sandałki. Podałem mu przez ogrodzenie torbę, starałem się wyciągnąć rękę jak najdalej, aby reklamówka nie pękła i aby te malutkie rączki pochwyciły odrobinę świąt. Podałem torbę i przykucnąłem. Nasz wzrok spotkał się. Zobaczyłem wielkie, orzechowe oczy. Jurek drżał na mrozie, patrzył na mnie. Milczał. Z jego oczu popłynęły łzy. Z moich także. Cicha noc.

Praca nadesłana na konkurs „Święta Bożego Narodzenia na służbie”.

kpt. lekarz Grzegorz Lewandowski , Wojskowe Centrum Kształcenia Medycznego w Łodzi

autor zdjęć: Bogusław Politowski

dodaj komentarz

komentarze

~Malina
1451738760
Rozczulająca opowieść.
C7-C5-3D-A1

„Mazurek Dąbrowskiego” ma już 220 lat
Szef MON: misja „Czernickiego” to jedna z najważniejszych
Zwycięstwa żołnierzy w Diamentowej Lidze
Dołącz do zawodowców
Ułani na południowej flance NATO
ORP „Czernicki” bliżej domu
Trump przypomniał Polsce o jej znaczeniu w Europie
Ankona ’44. Wyzwolenie w polskim wykonaniu
Przełom w finansowaniu armii
Rumunia kupuje Patrioty
Wakacje dla dzieci żołnierzy
Z Pogromu Wichra na mistrzostwa świata?
ORP „Kormoran”: testy pod okiem ekspertów
Prezydent Donald Trump w Polsce
Mustangi raz jeszcze
Cyberbezpieczeństwo wymaga zaufania
Zadanie logistyków – zaopatrzyć kontyngent w Kuwejcie
Weterani w dyżurach ratownictwa wodnego
PGZ zacieśnia współpracę z Bellem
Francusko-niemiecki myśliwiec 5. generacji
Wolna Polska partyzancka
„Combat Alert” zakończony
Elephant– rewolucyjny projekt studentów WAT
Cena bezpieczeństwa
Zabytkowe czołgi w nowym miejscu
Miłośnicy historii odbudowali legendarny szpital partyzantów
Jastrzębie na posterunku
Rok „Jastrzębia” – żołnierza wyklętego
„Dwunastka” zdobywa złoto na Spartakiadzie Letniej
W Brukseli o bezpieczeństwie wschodniej flanki
Żołnierze NATO w Dolinie Rospudy
„Chwała Lotnikom Polskim”­ – nowy pomnik na Powązkach
Więcej śmigłowców w trosce o bezpieczeństwo turystów
Sukces pięcioboisty w finale Pucharu Świata
Pożegnanie trzeciej zmiany PKW OIR w Kuwejcie
Śmigłowcowy przetarg pod lupą CBA
„Polska Zbrojna Historia”. Ta opowieść naprawdę wciąga
Kolejni cywile zostaną komandosami
Orliki wystąpią na Air Show
St. szer. Ewa Nelip wicemistrzynią świata
Polska ma zgodę na zakup amerykańskich Patriotów
Vęgoria utrzymała się w klasie okręgowej
Ćwiczenia CWIX 2017 – silni jednością
Islandzka mangusta
Wojsko szuka nowych wozów zabezpieczenia technicznego
Borsuk po czesku
MON chce zmienić kluczowe dla wojska ustawy
XIV zmiana gotowa do misji w Bośni i Hercegowinie
Wsparcie dla weteranów będzie większe
Terytorialsi stają do przysięgi
Sojusz pod presją
Dezinformacja – potężna broń w rękach Kremla
Będą podwyżki dla pracowników wojska
Wojskowi piloci w „Akcji Serce”
Obchody święta Zawiszaków

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO