Wszystko musi się zmienić, żeby nic się nie zmieniło

W nierównej historii insurekcji polskich, bez względu na ich klęskę czy powodzenie, istnieje okoliczność wspólna. Natychmiastowy lub odroczony odwet. Zatem do skutków powstania, z tej perspektywy, zaliczyć za każdym razem trzeba utratę przez naród najwartościowszej tkanki, na której powinna opierać się budowa silnego państwa. Tak było i tym razem. Po śląskich powstańców śmierć przyszła osiemnaście lat po tryumfie. 4 września 1939 roku do Katowic wkroczyli Niemcy. Po wycofaniu się Armii „Kraków” miasta broniła jedynie samoobrona, tworzona przez weteranów Powstań Śląskich.

Ich nazwiska i adresy od miesięcy były Niemcom znane, a księga proskrypcyjna puchła od donosów niemieckich sąsiadów. Równolegle teren Górnego Śląska został zajęty przez specjalną formację SS, która miała zdławić polski opór, by możliwe stało się to, na co Niemcy w upokorzeniu czekali przez lata – zrewidowanie narzuconych przez obcych polityków i wywalczonych przez Polaków granic. Podobny los spotkał przecież polskich patriotów w Wolnym Mieście Gdańsku, na polskim Pomorzu i w Wielkopolsce. 4 września pędzeni katowicką ulicą 3 Maja Polacy zmierzają do bramy, w której zostaną za chwilę rozstrzelani. Pierwszy idzie zdecydowanym krokiem mężczyzna w białej koszuli. Mocnej budowy, nie wygląda na człowieka złamanego. To Nikodem Renc, powstaniec, obrońca Katowic. Chociaż nie ma już wpływu na swój los i za chwilę, razem ze swym synem, zginie, jego wyrzucone w górę ręce zaciśnięte są w pięści. Jest on dla mnie znakiem szalonej odwagi, mam wrażenie nawet, że to on panuje nad całą tą sytuacją, w pewien sposób ją przekracza. Ilekroć patrzę na to zdjęcie – publikujemy je w artykule o roli niemieckiego Freikorpsu w 1939 roku – nie mogę oderwać wzroku od tego, idącego na śmierć w białej koszuli, wolnego człowieka. Zaciśnięte w górze pięści Renca – to jego testament. Do końca września Niemcy zamordują prawie dziewięciuset śląskich powstańców. Niczym w piekielnej rewolucji uruchomiony zostaje mechanizm „wojny w wojnie”, kiedy kruchy, fałszywy constans między narodami zamieszkującymi wspólną ziemię poszedł zum Teufel – do diabła. A w zamian na zapleczach armii powstaje prawdziwy demon zemsty ożywiony nową wojną – te wszystkie Heimatschutze, samozwańcze niemieckie stowarzyszenia obywatelskie, podające na tacy nowe polskie adresy. To właśnie ich aktywność syci ofiarami głód terroru. Brutalna akcja zwalczania inteligencji polskiej, Intelligenzaktion, miała szybko i sprawnie odwrócić proces plebiscytu sprzed lat, zatrzeć polski ślad „bez litości”. To w działaniach niezłomnej górnośląskiej inteligencji słusznie upatrywano przyczyn polskiego sukcesu. Księża, nauczyciele, działacze propolscy byli katalizatorem zmian narodowych od XIX wieku. Odbiegali od propagandowych stereotypów – wykształceni, światli, o szerokich horyzontach i jasnej wizji dotyczącej przyszłej roli i kształtu Rzeczypospolitej. To poseł do obu parlamentów, ksiądz Paweł Pośpiech, już w 1918 roku wołał: „jeżeli mam do wyboru starą Germanię a młodą Polonię, to wolę, sto razy wolę […] polskie dziecię, bo jest z naszego pokrewieństwa i ma przed sobą wielką przyszłość”.

Z pewnością można stwierdzić, że to właśnie z ambon, które nie chciały dać się uciszyć, rozchodziło się promieniowanie sprawy polskiej na Śląsku. Aresztowania w kościołach i na plebaniach księży, którzy zostali na polskim Śląsku, wyjazd uznając za dezercję, przynoszą „owoc obfity”, który obumrze niebawem w Dachau. Taki los spotkał legendarnego śląskiego duszpasterza, zasłużonego dla sprawy polskiej błogosławionego księdza Emila Szramka, kapłana o niepospolitym umyśle i charyzmie. Pozbawiony praw wynikających ze swojego stanu, jako człowiek wolny odwołuje się do instrumentów prawnych, prowadząc osobliwą korespondencję z niemieckim wymiarem sprawiedliwości, na najwyższych szczeblach władzy III Rzeszy. Znajdzie się w pierwszym transporcie do Dachau, tam zostawi po sobie świadectwo heroizmu, zanim zginie śmiercią straszliwą, utopiony strumieniami lodowatej wody. Nikodema Renca, żołnierza i restauratora, oraz księdza Szramka, doktora teologii i śląskiego historyka, różni bardzo wiele – przyciąga mnie jednak siła ich podobieństwa. Żyli i zginęli jako wolni, godni ludzie. Za polski Śląsk.

Wydanie naszego kwartalnika w stulecie zwycięskiego III Powstania Śląskiego zostało przygotowane wspólnie z pracownikami Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach oraz Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego, przy wielkim wsparciu doktora habilitowanego Adama Dziuroka oraz profesora Jerzego Sperki. Słowo wstępne napisał ksiądz profesor Jerzy Myszor, którego publikacje inspirowały mnie przy pisaniu tego tekstu. 

Zapraszam do lektury!

REKLAMA

Anna Putkiewicz, redaktor naczelny kwartalnika „Polska Zbrojna. Historia”





Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO